Farmaceuci protestują. Nie chcą "uparcie informować" pacjentów o tańszych lekach

Aptekarze za niezaproponowanie tańszego zamiennika leku dostaną mandat w wysokości 200 zł - takie zmiany w ustawie refundacyjnej proponuje resort zdrowia. Aptekarze protestują - pisze "DGP".
Ministerstwo Zdrowia proponuje wprowadzenie zmian do ustawy o refundacji leków. Jeżeli farmaceuta nie poda klientowi ceny tańszego zamiennika leku wypisanego na recepcie, będzie mu grozić kara w wysokości 200 zł - pisze "Dziennik Gazeta Prawna". Przepis ten mógłby wejść w życie jeszcze w tym roku.

Aptekarze już teraz mają obowiązek informowania klientów o tańszych zamiennikach leków, jednak najczęściej jest to realizowane tylko za pomocą wywieszonej w aptece kartki.

Nie chcą "uparcie informować"

Środowiska farmaceutyczne protestują przeciwko zmianom. W liście wystosowanym do ministerstwa Śląska Izba Aptekarska pisze, że doprowadzą one do "absurdalnych sytuacji" i zmuszą aptekarzy do tego, by "niezależnie od tego, czy pacjent sobie tego życzy, czy nie, uparcie go informować o każdej pozycji na recepcie, ile wynosi dopłata do leku przepisanego".

Aptekarze chcieliby, żeby to na lekarzach spoczywał obowiązek proponowania pacjentom tańszych leków - pisze "DGP".

Pomysł wdrożenia zmian pojawił się w związku z faktem, że od wprowadzenia ustawy refundacyjnej Polacy wydają na leki o 700 mln zł więcej. Resort winą za to obarcza między innymi brak informacji o tańszych zamiennikach leków.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!


Lubisz aplikację Gazeta.pl LIVE? Zagłosuj na nas!

Więcej o:
Komentarze (98)
Farmaceuci protestują. Nie chcą "uparcie informować" pacjentów o tańszych lekach
Zaloguj się
  • Mara Mara

    0

    A dlaczego lekarze nie wypisują od razu tańszych leków? Ja mam zawsze problem, czy jak aptekarz mi proponuje tańszy czy go brać, bo dlaczego lekarz go nie przepisał. Pytałam kiedyś lekarkę co powinnam robić to mi jednoznacznej odpowiedzi nie udzieliła.

  • mediatan

    Oceniono 1 raz 1

    Może niech MZ zacznie od uproszenie przepisów? Obecnie przepis dot. zamienników (art. 44 ustawy tzw. refundacyjnej) jest dłuższy niż nie jeden artykuł GW, a interpretować go może każdy inaczej- czy porównywać ceny limitów, czy tylko ceny detaliczne? Cena odpowiednika ma być niższa, a może jednak nie wyższa niż leku zapisanego na recepcie? Omnic ocas można zamienić na dużo tańszy omnic skoro to ta sama substancja, ale inna "technologia postaci leku"? Aha i podstawa- niech MZ płaci mi 200zł kary za każdym razem, gdy okaże się, że w hurtowni nie ma tańszego odpowiednika, który chcę sprowadzić do apteki. PS co MZ zrobiło żeby zwiększyć dostępność leków, które permanentnie są nieosiągalne np Clexane? Szkoda, że media nie grzmią, że pacjenci nie mogą kupić przepisanych im leków bo producent woli je sprzedać drożej za granicą.

  • mrmouse

    Oceniono 3 razy 3

    Jestem farmaceutą i naprawdę nie mam problemu o informowaniu pacjentów o tańszych zamiennikach ... jeśli tego chcą, tak się jednak składa, że zazwyczaj nie chcą. Pacjent traktuje wskazania lekarza jak świętość, a do propozycji farmaceuty często podchodzi z nieufnością.

    Druga kwestia to sam pacjent, jeden lek zamieniony na odpowiednik zazwyczaj nie robi problemu, ale kilka leków branych przez jednego pacjenta, który jest do nich przyzwyczajony i zamienionych na odpowiedniki to dla starszej osoby często problem. Dlaczego?
    Bo nazwy i opakowania wyglądają inaczej. Brać trzeba często 3 razy dziennie, ten problem można by to obejść, gdyby to farmaceuta w aptece szykował dawki na każdy dzień, ale to wymaga zupełnie nieznanych u nas rozwiązań.

    Ostatnia kwestia to mnóstwo problemów technicznych, niedostępny w aptece/hurtowni zamiennik, czas potrzebny do wytłumaczenia pacjentowi o co chodzi, bo ludzie często nie rozumieją o co chodzi ... itp.

    Swoją drogą utyskiwania resortu na rosnącą koszty refundacji to jakaś paranoja, po tzw. reformie znacznie obniżono dochody aptek i hurtowni farmaceutycznych, ceny leków refundowanych w Polsce są dużo niższe niż w krajach ościennych, co zresztą powoduje rozliczne problemy z dostępnością. Lekarz często boją się wpisać refundację dla danego leku, jeśli resort chce szukać pieniędzy w służbie zdrowia to skończy się to nieciekawie.

  • dokowski

    Oceniono 2 razy 0

    Lekarz powinien przepisywać tylko leki, a nie towary. To absurd, że towar jest na receptę. Recepta z wypisaną nazwą towaru powinna być nielegalna - to znamię korupcji powinno skutkować śledztwem. Jeżeli np. kofeina jest lekiem, to lekarz musi napisać "kofeina", a za napisanie "tchibo" - grzywna. Taka musi być wiedza i odpowiedzialność lekarza, działanie leków. Wiedza i odpowiedzialność farmaceutów - ile leku jest w sprzedawanych towarach i czym się różnią wersje tego samego leku. Prawo pacjenta - wybrać droższą wersję leku z osłoną, niż najtańszą, ale bez osłony. Dofinansowanie leków powinno być sprawiedliwe - tyle samo zniżki na każdą wersję leku, np. 1 zł na każdy 1 g kofeiny - niezależnie od ceny kawy. To proste i uczciwe prawo oczywiście nie ma szans w tym skurumpowanym środowisku

  • 46greg

    0

    Cytuję:"Śląska Izba Aptekarska pisze, że doprowadzą one do "absurdalnych sytuacji" i zmuszą aptekarzy do tego, by "niezależnie od tego, czy pacjent sobie tego życzy, czy nie, uparcie go informować o każdej pozycji na recepcie, ile wynosi dopłata do leku przepisanego". To dlaczego obecnie, czy tego sobie życzę, czy też nie, jestem uparcie informowany w aptece o aktualnych promocjach na jakiś tam krem czy mydełko? Czy apteka to już drogeria?

  • wojtusz

    Oceniono 2 razy 2

    Farmaceuta powinien informować; - jest (mamy) tańszy zamiennik, Decyzja zawsze należy do pacjenta.

  • tc2

    Oceniono 3 razy 1

    Lekarz czasem jest oko w oko z pacjentem,np w domu, a nie w skomputeryzowanym gabinecie. Lekarze to także pogotowie i nocna pomoc, to obchody po ciemnych niedoświetlonych domach starców, bo slumsach.

    Dla aptekarza to kilka ruchów myszą, by mieć dostęp do wszelkich zamienników, lekarz bywa skazany na nieaktualny Pharmindex (nikt mu nie kupi nowego, a jego często nie stać, są rózni lekarze) w kieszeni.

    Informować powinni wszyscy. Ale nie każdy ma możliwość sprawdzić dane.

    Etyka zawodzi, aferą aż śmierdzi.

  • neienoor

    Oceniono 2 razy -2

    Pacjenci wydają więcej, bo wprowadzono sztywne ceny leków refundowanych - wcześniej były to ceny maksymalne i apteki mogły rezygnować z pobierania części odpłatności od pacjenta.
    Pacjenci wybierali tańsze apteki i oszczędzali na lekach.
    Nowa ustawa to zmieniła, a uzasadnieniem było to, że jak pacjent zapłaci za lek dużo mniej, to nakupi za dużo leków, wyrzuci itp.
    Wielu aptekarzom to się spodobało, bo przez to ich apteki przestały być wykańczane ekonomicznie przez duże sieci apteczne, które było stać na obniżone ceny.
    Prawda jest jednak inna : żaden pacjent nie wykupi większej ilości leków refundowanych, niż ma zapisane na recepcie, nieważne, jak duże będą obniżki i promocje. Czyli pieniądze wyciekały i dalej wyciekają nie na etapie zakupu leku w aptece, ale w momencie wystawienia recepty !
    Od dłuższego czasu próbuje się wdrażać jakieś prototypowe rozwiązania elektronicznego obiegu recept, ale nic z tego jak na razie nie wynika, a lekarze wypisują tysiące niepotrzebnych recept.
    A rozwiązanie jest bardzo proste i funkcjonuje np. na Litwie - każdy pacjent ma tam swoją książeczkę receptową (u nas też niegdyś takie wprowadzono, ale funkcjonowały tylko w niektórych województwach, a po zmianie ustawy refundacyjnej ostatecznie znikły). Każda recepta ma tam swoją kopię, do której apteka dopina informację o tym, co pacjent zrealizował. Dzięki temu osiąga się parę celów :
    1. medyczny - każdy lekarz widzi, co dany pacjent ma przepisane także i przez innych lekarzy, więc nie wypisze mu drugi raz tego samego ani też leku, który nie może być stosowany wraz z innymi, wypisanymi wcześniej, lekarz widzi też, czy pacjent w ogóle wykupił przepisane leki, bo teraz nieraz okazuje się, że przyczyną niepowodzenia terapii jest po prostu fakt, że pacjent nie kupił i nie bierze przepisanych leków
    2. ekonomiczny - bo funkcjonuje też przepis, że jak pacjent miał wypisany i wykupiony lek na określony czas leczenia, to nie dostanie kolejnej recepty na ten sam lek, zanim nie skończy mu się poprzednia transza. A ściślej, dostać może, ale już bez refundacji - i to zapewnia znacznie lepszą kontrolę nad wypisywaniem i wykorzystywaniem leków, niż jakiekolwiek ruchy przy cenach. Jak ktoś kupił np. insulinę i zapomniał włożyć ją do lodówki, to musi sobie następną kupić za własne pieniądze, bo państwo już raz za jego kurację zapłaciło. A jak jakiś aptekarz za wykupienie recepty sprezentuje pacjentowi powiedzmy czekoladę, to też to nie zwiększy wydatków refundacyjnych, bo pacjent i tak nie dostanie kolejnej recepty na to samo, więc nie poprosi o 10 recept tylko po to, żeby dostać 10 czekolad, a nadmiarowe leki wyrzucić.

  • vistula6

    Oceniono 4 razy 0

    Lekarze jak biorą w łapę. Farmaceuci jak mogą dostać więcej za droższy lek. Nauczyciele jak dostają prezenty od wydawców podręczników - To już wtedy nie obowiązuje klauzula sumienia i deklaracja wiary.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX