Czy Polska powinna zapłacić 61 tys. euro kary dziennie? Rzecznik Trybunału UE uważa, że tak

11.12.2014 11:01
Wiatrak na tle elektrowni węglowej w Gelsenkirchen w Niemczech

Wiatrak na tle elektrowni węglowej w Gelsenkirchen w Niemczech (Fot. MARTIN MEISSNER / AP)

Polska powinna być ukarana za niewdrożenie dyrektywy o odnawialnych źródłach energii (OZE) kwotą 61 tys. euro za każdy dzień opóźnienia - uznał rzecznik Trybunału Sprawiedliwości UE w opinii poprzedzającej decyzję w sprawie, którą przeciwko Polsce wniosła KE.
- Polska uchybiła ciążącemu na niej obowiązkowi wprowadzenia dyrektywy w sprawie promowania stosowania energii ze źródeł odnawialnych - uważa rzecznik generalny Trybunału Melchior Wathelet. "Na dzień analizy przez Trybunał okoliczności faktycznych Polska nadal nie dokonała transpozycji do prawa krajowego niektórych przepisów dyrektywy, ani nie przekazała Komisji wystarczających środków transpozycji" - brzmi opinia Trybunału.

Wathelet zaproponował w związku z tym nałożenie na Polskę okresowej kary pieniężnej w wysokości ponad 61 tys. euro za każdy dzień opóźnienia. Miałaby ona być naliczana do chwili, w której Polska przekaże KE informację o transpozycji dyrektywy. Kara - jak podkreślił rzecznik - ma skłonić państwo członkowskie "do podjęcia środków niezbędnych dla położenia kresu stwierdzonemu uchybieniu i do zapewnienia pełnej transpozycji dyrektywy".

Na razie to tylko propozycja dla Trybunału

Dyrektywa, której celem jest osiągnięcie w Unii Europejskiej 20-procentowego udziału energii odnawialnej do 2020 roku, miała być wdrożona przez kraje członkowskie do 5 grudnia 2010 roku. Polska wprawdzie przyjęła kilka aktów prawnych w tej sprawie, ale KE stwierdziła, że żaden z nich nie wdraża w dostatecznym stopniu dyrektywy.

Co więcej, nasz kraj nie zmienił tego od marca 2013 roku, kiedy KE poinformowała, że wnosi przeciwko Polsce pozew, a przegrana przed Trybunałem grozi Warszawie gigantycznymi karami za każdy dzień od wydania wyroku do wdrożenia przepisów UE.

KE zaproponowała wtedy karę dzienną wynoszącą ponad 133 tys. euro, płatną od wyroku do wdrożenia przepisów UE. Później, ze względu na przyjęcie przez Polskę części wymaganych przez nią przepisów, obniżyła ją jednak do 61 tys. euro.

KE wysłała do Polski wezwanie do usunięcia uchybienia w styczniu 2011 r.

Prace nad projektem ustawy, która przewiduje zmianę systemu wsparcia dla OZE, trwają w Sejmie. W zeszłym tygodniu specjalna podkomisja zdecydowała, że pozostawi do rozstrzygnięcia kluczowe kwestie w sprawie nowych przepisów komisji ds. energetyki.

KE wysłała do Polski wezwanie do usunięcia uchybienia w sprawie niewdrożenia dyrektywy o odnawialnych źródłach energii już w styczniu 2011 r. W marcu 2012 r. wysłano tzw. uzasadnioną opinię, która jest kolejnym etapem procedury o naruszenie unijnego prawa. Pozew do Trybunału Sprawiedliwości został skierowany w marcu 2013 r. KE zastrzegała wówczas, że jeśli Polska zatwierdzi krajowe prawo, które rzeczywiście wdraża dyrektywę, to uniknie kary.

Możliwość nałożenia na kraj kary pieniężnej już na etapie wyroku stwierdzającego uchybienie zobowiązaniom państwa członkowskiego przewiduje Traktat Lizboński, który wszedł w życie 1 grudnia 2009 r.

Od opinii rzecznika do rozstrzygnięcia Trybunału mija nawet kilka miesięcy

Opinia rzecznika generalnego nie wiąże Trybunału Sprawiedliwości. Zadanie rzeczników generalnych polega na przedkładaniu Trybunałowi, przy zachowaniu całkowitej niezależności, propozycji rozstrzygnięć prawnych w sprawach, które rozpatrują.

Od opinii rzecznika do rozstrzygnięcia Trybunału mija od kilku tygodni do kilku miesięcy. Wszystko zależy od tego, jak zawiła jest sprawa. - W tej chwili trudno powiedzieć, jak to będzie wyglądało w tym przypadku - przekazał Ireneusz Kolowca z wydziału ds. kontaktów z mediami Trybunału.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!


10 tys. Niemców przeciw "islamizacji Zachodu": "Niech wracają do siebie">>



Zobacz także
Komentarze (190)
Zaloguj się
  • hamsterx

    Oceniono 589 razy 497

    jak ważne są tylko ośmiorniczki, kilometrówki i delegacje to trudno zajmować się pracą

  • real_marek

    Oceniono 359 razy 321

    Wiem jak pomóc polskiej polityce: zakazać wstępu z kamerami do sejmu, transmisji z obrad i wywiadów w tv. Są kraje gdzie do tv zaprasza się ekspertów do komentowania, a polityków można pokazywać tylko w czasie ich wypowiedzi oficjalnych, konferencji i briefingów.
    Może wtedy z nudów zajmą się tym do czego są powołani.

  • rotalplus

    Oceniono 200 razy 180

    Czyli wiadomo po co MF wdrożyło kolejną instrukcję dla urzędów skarbowychws. łupienia obywateli na poziomie min. 1000 zł i skuteczności co najmniej 80% - trzeba jakoś uzbierać na kary.
    A portale zajmują się głupotami typu PIS ,PO, sro... i tak dalej zamiast tym czym powinni!

  • Agnieszka Kazała

    Oceniono 180 razy 172

    Karę rozdzielmy po równo na sprawujących władzę wykonawczą i ustawodawczą ,bo to oni nie dopełnili przyjętych na siebie w majestacie prawa obowiązków - nie zaś wspomniana Polska. Ona wraz z większością obywateli z traktatami i układami nie ma nic wspólnego.

  • nieztegopodworka

    Oceniono 153 razy 95

    Jakos z wydojeniem kasy z UE Polska problemu nie ma, problemy sa tylko jak trzeba cos oddac albo dyrektywe wdrozyc. Wtedy sa duze problemy.

  • dziadekjam

    Oceniono 195 razy 59

    Ktoś się wkurzył, że mu kiepsko wiatraczki schodzą i użył "wpływów":-(

  • mjunhy

    Oceniono 136 razy 44

    Na zdjęciu są chłodnie kominowe które chłodzą wodę a ten biały dym to tylko para wodna.
    Niech w pierwszej kolejności unijni dyplomaci w Brukseli zmniejszą sobie moce silników w samochodach, limuzynach i przestaną nas truć. Prąd wyprodukowany przez wiatraki jest tak naprawdę 12 krotnie droższy i inwestycja wprowadza więcej CO2 do atmosfery niż zwykła elektrownia węglowa nie mówiąc już o ptakach które zdezorientowane zderzają się z wiatrakiem i giną.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje