"Boję się o swoje życie. Bardzo je kocham". Nie żyje główny lekarz walczący z Ebolą. Epidemia rozszerza się na kolejne kraje

30.07.2014 12:34
 Sheik Umar Khan

Sheik Umar Khan (Fot. STAFF)

- Znajdujemy się w grupie ryzyka. Muszę to powiedzieć, ale boję się o swoje życie. Bardzo je kocham - mówił w wywiadzie Sheik Umar Khan, jeden z najlepszych specjalistów zajmujących się Ebolą. Mimo przestrzegania procedur i błyskawicznej terapii mężczyzna zakaził się wirusem i zmarł - w chwili, gdy po miesiącach walki epidemia rozszerza się na kolejne państwa i pochłania coraz więcej ofiar. Pierwsze przypadki podejrzenia choroby pojawiły się też w Europie.
W ubiegłym tygodniu Lekarze bez Granic poinformowali, że na gorączkę krwotoczną zachorował w Sierra Leone Sheik Umar Khan - jeden z najlepszych światowych specjalistów zajmujących się Ebolą. Khan przez ostatnie miesiące opiekował się ponad setką pacjentów cierpiących na gorączkę krwotoczną, a procedury wprowadzane przez niego i organizację pomogły uratować setki istnień - normalna, 90-procentowa śmiertelność Eboli jest oceniana w Sierra Leone na blisko 60 proc.

Wczoraj światowe media podały jednak, że mimo natychmiastowego rozpoczęcia terapii Khan zmarł. - To wielka i nieodwracalna strata dla Sierra Leone - powiedziała w rozmowie z "The Independent" główna lekarz Sierra Leone dr Brima Kargbo. Wcześniej, gdy poinformowano o wykryciu Eboli u lekarza, Kargbo określiła go mianem bohatera narodowego.

Reporterzy agencji Reutera, którzy odwiedzili w czerwcu Khana, podkreślali, że doktor zawsze dbał o to, by uchronić się przed zakażeniem - nosił specjalny kombinezon, maskę, rękawiczki i obuwie ochronne. - Pracownicy służby zdrowia są podatni na choroby, ponieważ jesteśmy na pierwszej linii kontaktu z chorymi. Nawet jeśli nosimy odzież ochronną, znajdujemy się w grupie ryzyka - mówił wtedy Khan. - Muszę to powiedzieć, ale boję się o swoje życie. Bardzo je kocham - tłumaczył jeszcze przed poznaniem diagnozy.

Coraz częściej chorują też lekarze

Wirusem Ebola coraz częściej zakażają się lekarze pracujący w dotkniętych epidemią krajach. W niedzielę zmarł amerykański doktor Samuel Brisbane, jeden z najbardziej znanych medyków w Liberii. Amerykanin był swego czasu medycznym doradcą byłego prezydenta kraju Charlesa Taylora, pracował też jako konsultant największego szpitala w Monrovii.

Wcześniej wirusem zakaził się także pomagający w opanowaniu epidemii w Liberii amerykański lekarz Kent Brantly. Przebywa on na oddziale intensywnej opieki medycznej, a jego stan jest stabilny - podała rzeczniczka organizacji pomocowej Samaritan's Purse.

"Ebola może stanowić bardzo poważne zagrożenie dla Wielkiej Brytanii"

W ostatnich dniach pojawiła się też groźba rozprzestrzenienia się Eboli poza Afrykę. Kilka dni temu w szpitalu w Hongkongu kwarantannie musiała się poddać kobieta, która wróciła z wycieczki z Czarnego Lądu z objawami wskazującymi na gorączkę krwotoczną. Teraz testy mają ustalić, czy rzeczywiście jest zakażona wirusem.

Brytyjski minister spraw zagranicznych Philip Hammond oświadczył też dzisiaj, że choroba może stanowić "bardzo poważne zagrożenie" dla Wielkiej Brytanii. Na Wyspach odnotowano już kilka przypadków pacjentów, którzy po powrocie z Zachodniej Afryki skarżyli się na objawy podobne do tych, które daje Ebola. Na razie nie potwierdzono jednak żadnego z zachorowań.

Tu możesz sprawdzić, gdzie w Europie wykryto potencjalne przypadki Eboli>>>

- Jesteśmy przygotowani na identyfikację i walkę z każdym potencjalnym przypadkiem Eboli - zapewnia brytyjskie ministerstwo zdrowia. "Daily Mail" cytuje też głównego doradcę naukowego rządu, który ostrzega, że choroba może mieć "istotny wpływ" na Wielką Brytanię. - Nasz kraj ma szczęście ze względu na swoje położenie geograficzne - jest wyspą. Ale żyjemy w tak bardzo połączonym świecie, że nawet zakłócenia w dalekich krajach mogą mieć poważne skutki - mówi sir Mark Walport.

Na chwilę obecną WHO nie rekomenduje ograniczania międzynarodowego ruchu podróżnych i towarów. Polski Główny Inspektorat Sanitarny zaleca jednak osobom podróżującym w rejony występowania gorączki krwotocznej zachowanie wszelkich możliwych środków ostrożności, w tym również rozważenie możliwości przełożenia podróży na inny termin.

Na Ebolę nie ma lekarstwa. Śmiertelność utrzymuje się na poziomie 90 proc.

Na gorączkę krwotoczną nie ma skutecznego lekarstwa, a w razie zakażenia ludzki organizm może wytworzyć przeciwciała tylko wtedy, gdy otrzyma błyskawiczną pomoc we wczesnym stadium ataku choroby. Sam wirus rozprzestrzenia się poprzez kontakt z wydzielinami innych zakażonych ludzi lub zwierząt (np. małp czy nietoperzy) - moczem, krwią czy potem.

Co powinni wiedzieć podróżujący do Gwinei, Liberii oraz Sierra Leone? >>>

Symptomy zakażenia mogą się pojawić dopiero po 20 dniach. Pierwszymi objawami są zazwyczaj biegunka i wysoka temperatura, bóle głowy i mięśni, zapalenie spojówek i ogólne wyczerpanie. Potem u chorego występują wysypka i wymioty, a także - choć nie u wszystkich - wewnętrzne i zewnętrzne krwotoki.

W wyniku zachorowań wirus Ebola od lutego zabił już 319 ludzi w Gwinei, 224 w Sierra Leone, w Liberii - 129 osób, a łącznie w krajach Afryki Zachodniej - ponad 670. Do 23 lipca zarejestrowano w sumie 1 200 zarażeń, a choroba po raz pierwszy w historii zaatakowała kraje Afryki Zachodniej.



Tabela przedstawiająca ilość potwierdzonych zgonów i nowych przypadków zachorowań. Fot. WHO

Przypadek Eboli odnotowano też w najludniejszym państwie Afryki - Nigerii

Obecna epidemia, oceniana jako najbardziej śmiercionośna od pojawienia się wirusa na kontynencie afrykańskim w 1976 r., wybuchła w krajach zaliczanych do najbiedniejszych na świecie - z nieszczelnymi granicami, nieefektywną służbą zdrowia, osłabianych przez konflikty zbrojne i nieskuteczne rządy. Tegoroczna zaraza wybuchła w lutym w Gwinei; wiosną wydawało się, że została opanowana, ale pod koniec maja zaatakowała ponownie i rozprzestrzeniła się na kolejne regiony.

Choć według Światowej Organizacji Zdrowia ognisko choroby znajduje się obecnie w Sierra Leone, na rozprzestrzenienie się epidemii muszą być przygotowane także: Mali, Wybrzeże Kości Słoniowej, Senegal i Gwinea Bissau.

W reakcji na informacje o zachorowaniach granicę z Gwineą zamknął Senegal. Swój koncert w stolicy Gwinei, Konakry, odwołała senegalska gwiazda Youssou N'Dour, a w Liberii minister zdrowia zalecił obywatelom, aby wstrzymali się od uprawiania seksu, pocałunków, a także zrezygnowali z uścisków dłoni na powitanie. Sprzedawcy w większości sklepów w stolicy Liberii, Monrowii, obsługują też klientów w rękawiczkach.

W piątek pierwszy przypadek gorączki krwotocznej odnotowano w nigeryjskim Lagos, największym afrykańskim mieście obok Kinszasy i Kairu. Zachorowanie dotyczyło podróżnego z Liberii, który stracił przytomność na lotnisku. Po przetransportowaniu go do szpitala zmarł; badania wykazały, że był zakażony Ebolą.

Rozprzestrzenianiu choroby sprzyjają m.in. tradycyjne pochówki

Na rozprzestrzenianie choroby wpływa nie tylko gęstość zaludnienia afrykańskich miast. Kontrolowanie ilości zachorowań utrudnia przede wszystkim mobilność mieszkańców (teraz, w przeciwieństwie do czasu poprzednich epidemii, chorzy mogą w ciągu kilku godzin znaleźć się na drugim końcu Afryki), a także strach przed szpitalami, w których wiele osób nigdy wcześniej nie było. Według oficjalnych danych w Sierra Leone ze szpitali uciekło już co najmniej 57 hospitalizowanych; by "ratować" krewnych, niektórych chorych rodziny porywały też bezpośrednio z placówek.

Kolejnym problemem jest również afrykańska tradycja pochówku zwłok. Wymaga ona bezpośredniego kontaktu uczestników pogrzebu z ciałem osoby zmarłej, co sprzyja rozprzestrzenianiu się wirusa.



Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Zobacz także
Komentarze (216)
Zaloguj się
  • mark6

    Oceniono 1759 razy 1249

    Są jeszcze prawdziwi LEKARZE na świecie,którzy zamiast BEŁKOTAĆ o "klauzuli sumienia",po prostu leczą. Uczcie się polska lekarska hołoto od nich.

  • qwerfvcxzasd

    Oceniono 590 razy 574

    " Nasz kraj ma szczęście ze względu na swoje położenie geograficzne - jest wyspą. "
    to miało znaczenie 500 lat temu. a nie teraz kiedy każdego dnia w UK ląduje samolotami kilkadziesiąt tysięcy ludzi z całego świata.

  • whiskey188

    Oceniono 409 razy 169

    100 lat temu, po prostu by nikogo z Afryki bez odpowiednich badań czy kwarantanny nie wpuszczono na teren kraju. Teraz polityczna poprawność nie pozwala zatrzymać na obserwacji Murzyna z Afryki bo białego przyjeżdżającego już tak i nie będzie miał pretensji o rasizm. Murzyn być może też nie, ale pożyteczni, lewicowi idioci sami za neigo zdecydują że to rasizm. Drogo za to możemy zapłacić, drożej niż Francuzi setmaki spalonych samochodów czy Duńczycy zakazem stawiania choinki na Boże Narodzenie - tam gdzie w radzie większośc stanowili muzułmanie, co nie przeszkadzało im przeznaczyć kase na ich święta.

  • gupek-wioskowy

    Oceniono 153 razy 143

    jak dotrze do Wysp, to moment i bedzie u nas....

    jedyna nadzieja w tym, ze ten wirus nie polubi naszej zimy. Za malo o nim wiemy. Troche Niemcy go badali, bo mieli goraczke krwotoczna marburska, ktora byc moze byla ebola.
    Ale poziom niebezpieczenstwa badan byl chyba zbyt wysoki lub badania maja wiekszy priorytet tajnosci.

  • czarna_zoska

    Oceniono 171 razy 67

    Szczerze mowiac zamiast koncentrowac sie na debilu Putinie, swiat powinien zajac sie Ebolą. Moz byc tak, ze nas wszystkich wykonczy!

  • turpin

    Oceniono 81 razy 59

    >>Śmiertelność utrzymuje się na poziomie 90 proc. <<

    Tak było w czasie wcześniejszych epidemii. Obecnie to ok. 60%. Wirus przypuszczalnie w ten sposób 'dostosowuje' się do nowego gatunku - człowieka.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje