Katastrofa w Tajpej. Pilot samolotu okrzyknięty bohaterem. Gdyby nie on, ofiar mogłoby być więcej

Pilot samolotu, który rozbił się w stolicy Tajwanu, został już uznany za bohatera. Miejscowe media podkreślają, że tylko dzięki niemu maszyna nie uderzyła w żaden budynek mieszkalny; gdyby do tego doszło, ofiar byłoby znacznie więcej. - To było bardzo odważne posunięcie - komentują eksperci działania pilota.
Eksperci ds. lotnictwa w rozmowach z tajwańską i zagraniczną prasą chwalą pilota linii TransAsia i zaznaczają, że tylko dzięki jego desperackim manewrom samolot nie uderzył w apartamentowce i biurowce, pomiędzy którymi przelatywał przed rozbiciem. - Tor lotu wskazuje na to, że Liao Chien-tsung świadomie dążył do wodowania na rzece i tak kierował maszyną, żeby nie uderzyć w żaden z budynków - mówił w rozmowie z agencją AFP jeden z analityków.



"Business Insider " opisuje też, że w bohaterstwo pilota nie wątpią mieszkańcy miasta - w mediach społecznościowych pojawiają się setki wpisów na jego cześć. "Wierzę, że pilot, który zdołał skierować maszynę z dala od wysokich budynków, jest bohaterem" - napisała na Facebooku tajwańska pisarka i aktorka Gin Oy.

Niestety, Chien-tsung nie przeżył katastrofy - agencje podały, że w nocy z wraku maszyny wydobyto jego ciało. Liao był doświadczonym pilotem: 42-latek miał na koncie prawie 5 tys. godzin lotów. Reuters podał też, że jego ostatnie słowa skierowane do kontrolera wieży lotów brzmiały "Mayday, mayday! Zerwanie płomienia silnika".

Katastrofę przeżyła trzyosobowa rodzina. Uratowała ich zmiana miejsc?

Media obiegła też informacja o rodzinie, której udało się przeżyć katastrofę. Państwo Lin początkowo siedzieli po lewej stronie maszyny. Krótko po starcie mężczyzna zapytał jednak stewardesę, czy mogą zająć pusty rząd siedzeń po prawej stronie samolotu. Zrobił tak, ponieważ miały go zaniepokoić "hałasy słyszane jeszcze przed startem". Załoga wyraziła zgodę.

Już po katastrofie okazało się, że nowe miejsca znajdowały się w tej części samolotu, która uległa najmniejszym zniszczeniom. Dzięki temu ojcu udało się wyciągnąć z wraku żonę i syna. Początkowo chłopiec był nieprzytomny - zakrztusił się wodą i nie oddychał. Po przeprowadzeniu akcji ratunkowej udało się go uratować - opisuje "Business Insider".

Nadal trwają poszukiwania 12 pasażerów maszyny

Na pokładzie samolotu turbośmigłowego ATR 72-600 znajdowało się 58 osób, w tym pięciu członków załogi. Uratowano 15 osób, w tym dwuletniego chłopca. Nadal trwają poszukiwania 12 pasażerów maszyny.



Jednemu ze świadków udało się nagrać moment katastrofy - na filmie widać, że samolot zahaczył o estakadę i jadącą po niej taksówkę, a następnie wpadł do rzeki Keelung. Kierowca i pasażer taksówki odnieśli rany w wypadku, jednak ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:
Komentarze (47)
Katastrofa w Tajpej. Pilot samolotu okrzyknięty bohaterem. Gdyby nie on, ofiar mogłoby być więcej
Zaloguj się
  • Chris Peter

    0

    skoro "zerwanie płomienia" to powinno też być "majowy dzień, majowy dzień" !!!

  • babilas

    Oceniono 2 razy 0

    Reuters podał też, że jego ostatnie słowa skierowane do kontrolera wieży lotów brzmiały "Mayday, mayday! Zerwanie płomienia silnika".

    Reuters podał, że ostatnie słowa pilota brzmiały "Mayday, mayday! Engine flameout". Czyli po prostu zgasł im silnik. "Zerwanie płomienia" to nieszczęsny efekt tłumaczenia maszynowego, którego nikt w Gazecie nie potrafi lub nie chce poprawić.

  • madogz

    0

    Chcialbym sie doczekac aby kiedys Polacy solidarnie tez uznali kogos za swojego bohatera.

  • paulus76

    Oceniono 4 razy 2

    Bohaterowie... Którzy restartowali działający silnik... I efekt widać na filmie. Za szybko się szafuje wielkimi słowami.

  • monop2

    Oceniono 2 razy 2

    Wiele osób ma problem z terminem "zerwanie płomienia".

    W pracy "Wpływ oblodzenia statków powietrznych na pracę silników turbinowych" z Wojskowej Akademii Techniczna (www.eskadra.net/biblioteka/wplywoblnaprsilnikow.pdf) czytamy:
    "[...]w przed turbiną mogą spowodować niestateczną pracę sprężarki, a w konsekwencji
    niebezpieczny wzrost drgań silnika i ZERWANIE PŁOMIENIA w komorze spalania."

  • martok11

    Oceniono 8 razy -2

    "Ostatnie słowa pilota brzmiały "Zerwanie płomienia silnika".
    To pewnie po chińsku znaczy, że silnik nie pali. Zgodnie ze źródłami anglojęzycznymi, w rzeczywistości kapitan powiedział: "Engine flameout", co oznacza wyłączenie się silnika. Za moich czasów (w młodości byłem pilotem sportowym) w takich okolicznościach mówiło się slangowo, że "silnik zdał obroty". Nie wiem skąd się wzięło głupawe i wieloznaczne "zerwanie płomienia".

  • zzz.zzzz

    Oceniono 11 razy 11

    Trochę nie na temat, sorry, bohater bohaterem, ale to straszliwie irytujące:
    "Pilot uznany bohaterem" (na głównej), tja, w Wy "uznani gó...anym portalem", który nawet języka ojczystego (? ojczystego dla większości czytających, choć nie wiem, czy dla Was) nie zna, tylko sadzi rusycyzmy w co drugim zdaniu.
    Uznany kim? czym? No błagam, może jednak uznany "za" kogoś???
    Gimbazo do książek!

  • vidi12

    Oceniono 6 razy 4

    Wszyscy piloci są bohaterami

  • bartek.london

    Oceniono 23 razy 7

    "Zerwanie płomienia silnika" - jak trzeb być tępym, żeby bezpośrednio przepisywać z google tanslatora nie starając się nawet chociaz troche tego ułozyć żeby brzmiało po polsku.. Co za jełopy tu pracują...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX