Dlaczego liberał nie może dogadać się z konserwatystą? I co lewak powie na flagę w klozecie? O "Prawym umyśle" Haidta

- Badano reakcje na pomysł, by flagę państwową wrzucić do klozetu. Coś takiego wydaje się moralnie obrzydliwe wyłącznie prawicowcom. Lewicowiec powie: "to tylko kawałek materiału, to nie jest tak niemoralne jak skrzywdzenie innego człowieka" - mówił w Radiu TOK FM dr Michał Bilewicz z UW podczas rozmowy o książce Jonathana Haidta "Prawy umysł".
Po polsku ukazała się niedawno bestsellerowa za oceanem książka Jonathana Haidta "Prawy umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka?".

O książce rozmawiali w Radiu TOK FM Agnieszka Lichnerowicz i dr Michał Bilewicz z Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW.

Agnieszka Lichnerowicz: Haidt jest przestraszony polaryzacją w USA, a podobnie dzieje się w Polsce. Ludzie ze sobą nie dyskutują, przeszli w tryby wojenne, co jest niebezpieczne dla demokracji.

Michał Bilewicz: Ta myśl jest nam bliska, bo w Polsce obserwujemy silną polaryzację społeczeństwa na gruncie etycznym. Haidt opiera się na podstawowym w dzisiejszej psychologii podejściu do procesów poznawczych, gdzie twierdzi się, że zasadniczą rolę odgrywają automatyczne procesy.

Intuicje i emocje.

- Czyli nie jesteśmy, jak mówiła psychologia moralności, racjonalni i logiczni. Haidt mówi, że wszystkie sądy moralne to nasze odruchy, które dopiero później uzasadniamy.

Pisze, że rozum wcale nie służy do poszukiwania prawdy, ale do tego, żeby znaleźć argumenty uzasadniające naszą już podjętą decyzję.

- Czasami używa metafory słonia i jeźdźca. My jako osoby rozumujące to jeździec, który stara się dosiadać słonia, nie do końca poddającego się kontroli. Haidt pisze, że na słoniu siedzi mała agencja PR, która stara się uzasadniać nasze odruchy. Ale te odruchy są wynikiem podstawowych procesów, ewolucyjnych, genetycznych, ale i nabytych przez oddziaływanie środowiska.

Dalej Haidt pokazuje, z czego wynikają inne poglądy liberałów i konserwatystów. Zadaje pytanie, czym jest moralność. I mówi, że lewica odnosi się do troski, wolności i sprawiedliwości rozumianej często jako równość. A liberałowie nie mogą często zrozumieć, że konserwatyści odnoszą się też do lojalności, autorytetu i świętości.

- Haidt zastanawia się, czego mogą dotyczyć sądy moralne. Dochodzi do wniosku, że pięciu różnych obszarów, które nazywa fundamentami moralnymi. Pierwszy to troska: nie krzywdźmy innych. Drugi to sprawiedliwość, by wszyscy dostawali odpowiednie wynagrodzenie w stosunku do swojego wkładu. Liberałowie generalnie definiują całą swoją moralność w tych dwóch obszarach.

Prawicowcy dostrzegają trzy kolejne fundamenty: lojalność, czyli poświęcenie na rzecz własnej grupy, Kościoła, narodu, miasta; staranie, by symbole tej grupy spotkały się z odpowiednią czcią. Badano na przykład reakcje na pomysł, by flagę państwową wrzucić do klozetu. Coś takiego wydaje się moralnie obrzydliwe wyłącznie prawicowcom. Lewicowiec powie: "to tylko kawałek materiału, to nie jest tak niemoralne jak skrzywdzenie innego człowieka".

Dwa ostatnie fundamenty to autorytet i świętość. Autorytet to posłuszeństwo wobec przywódców, szacunek wobec starszych, dzieci wobec rodziców.

Haidt zwraca uwagę, że liberałowie odnoszący się do troski i wolności to anomalia występująca w USA i Europie. Inne społeczeństwa bardziej cenią sobie wartości spajające grupę niż gwarantujące indywidualizm.

- Odwołuje się do pracy "The weirdest people in the world", gdzie "weirdest" znaczy "najdziwniejsi", ale i "Western, educated, individualistic, rich, democratic", czyli "pochodzący z zachodu, wykształceni, indywidualiści, bogaci, pochodzący z demokratycznych państw". W populacji świata takich ludzi jest bardzo mało, a większość badań psychologicznych robionych jest na próbach pochodzących z tych krajów. Haidt twierdzi więc, że teoria moralności budowana jest ma koncepcjach, doświadczeniach, wrażliwości bardzo określonej grupy ludzi. Dlatego nie rozumiemy tego, co dzieje się poza naszymi enklawami, jak amerykańskie miasteczka akademickie, Warszawa czy Kraków.

Heidt nie ocenia, które poglądy są właściwe, ale chce nas przekonać, byśmy rozumieli, z czego wynikają poglądy naszych oponentów. Pisze, że liberałom z założenia trudniej przekonać społeczeństwo. Zakładając, że język ma pięć receptorów smaku, lewica uważa, że państwo powinno się odnosić tylko do dwóch z nich. I tylko konserwatyści rozumieją, że smaków jest więcej i wszystkie trzeba zagospodarować. Jakie jest wyjście z tej sytuacji? Populizm?

- Cała ta książka wydaje się populistyczna. Albo inaczej: sugeruje pewne techniki manipulacyjne. Mam wrażenie, że Haidt nie traktuje ludzi jako politycznie podmiotowych. My, psychologowie, wiedząc, jak działają techniki perswazji, wpadamy w pułapkę, myśląc o ludziach jako bezwolnych istotach, do których trzeba umiejętnie trafić.

Za pomocą emocji i intuicji. Bo Haidt wychodzi z założenia, że racjonalne argumenty nie przekonują i konserwatystom łatwiej przekonać ludzi, odwołując się do wszystkich wartości.

- Rzeczywiście tak jest. On odwołuje się do znanej książki "Co z tym Kansas?", gdzie Thomas Frank opisuje amerykański stan, w którym zawsze wygrywali Demokraci i który nagle został przejęty przez prawicę. Dziś nikt nie pomyślałby, żeby ci robotnicy, klasy niższe mogły tam zagłosować na Demokratów.

I tu jest problem, który dostrzegamy także w Polsce: straciliśmy język komunikowania się. Co prawda ten ostatni filar, fundament świętości to jest coś, czego na pewno lewica nie zagospodaruje, bo nie myśli w tych kategoriach...

Ale on pisze, że i liberałowie mają swoje świętości.

- Bo ten fundament świętości jest szerszy. To nie tylko kwestia Boga i religii. Haidt nazywa to też czystością. Dobrze się o tym przekonaliśmy, gdy prof. Hartman na swoim blogu wspomniał o kwestii kazirodztwa. To się skończyło paniką moralną. Został usunięty z partii politycznej, pojawiły się głosy, by wyrzucić go z katedry.

To pokazało zupełne niezrozumienie między ludźmi inaczej definiującymi moralność. Dla Hartmana chodzi o to, żeby ludzie nie cierpieli. Więc jeśli źródłem cierpienia jest brak uznania dla związku, to trzeba ten związek uznać. I gdyby większość osób przeciwnych związkom zapytać, dlaczego trzeba go wyrzucić, powiedzieliby: to obrzydliwe. I Haidt mówi, że jeśli ta obrzydliwość generuje naszą moralność, to znaczy, że mamy w sobie ten konserwatywny fundament świętości, czystości.



Komentarze (18)
Dlaczego liberał nie może dogadać się z konserwatystą? I co lewak powie na flagę w klozecie? O "Prawym umyśle" Haidta
Zaloguj się
  • voiceinthedesert1

    Oceniono 3 razy 1

    Dlaczego wpisy "giną" na forum Gazety? To przecież jest zbrodnicza cenzura komunistyczna!

  • voiceinthedesert1

    Oceniono 8 razy -6

    Gibberish, panie Doctorze Bilewicz! Problem braku komunikacji istnieje. Ale ani Pan, ani pani Agnieszka Lichnerowicz zdają się nie mieć pojęcia o czym mowa. Ludzie są wierzący w Boga, albo nie! Na tym polega pomieszanie językowe pomiędzy liberałami i konserwatystami! Pana nauczono mówić na uniwersytecie, ale zabroniono, by mówić o Bogu. Dlatego, Panie Doktorze, czas robić nowy doktorat!

  • jaspudden

    Oceniono 5 razy 1

    ;;
    ,
    "Półgłówki w basenie"

    Jestem czytelnikom winien wyjaśnienie, skąd wziął się tytuł niniejszego tekstu w czasie, kiedy „cała Polska” zajmuje się członkami PKW. Cała Polska jest w nawiasie, bo słuchając profesora Osiatyńskiego dzisiaj w TVN24, zdałem sobie sprawę, że nie tylko ja, ale także Pan Profesor i moze miliony Polaków wcale się nie bulwersują oczekiwaniem na ostateczne wyniki wyborów. Nie jesteśmy w restauracji i nie czekamy niecierpliwie na podgrzanie zupy, a ponieważ nie ma ustawowego terminu na podanie wyników wyborów, powinniśmy spokojnie poczekać aż PKW je ogłosi, po uprzednim dokładnym sprawdzeniu.
    Teraz do sprawy basenu: półgłówkom medialnym i politycznym od dawna mylą się trzy angielskie słowa: „pole”, „poll” i „pool”. Nie wiem dlaczego, ale wszystkie redukują oni do „pool”, wymawiane po polsku „pul”. Otóż drogie półgłówki: „pole” to słup (stąd „pole position” w wyścigach samochodowych), a pisany przez duże „P” to po angielsku Polak (nie mylić ze słupem); „poll” to ankieta, kwestionariusz, stąd „exit polls” – czyli ankieta przy wyjściu z lokalu wyborczego (nie mylić z wyjściem z basenu, czyli „pool”).
    Tyle w sprawie basenu.
    Teraz o półgłówkach (po angielsku „halfwits”, więc tłumaczenie literalne).
    Kaczyński, Gowin i Miller (plus oczywiście stado potakiwaczy partyjnych) nie zrozumieli mechanizmu powstawania exit polls. Im się ewidentnie wydaje, że ankieterzy .....

    czytaj dalej na: odyseja1948.wordpress.com

  • xan-ti

    Oceniono 8 razy 0

    "flagę państwową wrzucić do klozetu. Coś takiego wydaje się moralnie obrzydliwe wyłącznie prawicowcom. Lewicowiec powie: "to tylko kawałek materiału..."

    Nie przypisywałabym tzw. moralności do ideologii. Moim zdaniem nie ma znaczenia, kto jaką frakcję polityczną popiera, poniważ stosunek do symboli wynika raczej z ogólnych poglądów, niż bycia na lewo, czy prawo. Jestem konserwatystką a symbole mi latają. Dla mnie flaga = tkanina, biblia = papier, pomnik = beton i wszystko może wylądować w klozecie. Myślę, że to wynika raczej z faktu bycia materialistką i pragmatyczką. Wzmożenie patriotyczne związane z patetycznymi rocznicami, symbolami, modłami, śpiewami itp. shitem - jest mi kompletnie obce, co nie zmienia w niczym faktu, że jestem konserwatystką.

  • errata_net2

    Oceniono 8 razy -2

    "Dla Hartmana chodzi o to, żeby ludzie nie cierpieli. Więc jeśli źródłem cierpienia jest brak uznania dla związku, to trzeba ten związek uznać. I gdyby większość osób przeciwnych związkom zapytać, dlaczego trzeba go wyrzucić, powiedzieliby: to obrzydliwe. Dla Hartmana chodzi o to, żeby ludzie nie cierpieli. Więc jeśli źródłem cierpienia jest brak uznania dla związku, to trzeba ten związek uznać. I gdyby większość osób przeciwnych związkom zapytać, dlaczego trzeba go wyrzucić, powiedzieliby: to obrzydliwe. Dla Hartmana chodzi o to, żeby ludzie nie cierpieli. Więc jeśli źródłem cierpienia jest brak uznania dla związku, to trzeba ten związek uznać. I gdyby większość osób przeciwnych związkom zapytać, dlaczego trzeba go wyrzucić, powiedzieliby: to obrzydliwe. Dla Hartmana chodzi o to, żeby ludzie nie cierpieli. Więc jeśli źródłem cierpienia jest brak uznania dla związku, to trzeba ten związek uznać. I gdyby większość osób przeciwnych związkom zapytać, dlaczego trzeba go wyrzucić, powiedzieliby: to obrzydliwe. "
    -----------------------------
    Doktor? Medice, cura teipsum.
    Po pierwsze: w języku polskim istnieje przypadek zwany celownikiem, którym posługujemy się w celu określenia relacji między osobą a czynnością, więc nie "dla Hartmana chodzi...", tylko: "Hartmanowi chodzi o to.." (Dla kogoś można zrobić zakupy, śpiewać, zatańczyć, poświęcić się itd. czyli wyręczyć go w czymś, lub zrobić coś dla kogoś)
    Po drugie: Co to znaczy: "jeśli źródłem cierpienia jest brak uznania dla związku, to trzeba ten związek uznać"? Zatem jeśli dla pedofila źródłem cierpienia jest brak akceptacji jego związku z małolatami, dla zoofila - ze zwierzętami itd. to trzeba te związki UZNAĆ?!
    Po trzecie: o ile się nie mylę, ciągle jeszcze zaliczamy się do gatunku homo sapiens, który w świecie fauny podobno wyróżnia zdolność do myślenia koncepcyjnego, ale posiadającego też cechy bardziej pierwotne, jak np. uczucia i intuicję. Wszystko to w procesie wychowywania - ale nie hodowli! - zostaje poddane ukształtowaniu wg pewnych norm kulturowych. Niestety, dla jednych wartości te zamykają się w przedziale MIEĆ, dla innych w BYĆ. Jest to jedyny PRAWDZIWY podział, a lewica, prawica, liberałowie, konserwatyści itp. to tylko fasada i dorabianie ideologii do pierwotnego podziału.

  • teodor_jeske_choinski_1

    Oceniono 16 razy 6

    W Polsce nie ma ideologii i w zwiazku z czym nie ma partii politycznych.
    Sa ludzie laczacy sie w stada, zwane partiami politycznymi, wylacznie do osiagniecie indywidualnych celow, glownie materialnych.(co widac po wedrowkach wielu politykow po wszystkich partiach "politycznych", jezeli zaspokojenie swoich interesow dana partia juz nie zapewnia)
    Swiatopoglady ideologiczne(intersesy polityczne) nie maja w polsce wlasciwych kanalow ekspresji.
    Mowienie wiec o ideologiach jest wiec w polsce w tej chwili bezprzedmiotowe.
    Flaga nie jest wcale jakims kawalkiem materialu, jest przede wszystkiem symbolem pewnych wartosci, przekonan
    Ogonie; dyskusja wyjatkowo akademicka na wyjatkowo niskim poziomie.

  • boguslawbch6808

    Oceniono 12 razy 8

    Do polaryzacji społeczeństwa doprowadzili polscy politycy i polscy dziennikarze. Przecież jak się posłucha na chłodno tego towarzystwa to czym się różnią Wałęsa od Kwaśniewskiego, Tusk i Komorowski od J. & K. Kaczyńskich, Giertych od Millera, Korwin-Mikke od Palikota, Kopacz od Pawłowskiej, Nowak od Hofmana, Terlikowski od Olejnik, Żakowski od Stankiewicz, Lis od Pospieszalskiego ?
    "Nasza jest Polska tylko, tylko my, Polacy, jest tylko jedna racja i ja, my ją mamy./// Jedna jest racja, która jest przy nas. /// Moja jest tylko racja i to święta racja, bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza czy właśnie moja racja jest racja najmojsza!"

  • rudi_0

    Oceniono 41 razy -1

    Stek klamstw , bredni oraz przeinaczen.
    1.Od niszczenia flagi do krzywdzenia ludzi droga nie jest daleka.
    2.Jezeli ktos jest naprawde "dobrym czlowiekiem" to zadna religia nie bedzie go dzielila od innych ludzi.
    3. Co do owych "nie glosujavych na PiS" oraz glosujacych na Zielonych , to "gratuluje" Panu towarzystwa.
    4.Ludzie sie ogromnie spolaryzowali !!?
    A kto do tego doprowadzil ?Bo w Polsce w duzym stopniu gazeta ktorej Pan udziela tego wywiadu.

    :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX