Osiem dni histerii wokół tabletki "dzień po". Bruksela swoje, MZ swoje, farmaceuci o sumieniach, a kobiety w kropce [KALENDARIUM]

Ostatni tydzień to histeria wokół tabletek "dzień po". Bruksela orzekła, że będą dostępne bez recepty w krajach UE. Resort zdrowia najpierw powiedział im "nie". Potem oświadczył, że z ciężkim sercem podporządkuje się prawu. - Pigułki będą bez recepty - to najnowsza interpretacja. Ostateczna?
Kiedy w ubiegłym tygodniu Komisja Europejska zarekomendowała sprzedaż tabletki "dzień po" ellaOne bez recepty, pojawiły się pytania: czy będzie to dotyczyło także Polski? Odpowiedzią była publicystyczna histeria wokół problemu i sprzeczne informacje nadchodzące z Brukseli i resortu zdrowia.

7 stycznia. Bruksela: Pigułka bez recepty

Zaczęło się 7 stycznia, kiedy Komisja Europejska poinformowała, że tabletka "dzień po" ellaOne będzie dostępna bez recepty w całej Unii Europejskiej. Lewica społeczna otworzyła szampany.

9 stycznia. Neumann: Jednak na receptę

Dwa dni później Sławomir Neumann, wiceminister zdrowia, zasiał ziarno zwątpienia. - Antykoncepcja awaryjna, zwana pigułką "dzień po", będzie w Polsce dostępna jedynie na receptę, jeżeli unijne przepisy pozostawią w gestii krajów członkowskich decyzję w tej sprawie - stwierdził. I zaznaczył, że Polska nie zgadzała się z decyzją KE w sprawie tabletek. Konsternacja.

9 stycznia. Brivio: Neumann ma rację

Jeszcze tego samego dnia Enrico Brivio, rzecznik Komisji Europejskiej ds. zdrowia podkreślił, że Neumann ma rację i Polska może zakazać sprzedaży pigułek bez recepty. "Zgodnie z interpretacją KE dotyczącą prawodawstwa farmaceutycznego UE oraz z uwagi na charakter produktu (antykoncepcja), państwa członkowskie są właściwe do ograniczenia sprzedaży poprzez wymaganie recepty, jeżeli uznają to za konieczne" - pisze. Konsternacja zamienia się w rezygnację.

14 stycznia. MZ: Bruksela nie ma racji

Nadzieję w serca czekających na "zniesienie" recept nieoczekiwanie wlał Krzysztof Bąk, rzecznik Ministerstwa Zdrowia. - Tabletka "dzień po" będzie w Polsce bez recepty. Taką decyzję podjęła Komisja Europejska, więc my musimy się do tego dostosować - podkreślił. Na lewicy znów strzeliły szampany.

14 stycznia. Bruksela: MZ nie ma racji

Na doniesienia o "obowiązku" dostosowania się do decyzji Brukseli w kilku miejscach reaguje Komisja Europejska. Dość nieoczekiwanie. Na Twitterze podkreśla, że ostateczna decyzja w sprawie tabletek jest po stronie państwa. Jeśli więc pamiętać słowa ministra Neumanna, recepty zostają.





15 stycznia. MZ: Bruksela nie ma racji

- Pigułkę antykoncepcji awaryjnej ellaOne będzie można sprzedawać w Polsce bez recepty na mocy decyzji administracyjnej KE - powiedział w Sejmie Igor Radziewicz-Winnicki, wiceszef resortu zdrowia. - To jest decyzja administracyjna, która jest wiążąca i z chwilą dostarczenia jest ważna na terenie wszystkich krajów Unii Europejskiej - zaznaczył.

Czy aby na pewno? Dla pewności poprosiliśmy Krzysztofa Bąka, rzecznika Ministerstwa Zdrowia, o ostateczne wyjaśnienie tej kwestii. Czego się dowiedzieliśmy? Jego zdaniem Polska nie jest decyzyjna w sprawie recept. Żeby skorzystać z zapisów dyrektywy, którą cytuje Komisja Europejska, Sejm musiałby przegłosować specjalną ustawę, w której zabroniłby sprzedaży tych tabletek bez recepty. Takiej ustawy nie ma, więc tabletki będą dostępne bez wizyty u lekarza.

Kto ma rację?

Sytuacja jest kuriozalna. Bruksela przekonuje, że decyzja, którą podjęła, wcale nie musi obowiązywać. A polskie ministerstwo zapewnia, że decyzji, którą samo kontestuje, w pełni się podporządkuje.

Interpretacja resortu (jak na razie) wydaje się być ostateczna, a tabletki mają być dostępne bez recepty. Pytanie tylko, czy aptekarze je sprzedadzą. - Jestem katoliczką, sprzedawać nie będę - powiedziała jedna z farmaceutek naszej reporterce, Annie Gmiterek-Zabłockiej.

Aptekarze o tabletkach "dzień po": Jestem katoliczką, sprzedawać nie będę >>>

Więcej o:
Komentarze (33)
Osiem dni histerii wokół tabletki "dzień po". Bruksela swoje, MZ swoje, farmaceuci o sumieniach, a kobiety w kropce [KALENDARIUM]
Zaloguj się
  • ina-inka

    0

    Nadal jesteśmy Ciemnogrodem???Dzis niechciane dzieci rodzi tylko biedota często upośledzone fizycznie lub umysłowo a my z naszych podatkow utrzymujemy bo przecież nie kosciół...

  • belmondo1956

    Oceniono 1 raz 1

    Niech wybierają kobiety. To przecież ich sprawa. Farmaceutom którzy nie będą chcieli sprzedawać odebrać koncesje i tyle.

  • evergreen111

    0

    Ma szczęście ta durna katolibska farmaceutka, że nie pracuje w mięsnym - natychmiast wyleciałby na zbity pysk za odmowę sprzedaży mięsa w piątki.

  • 0zoja29

    Oceniono 2 razy 2

    jeżeli w aptece nie beda nam sprzedawali tabletki PO to będziemy je omijać!

  • jurekzoliwy

    Oceniono 1 raz 1

    W dyskusji o pastylkach zapobiegających ciąży jedna rzecz nie obchodzi nikogo, mianowicie
    LOS DZIECI NIECHCIANYCH. Pod tym względem mogę uważać siebie za wybrańca losu, ale tym bardziej jestem uczulony na los tych, którzy od najmłodszych lat czuli się nikomu niepotrzebni. Miałem wiele okazji zetknąć się z takimi istotami i obraz ich sytuacji i przeżyć wciąż mnie prześladuje. Wyraźnie widać, że t.zw. obrońcy wartości wobec tego problemu zachowują pełną obojętność.

  • lukasz_patrykus

    Oceniono 8 razy 8

    Jeszcze rok, dwa i w Polsce zwykłe prezerwatywy będą na receptę :-)

  • wyciety

    Oceniono 12 razy -10

    Tabletki za darmo dla redakcji GW.Mniej zydokomuny,spokojniejszy swiat.Je suis Charlie.Niech zyje wolnosc slowa.

  • szmul.bender

    Oceniono 14 razy 14

    Tej pani katoliczce powinno się odebrać licencje na prowadzenie apteki.

  • aniuta49

    Oceniono 13 razy 11

    I znowu powtórka z rozrywki - farmaceutka odmówi sprzedaży w aptece - klauzula sumienia...ale jak przyjdzie potrzeba to sama będzie łykać. Byle oficjalnie być katolicko poprawną, bo co by koleżanki z kościelnej ławki powiedziały.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX