Grecja przed wyborami. "I tak nie można obsłużyć tego długu"

Wyjście Grecji ze strefy euro, koniec polityki zaciskania pasa - w razie zwycięstwa skrajnie lewicowej SYRIZ-y w Grecji wszystko będzie możliwe.
Biedę w Grecji widać gołym okiem. Właściciel tawerny, który rozpaczliwie próbuje przekonać przechodnia, by wstąpił do jego lokalu. Złotnik, który chce towarzyszyć turyście do bankomatu, kiedy ten mówi, że nie ma przy sobie tyle gotówki. Młodzi ludzie, którzy już o godz. 6 rano są w drodze z całym dobytkiem, wtedy, kiedy jest ciemno i nikt ich nie może zobaczyć. Dziesiątki tysięcy Greków żyją obecnie na ulicy. W tym wiele rodzin. Musieli opuścić mieszkania, gdyż nie są w stanie spłacać kredytów, które zaciągnęli na ich zakup.

Skrajna lewica chce przebudować kraj

Dziś Grecy głosują w przedterminowych wyborach parlamentarnych. W aktualnych sondażach przedwyborczych absolutnym liderem jest skrajnie lewicowa SYRIZA. Partia cieszy się ogromnym poparciem społecznym, gdyż Grecy mają dość zaciskania pasa.

Theodorus Paraskevopoulos jest współzałożycielem tego radykalnego ugrupowania. Pełni funkcję doradcy ekonomicznego jego głośnego lidera Alexisa Tsiprasa. Paraskevopoulos ze zrozumieniem odnosi się do złości swoich rodaków.

- Ludziom zabiera się dochody - nie daje żadnej perspektywy na lepsze czasy. Kraj można wydobyć z kryzysu prostym programem oszczędnościowym, to powie pani każdy analityk z uczelni ekonomicznej! - grecki ekonomista jest pewny swego. Zapowiada przebudowę Grecji - taki jest cel jego partii.

- Potrzebujemy oddechu. I tak nie można obsłużyć tego długu, bo jest po prostu za wysoki - tłumaczy. Zadłużenie Grecji wynosi 180 procent rocznego PKB. Paraskevopoulos żąda zamiast tego "szybkiego programu ożywienia gospodarczego", jak to nazywa. Płaca minimalna, która obecnie wynosi 560 euro, ma być podniesiona do 700 euro. Małe przedsiębiorstwa mają otrzymać odroczenie płatności, a banki będą upaństwowione - takie są plany.

Przedsiębiorcy krytykują

Lecz te obietnice budzą wiele wątpliwości. Program wzrostu proponowany przez SYRIZ-ę ma być finansowany przede wszystkim z podwyższenia podatków. Wielu greckich przedsiębiorców patrzy na te zamierzenia krzywym okiem.

Konstantin Diplaris jest właścicielem drukarni. Założył ją pół wieku temu jego ojciec, a on przejął ją w 1989 roku. Od tamtego czasu już niejedno przeżył. Tuż przed kryzysem ekonomicznym zainwestował w nową produkcję, po czym wkrótce załamał się popyt na usługi. Drukarnia produkuje m.in. opakowania dla piekarni, barów i restauracji. Kiedyś klienci Diplarisa zamawiali u niego nadruki logotypu firmy - teraz zamawiają jak najtańsze produkty. Niedawno musiał zwolnić 50 pracowników, a podwyżka podatków nie jest mu w ogóle w smak. - Chcemy, aby sytuacja się ustabilizowała. Po sześciu latach recesji mamy dosyć tego. Ciągle podwyższa się nam podatki. Nam potrzebna jest płynność - mówi.

Produkcja w kraju równa zeru

Najpilniejszą sprawą jest uruchomienie produkcji w kraju. Tylko w ten sposób można osiągnąć wzrost gospodarczy. Typowym przykładem działalności gospodarczej w Grecji jest firma Petrosa Petropulosa z Aten. Założyli ją jego przodkowie 100 lat temu. Firma ma siedzibę poza miastem na działce o powierzchni 16 tys. hektarów. Ale w halach produkcja już dawno stanęła. Zamiast tego stoją tam zagraniczne marki samochodów, jak szwedzka Scania czy japońskie Isuzu.

Kiedyś produkowano tu silniki, traktory, generatory prądu - lecz potem wszystko stanęło. Grecy nie byli w stanie sprostać zagranicznej konkurencji. Dzisiaj importuje się wszystkie maszyny z innych krajów europejskich i z Azji. Petropulos zajmuje się co najwyżej małymi adaptacjami i oferuje usługi naprawcze. Greckiej gospodarce brakuje własnej produkcji. Tworzenie wartości dodanej nie ma miejsca we własnym kraju. To dla właściciela firmy jest kluczowym problemem: - Trzeba zmienić to, że nie jesteśmy konkurencyjni. Nasza konkurencyjność jest za niska i ciągle spada.

Odwaga pomimo kryzysu

- Trudno być optymistą, ale to leży w naszej naturze, ciągle przyzwyczajamy się do trudnych warunków - mówią Erietta Tosidou i Melina Pispa, które projektują luksusowe ręczniki i sprzedają je w sklepie internetowym Sun of a Beach w całej Europie, a nawet w USA i Japonii. Marka ta kojarzy się z wiecznie trwającym w Grecji latem.

Młode biznesmenki - 28 i 35 lat - wspierają lokalnych przedsiębiorców i oddają ręczniki do szwalni w Atenach. Mówią, że mają nadzieję przede wszystkim na stabilizację sytuacji ekonomicznej, aby ich firma mogła się dalej rozwijać. - Nasze pokolenie może coś zmienić. Chcemy być aktywni, a nie tylko przyglądać się i czekać, co się wydarzy - podkreślają.





Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:
Komentarze (55)
Grecja przed wyborami. "I tak nie można obsłużyć tego długu"
Zaloguj się
  • krys_76

    Oceniono 1 raz 1

    Podstawy kultury, sztuki i cywilizacji zostały stworzone przez Greków. Grecy wymyślili też demokrację. A w obecnym momencie historycznym, esencją oraz najwyższą formą rozwoju cywilizacji i demokracji jest Syriza. W Polsce jej odpowiednikiem i jedyną szansą na uczciwy rozwój jest Ruch Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza.

  • a.k.traper

    0

    Polska przeżywała podobne sytuacje, w latach 70-ych kiedy to nakreślono nową linię rozwoju, wzięto kredyty i pomnożono biurokrację która fałszowała statystyki doprowadzając do upadku swego stwórcę, zostały kredyty i rozpoczęte inwestycje, nastepny okres to końcówka lat 80-ych kiedy to wielu ludzi zaciągneło kredyty inwestycyjne ale inwestowało w konsumpcję własną aż przyszedł ten "okropny" Balcerowicz i ostrzegł, że będzie chciał spłaty w realnych pieniądzach a nie jajkami od jednej kury, następna fala trwa do dzisiaj, nasze cud zakłady zaczęły plajtować bo rynek wschodni żeśmy wypowiedzieli a zachodni nie bardzo chciał kupować nasze "wynalazki", górnictwo od tej pierwszej fali się nie zmieniło, szkolnictwo na gorsze bo większość to co najmniej licencjaci a g...a z chodnika nie ma komu sprzątnąć, opieka zdrowotna krzyczy o kasę i ma w d...ie pacjenta, zwykłego systemu obsługi nie ma komu zrobić nie mówiąc o zmianach w strukturach i własności by jedni i drudzy skorzystają, ma być bez zmian a drożej:)))
    Podobno posiadaliśmy zakłady produkcyjne wysokiej jakości i robiliśmy produkty od śrubki po samolot, dziwne, bo ja pracowałem w takim zakładzie i technologia była radziecka, różniła się od zachodniej, którą później poznałem, tam też robili od śrubki po samolot, tylko na wczasy lecieli sobie gdzie chcieli i związki zawodowe im nie przydzielały miejsc a kierownik ośrodka nie robił łaski.
    Patrząc na Grecję to jednak polegną, chcą budować komunizm czyli wszystko do jednego wora, zarząd kolektywny i każdemu się należy, pożyjemy zobaczymy.
    Wziąć kredyt ale go nie spłacać bo nas nie stać, tak jak z "frankowiczami", niby wykształceni a tępota życiowa.

  • vidi12

    Oceniono 2 razy 2

    Grecy zaczęli głośno mówić o swoich problemach gdy ich zadłużenie osiągnęło poziom 120% PKB... Potem zachodnioeuropejscy banksterzy - rękoma usłużnych polityków wdrożyli pakiet pomocowy... Po tej pomocy zadłużenie Grecji osiągnęło poziom 170 % PKB !!! Teraz Grecy wybiorą SYRIZĘ i pokażą banksterom środkowy palec !!!

  • krys_76

    Oceniono 3 razy 3

    Jak pozyskać środki na te cele? 1. Wysokie podatki od działalności bankowej i finansowej. 2.Wysokie, specjalne podatki dla międzynarodowych korporacji. 3. Wysokie, janosikowe podatki dla najbogatszych (powiedzmy 10% najbogatszych). 4.Podatek od kapitału. I Grecy mogą być spokojni, pieniędzy będzie pod dostatkiem.

  • vidi12

    Oceniono 5 razy 3

    " Greckiej gospodarce brakuje własnej produkcji. Tworzenie wartości dodanej nie ma miejsca we własnym kraju"... skąd to znamy ??? Demokracja - to pomysł Greków wypaczony przez hamburgerożerców... Może SYRIZA zapoczątkuje teraz nową jakość !!!

  • sztucznamgla

    Oceniono 2 razy 0

    w sumie skoro nie potrafią zadbac o swoje finanse (NADAL), to niech spadają

    zobaczymy co wykombinuja w najblizszych latach

  • natter-horn

    Oceniono 5 razy 3

    Nas czeka to samo czy nam to się podoba czy nie..Strajki górników to żądania powrotu do socjalizmu z którym walczyli do upadłego.Dotowanie prawie wszystkiego czy to w Grecji czy u nas doprowadzi do tego samego- kryzysu finansowego.

  • kolona

    Oceniono 5 razy 5

    Ogłoszą niewypłacalność tak jak to zrobiła Islandia. Mają w dupie zagraniczne banki... a władzę należy zmienić. Od czasu pułkowników rządzą klany rodzinne na zmianę, raz Nowa Demokracja, raz Pasok, one doprowadziły Grecję do tego stanu. Dziwiłbym się, gdy by znowu wybrano któryś z klanów. Przykady klanów ? Papandreou ?? dziadek Giorgos, syn Andreas, wnuczek Giorgos - wszyscy byli premierami a do tego połowa rodziny zasiadała zawsze w parlamencie. Karamanlis ?? Konstantinos stary wyprowadził Grecję na prostą po juncie pułkowników a bratanek Kostas jako premier utopił w długach. Mitsotakis ?? Konstantinos jako premier zadłużał Grecję przez długie lata, Dora jego córka całe dorosłe życie w parlamencie i jako minister różnych tek, Kyriakos - syn próbuje zastąpić ojca w spólce z Samarasem, Venizelos ?? Stary wyjadacz..jego dziadek dokonywał zamachy stanu przed II wojną.

  • ateus77

    Oceniono 11 razy 5

    Grecy, rozwalcie ten przegniły światowy system rządzony przez korporacje i banksterów! W. Brytania i Japonia mają zadłużenie dużo większe niż Grecja ale ich agencje ratingowe nie ruszają. A Grecję postanowli rozwalić, widać była za mało posłuszna.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX