Stankiewicz: "Nie rozliczajmy Arłukowicza za strajkujących lekarzy". Żakowski: "Za rok system znów się zatnie"

"Rozliczmy Arłukowicza za skutki zmian, a nie krytykujmy za to, że lekarze próbują zablokować reformę, zamykając gabinety" - apeluje w "Rzeczpospolitej" Andrzej Stankiewicz, pisząc o ministrze zdrowia toczącym boje z lekarzami z Porozumienia Zielonogórskiego. Jacek Żakowski w portalu Polityka.pl pyta jednak, czemu negocjacje prowadzone są na ostatnią chwilę.
Negocjacje ministra zdrowia z lekarzami z Porozumienia Zielonogórskiego zakończyły się fiaskiem. Andrzej Stankiewicz w "Rzeczpospolitej" pisze o paranoi. Dlaczego? Jak wskazuje, negocjacje z Bartoszem Arłukowiczem zerwał Marek Twardowski, były wiceminister zdrowia, były podwładny Ewy Kopacz.

Stankiewicz: Nie krytykujmy za protesty

Stankiewicz przyznaje, że Arłukowicz od miesięcy "siedzi na gorącym fotelu" i wielokrotnie groziła mu dymisja. Zaznacza jednak, by nie skreślać ministra przedwcześnie. Zdaniem Stankiewicza efektowny protest lekarzy bierze się stąd, że szef resortu zdrowia próbuje skończyć z patologiami wśród lekarzy rodzinnych. Ci, jak wskazuje dziennikarz, nie chcą dokładania obowiązków, wolą wciąż unikać zlecania badań i brać pieniądze za pacjentów, których części nie widzą cały rok. "Rozliczmy więc Arłukowicza za skutki zmian, a nie krytykujmy za to, że lekarze próbują zablokować reformę, zamykając gabinety" - apeluje Stankiewicz.

Jacek Żakowski zastanawia się natomiast na blogu w serwisie Polityka.pl, czy doroczne medyczne "męki, stresy i histerie" są konieczne. Przyznaje, że lekarze mają prawo protestować, ale i rząd ma prawo nie ulegać ich żądaniom. I zaznacza, że największym problemem służby zdrowia może być przykrótka "finansowa kołderka", o którą boje toczą się zawsze pod koniec roku. "Być może na przykład nie da się już dłużej utrzymać tak niskiego na tle Unii Europejskiej budżetu publicznej służby zdrowia w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Jest bardzo prawdopodobne, że bez podniesienia składki nie można istotnie poprawić jakości służby zdrowia, czego oczekują wyborcy" - wskazuje.

"Za 12 miesięcy system znów się zatnie"

Publicysta "Polityki" pyta jednak: dlaczego zawsze pod koniec roku toczony jest bój z lekarzami? "Czy jest jakaś istotna przeszkoda, by umowy obowiązujące od stycznia 2015 podpisywano w czerwcu 2014? A jeszcze lepiej w grudniu 2013? Skoro truskawki i buraki cukrowe można kontraktować na wiele miesięcy naprzód, a ropę, gaz, pociągi, armaty, samoloty nawet lata naprzód, czemu nie można tak kontraktować usług służby zdrowia?" - pyta.

I zaraz odpowiada - zapewne uniemożliwiają to przepisy. Ale te można było zmienić. Platforma miała na to siedem lat. "Gdy na takie rozmowy ma się parę tygodni, możliwa jest praktycznie tylko przepychanka" - pisze o negocjacjach z lekarzami publicysta. Zaznacza, że nawet jeśli gabinety ostatecznie zostaną w styczniu otwarte, będzie to jedynie "triumf siły nad rozumem". Czyli nasza porażka.

"Bo nic się nie zmieni. A jeśli nic się nie zmieni, najdalej za 12 miesięcy system znów się zatnie. A potem za dwa lata. I tak dalej" - zauważa Żakowski.

Więcej o:
Komentarze (9)
Stankiewicz: "Nie rozliczajmy Arłukowicza za strajkujących lekarzy". Żakowski: "Za rok system znów się zatnie"
Zaloguj się
  • Edward Nowak

    0

    bo lekarz ma na pacjenta 7 minut a reszta to wypisywanie kwitów i papierków więc niech pan minister arłukowicz powie jak w tak krótkim czasie ma lekarz stwierdzić na co jest chory pacjent i czy ma raka czy nie

  • india.wr

    0

    a gdzie się podziała reszta komentarzy Gazeto?

  • jur56

    Oceniono 1 raz 1

    Tak dla własnej ciekawości , prosiłbym obu panów o wskazanie państwa w , którym system powszechnej opieki zdrowotnej zadowala całość społeczeństwa . No bo dlaczego Szwedzi uprawiają turystykę leczniczą do Tajlandii . Przecież taka podróż po to , aby wyleczyć sobie uzębienie to zawsze jakiś kłopot .

  • witeral

    Oceniono 6 razy 6

    Porozumienie Zielonogórskie skupia lekarzy-groszorobów i medycznych terrorystów.

  • monci1974

    Oceniono 6 razy 0

    Akurat w tym przypadku Stankiewicz ma rację (moja żona jest lekarzem i jej wierzę).

  • uzdek98

    Oceniono 25 razy -21

    tak, tak propagando... co za okrutne szantazysty z tych lekarzy ... POmimo innej specjalizacji nie chca byc onkologami ... ale moze pielegniarki albo salowe przyjma ta oferte ... a jaka zazarta byla walka z chciwymi koncernami farmaceutycznymi przy ustawie refundacyjnej a skonczylo sie na tym, ze emeryci placa za leki o POlowe wiecej... bo ministerek 'szczur' karierowicz ma jeden cel: PObierac skladke zdrowotna i zmusic ludzi do leczenia prywatnie ... przeciez kasiora jest POtrzebna na kilometrowki, koniaki, cygara i inne przekrety ...

  • stachkaz47

    Oceniono 11 razy 11

    Moje leczenie polegające na wypisaniu kilku recept w roku 2014 na ciśnienie /zaocznie/ -kosztowało BUDŻET parę tysięcy zł.
    Wypisanie tej recepty przedłużyło się do dwóch dni.
    Kiedyś recepta była w tym samym dniu a teraz słyszę:
    PROSZĘ PRZYJŚĆ ZA DWA DNI.
    Sorry taki klimat.

  • fakiba

    Oceniono 20 razy 18

    Tym lekarzom z porozumienia Zielonogórskiego to lepiej wychodzi szantażowanie państwa i pacjentów , niż ich leczenie , co roku próbują wyszarpać dla siebie coraz więcej , a każdy powód jest dobry

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX