Kocha "szalonych Polaków", walczy z "hejterami". Owsiak: Przeżyliśmy wszystkich tych, którzy nas nie lubią. Robimy swoje

Nie chciałbym mieć takich dylematów, jakie mogą mieć moi przeciwnicy. Zrezygnować z leczenia, bo nie lubi się Owsiaka? Są sytuacje, kiedy zmieniają się priorytety - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Jerzy Owsiak. Na ostatniej prostej przed 23. Finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy przyznaje, że choć często jest atakowany, to nie chciałby mieć grubej skóry.
Wiktoria Beczek: Dla kogo gra Orkiestra w 23. finale?

Jerzy Owsiak: Zbieramy dla seniorów i najmniejszych, na podtrzymanie wysokich standardów leczenia dzieci. Dla seniorów gramy po raz trzeci. Za ponad 30 mln zł kupiliśmy kilka tysięcy urządzeń, począwszy od łóżek, a skończywszy na ultrasonografach i kardiomonitorach, które totalnie zmieniły standardy w szpitalach.

W nowej Polsce, w ciągu 25 lat, tego tematu nie podjął nikt. Wszystkie opcje polityczne mogą sobie posypać głowy popiołem, bo to, co się dzieje w służbie zdrowia, to efekt wieloletnich zaniechań. Jeśli chodzi o geriatrię, fachowcy mówią brutalnie - mamy standardy XIX-wieczne. Próbujemy to zmienić. Wyposażyliśmy ponad 110 oddziałów, które uczą nas, obywateli, którzy przychodzą odwiedzać swoich bliskich, że tak być powinno.

Padnie kolejny rekord?

Na pierwszym finale zebraliśmy równowartość ok. 1,6 mln dolarów, na ostatnim ponad 15 mln dolarów. Ale zawsze podkreślamy: to nie rekord determinuje nas do tego, żeby grać. Jeśli zbierzemy tyle, co w zeszłym roku, około 50 mln zł, będziemy mogli realizować wszystkie nasze pomysły i spokojnie pracować przez cały rok. Jeżeli zbierzemy mniej, dostosujemy się do tej sumy. Ludzie widzą naszą pracę i wiedzą, że nie kończymy na deklaracjach, choć deklaracje są w Polsce bardzo popularne.

Z Orkiestrą jest już kolejne pokolenie Polaków.

Nawet kolejne-kolejne. Dwudziestolatkowie, którzy spotkali się podczas pierwszego finału, mają już dorosłe dzieci, a one mają swoje dzieci. To wszystko się kręci. Wrzucasz pieniądze do puszki. A po paru latach rodzi się twoje dziecko i ma w książeczce zdrowia wpis, że zostało przebadane, a na nim nasze serduszko. Tak działa system, który stworzyliśmy. System nie oddziela tych, którzy mnie lubią lub nie. Działa tak samo wobec wszystkich.

Kiedy było trudniej - teraz czy na samym początku? Podejście Polaków do pomagania się zmieniło?

Zmieniło się bardzo. Porównywanie pierwszego finału z 22. finałem to tak, jakby przesiąść się z syreny w nowoczesny fantastyczny samochód. Podczas pierwszego finału najnowocześniejszym urządzeniem w TVP był faks w drewnianej obudowie, a studio wyglądało jak magazynowy śmietnik. Już przy drugim finale namówiliśmy telewizję, żeby zrobić licytację w systemie komputerowym i uruchomić 12 linii telefonicznych. Nikt nie wierzył, że to wyjdzie. Wtedy ludzie nie mieli do czynienia z internetem, nie było kart kredytowych. A dziś 300 wolontariuszy z całej Polski będzie zbierało pieniądze za pomocą terminali. Gramy w 80 miejscach na całym świecie - na Gibraltarze, w Australii, Vancouver, Nowym Jorku... Czy było trudniej, czy łatwiej? Mnie dziś się bardziej podoba.

Przez te 20 lat przeżyliśmy wszystko. Wszystkie opcje polityczne, wszystkie koncepcje organizowania służby zdrowia, przeżyliśmy zmianę pieniędzy, mroźne i śnieżne finały. Przeżyliśmy też wszystkich tych, którzy nas nie lubią. Psy szczekają, karawana jedzie dalej. Robimy swoje.

Nie boi się pan, że formuła Orkiestry się wyczerpie?

Ona nie ma prawa się wyczerpać. Proszę spojrzeć na taką prostą formułę jak wręczanie Oscarów - kilka osób wybiera najlepszy film, a miliony osób się tym fascynują, oglądają galę, która jest taka sama od dziesiątek lat. Jeżeli są emocje, to nie ma prawa się nic znudzić. Gdy polska piłka nożna przynosiła mało emocji, to może fanów było trochę mniej, ale wystarczyło 2:0 z Niemcami i już wszystko było OK.

Zresztą polska rzeczywistość nie daje powodów do powiedzenia, że formuła się wyczerpała. Nie grozi nam niestety to, że będzie leciała manna z nieba. Zawsze jest dla kogo i po co grać. A Polacy mają zakodowane pomaganie, bo nasza historia jest bardzo burzliwa.

W tym roku obserwuję straszne wzmożenie pana przeciwników. Kilka lat temu te ataki nie były takie silne.

Pierwsze trzy lata orkiestry to był szok dla wszystkich. Przeciwnicy nie bardzo wiedzieli, jak to ugryźć. Pierwsze artykuły pojawiły się po trzech latach i braliśmy je "na wesoło". Nie sądziliśmy, że ktoś weźmie na poważnie opinię, że hasło "róbta, co chceta" to namawianie do anarchii. Jednak to zaczęło żyć własnym życiem. Po paru latach zauważyliśmy, że temat pojawia się na lekcjach religii, słychać go z ambony. Niektórzy uwierzyli, że celem Orkiestry jest spisek przeciwko życiu, przeciwko normalności.

Przystanek Woodstock od początku miał negatywną opinię i na to zareagowaliśmy. Podaliśmy do sądu fundację Lux Veritatis, bo mówili publicznie, że Woodstock to absolutne zło, sugerowali, że przyzwalamy na handel narkotykami, że jest bardzo niebezpiecznie. Wygraliśmy. Sąd stwierdził, że materiał był zmanipulowany. Oczywiście nikt nas nie przeprosił i wyrok nigdy nie został wykonany. A my co roku mamy rewelacyjne opinie od wojewody, policji, sanepidu i straży pożarnej. Policja mówi, że jest bezpiecznie, wojewoda, że jest dumny, że na jego ziemi jest organizowany taki festiwal, a MSZ jest dumne, że cudzoziemcy przyjeżdżają na fantastyczną imprezę. Jesteśmy nawet nominowani do nagrody za najlepszy festiwal na świecie.

Czyli droga sądowa nie zawsze jest skuteczną metodą na walkę z oszczerstwami...

Problemem jest hejterstwo, z którym polskie prawo nie daje sobie rady. Nie ma standardu dla człowieka, który nazywa mnie "hieną cmentarną". Kiedy dochodzi do sprawy sądowej, sędzia uznaje, że jako osoba publiczna powinienem mieć grubą skórę i większą tolerancję na takie rzeczy. Czy można tolerować siebie w czapce gestapo z ohydnym podpisem i stwierdzeniem, że przywłaszczyłem sobie pieniądze i za nie żyję?

W sądzie usłyszałem, że kupujemy bardzo zły sprzęt. Kogo mogę przeciwstawić tej opinii, skoro sam nie jestem lekarzem? Zapraszaliśmy m.in. konsultanta krajowego ds. neonatologii i jednego z dyrektorów szpitali, żeby powiedział, jak pracuje jego oddział. Nawet minister pracy mówił, że specjalnie pochylił się nad bilansem Orkiestry i uznał, że jest bardzo dobry i czytelny. Kto w takim razie jest fachowcem i audytorem? Ten, kto mnie obraża czy np. minister pracy? Według wyroku sądu to ten pierwszy jest tym człowiekiem, który ma prawo do takiej oceny i sąd przyznaje mu rację.

Pan się specjalnie nie bronił podczas tego procesu, fundacja nie pokazała pełnej dokumentacji.

Proszę pamiętać, że w ciągu 23 lat fundacja dokonała zakupu sprzętu na 592 mln zł. Mamy swój regulamin i mówimy wyraźnie - cena sprzętu jest tajemnicą. Dlaczego? Ponieważ często firmy z różnych pobudek bardzo obniżają cenę - chcą wejść na rynek, oferują supersprzęt i wiedzą, że nasze zakupy są bardzo dobrze odbierane w biznesie medycznym. Kiedy zażądano od nas przedstawienia wszystkich dokumentów z dziesięciu lat, nie zgodziliśmy się. Powiedzieliśmy, że jeśli sąd wyznaczy zawodowego audytora, to je przedstawimy, ale na pewno nie damy tych dokumentów człowiekowi, który zaraz będzie je publikował. Tam są tajemnice handlowe i nikt na świecie nie zgodziłby się na ich ujawnienie. Świadomie zrezygnowaliśmy z okazania tych dokumentów. No i wyrok był tego konsekwencją.

Proszę sobie wyobrazić, że nasz adwokat kilka lat temu na sali sądowej przez 20 minut opowiadał o formacji SS, która zabijała ludzi. Sędzia słuchał tak, jakby chciał mieć dowód, że ta czapka, w której mnie przedstawiono, to zły symbol. Wydaje mi się, że w Polsce nawet małe dziecko wie, że SS to nie była rurka z kremem. Sprawa zakończyła się pogrożeniem blogerowi. To jest bolesne, ale nie zabija fundacji.

Nie podcina to panu skrzydeł?

Wręcz przeciwnie. Można powiedzieć, że kłopoty nas wzmacniają. Był taki Woodstock, kiedy wojewoda na dwa dni przed festiwalem wprowadził takie zmiany, że należało wszystko odwołać. Powiedziałem - daję panu mikrofon i niech pan zamknie ten festiwal. Wtedy zmiękł i stwierdził, że wracamy do starych zasad. Dużo się wtedy nauczyliśmy, bo to był moment krytyczny. A takich momentów mieliśmy mnóstwo.

Najgorsze jest to, że ktoś może powiedzieć: "Owsiak zgarnął 46 baniek" i potem w sądzie tłumaczy, że to był taki sobie zwrot, stwierdzenie podwórkowe. Dla mnie nie był. W żadnej ze spraw o pomówienie nie przedstawiono dowodów, wszystko to tylko domniemania. To już nie chodzi o walkę z przeciwnikami WOŚP. Chodzi o to, że takie hejterstwo musi nieść za sobą konsekwencję. Dziennikarz będzie traktowany surowo za napisanie nieprawdy, a bloger może wyczyniać co chce. Prawo musi nadążać za zmianami.

Z drugiej strony czytam ciągle fantastyczne historie ludzi, którzy piszą, jak Orkiestra im pomogła. 4,5 mln dzieci zostało przebadanych pod kątem słuchu! Nawet gdyby bloger nie wiadomo jak się wytężał, to ten program jest! Jeśli bloger będzie miał dziecko, to w systemie nie ma możliwości, żeby to dziecko odsunąć, bo on nienawidzi orkiestry. Nie chciałbym mieć takich dylematów, jakie mogą mieć moi przeciwnicy - odwracać się od inkubatorów z naszym serduszkiem? Zrezygnować z leczenia, bo nie lubi się Owsiaka? Historia pisze najróżniejsze scenariusze. Mówiłem o wojewodzie, który chciał zmienić zasady na Woodstocku. Ten sam wojewoda przyjechał do fundacji, by podziękować, bo jego dzieci zatruły się grzybami i zostały uratowane dzięki naszym urządzeniom. Przybiliśmy sobie piątkę. Są sytuacje, kiedy zmieniają się priorytety.

Nie chciałbym stworzyć sobie grubej skóry. Wolę być wrażliwym i czułym, nawet jeżeli to szczypie. Wolę czuć, bo inaczej coś mogłoby umknąć, komuś byśmy przez tę grubą skórę nie pomogli. Dobro zwycięży, bo nienawiść nie buduje armii ludzi.

W niedzielę orkiestra zagra po raz 23. Jakby pan zachęcił ludzi do wzięcia udziału w finale?

Całym sercem zachęcam do bycia razem, bo to największy sukces Orkiestry. Za to wszystkim kłaniam się w pas i ogromnie dziękuję. Pamiętajcie, że te 120 tysięcy wolontariuszy to młodzi ludzie, dla których to jest ogromne przeżycie. Uśmiechnijcie się, wrzućcie nawet drobny pieniądz. Wasza złotówka to 100 blankietów, które są wklejane do książeczki zdrowia dziecka. To wszystko jest "made in Poland". Ludzie na świecie to podziwiają i mówią, że tak potrafią tylko szaleni Polacy. Ja tych szalonych Polaków kocham, mimo tych pojedynczych, którzy wskakują mi na plecy i próbują kąsać.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:
Komentarze (929)
Kocha "szalonych Polaków", walczy z "hejterami". Owsiak: Przeżyliśmy wszystkich tych, którzy nas nie lubią. Robimy swoje
Zaloguj się
  • Przemek Brożek

    Oceniono 2 razy 2

    Nawet Urban nie wyrzucał dziennikarzy ze swoich konferencji prasowych.

  • rootsman4

    Oceniono 3 razy 1

    WYNIK SĄDU jaki był,,,że tak zapytam w kwestii formlanej...

  • zmichalg1

    Oceniono 5 razy 1

    Owsiak,
    Ty to się ciesz, że cię Matka Kurka nazwał "hieną cmentarną", bo to był jedyny, podkreślam - JEDYNY, aspekt, który w procesie z w/w pozwolił zachować ci resztę, podkreślam - RESZTKĘ, twarzy. Bo część merytoryczną procesu przerżnąłeś DOKUMENTNIE.
    Uznanie Matki Kurki za winnego znieważenia było niejako "cukierkiem na pocieszenie" po tym, jak najważniejsze zarzuty tj. zniesławienie zostały oddalone przez sąd z hukiem.

  • mario-z

    Oceniono 2 razy 0

    Jak co roku Owsiak płacze że go ze wszystkich stron opluwają, oskarżają, rok w rok to samo.
    Dwadzieścia trzy lata temu zaczynając to całe SHOW powinien liczyć się z tym że znajdą się tacy którzy będą chcieli mu zaszkodzić.
    Patrzeć tylko jak na następne rozprawy wytoczone przez Owsiaka zaczną przychodzić z krzyżem i różańcem w garści.

  • Teodor Zawulon

    0

    premiery portret poczwórny
    charytatywni.allegro.pl/wsp-sztuka-ludowa-premiery-poczworny-portret-i1304307

  • imw

    Oceniono 2 razy 0

    Ile Jurek zarabia w Fundacji? www.wosp.org.pl/fundacja/o_nas/czeste_pytania
    Jak wyjaśniliśmy wcześniej, Jurek od początku Fundacji nie pobiera żadnego wynagrodzenia oraz żadnych dodatkowych gratyfikacji, premii, świadczeń, nagród czy honorariów. Jest to wykazywane w standardowych oświadczeniach finansowych, które Fundacja przedstawia odpowiednim urzędom skarbowym.

    Źródłem utrzymania Jurka jest jego działalność gospodarcza, a więc produkcja programów radiowych i telewizyjnych. Jako Prezesowi Zarządu WOŚP Jurkowi przysługuje jedynie samochód służbowy (wykorzystywany do obsługi szkoleń organizowanych przez WOŚP) oraz telefon.

    Jeżeli w tej sprawie cokolwiek zmieniłoby się w przyszłości, Fundacja będzie zobowiązania do zakomunikowania tego do publicznej wiadomości.

  • Slawomir Dabrowski

    Oceniono 3 razy -3

    Dziękuję Jurku za to co robisz:) Jestem z Tobą do końca świata i o jeden dzień dłużej od 23 lat:)

  • jerzy.n19

    Oceniono 2 razy -2

    Każdy sądzi wg siebie, to i po hejterach widać, czego są warci.

  • Maria Zubek

    Oceniono 5 razy -5

    Panie Jurku nie ma pan chyba złudzeń co do tego że przeciwnicy będą mieli jakikolwiek dylemat. Świat polskiego prawicowego katolika jest nieprawdopodobnie prosty i nieskomplikowany - kto nie jest z nami jest przeciwko nam- i na tego należy napluć, nasr... i nasmarkać, a jak by co to ksiądz i tak rozgrzeszenie da no bo to przecież w słusznej sprawie to może i nawet bez pokuty.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX