Nauczyciele organizują potajemne zbiórki na komercyjne książki. "Podręczniki MEN są beznadziejne"

Wychowawcy klas pierwszych proszą rodziców o zbieranie pieniędzy na dodatkowe książki i ćwiczenia, bo rządowy podręcznik nie wystarcza lub jest źle skonstruowany - pisze "Dziennik Gazeta Prawna".
Rodzice pierwszoklasistów skarżą się, że nauczyciele proszą o składki na dodatkowe materiały edukacyjne, bo rządowy podręcznik nie pozwala im uczyć na odpowiednim poziomie. - Pani zaczęła zebranie od tego, że podręczniki MEN są beznadziejne - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" matka 7-latka. Jego nauczycielka poprosiła o zebranie pieniędzy na ksero, papier i segregatory na dodatkowe materiały.

Takie doniesienia płyną od rodziców z różnych szkół, gdzie wychowawcy bardzo krytykują rządowy elementarz. Nauczyciele, prosząc o dodatkowe pieniądze, ryzykują, ponieważ jest to niedozwolone, ale rządowe dotacje na ćwiczenia nie wystarczają na potrzebne materiały. W niektórych szkołach zbiórka organizowana jest poza nią, a materiały dla klasy kupuje jeden z rodziców na swoje nazwisko. Pojawia się też przykład nauczycielki, która materiały dla klasy drukuje na domowej drukarce.

MEN na razie przypomina jedynie, że szkoła nie ma prawa żądać od rodziców pierwszoklasistów dodatkowych pieniędzy.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!


Lubisz aplikację Gazeta.pl LIVE? Zagłosuj na nas!

Więcej o:
Komentarze (498)
Nauczyciele organizują potajemne zbiórki na komercyjne książki. "Podręczniki MEN są beznadziejne"
Zaloguj się
  • milimetr74

    0

    To na kilometr śmierdzi PiS-owską propagandą. Ci nauczyciele, którzy wpisują się emocjonalnie w pisowskie kontestowanie rzeczywistości bedą za wszelką cenę deprecjonować akcję MEN chcąc udowodnić że nowy bezpłatny podręcznik nie tylko nie jest bezpłatny ale jeszcze "beznadziejny".

  • Oceniono 1 raz 1

    Pierdoły. Nauczę dziecko czytać na tym, co przygotuję przed lekcją. Nauczyciele są do bani, nie podręczniki. Na mapie nie ma Łodzi? Oj oj... W takim razie gdzie jest Gdańsk? Katowice? Poznań? Pani krytyk najwyraźniej sama ma problemy z logicznym myśleniem, skoro nie załapała, że mapa przedstawia krajobrazy województw, a Warszawa, chcąc nie chcąc, jest stolicą naszego kraju i temu jest zaznaczona. Do roboty niech się wezmą, a nie pieniądze od rodziców wyłudzają lenie parszywe.
    Okładka się nie podoba? To straszne... O ile pamięć mnie nie myli w moim elementarzu również miałem różne literki, zapisane różnymi krojami. Nóż mi się w kieszeni otwiera, jak widzę mydlenie ludziom oczu sprawami nieistotnymi. Dzieciom wszystko jedno, jakiego fontu użyli projektanci. Są obrazki, są kolory, jest dobrze. I powtarzam po raz kolejny- jeżeli nauczyciel nie potrafi nauczyć dziecka, to nie jest to bynajmniej wina tego drugiego.

  • Oceniono 1 raz -1

    michnikowszczyzna.... a na jakim elementarzu uczyła się ta kreatywna Pani? Może jej kompetencje w ocenianiu są ograniczone przez jej elementarz XD i wykazuje mniej kreatywności... Łódź, zabawne trochę smutne ale cześć nauczycielek nie będzie miało kołka w dupie i zapyta dzieci jakiego miasta w podręczniku brakuje na mapce.

  • siekieraaxe

    Oceniono 3 razy 1

    Uwaga,
    Jestem belfrem od 1986,
    i nie moge zniesc mikrokorupcji na linii wydawcy- nauczyciele
    te bankiety
    te szkolenia
    te paki przychdzące na adres nauczyciela
    i 4 mld rocznie z kieszeni rodziców do wydawnictw
    TYLKO JEDEN PODRĘCZNIK DO JEDNEGO PRZEDMIOTU,
    oraz plastyka, technika, muzyka bez podręczników.

  • ml2403

    Oceniono 1 raz -1

    Chciałbym się zapytać, kto stoi za tymi nauczycielami. Nauka w zerówce czy I klasie to nie wymyślanie prochu. Co tu można wymyślić? Szukanie na siłę jakichś wad by powiedzieć, że przedtem było dobrze, gdy było kilkanaście podręczników to totalna brednia. Nie szukajcie kwadratowych jaj tylko uczcie dzieci czytania i pisania jak to robiono od wieków.

  • elzbieta09

    Oceniono 1 raz 1

    Mój wpis na temat okładki znikł. Tytuł elementarza jest napisany w 3 liniach, mieszanką liter małych i wielkich, napisanych prosto i pochyło, starannie i niedbale. Czego ma dzieci uczyć taki sposób pisania? Ładu, elegancji pisma? Kaligrafii nie ma w szkołach. Dziecko patrzy na elementarz codziennie, przez cały rok. Dlaczego ma się uczyć, że słowa nie trzeba pisać w jednej linijce, tylko byle jak i byle gdzie? Przenosić z linijki do linijki, gdy nie ma takiej potrzeby...

    Tak pisze większość prześwietnych Amerykanów po średniej szkole - bazgrzą, wstawiają wielkie litery w środek słów - bo nikt ich nie uczył pisać. Okładkę elementarz projektował grafik z myślą, że ma być oryginalna. I jest - głupia. Czemu ma to służyć? Założę się, że projektu okładki nie dano do oceny psychologowi lub pedagogowi, ani nawet wieloletniej, mądrej nauczycielce. Dzieci uczy się porządku przez modelowanie - wychowując je w zadbanym środowisku i pokazując im jak się do porządku dochodzi. W Europie jest tradycja eleganckiego pisma. Jak wytłumaczyć dziecku, że ma pisać tylko pierwsze litery tytułu, imiona własne i zaczynać zdanie wielką literą, jeśli codziennie przez rok widzi ono zaprzeczenie tej reguły, gdy patrzy na okładkę EleMentArza (z pochyłym e i t). Zwykłe niechlujstwo - ale według grafika miało być oryginalnie. Jak wytłumaczyć dziecku, że słowo pisze się w jednej linijce, a przenosi tylko wtedy, gdy nie ma miejsca w tej linijce, gdy na okładce swojej pierwszej książki widzi, że jest inaczej?

    Ciekawe, dlaczego ten mój post został usunięty z forum? Czyżbym uraziła grafika?

  • niko8473

    Oceniono 2 razy 0

    Hmmm, moja pani od historii miala system: kazala czytac co bylo w ksiazce, popatrzec czy nie ma nikogo na korytarz, zamknac drzwi na klucz. Po czym mowila: "dzieci, co jest w ksiazce juz wiecie, teraz wam powiem jak bylo naprawde." Lata 85-87 PRL. Ze mowila bzdury z innej strony nie gra roli (w jej wersji Pilsudski nie byl faszysta i nie tolerowal Berezy Kartuskiej a Kasztanka naczelnika miala status dziewicy rodzacej Jezusow 5 x na godzine, Polacy nigdy nie zajeli Kremla z wlasnej woli i awantury Napoleona byly pozytywne dla Polski. Glupia ci... kazala nam nawet Sienkiewicza czytac i uwazala za zrudlo histeryczne, hehe). Faktem jest ze jak sie chce da sie. Punkt.

  • pspapas

    Oceniono 3 razy 1

    Jestem z pokolenia wykształconego na zunifikowanych podręcznikach - używałem ksiażek po starszym o dwa lata bracie, we wszystkich szkołach były takie same.
    Zdałem maturę z najwyższa lokatą w czasach, gdy ów egzamin był na poziomie dzisiejszych egzaminów uiwersyteckich. Zdałem nastepnie egzamin wstępny na studia - dwa razy, bo po pierwszym roku na jednym kierunku zacząłem studiowac równolegle drugi. Po latach zrobiłem następne studia w UK, opierając się w znacznej mierze na wiedzy, którą wyniosłem z polskiego systemu edukacji sprzed reform wszelakich...
    Wszystko to skłania mnie do konkluzji, że obecni polscy nauczyciele NIE POTRAFIĄ dobrze uczyć - tresują dzieci do rozwiązywania testów i nie wyobrażają sobie, by mogło byc inaczej. Kupuja książki od komercyjnych wydawnictw, bo jakżesz latwo jest rozdac dzieciom ćwiczenia, zerać potem wyniki i podstawiając do szablonu stwierdzić, czy sa poprawne. A prezent od przedstawiciela handlowego wydawnictwa też miło jest dostać, jak za dawnych dobrych lat...

  • bezmatury

    Oceniono 3 razy 1

    Groch z kapustą. Najpierw napisz sobie dziewczyno na kartce i przeczytaj, a dopiero potem włącz kamerę i nagraj materiał. Podręcznikowi można zarzucić parę rzeczy nie bełkocząc o braku Łodzi i słabym sportretowaniu bohaterów klasowych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX