Sławomir Nowak miał złożyć mandat. I co? I nic. Pitera: Słowa trzeba dotrzymywać

- Złożę mandat. W ciągu kilku tygodni - deklarował Sławomir Nowak na łamach "Newsweeka" 23 czerwca. Od tej zapowiedzi mija już 9. tydzień, więc - aby okazać się słownym - Nowak powinien zrzec się mandatu jeszcze w tym tygodniu. A wg "Super Expressu" nie dość, że nie odszedł z polityki, to jeszcze pobiera poselską pensję. - Poczekajmy, odejście Nowaka to strata - mówi nam Jerzy Fedorowicz, poseł PO.
W świecie polityki już tak jest, że białe nie zawsze jest białe, a twarda deklaracja nie zawsze gwarantuje jej dotrzymanie. Politycy bowiem, czego już dowiedzieliśmy się z tzw. taśm "Wprost", są piwotalni. Obrotnie dostosowują swoje zachowanie do okoliczności.

Nowak: Złożę mandat, nie mam zaufania publicznego

- Tę decyzję podjąłem już jakiś czas temu - może trudno w to uwierzyć, ale przed taśmami. Tak - złożę mandat. W ciągu kilku tygodni - zadeklarował Sławomir Nowak w rozmowie z Tomaszem Lisem już 9 tygodni temu. - Żeby być posłem, trzeba mieć zaufanie publiczne. Ja tego zaufania dzisiaj nie mam. Więc w tym sensie uważam, że jestem to też winny wyborcom, żeby zrobić krok w tył i ten mandat oddać - wyjaśniał skruszony.

Czas mija, a deklarację zdaje się przykrywać kurz zapomnienia, bo Nowak nadal kroku w tył nie zrobił, mimo że zaufania publicznego jak nie było, tak dalej przecież nie ma. Jak poinformowała nas dziś Kancelaria Sejmu "do Marszałka Sejmu nie wpłynęło pismo w tej sprawie (stan na godz. 12.00, 19 sierpnia br.)".

10 tys. miesięcznie za nic?

Niesłowność wypomniał b. ministrowi i złotemu dziecku Platformy "Super Express". - Były współpracownik Donalda Tuska co miesiąc zgarnia ok. 10 tys. zł! Pobiera pensję z Sejmu, ale w pracy się nie pojawia. Opuścił prawie 300 głosowań, na komisje nie przychodzi, a w biurze poselskim nie pamiętają, kiedy go ostatnio widzieli - czytamy w tabloidzie.

I rzeczywiście: w biurze poselskim posła w Gdańsku głucho, wszystkie jego telefony komórkowe milczą jak zaklęte. Postanowiliśmy więc podpytać byłych partyjnych kompanów o ocenę jego zachowania. Zdania są podzielone.

Fedorowicz: Poczekajmy, odejście Nowaka to strata

- Siedziałem nawet przez jakiś czas obok Sławka, w ostatnim rzędzie, bo chciałem trochę odreagować. On normalnie był w Sejmie i pracował - doniesienia tabloidu komentuje poseł Jerzy Fedorowicz z PO. - Jeżeli tak powiedział, to znaczy, że najprawdopodobniej odejdzie z polityki - zastanawia się nad deklaracją Nowaka. - Trwa proces, były wakacje, on jest w trudnej sytuacji, poczekamy na decyzję po wakacjach, a może po zakończeniu procesu - tłumaczy kolegę z sejmowych ław. I dodaje: - Wiele było takich przypadków, gdy okazało się, że różne zarzuty nie miały podstawy prawnej do kary. Protasiewicz - duży dym, a prokuratura niemiecka nie znalazła znamion przestępstwa i wystąpiła o rodzaj ugody, która powoduje, że sprawa zostaje umorzona. Dlatego poczekajmy, ja uważam, że to strata, jeżeli Nowaka nie będzie w polityce - ocenia poseł Fedorowicz.

Pitera: To kwestia słowności

Mniej wyrozumiała wobec postawy b. ministra jest posłanka Julia Pitera. - To kwestia słowności - uważam, że wiarygodność polega na dotrzymywaniu słowa, tzn. zawsze przestrzegam zasady w życiu, że to, o czym się mówi czy deklaruje, powinno być przestrzegane - mówi w rozmowie z Gazeta.pl. Zaznacza jednak, że jeśli Nowak rzeczywiście nie pracuje, to nie dostaje całego wynagrodzenia. - Jeśli nie pracuje, to nie dostaje pełnej kwoty, to na mur-beton - zaznacza.

Chodzi na siłownię?

Co teraz dzieje się ze Sławomirem Nowakiem, którego niemal każdy krok śledziły niegdyś tabloidy i stacje informacyjne? Tego nie wiedzą nawet jego byli partyjni kompani. Może więc rzeczywiście jest tak, jak słyszeliśmy na niesławnych taśmach "Wprost"? Jacek Krawiec, szef PKN Orlen, mówił do zaprzyjaźnionego kelnera: "Nie, no teraz będzie wyglądał. Bo teraz codziennie na siłownię wali na osiedlu u siebie w Gdańsku".

A fakt faktem, że w budynku Sejmu takiego przybytku bardzo dbający o powierzchowność polityk nie doświadczy.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:
Komentarze (162)
Sławomir Nowak miał złożyć mandat. I co? I nic. Pitera: Słowa trzeba dotrzymywać
Zaloguj się
  • jacek-50

    Oceniono 1 raz 1

    ..'Ryba śmierdzi od głowy ,a nie od ogona.'..dlatego wcale nie dziwię się ,że szeregowi politycy PO nie dotrzymuja danego słowa,obietnic.Czy D.Tusk dorzymał obietnic przedwyborczych,a Pan Prezydent Komorowski ? Pamiętacie Państwo jak Pan Komorowski obiecał przeprosić Szeremietewa i wycofać się z publicznej polityki , jeżeli oskarżenia o korupcję okażą się kłamstwem?Upłyneło parę lat, i co? Pomówienia okazały się kłamstwem , a Prezydent Komorowski "zapomniał" wycofać sie z polityki.. Dlatego zgadzam sie z Panią Julią Piterą "że wiarygodność polega na dotrzymywaniu słowa..",Czy w/w panowie sa wiarygodni,można mieć do nich zaufanie ?

  • kuma1

    Oceniono 2 razy 0

    Był bardzo dobrym ministrem , kolegą od wielu lat znienawidzonego zwycięskiego Premiera Tuska i to była jego jedyna wada. Nie znalazł nic na Premiera zaatakował podarunkiem od żony . Z tą sektą Polacy daleko nie zajadą oby nie cofnęli się do poziomu życia w PRL bo w dzisiejszych trudnych czasach jedno bzdurne zdanie może spowodować lawinę.

  • q-ku

    0

    może i jest niesłowny, ale ma pensję...

  • 123jna

    0

    Dobrze robi, madry sad go uniewinni, bo musi. To byla pisowa nagonka i mobbing brzydkiej czesci poslow.

  • cyklina-klimkiewicz

    Oceniono 1 raz 1

    Partia każda zgodnie z polskim prawem nie jest właścicielem mandatu . Rozumiem przebieranie nóżkami opozycji z Pis by dokładnie fizycznie skasować człowieka bo taki mają program eksterminacji ludzi których nie lubią. A Pitera nie ma niczego lepszego do roboty? Nie był karany i nie jest czego na niego włazi? B.Klimkiewicz.

  • blski

    0

    Pewnie to moje wychowanie, ale mam powazne podejrzenia co do rozsadku ludzi ktorzy obwieszaja sie bizutera. Jezeli juz komus tak bardzo podoba sie jakies swiecidelko to jest cale mnostwo podrobek ktore mozna kupic za grosze. Ich funkcjonalnosc jest taka sama, a nie ma z nimi klopotu i co jakis czas mozna miec inny.

  • unamatita

    Oceniono 1 raz 1

    Julka, czy ty wpie...sz dorsze? Czy od czasu afery za 8,50 brzydzisz się ich i wolisz pangę?
    u.

  • kuma1

    Oceniono 1 raz 1

    Na razie jest posłem nie karanym sądownie , więc nie ma powodu do rezygnacji z mandatu. Wszystko zależy od wyroku sądu. Jak na razie to można sobie kpić z Generalnego dla którego 200000 zl "pożyczka od kolegi z biznesu" nie równa się, prezentowi w postaci "zegarka na rękę " od żony" dla przeciwnika politycznego. Jaki kram taki pan, taka Prokuratura.!!!! Nic dziwnego , że wszelkie gangi mają się dobrze. I te polityczne też.

  • 7k8

    Oceniono 2 razy 2

    Tonący brzytwy się trzyma pasuje do rozprawy przed sądem w sprawie zegarka
    Najniżej, bo na 11 tysięcy, ocenił ją Jan Bochenek, inżynier mechanik, który z powodu niespójności swej opinii został nawet wykreślony z listy biegłych sądowych. Jak mówił przed sądem, dokonując wyceny przyjął założenie, że chodzi o zegarek skradziony, bez certyfikatu, pudełka i gwarancji. - No nie wiem, czemu tak wyszło. Przyjmowałem wartość, za jaką ewentualny złodziej sprzedał tę rzecz - mówił na rozprawie, gdy prowadząca proces sędzia Dorota Radlińska wskazała mu, że w postanowieniu prokuratury napisano, iż zegarek ma certyfikat, gwarancję i pudełko. Nie potrafił też wyjaśnić

    Potrafię to wyjaśnić, sądowi nie wypadało datego tylko wykreslił kretacza z listy biegłych. Otóż w pan biegły wykonał usługę na zamówienie klienta, a klient nasz pan, płaci to wymaga. Ma być w granicach 10 tysięcy i będzie! Na szczęście są jeszcze uczciwi buegli :-) brawo

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX