Brak porozumienia pomiędzy MZ a częścią lekarzy. 40 proc. gabinetów może być zamkniętych od 2 stycznia

29.12.2014 18:32
Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz

Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz (Fot. Sławomir Kamiński/ Agencja Gazeta)

Kolejna runda rozmów resortu zdrowia z przedstawicielami Porozumienia Zielonogórskiego zakończyła się fiaskiem. Od 2 stycznia zamkniętych może być ok. 40 proc. placówek opieki zdrowotnej w całej Polsce. Działacze związkowi zażądali zwiększenia finansowania lekarzy rodzinnych o 2 mld zł oraz wprowadzenia opłat dla pacjentów za przekroczenie progu przychodni.
Spotkanie z przedstawicielami PZ rozpoczęło się o godz. 14. Rozmowy dotyczyły finansowania podstawowej opieki zdrowotnej w 2015 r. Po spotkaniu poinformowano, że w tym roku negocjacji już nie będzie.

Przed spotkaniem minister zdrowia Bartosz Arłukowicz informował, że dotychczas kontrakty na 2015 r. podpisało 60 proc. przychodni POZ (Podstawowa Opieka Zdrowotna), w których pracuje 68 proc. lekarzy. W czasie negocjacji z przedstawicielami środowiska lekarzy, które toczyły się w ciągu ostatnich tygodni, resort zdrowia dogadał się m.in. z Porozumieniem Pracodawców Ochrony Zdrowia. Jednak przedstawiciele PZ nie chcieli przystać na warunki zaproponowane przez ministerstwo.



Żądania lekarzy z Porozumienia Zielonogórskiego

Lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego wystosowali kilka żądań. Chcą zwiększenia finansowania lekarzy rodzinnych o 2 mld zł, choć 17 grudnia zgodzili się na 1 mld 100 tys. zł oraz wprowadzenia opłat dla pacjentów za "przekroczenie progu przychodni" i możliwości zamknięcia przychodni przez 20 dni roboczych w roku. - To sytuacja niedopuszczalna. Nie może być tak, ze pacjenci nie będą mieli w dni robocze dostępu do swojego lekarza. Już teraz przychodnie są zamknięte w weekendy, a wieczorem i w święta obowiązuje nocna i świąteczna pomoc - powiedział

Porozumienie postuluje również o skrócenie czasu pracy przychodni, w co drugą środę miesiąca, do godz. 14. Chce także zniesienie kontroli jakości świadczonych usług i zlikwidowania dodatkowych szkoleń dla internistów z zakresu onkologii.

Plany Ministerstwa Zdrowia

Od Nowego Roku resort zdrowia chce zredukować liczbę wskaźników korygujących stawkę kapitacyjną (czyli kwotę, jaką lekarze POZ otrzymują za jednego pacjenta pozostającego pod ich opieką).

Jednocześnie wzrosnąć ma stawka podstawowa (z 96 zł do 136,80 zł rocznie za pacjenta, od 1 lipca 140,04 zł (jeżeli lekarz POZ będzie wykonywał i sprawozdawał wybrane badania), a od 1 października - 144 zł przy wykonywaniu odpowiedniej liczby badań diagnostycznych), zwiększą się jednak obowiązki lekarzy rodzinnych w związku z wejściem w życie pakietu onkologicznego.

"Grupa lekarzy chce szantażować resort zdrowia"

Jak zauważył minister, już blisko 70 proc. lekarzy podpisało umowy na następny rok, a także wszystkie centra onkologii. - Mamy więc do czynienia z sytuacją, gdy niewielka grupa lekarzy chce szantażować resort zdrowia - powiedział Arłukowicz. - Nie mogę dopuścić, by spełniając oczekiwania małej grupy związkowej, zaryzykować bezpieczeństwo pacjentów - podkreślił Arłukowicz. - dodał.

Arłukowicz stwierdził, że negocjacje i żądania Porozumienia Zielonogórskiego to działanie zaplanowane, bo już wczoraj, czyli przed zakończeniem negocjacji, działacze wydali wytyczne, co do pracy przychodni po 1 stycznia. Zgodnie z nimi gabinety mają być nieczynne.

PZ odpiera zarzuty

- Rozmowy trwały 3 godziny. Mamy nieodparte wrażenie, że pan minister Arłukowicz przyszedł z założeniem, że nie zamierza dzisiaj takiego porozumienia podpisać - powiedział Radiu TOK FM Jarosław Krawczyk, szef łódzkiego oddziału PZ.

Krawczyk w TOK FM wyjaśnił też, że minister w błędny sposób opisał "opłaty za "przekroczenie progu przychodni" przez pacjentów. Zdaniem Krawczyka, nowe wytyczne ministerstwa bardzo obciążają lekarzy i z tego powodu trzeba wprowadzić pewne "regulatory popytu". Szacuje on, że w przyszłym roku każdy lekarz może mieć o 1/3 więcej pacjentów.

Plan B Arłukowicza

- W związku z żądaniami Porozumienia Zielonogórskiego wprowadzamy w życie plan B. Pacjenci z powiatów, w których po nowym roku nieczynne będą przychodnie POZ i będą mieli utrudniony dostęp do lekarza rodzinnego będą mogli zgłaszać się do Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych. Ci lekarze, którzy zamkną gabinety przed pacjentami nie mogą liczyć na finansowanie NFZ.

Minister zdrowia przypomniał też, że pacjent ma prawo trzy razy w roku bezpłatnie zmienić lekarza rodzinnego. - Jeżeli jego lekarz zamyka przed nim drzwi może iść do przychodni obok i się tam przepisać - dodał.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!


Bieńkowska, Putin, wybory... [NAJLEPSZE MEMY ROKU] >>>



Zobacz także
Komentarze (655)
Zaloguj się
  • razb1947

    Oceniono 1 raz -1

    To koniec PO PSL

  • razb1947

    Oceniono 1 raz -1

    Kopacz i jej rząd nie potrafi rządzić, konieczna jest zmiana na PIS.

  • Damian Ga

    Oceniono 1 raz 1

    Pacjenci odcięci od świadczeń lekarskich nie muszą płacić składek zdrowotnych. Tak to powinno działać - kto chce rezygnuje z pośrednictwa NFZ, ZUS i sam sobie odkłada na leczenie i emeryturę; jeżeli nie odłoży za modu to umrze w męczarniach. Proste i logiczne.

  • sraczezwersacze

    0

    ALE W CZYM PROBLEM ??????????!!!!!!!!!!!!!!! Część lekarzy (tzw. dobra) podpisała (ku chwale Tuska, Arłukowicza i BIEDNYCH pacjentów), a ta "zła" część lekarzy, która chce starych, z założenia GORSZYCH FINANSOWO warunków (RZĄD przecież jasno MÓWI, ŻE CHCĄ DAĆ "WIĘCEJ" i "LEPIEJ" ;-) będzie funkcjonować "za karę" na starych zasadach, GORSZYCH DLA TYCH LEKARZY :-). Przecież to jest oszczędniej dla naszego biednego Państwa !!!!! Więc w czym problem ??!!!! To może jednak rząd nie chce dać "WIĘCEJ I LEPIEJ" tylko tradycyjnie zaś BEZCZELNIE KŁAMIE ???!!!!! Mój znajomy mawiał, że jak tylko ktoś do niego się zwracał "że chce mu pomóc" albo, że "chce dla niego dobrze" TO OD RAZU WALI W MO RD E. Wystarczy, żeby mu nikt NIE PRZESZKADZAŁ, a on da sobie radę sam, bez niczyjej pomocy...

  • eks_windykator

    Oceniono 4 razy -2

    "Mamy więc do czynienia z sytuacją, gdy niewielka grupa lekarzy chce szantażować resort zdrowia - powiedział Arłukowicz"
    NIEWIELKA GRUPA ? 32% TO NIEWIELKA GRUPA ?

  • emer36

    Oceniono 3 razy 1

    Jakich "Lekarzy rodzinnych" ?
    Co za bałamutna nazwa. Ja takiego "rodzinnego" lekarza nie widziałem jeszcze na oczy. Są tylko w przychodniach t.zw. lekarze POZ, ?
    Boże, jak u nas kombinuje się z nazwami. A prawda jest jedna: służba zdrowia k u l e j e.
    I żadnej, (obiecanej przez Tuska i Kopacz), reformy służby zdrowia nie ma !
    A NFZ ma się dobrze.

  • magine22

    Oceniono 3 razy -1

    Symboliczna opłata 5zł to nie dla wszystkich symboliczna jak biedna osoba ma chore dziecko 300zł netto na 1 osobę w rodzinie wykupi leki za 100zł to te 5 zł naprawdę robi różnicę... Opłaty można wprowadzić ale za umawianie się do specjalisty i nie przychodzenie na wizytę, za najedzenie się kanapek przed zabiegiem który musi być wykonywany na czczo itp.

  • Tomasz Drescik

    Oceniono 1 raz 1

    trudno stac sie nagle lekarzem , ktory stosuje duzy arsenal badan, wykrywa nowotwory etc..takie ksztalcenie kosztuje i trwa latami.

  • drasyr

    Oceniono 7 razy 1

    Ministrze Arłukowicz proszę nie ulegać szantażowi związkowej grupki lekarzy, widać, że stało się tradycją robienie zamieszania na przełomie roku. Lekarze rodzinni nie powinni narzekać na dochody gdyż są one spore, (24 zł/m-c za osobę obligatoryjnie i np. razy 2000 pacjentów). Więc mało jest takich grup o takich uposażeniach a Porozumienie Zielonogórskie pod płaszczykiem interesów pacjentów zachowują się jak terroryści narażając ludzi nawet na utratę życia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje