Cameron nie chce płacić. Będzie dodatkowe spotkanie ministrów finansów

24.10.2014 19:11
Brytyjski premier David Cameron podczas szczytu klimatycznego UE w Brukseli

Brytyjski premier David Cameron podczas szczytu klimatycznego UE w Brukseli (GEERT VANDEN WIJNGAERT/AP)

- To całkowicie nieakceptowalne - powiedział David Cameron po szczycie w Brukseli. Na konferencji premier Wielkiej Brytanii oświadczył, że jego kraj nie zapłaci dodatkowych 2 mld euro do budżetu UE, których żąda od niego KE. Przywódcy uzgodnili, że w tej sprawie odbędzie się dodatkowe spotkanie ministrów finansów "28".
Komisja Europejska zażądała od Wielkiej Brytanii dodatkowej wpłaty 2,1 mld euro do unijnej kasy po tym, gdy okazało się, że tegoroczna składka Londynu była zbyt mała w stosunku do obliczonego według nowych zasad brytyjskiego produktu krajowego brutto.

Bruksela stawia wymagania

Nowa formuła obliczania PKB, znana jako ESA 2010, do gospodarczego bilansu państwa dolicza m.in. dodatkowe kategorie wpływów z transakcji kapitałowych, jak też wydatki obywateli na usługi prostytutek i narkotyki.

W ramach tych wyliczeń okazało się, że dotychczas deklarowany PKB jest w niektórych państwach zaniżony w stosunku do rzeczywistego i dlatego muszą one wpłacić do unijnego budżetu zwiększoną składkę, a jednocześnie inne państwa dostaną dodatkowy rabat. Polsce według źródeł dyplomatycznych miałby przypaść zwrot ponad 300 mln euro. Z kolei Francja - według "Financial Timesa" - mogłaby liczyć aż na 1 mld euro rabatu.

Emocje na szczycie

Dla Londynu kwota do wpłaty okazała się zbyt wysoka, dlatego premier Wielkiej Brytanii poruszył sprawę na szczycie. Ewa Kopacz nie wymieniając nikogo z nazwiska relacjonowała dziennikarzom, że to była część Rady Europejskiej, na której "emocje wzięły górę". Sam Cameron, którego cytuje Reuters, powiedział na konferencji prasowej, że żądanie wpłacenia dodatkowych środków jest "całkowicie nieakceptowalne".

Zamieszanie próbował wyjaśniać na konferencji prasowej po szczycie szef KE Jose Barroso. Podkreślał, że w pełni rozumie zaskoczenie i wątpliwości, które w tej sprawie wyrażają niektórzy premierzy, ale - jak zaznaczał - są powody dla takiej decyzji Komisji. - KE nie stworzyła tej sytuacji. Od kilku lat proponowaliśmy przejście do innego systemu, ale nie zgodziły się na to państwa UE. Musieliśmy zatem użyć systemu stworzonego przez kraje UE, który jest oparty na dochodzie narodowym brutto - przekonywał.

Z KE spotkają się ministrowie finansów

Według relacji polskiej premier szczyt zgodził się, że w tej sprawie z przedstawicielami KE spotkają się ministrowie finansów krajów UE. - Ustalenie końcowe jest takie - ja to ustalenie poparłam - aby jak najszybciej spotkali się ministrowie finansów wszystkich krajów UE z przedstawicielem KE i zdecydowali, w jakim trybie mogą wesprzeć te kraje, które będą miały bardzo krótki czas, żeby te zobowiązania wypełnić - powiedziała Kopacz.

Barroso mówił, że na spotkaniu ministrów będzie można wyjaśnić, skąd wzięły się nowe wyliczenia dot. składek do budżetów konkretnych krajów, "ale jest jasne, że nie można negocjować liczb związanych z PKB". -To powinno być zostawione niezależnym instytucjom statystycznym - oświadczył szef KE.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!
Lubisz aplikację Gazeta.pl LIVE? Zagłosuj na nas!

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (55)
Zaloguj się
  • katolik_polski1

    Oceniono 142 razy 76

    Nie dziwie sie Cameronowi .
    Musial by podniesc podatki i wytlumaczyc ,
    ze srednia rodzina brytyjska sklada sie z rodzicow ,dziecka
    i dwoch Rumunow .

  • globalneocipienie

    Oceniono 74 razy 60

    Czyli Bruksela oficjalnie przyznała, że państwo jest alfonsem, wpisując do PKB dochody z prostytucji.

  • pablo35

    Oceniono 64 razy 38

    Gdy w 2008 roku również na wyspy dotarł kryzys odpowiedzią tamtego rządu w pierwszych krokach były cięcia w administracji państwowej ( i tak najniższej w europie). W Polsce od 2008 liczna zatrudnionych na oficjalnych tylko etatach w tzw sektorze publicznym wzrosła o 1/3. Statystyki nie obejmują tych, którzy po różnych agendach rządowych zatrudniani są na śmieciówkach (głównie właśnie z tego powodu żeby ukryć w statystykach faktyczny poziom zatrudnienia). Dziwi się ktoś, że Cameron nie chce płacić? Byłby chyba głupi.

  • mucha_rucha_karalucha

    Oceniono 61 razy 31

    .
    Nie bardzo rozumiem co jest grane i o jaką matematykę w końcu chodzi.
    .
    Ale z tego co czytam wychodzi, że jest u nas , i we Francji, znacznie mniej dziwek i ćpunów niż w UK.
    .
    Coś w to nie wierzę patrząc na TVN i relacje z Sejmu i Senatu RP..
    ..
    .

  • 31.februarius

    Oceniono 38 razy 24

    Jeżeli Davidek zgodziłby się wlac dodatkowe 2 mld euro do unijnej beczki bez dna, to za parę tygodni musiałby na Downing Street 10 zrobić miejsce N. Farage.

  • angrusz1

    Oceniono 25 razy 21

    Hmm, to trzeba ciąć wydatki unijne . Może te odprawy i emerytury są za wysokie

  • kika9900

    Oceniono 23 razy 17

    Czy to min. znaczy, że anglicy wydają więcej niż inni na prostytutki i narkotyki? :D

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje