Więcej dzieci bez obowiązkowych szczepień. "Różyczki w UE powinno już zupełnie nie być. A jest"

30.12.2014 09:53
Od 1 stycznia wszystkie dzieci muszą być obowiązkowo szczepione przeciwko pneumokokom.

Od 1 stycznia wszystkie dzieci muszą być obowiązkowo szczepione przeciwko pneumokokom. (Fot. Jakub Ociepa/AG)

W zaledwie dwa lata podwoiła się liczba dzieci, których rodzice nie zgodzili się na obowiązkowe szczepienia. To wciąż niewielki odsetek, ale ekspertów ruchy antyszczepionkowe w Polsce niepokoją. W innych krajach UE przyczyniły się do powrotu zachorowań m.in. na odrę.
Rośnie zniechęcenie do szczepień ochronnych. Stoją za tym tzw. ruchy antyszczepionkowe - grupy ludzi, którzy uważają, że szczepionki przynoszą więcej szkód niż korzyści. W Polsce w 2011 r. nie zostało zaszczepionych około 3 tys. dzieci, w 2012 r. było już ich 5,3 tys. a w 2013 r. - 7,2 tys.

Marek Posobkiewicz, p.o. głównego inspektora sanitarnego, uważa, że należy się spodziewać, że w 2014 r. jeszcze więcej dzieci nie zostało poddanych szczepieniom obowiązkowym. - Na szczęście jest to wciąż niewielka grupa. Stanowi ona zaledwie 0,08 proc. dzieci podlegających obowiązkowi szczepień ochronnych - dodaje.

Są szczepienia, jest mniej chorób

Prezes Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń w Warszawie, dr Paweł Grzesiowski mówi, że w Polsce nadal wysoka jest tzw. wyszczepialność (czyli liczba zrealizowanych szczepień - red.) populacji przeciwko odrze. Szczepionkę przeciwko tej wyjątkowo groźnej chorobie otrzymało ponad 90 proc. populacji dzieci i młodzieży. Dzięki temu w 2011 r. zarejestrowano jedynie 38 zachorowań na odrę, a w 2012 r. - 60 przypadków.

Na Zachodzie jest gorzej. A w USA...

W innych krajach uprzemysłowionych jest znacznie gorzej. W Europie i USA zwiększa się zachorowalność na odrę z powodu coraz częstszych przypadków zaniechania szczepień przeciwko tej chorobie.

W 2013 r. wzrost zachorowań na odrę odnotowano w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Holandii, Bułgarii, Hiszpanii, Włoszech, Danii, Szwecji oraz na Litwie. Ponad 9200 przypadków zarejestrowano łącznie w Gruzji oraz Turcji, skąd część zakażeń mogło zostać zawleczonych do krajów Unii Europejskiej.

Według "New England Journal of Medicine", w wielu szkołach Nowego Jorku przeciwko odrze zaszczepionych jest mniej niż 70 proc. populacji uczniów.

Trzydzieści lat bez polio i błonicy

Prof. Ewa Bernatowska z kliniki immunologii Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie zwraca uwagę, że dzięki wciąż dobrze działającemu programowi szczepień ochronnych Polska jest krajem wolnym od polio. Od 1984 r. nie odnotowano ani jednego przypadku choroby wywołanej tym wirusem, który w latach 50. XX w. powodował liczne zgony oraz trwałe kalectwo - paraliż mięśni rąk i nóg.

- Podobnie jest z wieloma innymi groźnymi zakażeniami. Od 30 lat nie było w naszym kraju zachorowania na błonicę, a od 29 lat nie zdarzył się tężec noworodkowy - dodaje specjalistka.

Niespodziewany nawrót różyczki mężczyzn

Prof. Bernatowska przyznaje, że wciąż występują w naszym kraju zachorowania na różyczkę wśród młodych mężczyzn. Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie wynika, że w pierwszej połowie 2013 r. zarejestrowano ponad 32 tys. zakażeń - prawie dziesięciokrotnie więcej niż w tym samym okresie 2012 r.

- Choroba ta nie powinna już występować w żadnym kraju Unii Europejskiej - podkreśla specjalistka. W Polsce nie jest jednak związana z uchylaniem się od szczepień, lecz z niepełnym programem szczepień.

Od 1988 r. przeciwko różyczce szczepiono tylko dziewczynki w 13. roku życia; szczepieniami tymi nie objęto chłopców. Dlatego doszło do tzw. epidemii wyrównawczej: choroba zaatakowała głównie mężczyzn w wieku 19-24 lat oraz nieco starszych od 25. do 28. roku życia.

"Szczepionka jak polisa"

Według prof. Bernatowskiej, szczepienia są najważniejszą polisą na zdrowie każdego z nas, bez względu na wiek i płeć. Są znacznie bezpieczniejsze niż odporność uzyskana po przejściu zakażenia.

- Małe dziecko po przechorowaniu takich chorób zakaźnych jak krztusiec, czy tych wywołanych tzw. bakteriami otoczkowymi, jak Haemophilus influenzae czy Streptococcus pneumoniae (dwoinka zapalenia płuc) i meningokoki powinno być zaszczepione przeciwko chorobie, na którą chorowało, i to w najkrótszym czasie jak tylko jest to możliwe - podkreśla specjalistka.

Dodaje, że szczególnie u dzieci do drugiego roku życia układ odpornościowy jest na tyle niedojrzały, że choroby zakaźne mogą wywołać katastrofalne skutki.




Bieńkowska, Putin, wybory... [NAJLEPSZE MEMY ROKU] >>>



Zobacz także
Komentarze (24)
Więcej dzieci bez obowiązkowych szczepień. "Różyczki w UE powinno już zupełnie nie być. A jest"
Zaloguj się
  • Anna Szmidt

    0

    Mogę się mylić, ale gdzieś czytałam, że w 2015 r. zdementowano, jakoby w Polsce miał mieć miejsce nawrót "epidemii" odry. Odra była, jest i będzie, a nawet najlepsze szczepionki mmr i inne nie uchronią na 100% przed tym wirusem. Szczepiłam moje dzieci tą sczzepionką, jednak nadal nie mam do niej przekonania, a niepożądane odczyny poszczepienne u mojego syna skutecznie obudziły we mnie wątpliwości co do zasadności co poniektórych szczepień.

  • jhbsk

    Oceniono 10 razy 4

    Półgłówki zmienią zdanie dopiero, gdy ich dziecko umrze w wyniku powikłań po chorobie, której można było uniknąć dzięki szczepieniom.

  • dziadekjam

    Oceniono 36 razy 18

    Mamusiom i tatusiom, odmawiającym szczepienia swoich dzieci, dać do podpisania oświadczenie, że w razie zachorowania ich dziecka, na chorobę przeciw której odmówili szczepienia, koszty leczenia poniosą oni. Gwarantuję, że wielu szybciutko zmieni zdanie. Wszelkim "modom" ulegają tylko ci, którzy za skutki tych mód nie ponoszą konsekwencji.

  • danuel

    Oceniono 19 razy 13

    Z jednej strony wg Darwina dobrze, że dzieci osób głupich mają mniejsze szanse na przeżycie ale z drugiej szkoda dzieciaków.

  • gmsaxz

    Oceniono 18 razy 14

    obciążyć tych filozofów kosztami rehabilitacji dzieci niepełnosprawnych z powikłaniami po różyczce matki.

  • boryso2

    Oceniono 28 razy -10

    Hahaha, podziękujcie firmą farmaceutycznym nastawionym na zysk a nie na zdrowie pacjenta :-/ Które zarabiają miliardy a boją się przyznać że niektóre (podkreślam: niektóre) szczepionki nawet w niewielkim ułamku mogą powodować poważne powikłania. I tego się boją rodzice, że to właśnie na nich padnie! A państwo nie pomoże a firma sprzedająca szczepionkę nie wypłaci odszkodowania :-| Nikt nie chce oglądać dziecka które z wesołego zamienia się w autystyczne lub w wieku 2 lat prawie nie mówi.

    A więc kto jest temu winny, rodzice?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje