Nie żyją sprawcy zamachu na "Charlie Hebdo" i mężczyzna, który wziął zakładników w Paryżu [PODSUMOWANIE]

09.01.2015 22:16
Służby dokonały szturmów na sklep w Paryżu i podparyską drukarnię, gdzie zabarykadowali się terroryści

Służby dokonały szturmów na sklep w Paryżu i podparyską drukarnię, gdzie zabarykadowali się terroryści (Fot. Francois Mori / AP Photo)

To był bardzo niespokojny dzień dla francuskich służb bezpieczeństwa. Funkcjonariusze dokonali dwóch szturmów - na koszerny sklep w Paryżu i drukarnię w Dammartin-en-Goele. W drukarni zabarykadowali się bracia, którzy dokonali zamachu na redakcję "Charlie Hebdo", w sklepie zakładników wziął powiązany z nimi mężczyzna. Wszyscy trzej nie żyją.
1. Koniec 50-godzinnego kryzysu

Oba szturmy kończą ponad 50-godzinny kryzys, który rozpoczął się we Francji od zamachu w redakcji "Charlie Hebdo" i zabicia przez braci Kouachich 12 osób.

7 stycznia z zimną krwią zamachowcy zastrzelili m.in. pięciu głównych rysowników tygodnika i dwóch policjantów, twierdząc, że "pomścili proroka" Mahometa. Terroryści uciekli z miejsca masakry. Służby rozpoczęły ich poszukiwania.

2. Szturm na drukarnię...

Bracia Kouachi w trakcie ucieczki po zamachu zabarykadowali się w drukarni w miasteczku Dammartin-en-Goele, około 30 km na północny wschód od Paryża. Według pierwszych doniesień mężczyźni wzięli zakładników, ale ich liczba nie była pewna.

Kobieta, z którą rozmawiała reporterka Radia TOK FM, mieszkająca w okolicy, twierdziła, że terroryści wypuszczali zakładników w ciągu dnia, ale na miejscu panował taki chaos, że nikt nie był w stanie podać, ilu ich dokładnie było.

O godz. 17 elitarne oddziały żandarmerii GIGN przeprowadziły operację przeciwko Kouachim. Według mediów zamachowcy wyszli z otoczonego budynku drukarni i zaczęli strzelać do sił bezpieczeństwa, raniąc jedną osobę. Terroryści przez telefon przekazali ponoć policyjnym negocjatorom, iż chcą umrzeć jako męczennicy.

Obaj bracia zostali zabici. Okazało się, że wraz z nimi w drukarni przebywał tylko jeden mężczyzna. Bracia najpewniej nie wiedzieli o tym, że znajduje się w środku, schował się bowiem w kartonie, z którego wyszedł dopiero po szturmie.



3. ...i sklep koszerny

W Paryżu w ciągu dnia w sklepie koszernym zabarykadował się 32-letni Amedy Coulibaly. Domagał się puszczenia wolno braci Kouachich, z którymi, jak się okazało, był powiązany.

Coulibaly był tym samym mężczyzną, który dzień po zamachu w redakcji "Charlie Hebdo" otworzył ogień do policjantów w Montrouge na południowym przedmieściu Paryża. Raniona przez niego policjantka zmarła. W związku z tym zdarzeniem policja poszukiwała jego i jego 26-letniej wspólniczki Hayat Boumeddiene.

Mężczyzna wziął w sklepie zakładników. W tym przypadku także nie była znana ich liczba. Mówiło się o kilku osobach. Równocześnie ze szturmem nad podparyską drukarnię służby wkroczyły też do sklepu. Zabito napastnika. Prócz niego życie straciło czworo zakładników, możliwe, że jeszcze przed szturmem. Według najnowszych doniesień ze sklepu uwolniono 15 osób.

Według mediów z miejsca zdarzenia uciekła Boumeddiene. Nie jest to jednak do końca pewne. Możliwe, że wcale nie było jej w lokalu. Wciąż poszukuje jej policja.

4. Co łączyło terrorystów?

Jeden z braci Kouachich, Cherif, zatelefonował rano do francuskiej telewizji BFMTV. Powiedział, że został wysłany przez Al-Kaidę w Jemenie. - Jesteśmy obrońcami proroka - mówił. Oświadczył, że był finansowany przez emira Anwara al-Awlakiego, który zginął w 2011 r. w ostrzale z amerykańskiego samolotu bezzałogowego.

Ze stacją skontaktował się także Coulibaly. Powiedział, że otrzymywał instrukcje od Państwa Islamskiego. Twierdził także, że był w kontakcie z braćmi Kouachimi i ich działania były koordynowane. Podczas gdy celem braci Kouachich była redakcja "Charlie Hebdo", jego zadaniem było zabicie policjantów - oświadczył.

Jak zastrzegają media francuskie, te informacje należy traktować z rezerwą. Fragmenty wypowiedzi z obu nagrań stacja nadała wieczorem, już po zabiciu zamachowców:



5. Przemówienie Hollande'a

Prezydent Francji François Hollande ogłosił w przemówieniu podsumowującym dzisiejszy dzień, że kraj nadal stoi przed zagrożeniami. Wezwał do jedności i podkreślił, że Francja powinna pozostać "nieugięta" w obliczu rasizmu i antysemityzmu.

Wzięcie zakładników w sklepie koszernym we wschodniej części Paryża Hollande określił jako "odrażający antysemicki czyn". Przyznając, że to nie koniec zagrożeń, zaapelował o "czujność, jedność i mobilizację". Zapowiedział wzmocnienie środków bezpieczeństwa w celu ochrony miejsc publicznych.

Oznajmił też, że wspólnie z przywódcami krajów UE weźmie udział w niedzielnym marszu w Paryżu, zapowiadanym jako manifestacja przeciw terroryzmowi. Udział w marszu zadeklarowało wielu przywódców europejskich, w tym m.in. kanclerz Niemiec Angela Merkel, premierzy: Wielkiej Brytanii David Cameron, Hiszpanii Mariano Rajoy, Włoch Matteo Renzi, Polski Ewa Kopacz, a także przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker oraz Parlamentu Europejskiego Martin Schulz.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Zobacz także
Komentarze (253)
Zaloguj się
  • razb1947

    Oceniono 1 raz -1

    Żeby już do Polski nie wróciła.

  • micdep

    0

    Syria powinna odeslac im wszystkich z ich zapasami broni ktore dostali od nich ..

  • micdep

    0

    za 20 pare lat jak dobrze pojdzie ..dowiemy sie calej prawdy!! a moze i nie ...

  • lukask73

    0

    Hollande w swojej postępowej politycznej poprawności chyba nie do końca wie, co kazali mu mówić. Wszak Arabowie to ludy pochodzenia semickiego tak samo jak klienci sklepów koszernych. Ich zabicie przez grupę szturmową to ewidentny przykład rasizmu podobnie zresztą jak atak imigrantów z południa na ludy wywodzące się z plemion frankijskich.

  • kobow

    0

    Dziewulski....... Proszę pana ja znam ten temat, wypowiedź do red. Tv. He he żałosny zomowiec, dziadku weź swoją skromną emeryturę 6tys. Idz wnuki bawić.

  • kaszebe12

    Oceniono 1 raz 1

    Ta cala "afera" zaczyna mocno pachniec ordynarna manipulacja...Terrorysta "zapomina" dowod osobisty w samochodzie , juz byl znany przez sluzby USA , byl na "stazu" w Jemenie...

  • kobow

    0

    Kopaczowa niech trampki założy i lepsze okulary. Żeby w bok gdzieś nie poszła jak u ciotki Merkel.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje