Trybunał Konstytucyjny: kontrolerzy biletów mają za duże uprawnienia wobec niegapowiczów

28.07.2014 17:05
Autobus 807 po godz. 6 musiał zostać ściągnięty do bazy. Ale już kursuje

Autobus 807 po godz. 6 musiał zostać ściągnięty do bazy. Ale już kursuje "rezerwa" (ŁUKASZ WĄDOŁOWSKI)

- Uprawnienia kontrolerów przewoźników, którzy mogą wydawać dowolne polecenia kontrolowanym pasażerom, również niegapowiczom, są zbyt szerokie - orzekł dziś Trybunał Konstytucyjny, uchylając jeden z przepisów Prawa przewozowego.
- Nadużywanie uprawnień przez kontrolerów jest problemem - mówił dziś w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego reprezentujący prokuratora generalnego Wojciech Sadrakuła. To właśnie prokurator generalny zaskarżył przepis Prawa przewozowego, w myśl którego każdy (a więc nie tylko gapowicz) jest zagrożony karą grzywny (od 20 zł do 5 tys. zł), jeśli nie zastosuje się do wydanego mu przez kontrolera polecenia pozostania w określonym miejscu.

Ukradli jej torebkę, kontroler i tak żądał biletu

Pytany o powód zainteresowania się sprawą przez prokuraturę, Sadrakuła przytoczył przypadek pewnej kobiety, okradzionej w komunikacji miejskiej, od której kontroler zażądał biletu. Choć kobieta tłumaczyła, że właśnie utraciła torebkę z portfelem, dokumentami i biletem, została potraktowana jak gapowiczka, a gdy wysiedli z pojazdu, kontroler zabronił jej nawet usiąść na ławce, nakazując stanie w określonym miejscu.

- Te przepisy naruszają konstytucyjny nakaz zachowania proporcjonalności w ograniczeniach praw i wolności obywatelskich, w tym konstytucyjnie gwarantowanej nietykalności i wolności osobistej - mówił Sadrakuła. Jak dodał, zaskarżony przepis zdaje się istnieć głównie dla wygody kontrolerów, a nie dla zwalczania szalbierstwa, jak określa się wykroczenia jazdy na gapę lub np. wejścia bez biletu na biletowaną imprezę.

"Prawa kontrolera nie mogą być zbyt szerokie"

Sadrakuła wskazał, że problematyczna jest niedawna nowelizacja Prawa przewozowego: przed zmianą przepisów dopiero trzecia jazda bez biletu w jednym roku kalendarzowym stawała się wykroczeniem szalbierstwa. Obecnie już pierwszy taki przypadek jest uznawany za wykroczenie.

Prokurator przyznał, że przewoźnik ma prawo kontrolować, czy podróżni mają ważny bilet, jak również zapobiec ucieczce pasażera bez biletu - prawa kontrolera nie mogą być jednak zbyt szerokie. - Nie może być tak, żeby każda osoba mogła być pozbawiona wolności, niezależnie od tego, czy ma bilet, czy nie i czy chce, czy też odmawia wylegitymowania się - tłumaczył. Dodał, że byłoby zrozumiałe, gdyby parlament, nowelizując ustawę, chciał zapobiec takim sytuacjom jak ucieczka. - Ale trzeba było to napisać w ustawie, bo tak jak napisano - jest za szeroko - mówił.

Kalisz: nie można prywatyzować prawa użycia przymusu

Autora skargi wsparł przed Trybunałem Sejm. Występujący w jego imieniu poseł Ryszard Kalisz także był zdania, że zaskarżony przepis jest niezgodny z konstytucją. - Ten przepis to przejaw prywatyzacji użycia przymusu. Wielu Polaków spotyka się z kontrolą na lotniskach i większość jest przekonana, że to państwo ich kontroluje, ale przecież to prywatna firma, która może żądać na przykład, by podróżny zdjął buty. Jeden z klasyków aktualnego rządu powiedział, że państwo musi mieć monopol na użycie przemocy. W tej sprawie przychodzi mi ubolewać, że prywatyzacji dokonał Sejm ustawą - mówił Kalisz.

Trybunał: kara jest nieproporcjonalna

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis w sposób nieproporcjonalny narusza konstytucyjne uprawnienia każdego obywatela: wolność osobistą i nietykalność, wynikające z godności człowieka. Uznał też, że również sankcja grzywny za niepodporządkowanie się poleceniu kontrolera - nawet bezzasadnemu - jest nieproporcjonalna.

- Pozycja jednej strony została nadmiernie wzmocniona. Na podstawie tego przepisu można ująć i ukarać w zasadzie każdego podróżnego, a nie tylko tego, kto nie ma biletu ani nie chce się wylegitymować. A przecież mamy do czynienia z sytuacją, gdy strony stosunku prawnego są równe, bo przewoźnik i obywatel stoją na równej płaszczyźnie. To nie to samo co sytuacja, gdyby miało chodzić o relacje państwo - obywatel - mówiła w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia sprawozdawca prof. Teresa Liszcz.

Trybunał przyznał, że porządek publiczny wymaga, by można było skutecznie dokonywać kontroli biletów, jednak nawet po wyeliminowaniu zaskarżonego przepisu kontrolerzy nie utracą możliwości ścigania gapowiczów.

- Przepis pozwalający kontrolerowi wydawać polecenia każdemu na pierwszy plan wysunął interes majątkowy przewoźnika. Powstaje pytanie, czy ustawodawca nie przesadził i przed tak fundamentalnym dobrem, jakim jest wolność, nie postawił interesu majątkowego - mówiła Liszcz.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS 

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (182)
Zaloguj się
  • bigmaciek

    Oceniono 666 razy 632

    Kto uchwalił Prawo przewozowe? Sejm. Kto teraz wspiera prokuratora w celu zmiany tego prawa? Sejm. Czyli Sejm potwierdza, że jest zbiorowiskiem niekompetentnych darmozjadów.

  • tygrysio_misio

    Oceniono 466 razy 434

    ustawowo powinna też być nakładana kara na kanara, który bezzasadnie zatrzymał pasażera lub doprowadził do przejechania przez niego przystanku na którym chciał wysiąść

  • user0001

    Oceniono 249 razy 199

    Jedna z metod na wkurzenie kanara:
    Większość przewoźników w regulaminie nakazuje aby stojący pasażer trzymał się poręczy.
    Jeśli stoimy w autobusie, a miejsc siedzących brak, jedną rękę mamy na poręczy, a w drugiej plecak/torbę, to informujemy kanara, że bilet mamy w plecaku i żądamy wydania polecenia na piśmie aby w razie doznania obrażeń w wyniku upadku móc domagać się od niego odszkodowania (bo nie uzyskamy go od przewoźnika gdyż nie przestrzegaliśmy regulaminu).
    Opcja druga, to prosimy o wskazanie na jakiej podstawie polecenie wydane przez niego ma wyższy priorytet niż zapis w regulaminie przewoźnika nakazujący nam trzymać się poręczy.

  • mamonka01

    Oceniono 241 razy 193

    W państwach cywilizowanych, pasażer wchodząc do autobusu okazuje kierowcy ważny bilet, lub takowy kupuje. Brak biletu skutkuje niewpuszczeniem delikwenta do pojazdu!!
    Rozwiązanie proste jak drut.

  • maaac

    Oceniono 192 razy 166

    Chciałbym zauważyć, ze interes "kanarów" jest SPRZECZNY z interesem przewoźnika. W interesie przewoźnika jest to by jak najwięcej ludzi płaciło za bilety. W interesie "kanarów" jest by takich ludzi było jak najmniej - dzięki temu rośnie szansa udanych "połowów" za co są nagradzani.

  • maxtrolynsky

    Oceniono 148 razy 108

    Dajcie kontrolerom broń, to nikt do autobusu nie wsiądzie bez biletu. Nawet kierowca.

    Stwierdzam to po mentalności tych bezmózgich kanarów.

  • syndawidowy

    Oceniono 137 razy 87

    to może zamiast grzywny dajmy kanarom broń palną ? nie będą musieli biegać za gapowiczem/niegapowiczem ...

  • yeronimo

    Oceniono 90 razy 82

    wiec niech spowoduja aby ludzie kasowali bilety , ubrac kontrolerow w ladne mundurki, ludzie na ich widok sami pokakasuja bilety, a sami bedą sie usmiechac i informowac turystow gdzie jechac, a jak ktos nie ma biletu to bedzie musial u niego kupic proste!

  • bezebubol

    Oceniono 95 razy 77

    W końcu! Nie ma nic gorszego niż zakompleksiony patafian który czuje się jak "pan i władca"! Kontrolerzy miejscy powinni działać jak wszyscy inni konduktorzy,czyli jawnie i w mundurach [ lub oznakowanych koszulach etc], wtedy zyskają jakikolwiek szacunek i skończy się "łapanka".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX