Żakowski do wiceministra zdrowia: "Wyobraża pan sobie matki jeżdżące PKS-ami do powiatowego miasta z dziećmi, które mają 40 stopni gorączki?"

W Poranku Radia TOK FM starli się Jacek Krajewski, szef Porozumienia Zielonogórskiego, i Sławomir Neumann, wiceminister zdrowia. - Pan minister nigdy w POZ nie pracował i nie wie, jak to wygląda - grzmiał ten pierwszy. - Nie możemy ulegać takiej presji - nie ustępował polityk. - Lekarze tłuką się z politykami, a pacjenci nie mają się gdzie leczyć - ubolewał Jacek Żakowski.
Rozmowy między Ministerstwem Zdrowia a lekarzami Podstawowej Opieki Zdrowotnej zakończyły się fiaskiem. Z początkiem nowego roku w życie wszedł czarny scenariusz: wielu lekarzy zapowiedziało, że nie otworzy gabinetów. Wedle zaleceń ministra Bartosza Arłukowicza pacjenci mają szukać pomocy w szpitalach. Co dalej? W Poranku Radia TOK FM starli się Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie, i Sławomir Neumann, wiceminister zdrowia.

Była szefowa NFZ: Propozycje finansowe MZ dobre >>>

Z początku rozmowa toczyła się spokojnie, obie strony przedstawiały swoje racje w rozmowie z prowadzącym Jackiem Żakowskim. - Ilu lekarzy zatrzaśnie drzwi przed pacjentami? - pytał publicysta. - Raczej ilu nie otworzy gabinetów, bo nie ma umowy - sprostował Krajewski. - W tej chwili mamy dane, że to ok. 2 tys. podmiotów, do 8-10 tys. lekarzy. W systemie mamy 28 tys. lekarzy POZ, więc jedna trzecia nie będzie dziś pracować - wyjaśniał szef PZ.

"Lekarze tłuką się z politykami, a pacjenci..."

Żakowski dopytywał, czy wobec tego lekarze będą chociaż przyjmować prywatnie. - Przychodnie w ogóle nie będą działały - podkreślił Krajewski. - Czyli nie tylko nie ma umowy, ale i przysięgi Hipokratesa. Jeżeli lekarz nie niesie pomocy... - zauważył prowadzący. - Opiekę mamy zapewnioną przez "plan B" ministra Arłukowicza... - bronił się lekarz.

- Pan wierzy w tę opiekę? Że wszystkie dzieci przeziębione w czasie świąt dostaną w SOR pomoc na cywilizowanych warunkach? - zdziwił się Żakowski. - Dlaczego w ten sposób nie rozumował minister odpowiedzialny za bezpieczeństwo Polaków? - ripostował Krajewski. Zaznaczył, że lekarze od dawna mówili o nierealnych planach ministerstwa i ostro skrytykował "chaotyczną organizację" w resorcie zdrowia. Przekonywał też, że to politycy późno zaczęli negocjacje i nagle je przerwali. - Cały czas byliśmy gotowi rozmawiać i się porozumieć - wskazywał.

- Rozumiem. Jest skandalem, że minister nie był w stanie tego negocjować w maju lub czerwcu. Ale lekarze tłuką się z politykami, a pacjenci nie mają się gdzie leczyć - ubolewał Żakowski.

"Wyobraża pan sobie te matki jeżdżące PKS-ami do lekarza?"

Później twierdzenia Krajewskiego prostował Neumann. Wskazywał, że 80 proc. lekarzy ma podpisane umowy. I wyraził nadzieję, że pozostali lekarze mimo ich braku otworzą gabinety "jako wyraz dobrej woli". - W każdym powiecie w Polsce jest lekarz rodzinny, który przyjmuje pacjentów - zaznaczył.

- Wyobraża pan sobie te matki jeżdżące PKS-ami do powiatowego miasta z dziećmi, które mają 40 stopni gorączki? Choć PKS to z poprzedniej epoki, chyba autostopem. Panie ministrze, to nie jest opowieść, którą można w tym kraju sprzedawać - denerwował się Żakowski. - Ale ja sobie tego nie wyobrażam jako rzecz idealną! Są granice tego, na co państwo może się zgodzić, bo takie są możliwości finansowe. I nie możemy ulegać takiej presji - podkreślał Neumann.

"Pan minister nigdy w POZ nie pracował"

Wiceminister wyjaśniał, że lekarze rodzinni dostali najwięcej ze wszystkich w służbie zdrowia. Podkreślał, że zwiększenia finansowania o 20 proc. nie dostały ani szpitale, ani specjaliści. Gość Poranka Radia TOK FM wskazywał także, że negocjacje nie zaczęły się w grudniu, ale jeszcze w maju. - Zaczęliśmy od 26 badań dodatkowych, które ma robić lekarz rodzinny z propozycją zwiększenia budżetu o 700 mln zł. Skończyliśmy na 6 badaniach i propozycji 1,1 mld zł - mówił.

Jednak Krajewski kontrował. Mówił, że to nie sześć, ale dziewięć badań dodatkowych. A lekarze i tak mają szereg dotychczasowych badań, które muszą zlecać. - Pan minister nigdy w POZ nie pracował i nie wie, jak to wygląda - grzmiał.

"Czyli wojna"

Co dalej? - Będziemy czekać, aż minister przemyśli sprawę - stwierdził Krajewski. - Będziemy starali się pomóc wszędzie tam, gdzie lekarzy nie ma, żeby działalność rozszerzały sąsiednie placówki - odparł Neumann.

- Czyli wojna - podsumował Żakowski. - Jak mamy się dogadać? Jeśli ktoś nie chce otworzyć gabinetu? - zdziwił się Neumann. - To wy nie chcecie rozmawiać - odparował Krajewski, kończąc ostrą wymianę zdań.

Więcej o:
Komentarze (25)
Żakowski do wiceministra zdrowia: "Wyobraża pan sobie matki jeżdżące PKS-ami do powiatowego miasta z dziećmi, które mają 40 stopni gorączki?"
Zaloguj się
  • anuszewskiz

    Oceniono 3 razy -3

    p.Żakowski nie pieprz pan głupot. pokaż pan taką wieś w której 50% gospodarstw nie ma samochodu.

  • czarnymaurycy

    Oceniono 7 razy 3

    Dla mnie to tylko sprawa pazerności lekarzy. Jakby nie patrzeć to są przedsiębiorcy i mimo górnolotnych ideałów rachunek ekonomiczny tez sie liczy. Skoro około 80% lekarzy podpisało kontrakty, to znaczy, że doszli do wniosku, że mimo wszystko im się to opłaca. Komu teraz wierzyć tym którzy podpisali czy tym co nie podpisali? Czy te 80% to banda głupców, która zaraz zbankrutuje?
    Osobiście rozpisalbym konkursy na terenach gdzie nie ma chętnych lekarzy do współpracy z NFZ i tyle. Przyroda nie znosi próżni i chętni sie znajdą. A te 20% niech poszuka pracy u tych bardziej rozgarniętych przedsiebiorcow.

  • bruthal

    Oceniono 12 razy 0

    Żakowski i obiektywna dyskusja. Dobre, dobre. Jeszcze musimy poczekać aż głos zabierze niezależna Paradowska.

  • klara551

    Oceniono 11 razy 5

    Kiedy wreszcie doczekamy czasów ,że pieniądze będą za pacjenta ,chorego pacjenta a nie teoretycznego ? Z bajań PZ wynika,że co najmniej 200 procent Polaków jest ciężko chorych. A pan Żakowski niech się przejedzie na tzw prowincję i nie pieprzy z pozycji mieszkańca stolicy. Prowincja to dojazdy ,kilometry bo trudno wymagać aby w każdej wsi był ośrodek z obsadą wszelkich specjalności lekarzy. Wyjazd do lekarza szczególnie po południu i weekendy to SOR w Najbliższym powiatowym mieście bo lekarze podstawowego kontaktu pracują jak urzędnicy do 16.W każdej dziupli jest kilka przychodni A nie ma organizacji pracy tak żeby przychodnia była czynna 24 godz. na dobę. Prywatnie można się do lekarza dostać w środku nocy o północy.

  • squadack

    Oceniono 16 razy 10

    Do dziecka z 40 stopniami gorączki wzywa się pogotowie albo jedzie się z nim prosto do szpitala a nie do kolejki w POZ.

  • jurek4491

    Oceniono 22 razy 4

    Porozumienie Zielonogórskie sympatyzuje i wspiera PiSdzielców, co roku wywijają ten sam numer, robią to celowo żeby odpowiedzialność zrzucić na rządzących . Inni przecież dostali takie same stawki i kontrakty podpisali, trzeba zrobić porządek z lizusami Prezesa , nie podpisywać kontraktów ,pacjentów namawiać żeby zmienili lekarza, konowałów pazernych na kasiorę zostawić na lodzie .

  • chi_neng1

    Oceniono 25 razy -7

    "Żakowski do wiceministra zdrowia: "Wyobraża pan sobie matki jeżdżące PKS-ami do powiatowego miasta z dziećmi, które mają 40 stopni gorączki?"

    Szanowny panie Zakowski, to pytanie trzeba bylo zadac Krajewskiemu i wszystkim tym lekarzom, ktorzy zatrzasneli drzwi przed pacjentami :).
    Przeciez to oni sa lekarzami z powolania i maja sumienia, w dodatku klauzulowe i zgodne z deklaracja wiary....

  • siwywaldi

    Oceniono 22 razy 14

    Tzw. służba zdrowia jest w stanie wchłonąć i skonsumować KAŻDĄ ilość pieniędzy. Bo zawsze znajdą się kosztujące krocie leki nowej generacji, nowy sprzęt i personel który chętnie zarobi więcej niż dotychczas.

    Niestety przy naszych mizernych zarobkach, składka na NFZ to ok. 300 zł./mies. od każdego pracującego i 150 zł od emeryta. A żeby było śmieszniej, do tej "oszałamiającej" składki, podłączeni są ubezpieczeni za symboliczne grosze w KRUS rolnicy, dzieci i młodzież, niepracujące żony i bezrobotni w tym i ci pracujący na czarno.

    Oczywiście każdy uważa że z tych pieniędzy powinien mieć opiekę jak w prywatnej klinice w Szwajcarii.

  • z-zimny

    Oceniono 22 razy 14

    "Wyobraża pan sobie te matki jeżdżące PKS-ami do lekarza?"
    Żakowski, wyobrażasz sobie że dzisiejsze matki polki to idiotki co nie potrafią podać dziecku leku przeciwgorączkowego?. Spośród młodych prawie wszystkie mają prawo jazdy i samochód.
    A nawet jeśli nie jeździ to chłop albo dziadek ma.
    Dziwię się że ktoś kto ma samochód dzwoni po pogotowie i czeka 4godz. ja wychowałem 4 dzieci i nigdy pogotowia nie wzywałem, po prostu jak coś złego/podejrzanego się działo to nawet w środku nocy dzieciaka do samochodu i na izbę przyjęć.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX