Paweł z "Rolnik szuka żony" został radnym: "Program mi nie pomógł. Ludzie mi po prostu ufają"

Paweł Szakiewicz, który w programie "Rolnik szuka żony" spotyka się z uroczą Natalią, zdobył właśnie mandat radnego w gminie Braniewo. - Na tym moje aspiracje polityczne się nie kończą - mówi i zdradza, że marzy mu się... ślub.
Ma 27 lat i jest jednym z najmłodszych sołtysów. A także prawdziwym lokalnym biznesmenem - ma sieć mlekomatów. Teraz zdobył mandat radnego gminy Braniewo (kandydował z ramienia Komitetu Wyborczego Wyborców Porozumienie Samorządowe) i choć cała Polska poznała go dzięki udziałowi w programie TVP "Rolnik szuka żony", on sam podkreśla, że nie dlatego się zgłosił i nie to jest kluczem do jego sukcesu. - Jestem sołtysem w rodzinnych Szylenach od czterech lat. Ludzie mnie znają, ufają mi - przekonuje.

We wrześniu dostał od Marka Sawickiego medal "Zasłużony dla Rolnictwa", a w lutym 2012 r. - tytuł najbardziej innowacyjnego młodego rolnika kraju. Skończył Akademię Wychowania Fizycznego nic więc dziwnego, że w jego programie sporo miejsca zajmuje sport. Chce budować boiska piłkarskie i świetlice, by wiejska młodzież właśnie tam spędzała wolny czas. Jakie jeszcze ma plany? Czy zamierza poślubić Natalię, z którą spotyka się w programie? Zapytaliśmy go o to.

Angelika Swoboda, Gazeta.pl: Mówią na pana Midas. Podobno wszystko, czego się pan dotknie, zamienia się w złoto.

Paweł Szakiewicz: Rzeczywiście tak mnie nazywają (śmiech). Prowadzę własne gospodarstwo i całkiem nieźle sobie radzę. Ale ja nie mam poczucia, że już odniosłem wielki sukces i mogę osiąść na laurach.

Do listy swoich nagród i tytułów może pan właśnie dopisać mandat radnego. To nie jest sukces?

- Jest i bardzo się z tego powodu cieszę. W wyborach uzupełniających we wrześniu zeszłego roku zostałem radnym szóstej kadencji, a teraz jestem radnym w siódmej: w tegorocznych w wyborach pokonałem z blisko 30-procentową przewagą mojego głównego rywala. Powiem pani jednak szczerze, że na tym moje aspiracje się nie kończą...

Teraz marzy się panu fotel wójta czy od razu Sejm?

- Na to, bym został wójtem, namawiają mnie tu już od czterech lat. Ciągle się zastanawiam, ale nie mówię "nie". Kto wie, może to jest stanowisko dla mnie?

Myśli pan, że po tym, jak stał się pan znany z telewizji, pójdzie jak z płatka?

- Od razu chciałbym zastrzec, że nie zdobyłem teraz mandatu radnego, bo występuję w programie "Rolnik szuka żony". Program mi w tym nie pomógł. Jestem sołtysem od czterech lat, ludzie mnie znają i ufają mi. A ja staram się pełnić tę funkcję najlepiej, jak potrafię. Zresztą w całej kampanii nie spotkałem się z żadnymi negatywnymi reakcjami. Choć inni tak.

Czym się pan może pochwalić jako sołtys i radny?

- Uważam, że dobrze zarządzam funduszem sołectwa. Z niego udało nam się wybudować place zabaw dla dzieci, a także postawić urządzenia do fitnessu na wolnym powietrzu dla dorosłych. Stawiam na sport, bo jako absolwent AWF przywiązuję dużą wagę do aktywnego wypoczynku i chciałbym, żeby mieszkańcy gminy Braniewo też spędzali czas na sportowo. Organizuję imprezy sportowe, pomagałem też przy zakupie stołu bilardowego, który stanął w jednej ze świetlic. Chciałbym zakładać świetlice wiejskie, budować nowe boiska i nadal organizować imprezy sportowe dla naszej młodzieży, która nie ma co ze sobą zrobić w wolnym czasie. Niech uprawiają sport, zamiast się włóczyć bez celu z piwem w ręku.

A poza sportem?

- Nasza gmina potrzebuje kanalizacji i wodociągów. Trzeba też budować drogi i chodniki. Właśnie tym chcę się zająć jako radny w tej kadencji.

Natalia, z którą się pan spotyka w programie "Rolnik szuka żony", gratulowała już panu sukcesu w wyborach?

- No pewnie, że gratulowała (śmiech). Spędziliśmy wieczór wyborczy razem i powiem tylko, że było niezwykle miło.

Wybory już pan wygrał, to teraz ślub?

- Nie ukrywam, że chciałbym kiedyś ten ślub wreszcie wziąć. Ale czy z Natalią? Czas pokaże - może rzeczywiście z nią... Na razie tworzymy całkiem świeży związek, spotykamy się, poznajemy. Jest fajnie. Więcej nie zdradzę, żeby produkcja programu nie miała do mnie pretensji. No i, jak to mówią, żeby nie zapeszyć.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!  

Więcej o: