Martin 12 lat był w śpiączce. Matka powiedziała: "Mam nadzieję, że umrzesz". On wszystko słyszał

16.01.2015 11:26
Martin i Joanna Pistoriusowie. Kadr z filmu:

Martin i Joanna Pistoriusowie. Kadr z filmu: "Martin Pistorius - Book Submission" (Fot. youtube.com. Kanał: Martin Pistorius)

Kiedy Martin miał 12 lat, zapadł na dziwną chorobę. Lekarze nie potrafili postawić diagnozy. Było coraz gorzej - przestał się ruszać, mówić, nie nawiązywał kontaktu wzrokowego. Nazywano go "warzywem", on wszystko słyszał. Jego historię opisuje serwis Npr.org.
Martin Pistorius urodził się w Johannesburgu w 1975 roku. Do 12. roku życia był zwyczajnym chłopcem. Wtedy jednak zaczęło się z nim dziać coś dziwnego - zapadł na tajemniczą chorobę.

Lekarze nie byli pewni, co mu jest. Podejrzewali kryptokokozę - chorobę o podłożu grzybiczym, która atakuje ośrodkowy układ nerwowy. Martin przestał się ruszać i mówić. Nawiązanie z nim kontaktu wzrokowego stało się niemożliwe.

"Czekajcie, aż umrze"

- Weźcie go do domu i opiekujcie się nim, dopóki nie umrze. To warzywo - usłyszeli jego rodzice od lekarzy. Od tamtej pory życie rodziny diametralnie się zmieniło. Ojciec Martina wstawał codziennie o piątej rano. Ubierał swojego syna i wiózł na osiem godzin do specjalnego ośrodka.

- Potem jechałem tam po niego. W domu go kąpałem, karmiłem i kładłem do łóżka. Nastawiałem budzik co dwie godziny, by przewrócić mojego syna na drugi bok, aby nie dostał odleżyn - wspomina ojciec Martina. Wyglądało to tak 12 lat.

Okrutne słowa matki

Matka chłopca miała dosyć napięcia. - Mam nadzieję, że umrzesz - powiedziała kiedyś, stojąc nad łóżkiem swojego syna. Do dziś ma wyrzuty sumienia. - Wiem, że moje słowa były okropne. Po prostu w końcu chciałam poczuć ulgę. Nie przypuszczałam, ze Martin może mnie słyszeć - wspomina kobieta. Była w błędzie - chłopiec słyszał każde słowo.

- Wszystko rozumiałem. Czułem jak normalna osoba, tylko nie mogłem się poruszyć. Oczywiście, nie było tak od początku. Wydaje mi się, że zacząłem budzić się po jakichś dwóch, trzech latach - mówi dziś Martin. - Nikt nawet nie zauważył, że w moim przypadku coś się zmieniło, że mój stan wegetatywny dobiegł końca. Myślałem, że tak będzie już do końca życia - wspomina dziś 39-letni mężczyzna.

"Byłem skazany, a nie mogłem uciec"

- Myślałem, że jestem skazany, a nie mam możliwości ucieczki. Nikt nigdy cię nie pokocha, nie doznasz czułości - takie myśli mnie prześladowały - opowiada Martin. Mówi, że jedyną opcją, która mu pozostała, było odganianie wszelkich myśli. - Po prostu egzystowałem, o niczym nie myśląc. To tak, jakby samemu sobie pozwolić na nieistnienie - wspomina mężczyzna.

Dodaje, że właściwie codziennie, kiedy ojciec odwoził go do ośrodka, sadzano go przed telewizorem, z którego na okrągło leciał program dla dzieci "Barney i przyjaciele". - Boże, jak ja nienawidziłem Barneya! - mówi Martin.

"Dość!"

Pewnego dnia postanowił, że tak dłużej być nie może. Starał się myśleć pozytywnie. Obserwował, jak słońce przemieszcza się na niebie - to pobudziło w nim na nowo poczucie upływającego czasu.

- W końcu udało mi się nawet pogodzić ze słowami matki. Dlaczego chciała, żebym umarł? - zastanawiałem się. Z czasem dotarło do mnie, w jak wielkiej musiała być rozpaczy. Za każdym razem, kiedy na mnie patrzyła, widziała tylko okrutną parodię swojego dziecka, które tak mocno kochała - mówi Martin.

Batalia o istnienie

Kiedy jego umysł zaczął czuć się lepiej, stało się coś niewytłumaczalnego - zareagowało też jego ciało. Wtedy Martin mógł powoli rozpocząć batalię o udowodnienie swojego istnienia. W 2001 r. nauczył się komunikować ze światem za pomocą komputera. Siedem lat później spotkał miłość swojego życia - Joannę - z którą ślub wzięli w 2010 r.

Teraz mieszkają w Anglii. Martin prowadzi swój własny biznes. Napisał książkę o swoich przeżyciach zatytułowaną "Chłopiec-duch".

Jego poruszającą historię opisuje na swojej stronie internetowej amerykański nadawca National Public Radio. Nie zdradza jednak, jak dokładnie przebiegał proces wybudzania się Martina ze śpiączki. Przedstawił go za to w 1. odcinku swojego nowego programu "Invisibilia", który wyemitowano 9 stycznia.

Z audycją można się zapoznać tutaj >>>



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Zobacz także
Komentarze (76)
Martin 12 lat był w śpiączce. Matka powiedziała: "Mam nadzieję, że umrzesz". On wszystko słyszał
Zaloguj się
  • zawsze_ezoteryk

    Oceniono 30 razy -2

    Jak historia tego chłopca się ma do kwestii przeszczepów narządów ?
    Aż strach pomyśleć :-(

  • Damian Palonek

    Oceniono 4 razy 2

    Obejrzyjcie, proszę, historię dzielnej Renaty: tatromaniak.pl/aktualnosci/c/jestem-renata-poruszajaca-historia-renaty-kaluzy

  • saj-gon-ki

    Oceniono 34 razy -8

    e tam, zupełnie jak życie w Polsce pod butem kleru.

  • zgryz3

    Oceniono 36 razy -4

    Niektórzy tu o..ujęli z bredzeniem o eutanazji? Co ma z nią wspólnego ten przypadek? Demonstrujecie tylko niezwodny infantylizm katolskich umysłów.

  • josey05

    Oceniono 47 razy -5

    Poznając tego typu historie, historie osób z kliniki Budzik p. Błaszczyk, przypominają mi się opisy reakcji osób po wypadkach z niby śmiercią pnia mózgu, od których mają być pobierane organy, reakcje tych osób ... (jakby : / ) walczących o życie, czy dla tego przed pobraniem przypina się je pasami do łóżka ?

  • jan_sobczak1

    Oceniono 50 razy -10

    A w jeuropie nowocześnie i lewicowo: eutanazja, kulka w łeb albo komora gazowa zależy jaki socjalista przy korycie.

  • Szymon Sz

    Oceniono 12 razy 8

    Jak w znakomitym filmie z Robinem Williamsem - Awakenings (Przebudzenia).

  • dependo

    Oceniono 36 razy 8

    Aż dziwię się, że taki artykuł w wybiórzej. Jakby przez to mniej wybiórcza...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje