"Polki za granicą traktuje się tak jak u nas Ukrainki" "Doceniane za pracę, ale pogardzane"

"To pewien paradoks, kiedy rozmawiamy o poziomie oferowanych usług, to właśnie Ukrainki są wymieniane jako najbardziej rzetelne opiekunki, sprzątaczki, kobiety do pomocy domowej. A jednocześnie spotykają się z ogromną pogardą" - w programie "Post Factum" Agata Kowalska i Agata Chełstowska z ISP komentowały dyskryminację Ukrainek na polskim rynku pracy.
Na portalu Tokfm.pl opublikowaliśmy historię Olgi. Ma 25 lat. Po polsku mówi niemal bez akcentu. Zna rosyjski i angielski, skończyła studia ekonomiczne na ukraińskim uniwersytecie. Do Polski przyjechała do pracy - nie jako sprzątaczka czy opiekunka do dzieci, raczej tłumaczka czy asystentka. Po roku mówi, że ma dość rozmów o pracę, gdzie traktuje się ją jak "kawał mięsa", i maili z propozycjami "dedykowanych spotkań - każdorazowo 700 zł". [CAŁA OPOWIEŚĆ UKRAINKI >>]

Sprawę w programie "Post Factum" komentowała Agata Kowalska i jej gość Agata Chełstowska z Obserwatorium Równości Płci w Instytucie Spraw Publicznych.

Nie ciekawostka, a ponura rzeczywistość

- Obawiam się, że ta historia nie jest odosobniona. To nie ciekawostka czy wyjątek, ale bardzo ponura rzeczywistość kobiet, które przyjeżdżają z Ukrainy, a podejrzewam i z Białorusi. Padają one ofiarą podwójnej dyskryminacji: ze względu na płeć i ze względu na pochodzenie - komentowała w Radiu TOK FM Chełstowska. Zaznaczyła, że szczególna dyskryminacja dotyka właśnie kobiet z Ukrainy, które najwyraźniej wielu Polakom kojarzą się jednoznacznie z seksbiznesem.

Badaczka zaznaczyła jednocześnie, że ten stereotyp nie bierze się znikąd. Handel kobietami w bardzo dużej mierze obejmuje imigrantki zza wschodniej granicy. - Na to nakłada się nastawienie związane z kolonialną historią Polski. W świadomości Polaków ciągle pokutuje przeświadczenie o niższości osób ze Wschodu - komentowała Chełstowska.

Cenione i pogardzane

- To pewien paradoks, kiedy rozmawiamy o poziomie oferowanych usług, to właśnie Ukrainki są wymieniane jako najbardziej rzetelne opiekunki, sprzątaczki, kobiety do pomocy domowej. A jednocześnie taka pogarda - mówiła prowadząca program Agata Kowalska. Wydaje się, że Polacy powinni umieć dobrze wczuć się w ich sytuację, bo sami wyjeżdżają za pracą.

- To jak my traktujemy Ukrainki, to najprawdopodobniej takie samo traktowanie, które spotyka Polki za granicą. A nie widać, żeby przekładało się na większą empatię czy zrozumienie. Tak jakbyśmy zapominali, że my też migrujemy do Wielkiej Brytanii, pracujemy w Niemczech, polskie opiekunki we Włoszech też są bardzo cenione i kompetentne, ale i traktowane z dystansem - mówiła ekspertka ISP.

Ciebie też spotkała podobna sytuacja? Ty też doświadczyłeś/aś dyskryminacji w pracy w związku ze swoim pochodzeniem, wiekiem czy z innych względów? Napisz do autorki: agnieszka.wadolowska@agora.pl

Więcej o:
Komentarze (37)
"Polki za granicą traktuje się tak jak u nas Ukrainki" "Doceniane za pracę, ale pogardzane"
Zaloguj się
  • blski

    Oceniono 1 raz 1

    Artykul jak tez komentarze sugeruje ze praca ludzi ktorzy sprzataja, opiekuja sie niesprawnymi czy dziecmi jest ponizajaca. To nie praca ale niskie zarobki powoduja, ze wielu odnosi sie do nich z lekcewazeniem.
    Praca lekarza wymaga np. wlozenia badanemu palca do dupy, czy wobec tego jego zajecie jest ponizajace?
    Prawie kazdy emigrant musi sie pogodzic z nizszymi zarobkami i znacznie nizsza pozycja spoleczna (szczegolnie w spoleczenstwach w ktorych glowna miara sa pieniadze). Sami emigrujemy do bogatszych krajow i tez tak nas traktuja, po prostu nasza wartosc dla pracodawcy jest mniejsza niz tubylcy chociazby dlatego, ze trudniej jest sie z nami porozumiec.
    Sam zmywalem gary w Londynie, marzac o pracy malarza pokojowego, nikt mnie zle ani z pogarda nie traktowal i nawet zarabialem zupelnie niezle. Musialem to robic bo ze wzgledu na brak jezyka i status prawny nie mialem innej mozliwosci. Siostra zatrudnia Ukrainke do sprzatania, o ile pamietam z wyksztalcenia kobieta ta jest lekarzem tyle, w Polsce pewnie zarabia wiecej sprzatajac niz leczac na Ukrainie. Mam kolega ktory przez kilka lat byl, majac wyzsze wyksztalcenie, smieciarzem. Wspomina, ze duzo zarabial, lubil robote i ma niezwykle doswiadczenia. Ja sam bylem wielokrotnie w wiezieniu (pochodze z rodziny kryminalistow ojciec 1947-56, jeden z wujkow w tym samym czasie, drugi ukrywal sie do poznych 1960tych a moze nawet dluzej) dalomi to okazje do poznania ludzi ktorych bym nigdy nie spotkal (a wielu ze strachem omijal) i z kilkoma utrzymuje dotychczas kontakt.

  • ciotka_ltd

    Oceniono 11 razy 7

    Wiecie, co powiedziala mi polska dziewczyna (wyksztalcenie wyzsze, w Polsce pracowala w zawodzie, jakims technicznym, w UK przekwalifikowala sie na tzw. tlumacza publicznego, z brytyjska matura)? Ze chocby w Anglii miala podlogi myc, to nie wroci do Polski, by znow pracowac dla jakiegos nieoskrobanego chama.
    Jak widac nie jest to problem "obcosci" etnicznej; to dokladnie to, o czym sama pisze i co mnie sama doprowadza do szalu, a co juz powszechnie na Wyspach zwie sie "Polish arrogance" czyli to co, napisalam nizej: gdy Polak tylko otrzasnie sie z gnoju, to mu od razu "wielkim panstwem" odbija. Wam sie stanowczo myli duma personalna i narodowa z chamstwem i dyskryminacja.
    Nie wierzycie? Pomyslcie o waszym stosunku do "Ruskich".

  • ciotka_ltd

    Oceniono 2 razy 0

    @stachkaz47

    Jestes pewien? Najwyrazniej w kregach angielskiej middle class nie bywasz. ;)
    Jasne, ze dla mnie moja 'cleaning lady' nie jest partnerka do rozmow na "wysokie" tematy, bo brak jej wyksztalcenia, ale czasem robimy sobie herbatke z ciasteczkiem, by pogadac o babskich problemach. Spojrz tez na niemieckich farmerow i ich uklady z tzw. parobkami etc.etc. To tylko Polak, gdy tylko otrzasnie sie z gnoju kocha "gorsiejszymi" pomiatac - chocby z wlasnej nacji. I jest to fakt w Europie doskonale znany, stad rozni krwiopijcy (vide: brytyjski Sport Direct) zatrudniaja Polakow w charakterze majstrow, by polskich pracownikow wydusic jak cytryny; tu nie tylko o jezyk chodzi.

  • stachkaz47

    Oceniono 16 razy 2

    Służący nigdzie na świecie nie jest traktowany jak HRABIA.
    Tyle w temacie.

  • jacekzwawy

    Oceniono 20 razy 14

    Ukrainka sprząta w polskim mieszkaniu. Zniecierpliwiony pan domu niezadowolony z dokładności sprzątania zwraca się do swojej żony: "Kaśka, pokaż tej pani jak sprzątasz u Niemca!".

  • kolektywnie

    Oceniono 8 razy 8

    Ze wszystkim sie zgadzam tylko prosze o rozwiniecie nt.polskiego kolonializmu.Zawsze fajnie jest dowiedziec sie czegos nowego o polskich "podbojach"!

    Wszyscy imigranci w krajach docelowych sa traktowani z poczuciem wyzszosci i niektorzy tubylcy staraja sie wykorzystac ich brak doswiadczenia,ewentualnie brak znajomosci jezyka itp.Moim zdaniem nie ma znaczenia czy to UK,Polska czy USA poprostu to zalezy od osobistej uczciwosci czlowieka.

    Stereotypy niestey sa i beda a na wykorzystywanie drugiego czlowieka powinny reagowac odpowiednie sluzby panstwa.

    P.S.Gdybym byl oszlala feminista zapytalbym sie dlaczego pomija sie w tym artykule problem dyskryminacji mezczyzn;)))

  • iremus

    Oceniono 9 razy -5

    Czy chodzi o te obsługujących tirowców?

  • zalogopeda

    Oceniono 18 razy 14

    - To jak my traktujemy Ukrainki, to najprawdopodobniej takie samo traktowanie, które spotyka Polki za granica..." mówila ekspertka ISP.
    Szanowna Pani!
    To sa wylacznie Pani przypuszczenia i - z mojego doswiadczenie "za granica", pracy od ok. 25 lat - przypuszczenia te sa bezpodstawne.
    "Prawdopodobnie" (posluze sie uzytym przez Pani okresleniem, niepopartym ani statystyka, ani nawet doswiadczeniem) jakas role odgrywa tu polski kompleks nizszosci wobec Zachodu (moim zdaniem uzasadniony, choc w duzej mierze ta nizszosc nie wynika z "winy" Polakow) - i "odbijanie sobie" tego na ludziach ze Wschodu. Jednak z cala pewnoscia nie wynika to ze zlego traktowania Polek na Zachodzie, bo czegos takiego nie ma. Oczywiscie, sa sytuacje kryminogenne, gdzie takie traktowanie sie zdarza, ale to bardzo waski margines spoleczenstwa / rynku pracy i nie dotyczy konkretnie Polek, czy Polakow, ale ogolnie, ludzi z innych krajow, ktore w oczach przesladujacych / wyzyskujacych sa "nizsze cywilizacyjnie". Co wiecej, osoby z takich krajow maja na Zachodzie mniej lub bardziej (lub calkowicie) ograniczone prawa socjalne czy pracownicze, a jednoczesnie, aby skorzystac z wyzszej stopy zyciowej (wyzszych zarobkow), chcac nie chcac godza sie na wejscie na margines (praca nielegalna, itd). Takie sytuacje sprzyjaja patologiom - ale to nadal na Zachodzie margines. Glowny nurt jest albo zbyt wychowany, albo zbyt ograniczony przepisami antydyskryminacyjnymi, aby sie na takie "wyskoki" odwazyc. A w Polsce? Coz, bede rasista, mam wrazenie, ze Polska i Polacy stoja w duzym rozkroku - zapatrzeni w Zachod, probuja do niego dojsc wschodnimi metodami, i ta "wschodniosc", w sensie braku kultury, z nich wychodzi, tak jak w sytuacji opisywanej osoby z Ukrainy. Nb, symptomatyczna jest sprawa blazna (Wojciechowski, czy jakos tak), ktory w telewizji, lub w radio, obrazal, w sposob niewybredny, Ukrainki. Symptomatyczne jest dlatego, ze robil to wiedzac, ze jest bezkarny, ze ta sprawa ujdzie mu plazem, a mimo pogrozenia paluszkiem - przyniesie mu slawe. To swiadczy o tym, jak wysokie jest w Polsce przyzwolenie na chamstwo demonstrowane publicznie. W kazdej stacji radiowej czy telewizyjnej na tzw. Zachodzie, taki czlowiek wylecialby z pracy (natychmiast) i w zasadzie jego kariera bylaby zakonczona (a stacja zaplacilaby BARDZO wysoka kare pieniezna). Nie dlatego, ze ludzie na Zachodzie szczerze wierza w rownosc i braterstwo, ale dlatego, ze poprawnosc polityczna naklada na takie zachowania skuteczny kaganiec (i akurat z takim aspektem poprawnosci politycznej chetnie sie zgadzam).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX