Ekspert: Załoga Jaka-40 nie powinna była lądować, miała ewidentny zakaz. A potem namawiała do tego Tu-154

Załoga Jaka-40 nie powinna była lądować na lotnisku w Smoleńsku, bo miała ewidentny zakaz. Zachęcanie załogi Tu-154 do próby lądowania w takich warunkach to namawianie do popełnienia przestępstwa - mówi w rozmowie z Gazeta.pl ekspert lotniczy Tomasz Hypki.
Naczelna Prokuratura Wojskowa ujawniła stenogramy z nowymi odczytami nagrań z wieży smoleńskiego lotniska oraz jej rozmów z załogą samolotu Jak-40, lądującego w Smoleńsku przed katastrofą Tu-154. Dodano do tego zeznania członków załogi Jaka-40: technika pokładowego Remigiusza Musia oraz pilota Artura Wosztyla.

Ze stenogramów wynika, że z wieży kontroli lotów nie padło polecenie zejścia do wysokości 50 metrów. Wosztyl twierdził - i wciąż podtrzymuje to stwierdzenie - że takie polecenie usłyszał.

O komentarz poprosiliśmy eksperta lotniczego Tomasza Hypkiego, prezesa agencji lotniczej Altair.

Martyna Trykozko: Co nowego wnoszą dzisiejsze publikacje?

Tomasz Hypki: Te publikacje właściwie niczego nowego nie wnoszą. Potwierdzają tylko to, co było wiadomo już wcześniej, de facto zaraz po katastrofie. Z jednej strony jest bardzo wiele ludzi, którzy tworzą jakieś teorie nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, a z drugiej są ludzie, którzy bronią się przed tym, co zrobili i czemu są współwinni. Dzisiaj akurat tego nie publikowano, ale jeżeli przypomnimy sobie rozmowę załogi Jaka-40 z załogą Tu-154, kiedy załoga Jaka-40 w pierwszej rozmowie informuje, że nie ma pogody, która by pozwalała na lądowanie, jest widoczność 400 metrów, a podstawa chmur 50, a może mniej, ale mogą spróbować, to jest to dowód na namawianie do popełnienia przestępstwa, do próby podjęcia lądowania w warunkach, które zupełnie się do tego nie nadają. Stąd być może ci ludzie potem pamiętali te 50 metrów - bo oni sami o tym mówili.

Stenogramy pokazują, że ze strony wieży kontroli lotów stwierdzenia o 50 metrach nie było. Jak to wpływa na odbiór katastrofy?

- To jest dokładnie tak samo jak z tym, że nie było sztucznego helu, sztucznej mgły, nie było bomby próżniowej i nie było wielu innych rzeczy. Ludzie, którzy żerują na tej katastrofie, wymyślają jakieś zupełne bzdury, które potem pracowicie trzeba wyjaśniać i udowadniać, że są nieprawdziwe. W większości przypadków to nie jest żaden kłopot - tu z resztą też.

Ja bym umieścił to w tej właśnie kategorii, a do tego, tak jak powiedziałem, załoga Jaka-40 sama nie powinna lądować, bo miała ewidentny zakaz, to widać w tych stenogramach - było polecenie z wieży kontroli, żeby odeszli na drugi krąg, a oni mimo wszystko lądowali. Potem namawiali z kolei załogę Tu-154 do tego, żeby lądowali, mimo że używając nawet wyrazów bardzo brzydkich opisywali tę pogodę, a mówili, że mimo wszystko niech próbują. W kategoriach procedur lotniczych i bezpieczeństwa latania, a także moim zdaniem w elementarnych kategoriach moralnych, jest to coś obrzydliwego. Nie ma dla nich żadnego usprawiedliwienia.

To, że oni próbują czy próbowali się tłumaczyć niczego nie zmienia. To są rzeczy dla mnie zupełnie niezrozumiałe etycznie i pod każdym innym względem.

To dlaczego załoga Jaka-40 podjęła decyzję o lądowaniu?

- Po prostu nie przestrzegali procedur. Byli bardzo źle wyszkoleni, nie mieli pojęcia o tym, na co narażają ludzi, których wiozą i po prostu postanowili ryzykować. Nawet to słownictwo, które oni stosują w żaden sposób nie odnosi się do procedur i zasad korespondencji lotniczej. To są ludzie, którzy nie rozumieją tego, co zrobili, a jeżeli zrozumieli, to postanowili po prostu się bronić.

Powtórzę, jedyna w tej korespondencji wypowiedź o 50 metrach - i to nie tylko w tej ujawnionej dzisiaj, ale również we wcześniejszej - pochodzi od nich samych.

Ze stenogramów wynika, że kontrolerzy byli zaskoczeni mgłą. Czy to wynikało po prostu z szybko zmieniających się warunków, czy może mogło dojść do jakiegoś błędu?

- Trudno czasami przewidzieć pogodę na kilka godzin do przodu. To są zjawiska naturalne, przyrodnicze i trudno tu mówić o jakimś błędzie. Tam jest teren dosyć podmokły, w jednej chwili mgła jest, za chwilę jej nie ma, albo odwrotnie. Każdy, kto jechał chociażby samochodem przez takie tereny wie, że może być bardzo różnie. Warunki pogodowe w takiej mikroskali są właściwie zupełnie nieprzewidywalne.

Lasek: wszystko się potwierdziło i jest spójne

Podobną opinię o stenogramach wyraził dziś szef zespołu smoleńskiego przy kancelarii premiera Maciej Lasek.

- Nie zmienia to obrazu całości. To w zasadzie potwierdzenie tego, co wiemy od 2011 r. po opublikowaniu raportu komisji Millera - powiedział PAP, przypominając, że komisja ta przedstawiła wtedy stenogramy rozmów z wieży. Dodał, że przy tak znacznym stopniu zaszumienia nagrań mogą się znaleźć drobne różnice w obu odczytach, ale dotyczy to "najczęściej bardzo mało istotnych słów padających w tle".

- Wszystkie najważniejsze informacje, korespondencja radiowa, wydawane zgody czy polecenia, wszystko się potwierdza, i co najważniejsze jest spójne - ocenił Lasek. Przyznał, że były wypowiedzi, których nie udało się odczytać ani komisji Millera, ani teraz biegłym.

"Kontrolerzy nie zezwolili na zejście do tej wysokości"

- Mamy do czynienia z zeznaniem, czyli z czymś, co człowiek mówi, nawet nie zakładając złej woli, że jemu się wydaje, że coś słyszał - powiedział Lasek o sprawie zeznań Musia, technika pokładowego Jaka-40. Utrzymywał on, że wieża zezwoliła załodze Tu-154 na zejście do wysokości 50 m. Z obecnej opinii wynika, że kontrolerzy nie zezwolili załodze Tu-154 na zejście do tej wysokości - podał mjr Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Słabo znali rosyjski?

Lasek wyraził przypuszczenie, że Muś mógł słabo znać język rosyjski, tak jak i reszta załogi Jaka-40. - To ludzie, których w szkole nie uczono jęz. rosyjskiego - zwrócił uwagę. Podkreślił, że załoga Jaka-40 przy lądowaniu w Smoleńsku nie rozumiała niektórych słów padających z wieży - dlatego m.in. po wylądowaniu pojechali w prawo, choć dostali komendę: "Rulaj priamo" ("kołuj prosto").

Już pod koniec 2012 r. Lasek mówił, że analiza nagrań nie potwierdza wersji o sprowadzaniu Tu-154M do wysokości 50 m.

Jak katastrofa w Smoleńsku zmieniła Polskę? Przeczytaj w wywiadach Teresy Torańskiej >>



Więcej o:
Komentarze (403)
Ekspert: Załoga Jaka-40 nie powinna była lądować, miała ewidentny zakaz. A potem namawiała do tego Tu-154
Zaloguj się
  • wrogalski56

    Oceniono 4 razy 0

    Ten cały Chypki to niby jaki z niego ekspert? Od czego konkretnie? Jakie ma doświadczenie z zakresu badania przyczyn awarii samolotów? Ile katastrof lotniczych w kraju i za granicą przebadał? Jakie kursy specjalistyczne ukończył i gdzie? Czy odbywał staże w najlepszych ośrodkach badania wypadków lotniczych? I kiedy? Dlaczego pretenduje do roli eksperta skoro jego wiedza nie wykracza poza znajomość zasad prowadzenia ruchu lotniczego i teorii latania? Dlaczego nie sięga się po ekspertów z innych krajów? Chybki jest osobą najmniej kompetentną w tej akurat dziedzinie. Pracowałem z nim sześć lat w lotnictwie i wiem co mówię. Chybkiemu nie powierzył bym nawet roslin do podlewania w domu. To był mierny pilot z problemami w powietrzu i nędzny operator na ziemi. Nie wnikam w przyczyny. Stwierdzam fakty.

  • wrogalski56

    Oceniono 4 razy 0

    Drut im siezerwał. SPecjaliści od siedmiu boleści. Co to za matoły w tek Komisji???? I co? nie ma technicznych możliwości odczytania tej reszty zapisu?? NAprawdę nie ma w tym kraju ludzi, instytucji, ekspertów i czort wie kogo jeszcze aby odczytać resztę zapisu? Czy Polska juz jest za murzynami w technice i technologiach że nie ma nikogo zdolnego do naprawienia tego? Ginie prezydent państwa a "specjaliści" zrywaja drut i nic sięnie da zrobić? I to trwa tak pięć lat? Toż dla każdego jako tako ogarniętego człowieka wyglaa to tak jakby mali chłopcy dostali do rąk zabawkę i od razu ja spieprzyli a potem długi czas bawili siew kąci ze strchu bo bali sięprzyznać do błędu, bo mamusia zbije tyłki. To jest po prostu niewiarygodne i śmieszne oraz tragicznie głupie że nzaleźli taki pretekst do zakłamania zeznań Musia. Żenada i łajno nie komisja i prokuratura. Olać ich ciepłym moczem w wyborach bo wstyd na cały świat z tą komisją.

  • wrogalski56

    Oceniono 4 razy 0

    Jak czytam te komentarze to mnie ogarnia przerażenie. Tak potężnej głupoty, lekceważenia faktów, zamykania oczu na fakty nie można spotakć łatwo w necie. Jak sie to czyta to ma się wrażenie że piszą to wszystko dzieci kóre usiłują zabrać głos w sprawie o której nie mają pojęcia lub dorośli którzy mają mgliste pojęcie o rzeczywostości a już pojęcia o logice,o zdrowym rozsądku i umiejętności wyciągania wniosków ludzie tu piszący nie maja chyba wogóle. Aż dziw że jeszcze wszyscy tu piszący te bzdury nie zadali sobie jednego jedynego pytania: Jak to możliwe żeby samolot rozpadł się na tysiące części skoro spdał z wysokości kilkudziesięciu mtetrów przy prędkości 270 km/godz. Wystarczy sprawdzić na YT jak wygląda ssamolot TU154 który wpadł w gęsty las. Sprawdzić inne katastrofy tych samolotów w podobnych warunkach lotu. Skąd w ludziach tyle bezbrzeżnej bezmyślności i ulegania bezkrytycznie propagandzie mediów bedących pod kontrolą rządu? Tylko głupcy mogą pisać takie brednie.

  • ja_nieznany

    Oceniono 5 razy 1

    Skonczcie już te szopkę. Każdy kapitan wie że to on decyduje i jesli nawet Wieża pozwala mu na zejśćie to on nie może złamać procedur.
    Cała ta banda nie zaliczylaby egzaminu na kadeta.
    Procedury zależą od zasad przewoźnika, samolotu, kwalifikacji pilotow, i są ściśle określone na każdy lot i bardzo jasne. Kapitan ma małe pole manewru na swoje decyzje. Trzyma się procedur .

  • plumgazeta

    Oceniono 2 razy -2

    czy na świecie jest tylko jeden ekspert?

  • fody2811

    Oceniono 2 razy -2

    dobra nie pierdziec

  • ahsowa

    Oceniono 4 razy 4

    Jeżeli piloci Jak-a 40 mieli zakaz lądowania i po wylądowaniu nakłaniali do lądowania pilotów samolotu prezydenckiego powinni być postawieni przed sądem jako winni tragedii a nie być powoływani jako eksperci przez tego oszołoma Macierewicza

  • gaaaab

    Oceniono 5 razy 5

    Chvjowo wyszkoleni. I pod naciskiem Wypierda. To musiało się skończyć kiedyś nieszczęściem. Wielu ponisło karę jak ten tam Szczygło czy jak. Zginęli bo oszczędzali na szkoleniu ludzi którzy ich wozili.

  • Łukasz Starowicz

    0

    odpowiedź na drugie pytanie, koniec 1 akapitu: "tu z resztą też" - powinno być "tu zresztą też"

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX