W piątek lekarze 12 mln Polaków nie otworzą gabinetów. Czym jest i skąd się wzięło Porozumienie Zielonogórskie?

30.12.2014 15:22
Lekarka z Białegostoku, która należy do Porozumienia Zielonogórskiego, wiesza na drzwiach przychodni kartkę z informacją o tym, że od 2 stycznia placówka będzie nieczynna

Lekarka z Białegostoku, która należy do Porozumienia Zielonogórskiego, wiesza na drzwiach przychodni kartkę z informacją o tym, że od 2 stycznia placówka będzie nieczynna (AGNIESZKA SADOWSKA)

W piątek 13 tys. lekarzy zrzeszonych w Porozumieniu Zielonogórskim nie otworzy gabinetów. Mają pod opieką 12 mln pacjentów. To silna karta przetargowa. Co roku organizacja grozi zamknięciem gabinetów i stawia warunki Ministerstwu Zdrowia. Skąd się wzięli?
Nie ma porozumienia pomiędzy Ministerstwem Zdrowia a częścią lekarzy w sprawie kontraktów na 2015 rok. 40 proc. gabinetów lekarskich może być zamkniętych od 2 stycznia. Resort dogadał się m.in. z Porozumieniem Pracodawców Ochrony Zdrowia. Ale z Porozumieniem Zielonogórskim i trzykrotnie mniejszym Kolegium Lekarzy Rodzinnych - nie.

Co to jest PZ?

Dziś Porozumieniu szefuje Jacek Krajewski, lekarz rodzinny z Dolnego Śląska. PZ działa w 14 województwach i zrzesza 13 tys. lekarzy z całej Polski. Opiekują się oni 12 milionami pacjentów. To silna karta przetargowa.

Inicjatywa lekarzy rodzinnych z Zielonej Góry powstała w 2003 roku i szybko rozrosła się w Federację Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia. Zażarcie walczy o to, by zmiany forsowane przez Ministerstwo Zdrowia lub NFZ w żaden sposób nie odbiły się na członkach PZ.

Są skuteczni. Powtarzający się niemal co roku szantaż "1 stycznia nie otworzymy gabinetów" działa.

Co roku groźba: Nie otworzymy gabinetów

W 2004 roku, kiedy negocjacje z resortem nie dały efektu, drzwi gabinetów faktycznie zostały po raz pierwszy zamknięte i choć trwało to zaledwie kilka dni, spowodowało chaos i długie kolejki w przyszpitalnych przychodniach. Ludzie byli wściekli.

Na przełomie 2005 i 2006 roku negocjacje z ministrem zdrowia (wówczas Zbigniewem Religą) trwały jeszcze w sylwestrową noc.

W 2007 roku jeden z członków PZ - Marek Twardowski - został wiceministrem zdrowia w rządzie PO. Nie spodobało się to części lekarzy, a wkrótce trójka inicjatorów PZ - Elżbieta Tomiak, Robert Sapa i Janusz Tylewicz - opuściła szeregi organizacji.

Rok temu awantura wybuchła o eWUŚ. Fundusz zapowiadał, że po 1 stycznia nie będzie płacił za pacjentów, których prawa do świadczeń nie potwierdza elektroniczny system weryfikacji ubezpieczonych, ale ostatecznie z tego zapisu Fundusz się wycofał. Z kolei w 2012 roku na receptach lekarzy zrzeszonych w OPZL i PZ pojawiły się słynne pieczątki "refundacja do decyzji NFZ".

"Federacja ma na celu ochronę praw i reprezentowanie interesów swoich członków wobec dysponentów publicznych i prywatnych środków przeznaczonych na finansowanie usług medycznych, związków zawodowych, organów władzy i administracji państwowej, organów samorządu terytorialnego oraz innych organizacji".

Co to oznacza? Jak nie wiadomo, o co chodzi, to zazwyczaj chodzi o pieniądze.

Chcemy więcej pieniędzy i wolnego w środę po południu

W tym roku kierownictwo PZ nie chciało zgodzić się na dodatkowe obowiązki dla lekarzy rodzinnych w związku z wprowadzeniem od 1 stycznia tzw. pakietu onkologicznego. O nieścisłościach przepisów i procedur pisaliśmy już w połowie grudnia.

Lekarze PZ domagali się, by resort określił minimalny czas trwania wizyty na 15 minut, zmniejszenia biurokracji i liczby badań lub zwiększył stawkę za jednego pacjenta. Teraz stawka bazowa to 8 zł.

17 grudnia zgodzili się na zwiększenie finansowania podstawowej opieki zdrowotnej o 1 mld 100 tys. zł. Teraz - według relacji ministra zdrowia - domagają się 2 mld zł.

Inne żądania PZ to - wg Arłukowicza - wnoszenie przez pacjentów opłaty za "przekroczenie progu przychodni", możliwość zamknięcia przychodni na 20 dni roboczych w roku, skrócenie czasu pracy przychodni w każdą drugą środę miesiąca do godziny 14 oraz zrezygnowanie ze szkoleń z zakresu onkologii dla lekarzy rodzinnych i zniesienie kontroli jakości świadczonych usług.

Obie strony kopią na ślepo

- Trzeba płacić za leczenie pacjentów, a nie za to, że ktoś się zapisał do lekarza. To nie jest wina ministra, tylko osób, które reformę przygotowały - komentowała w TOK FM Joanna Solska z tygodnika "Polityka". Podkreślała jednak, że jeśli po Nowym Roku w przychodniach będzie bałagan, Arłukowicz może zapłacić stanowiskiem.

Zdaniem Solskiej lekarze przestraszyli się pakietu onkologicznego i nie wiedzą, ile on ich tak naprawdę będzie kosztował. - Nie wiem, skąd się wzięła kwota 2 mld złotych - mówiła.

- Lekarze z Porozumienia zachowują się nie do końca odpowiedzialnie - stwierdziła w TOK FM Solska. - Wszyscy rodzinni nie są zadowoleni z ustaleń. Mają swoje uwagi i one są zasadne. Ale nie wolno używać takiej broni, że się pacjenta nie wpuszcza do przychodni. Obie strony konfliktu poruszają się na ślepo.

Urlopy były ważniejsze, teraz na noże

Utyskiwanie lekarzy na pakiet onkologiczny pojawiły się niedawno, choć rozmowy z resortem trwały od kilku miesięcy. - Oni jeszcze kilka dni temu rozmawiali o tym, żeby przychodnia mogła pójść na urlop! - oburzała się Solska. - Obie strony zachowują się nie fair w stosunku do pacjentów - stwierdziła Solska.

I zauważyła, że obie strony zaostrzają stanowiska. - Ale lekarze nie mają prawa mówić, że - jak taksówkarze - będą brali pieniądze za otwarcie drzwi. Brak pieniędzy na służbę zdrowia jest problemem ważnym, ale o tym się nie rozmawia dwa dni przed końcem roku - powiedziała dziennikarka "Polityki" w TOK FM.

Nie chodzi o pieniądze, tylko o chaos

Powszechne są komentarze, że lekarze robią "skok na kasę" i próbują wyszarpnąć jak najwięcej dla siebie. Z tym nie zgadza się Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej: Wszystkich dotknie chaos związany z nieudolnym wprowadzaniem pakietu onkologicznego. Jest on elementem fatalnego rozwiązania, które się szykuje Polakom od 2015 roku. Minister usłyszał od praktycznie wszystkich, że system jest źle przygotowany.

Co będzie 2 stycznia?

Porozumienie Zielonogórskie działa w większości województw - lekarzy, którzy należą do PZ, jest od kilkunastu do kilkudziesięciu proc. W mateczniku organizacji - woj. lubuskim - problem w piątek 2 stycznia może być największy. Aż czterech na pięciu rodzinnych nie podpisało umów z NFZ na przyszły rok.

Niestety, w wielu powiatach będzie podobnie - szpitale powiatowe staną się jedynym miejscem pomocy. W województwach podlaskim, podkarpackim, lubelskim, warmińsko-mazurskim ponad 50 proc. przychodni nie ma kontraktów na przyszły rok i nie rozpocznie 2 stycznia pracy.

Plan B ministra Bartosza Arłukowicza oznacza, że na szpitalnych oddziałach ratunkowych czy w izbach przyjęć może być na prawdę gorąco - na razie nie wiadomo, czy negocjacje zostaną wznowione. Teraz trwa festiwal oskarżeń - minister zdrowa, zarzuca lekarzom rodzinnym szantaż i skok na kasę, a lekarze ministrowi manipulację i kłamstwa.



Zobacz także
Komentarze (25)
W piątek lekarze 12 mln Polaków nie otworzą gabinetów. Czym jest i skąd się wzięło Porozumienie Zielonogórskie?
Zaloguj się
  • movieegirl

    Oceniono 6 razy -4

    Arłukowicz chce zwiększyć zakres obowiązków lekarzy nie dokładając kasy. Robi to z premedytacją w świetle kamer i w ostatniej chwili żeby złamać lekarzy, lub ewentualnie powiedzieć że są chytrzy i to jest ich wina. To jest szczucie na lekarzy.

    Uczciwe rozmowy tego typu prowadzi się po cichu z wyprzedzeniem, a nie na ostatnią chwile w świetle kamer. Chyba, że się nie ma uczciwych intencji.

    Do tego dochodzą jakieś wojenki wewnętrzne między Arłukowiczem i Kopacz.

    Inna sprawa to pakiet onkologiczny. Miały byc dodatkowe pieniądze, a nie przełożone z innej kupki. Rozmawiałem z dyrektor jednego z wojewódzkich szpitali. Powiedziała, że to co u nas pójdzie na Pakiet zostanie odjęte z budżetu Szpitala. Oprócz tego mocno obcinają pieniądze na diagnostykę.

    Słyszałem o dziewczynie która zrezygnowała z robienia specjalizacji w jednym z miast po tym jak miała dyżurować na SORze bez możliwości robienia jakiejkolwiek diagnostyki. Miała udzielać nagłej pomocy, ratowac życie bez USG, rentgenu, tomografu. XIX wiek.

  • ministrant15

    Oceniono 5 razy 3

    A w sobote ta banda powinna miec wystawione zwolnienia dyscyplinarne i zakaz wykonywania pracy jako lekarz. Zle im? nam tez zle, ale to nasza wina bo chcielismy zmian i tzw. "wolnej Polski" to ja mamy i nie znaczy to, ze nalezy sparalizowac ten glupi Kraj, pozbawic ludzi opieki lekarskiej i zaczynac strajki, bo w tym obecnym burdelu powinni strajkowac wszyscy, ale lekarze na koncu.

  • plautilla

    Oceniono 7 razy -3

    Zaniepokojony Obywatel :
    Czy Mariusz Trynkiewicz z kolegami zajmie nam miejsce w warszawskich (i nie tylko) szpitalach? Ciąg dalszy nastąpił...
    Centralny Zarząd Służby Więziennej i Ministerstwo Sprawiedliwości planuje w najbliższych dniach stopniową likwidację szpitala przy Areszcie Śledczym Warszawa Mokotów(a także innych szpitali dla osadzonych w Polsce).
    Pan minister Cezary Grabarczyk podpisał 9 grudnia 2014 stosowne zarządzenie(Dziennik Urzędowy M.Spr. poz.176 )
    Pacjentów mają przejąć głównie stołeczne szpitale publiczne.
    Czyżby w ramach rządowego programu ,,zmniejszania kolejek do lekarza'' władze chciały mieszkańcom Warszawy( i innych miast)w prezencie świąteczno/noworocznym zafundować towarzystwo przestępców i pilnujących ich funkcjonariuszy?
    Czyżby oczekiwano, że zwykli pacjenci przestraszą się i kolejki same znikną?
    Już dzisiaj(likwidację oddziału chirurgii i ortopedii przewidziano na 1.01.2015) trafiając na leczenie do warszawskiego szpitala możemy mieć sąsiada przestępcę(pod ,,opieką" mundurowych).
    Z dniem 1 lipca 2015 zniknie oddział internistyczne. Warszawa licząca 5 więzień pozostanie bez więziennego szpitala.
    W bardziej pesymistycznym scenariuszu odeślą nas do domu(bo miejsce już zajęte przez więźnia).
    Ciekawie będzie po corocznych rozruchach(i podobnych wydarzeniach) na Święto Niepodległości. Będą sale mieszane?
    Czy może osobno dla bandytów i ich ofiar?
    Tu trzeba dodać, że osadzeni obecnie też czasem diagnozowani i leczeni w ramach publicznej opieki zdrowotnej często krócej czekają na badania i zabiegi niż zwykli chorzy(Ministerstwo Sprawiedliwości jest lepszym płatnikiem niż NFZ). Przy większym pechu możemy wcale nie dojechać na czas do szpitala(karetki będą zajęte przewożeniem osadzonych z Warszawy do powstającego (?) szpitala w Łodzi).
    Jeśli jesteś przeciw skopiuj i opublikuj tą wiadomość we wszystkich możliwych miejscach, może MS się opamięta

  • 2_collie

    Oceniono 17 razy -7

    Szantażystą jest NFZ. Wielki Monopolista rozdający kasę. A jak działa państwowa służba zdrowia sponsorowana i zarządzana de facto przez NFZ to każdy mniej więcej wie.

  • dziadekjam

    Oceniono 11 razy 7

    W piątek 13 tys. lekarzy zrzeszonych w Porozumieniu Zielonogórskim nie otworzy gabinetów. Mają pod opieką 12 mln pacjentów. To silna karta przetargowa.
    ===================================================================
    To nie karta prztargowa, a prymitywny szantaż. Lekarz olewający zdrowie pacjenta powinien być natychmiast olany przez pacjentów! Po co ten chory limit ilości pacjentów na lekarza pierwszego kontaktu?! Niech do dobrego lekarza zapisuje się tylu pacjentów ilu chce. On da radę ich przyjąć, a jak trzeba będzie, to zatrudni lekarzy, którym mamona nie przxysłania pacjentów. A NFZ niech placi wg faktycznie leczonych, a nie "zapisanych".

  • abstracto

    Oceniono 16 razy 14

    Doigrają się. Bawią się ludzkim życiem jedynie dla kasy, więc ktoś w końcu zabawi się ich życiem. To imho nieuniknione. Naturalna kolej rzeczy.

  • kniazwitold

    Oceniono 29 razy 19

    Porozumienie Zielonogórskie to pisowska banda złodziei, którzy pod koniec każdego grudnia szantażują ministerstwo i pacjentów.

    Ci ludzie powinni stracić z automatu prawo wykonywania zawodu na terytorium RP jeżeli odmówią opieki lekarskiej.

  • zumzum0

    Oceniono 8 razy 8

    To samo powinny w Polsce zrobić wszystkie banki. Zablokować konta wszystkim Polakom i zamknąć przed nimi drzwi wszystkich oddziałów.

  • cookies9

    Oceniono 20 razy 10

    Nie wpuszczą pacjentów do gabinetów...PZ jest nieprzyzwoite i nieludzkie. Zdrowi,zamozni ludzie nie korzystają z ich usług.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje