Kosiniak-Kamysz o kłopotach polskich firm transportowych: Mam duże obawy

- Mam duże obawy. Dochodzimy do zachwiania podstawowej zasady, jaką jest wspólny rynek - mówił w Poranku Radia TOK FM Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy, o wprowadzeniu niemieckiej płacy minimalnej dla kierowców polskich firm transportowych. Zapewnił, że rząd już interweniuje w sprawie.
Jacek Żakowski pytał w Poranku Radia TOK FM Władysława Kosiniak-Kamysza, ministra pracy, o sprawę płacy minimalnej w Niemczech, godzącej w interesy polskich firm transportowych. Do Angeli Merkel w tej sprawie dzwoniła już premier Ewa Kopacz. Chciała wyjednać zwolnienie polskich pracowników z nowych przepisów. Czegoś zupełnie przeciwnego chciał Jan Guz, szef OPZZ, prosząc niemieckich związkowców, by zabiegali o utrzymanie prawa.

"Niezrozumiała decyzja"

- Mam duże obawy. Dochodzimy do zachwiania podstawowej zasady, jaką jest wspólny rynek - stwierdził minister. Zauważył, że z jednej strony Wielka Brytania chce ograniczać imigrację, z drugiej Niemcy żądają płacy minimalnej dla zagranicznych pracowników. Decyzję Niemców Kosiak-Kamysz nazwał "niezrozumiałą". Stwierdził, że jak dotąd "nikomu do głowy nie przyszło" podobne rozwiązanie.

- Nie chodzi tylko o płacę minimalną, to także roszczenia administracyjne, tłumaczenia wszystkich umów, pokazywanie harmonogramów z wyprzedzeniem. Tych obostrzeń jest tak dużo, że to jest niezgodne nie tylko z prawem unijnym - mówił minister i zaznaczył, że rząd interweniuje już w UE.

"Atrakcyjne zmiany" w prawie pracy

Żakowski zauważył jednak, że Niemcy od dawna narzekają na "polski dumping płacowy". Podkreślił, że harmonizacja gospodarcza wymagać będzie, prędzej czy później, harmonizacji socjalnej. - Jeśli polski przewoźnik bierze niemieckie zlecenie, konkuruje z niemieckim przewoźnikiem na niemieckim rynku, a ma prawo zapłacić cztery razy mniej, oczywiście to nie jest równa konkurencja - przyznał publicysta.

- Ale start do tej konkurencji był nierówny - oponował Kosiniak-Kamysz. Zaznaczył, że niemiecka gospodarka radzi sobie dobrze. I przypomniał, że Polska jest liderem rynku transportowego, mając nie tylko niskie ceny, ale i wysoką jakość usług.

Żakowski zaznaczył jednak, że nasza przewaga konkurencyjna wynika w dużej mierze z fatalnych warunków pracy. Minister przekonywał, że w prawie pracy w ostatnim czasie dokonało się wiele "atrakcyjnych zmian". Prowadzący zapytał jeszcze, co szef resortu pracy myśli o ujednolicaniu rozwiązań socjalnych w UE. - Na tym etapie ona nie jest możliwa - stwierdził Kosiniak-Kamysz.

Polski pracownik, niemiecka stawka

Od początku stycznia w Niemczech weszła w życie ustawa o płacy minimalnej; stawka za godzinę, która dotyczy Niemców, ale też obywateli innych państw pracujących w tym kraju, ma wynosić co najmniej 8,5 euro za godzinę. Dotyczy to wszystkich pracowników w czasie ich zatrudnienia w Niemczech, niezależnie od tego, czy ich pracodawca ma siedzibę w kraju czy za granicą. Według interpretacji Berlina ma to również zastosowanie do kierowców z firm transportowych spoza Niemiec. W praktyce każda firma transportowa, której samochód przejeżdżałby tranzytem przez terytorium naszego sąsiada, musiałaby płacić swoim kierowcom odpowiednio wysokie stawki.

Taka interpretacja przepisów uderza szczególnie mocno w Polskę, która ma drugą co do wielkości flotę samochodów ciężarowych w całej UE. Firmy z naszego kraju, a także innych państw Europy Wschodniej, mogą konkurować ze swoimi zachodnimi odpowiednikami niższymi stawkami dla kierowców. 

Więcej o:
Komentarze (21)
Kosiniak-Kamysz o kłopotach polskich firm transportowych: Mam duże obawy
Zaloguj się
  • bogno

    Oceniono 1 raz 1

    Pan Kamysz jest przecież "najwybitniejszym" specjalistą ,udowodnił to przyczyniając się do de -waloryzacji emerytur dodatkiem kwotowym w 2012 roku.
    Tym posunięciem emeryci zostali dożywotnio okradzeni zaniżonymi już wszystkimi kolejnymi emeryturami.

  • belmondo1956

    0

    A więc: we Francji - stawki francuskie, w Hiszpanii - hiszpańskie a w Polsce niech Niemcy płacą swoim kierowcom tyle co nasze firmy.
    Zresztą Polakom w ogóle w Polsce powinni płacić tyle co Niemcy. Nie tylko kierowcom. Wtedy naprawdę będzie "jedna Europa".

  • ritak44dwa

    Oceniono 1 raz -1

    Rząd boi się upadłości firm transportowych.

  • wredna2

    Oceniono 3 razy 1

    Po prostu nie do wiary! Zamiast cieszyć się, że stosunkowo "bez wysiłku" polskiego rządu polski pracownik może WRESZCIE zarobić trochę więcej, własny rząd mu tego zabrania!
    Czyżby nareszcie wyszło szydło z wora niechęci władzy do własnego narodu?

  • better.life

    Oceniono 4 razy 4

    Nie wyobrażam sobie jeździć pracować do Niemiec i nie mieć nawet tych marnych 8,5 euro na godzinę. Tak samo nie wyobrażam sobie siedzieć w Polsce i robić dla Niemców za jeszcze mniejsze pieniądze w outsourcingu i nie potrafię zrozumieć panienek, które znają dobrze język, a idą do call centre za kilkanaście złotych na godzinę. To już chyba lepiej pójść na sekretarko-asystentko-dupodajkę.

  • hrhs1

    Oceniono 1 raz -1

    Kiedy niemcy przechodza na emeryture? jezeli przed 67.to kierowcy powinni razem z nimi

  • lehoo

    Oceniono 5 razy 5

    Rżnij głupa, Władek, dalej.

  • kratamata

    Oceniono 3 razy -3

    Jezeli wyrownywac - to na calej linii! Dlaczego nie uwzgledniono doplat EU do rolnictwa w "nowych" krajach czlonkowskich i nie zrownano ich ze "stara" Europa? Wzieto pod uwage parytet sily nabywczej PLN i nizszy ogolny poziom kosztow w porownaniu ze starymi krajami Unii? Niemieckia interpretacja ich wewnetrznego ustawodawstwa i jednostronne rozszerzenie go na inne kraje czlonkowskie wypacza sens Traktatu Europejskiego. Jezeli w slad za Rep Federalna pojda inne panstwa czlonkowskie, i kazdy wybierze to co akurat wygodne dla niego, to zadac mozna pytanie: "po co nam to bylo"?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX