"Kościół, żądając listy klinik, gdzie zgodnie z prawem można przeprowadzić aborcję, wznieca pożar. Może go nie ugasić"

"Kościele, zacznij bronić życia naprawdę, nie dla władzy nad ciałami kobiet" - pisze Jarosław Makowski, szef Instytutu Obywatelskiego. Przekonuje, że Kościół, żądając listy klinik, gdzie zgodnie z prawem można przeprowadzić aborcję, wznieca pożar. Może go nie ugasić.
Kościół bawi się dziś zapałkami. Tak trzeba nazwać pomysł polityka Kazimierza Jaworskiego, podkarpackiego senatora Polski Razem (wcześniej PiS-u i Solidarnej Polski), który domaga się od Ministerstwa Zdrowia listy placówek, gdzie zgodnie z prawem można przeprowadzić aborcję. Koncept polityka prawicy popiera rzeszowski biskup Jan Wątroba, przewodniczący rady ds. rodziny Konferencji Episkopatu Polski. Dlaczego Kościołowi także zależy na tej liście? By, jak z rozbrajającą szczerością wyjaśnia biskup, nie pozwolić na to, aby "ludzie wierzący musieli leczyć się w placówkach, w których morduje się nienarodzone dzieci".

Przypomnijmy, że dziś zgodnie z prawem ciążę można usunąć w trzech przypadkach: jeżeli zagraża ona życiu lub zdrowiu kobiety; jeżeli istnieje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu; jeżeli ciąża jest wynikiem przestępstwa, np. gwałtu albo kazirodztwa. Kościoła tzw. kompromis aborcyjny nie satysfakcjonuje. Dlaczego?

"Katolickie państwo" w demokratycznym

Po pierwsze, hierarchowie są moralnie szantażowani przez prawicowych polityków i działaczy pro-life, którzy chcą być świętsi od papieża. Skoro świeccy, katoliccy fundamentaliści domagają się ochrony życia od "momentu poczęcia", to biskupi nie mają wyjścia. Działacze pro-life przystawili im dziś karabin do skroni.

Po drugie, jest jasne, że dziś nie ma społecznego przyzwolenia na dalsze zaostrzenie prawa antyaborcyjnego. Dlatego Kościół domaga się stworzenia "katolickiego państwa" w "demokratycznym państwie". Stąd potrzebny jest spis sieci placówek medycznych, które dostępne byłyby w internecie - placówek, które w sposób bezwzględny stosowałyby kościelne nauczanie dotyczące rozrodczości. Idąc tym tropem i będąc konsekwentnym, Kościół za chwilę powinien zażądać stworzenia sieci szkół, gdzie nie mówiłoby się uczniom o ewolucji, a jedynie o kreacjonizmie itd.

Kościół strzela sobie w kolano

Po trzecie, Kościół, popierając podobne pomysły prawicowych polityków, którzy nierzadko okazują się "grzesznymi moralistami", strzela sobie w kolano. Jeśli Kościół chce listy placówek medycznych, gdzie przeprowadza się legalne aborcje, to - jak zauważyli internauci - my chcemy listy parafii, gdzie pracują "księża pedofile, alkoholicy i ci, którzy mają kochanki". Nie wiem, czy w interesie Kościoła jest prowadzenie dialogu podług takiej logiki?

I kwestia ostatnia: słuchając o takich inicjatywach Kościoła jak stworzenie listy placówek, gdzie zgodnie z prawem można przeprowadzić aborcję, zaczynam wierzyć, że diabeł istnieje i w Kościele działa sprawnie. Czy biskupi nie zdają sobie sprawy, że taka lista to zachęta dla katolickich fundamentalistów pro-life, by pikietować przed placówkami medycznymi, urządzać protesty, szykanować personel? A w najgorszym przypadku, by - jak kiedyś w USA - podkładać pod takie placówki bomby? Czy Kościół chce wziąć odpowiedzialność za zamach, do którego - nie daj Boże - może dojść w sytuacji kulturowej wojny?

Zacznijcie bronić życia naprawdę...

Mam poczucie, że metody, jakie Kościół wybrał, by bronić życia, de facto są przeciwskuteczne. Sprowadzają kwestię życia do politycznego narzędzia o władzę.

Dlaczego? Posłuchajcie historii, którą opowiadał ks. Józef Tischner. I niech to też będzie pointa: "Studentka zachodzi w ciążę z narzeczonym, człowiekiem rozkręcającym prywatne przedsiębiorstwo. Dziewczyna jest jedynaczką z mieszczańskiego domu. Obydwoje uważają się za wierzących, choć rzadko praktykują. Rodzice dziewczyny to wierzący i praktykujący katolicy. Pierwsza reakcja dziewczyny: przerwać ciążę. Po dramatycznych rozmowach z koleżankami dziewczyna postanawia urodzić. Informuje o tym narzeczonego i swoich rodziców. Wtedy zaczyna się piekło. Narzeczony i rodzice uruchamiają łańcuch argumentów i szantaży. Dziewczyna nie wytrzymuje i poddaje się zabiegowi. (...) Zapytana, dlaczego nie szukała pomocy w Kościele, odpowiada: ? Bałam się. Widziałam przecież napisy w gablotach. Nie widziałam napisu: Przyjdź, pomożemy Ci ?. Rozmowa odbywała się w klinice psychiatrycznej".

Kościele, zacznij bronić życia naprawdę, nie dla władzy nad ciałami kobiet.

Tekst został opublikowany na stronie tygodnika "Polityka" >>

Więcej o:
Komentarze (31)
"Kościół, żądając listy klinik, gdzie zgodnie z prawem można przeprowadzić aborcję, wznieca pożar. Może go nie ugasić"
Zaloguj się
  • cillian1

    Oceniono 5 razy 3

    Kk to same *(&^*^&*(& i )(*(*$%$#.
    No i darmozjady.

    Jak przesadzą, skończą jak ssmani!

  • m.arco

    Oceniono 6 razy 2

    Po pierwsze, hierarchowie są moralnie szantażowani przez prawicowych polityków i działaczy pro-life, którzy chcą być świętsi od papieża. Skoro świeccy, katoliccy fundamentaliści domagają się ochrony życia od "momentu poczęcia", to biskupi nie mają wyjścia.
    --------------------
    A słyszałeś Pan o czymś takim jak kartka wyborcza albo konstytucja? Polska konstytucja nie gwarantuje świeckości państwa, gdyż ustala państwo jako demokrację parlamentarno-gabinetową, reprezentowaną przez obywateli poprzez swoich przedstawicieli wybranych do parlamentu. Państwo polskie jest takie jakiego wyboru dokonują jego obywatele. Zaś nad prawem konstytucyjnym nie stoi żadne prawo ani krajowe, ani międzynarodowe, tak mówi konstytucja.

  • plautilla

    Oceniono 24 razy -20

    Pismaku, agencie wpływu z wiadomych mendiów !
    Aborcja jest zakazana w Polsce / dopuszcza się aborcję w wyjątkowych przypadkach/.
    Gdyby w Polsce była egzekucja praw, czyli działało państwo i jego 3.władza , to aborcja byłaby niemożliwa, a publikowanie w gazetach podejrzanych o aborcję wskazówek powinno być tępione i palone i to powinno być obowiązkiem i nakazem obywatelskim. Publiczne podpowiadanie, gdzie można pociąć na kawałki żywcem dziecko w brzuchu kobiety i wrzucić do klozetu, jak to robi tutaj na gazeta.pl i tokfm lobby aborcyjne i antykobiece funkcjonariuszki lgbt i nazi feminizmu już powinno być w trybie doraźnym przedmiotem dochodzenia prokuratorskiego i kar na tyle wysokich, żeby tu została ch.d.i kk.

  • ciemnyluddd

    Oceniono 19 razy 15

    Zadam listy kosciolow GDZIE JESZCZE OBOWIAZUJE CHRZESCIJANSTWO.

  • ryllaa

    Oceniono 28 razy 24

    Ludzie! Czy nie widzicie, że ta czarna hołota rozbestwia się coraz bardziej? Czy nie czas powiedzieć:"DOŚĆ"????? Czy nie czas pokazać tym bezużytecznym pasożytom miejsce w szeregu?

  • mieczyslawski

    Oceniono 25 razy 21

    były przypadki księży namawiających kochanki do przerwania ciąży, a ostatnio głośna sprawa księdza, który odmówił pomocy przy narodzinach swojego dziecka, a mam podejrzenie, że podobnych nieujawnionych takich przypadków jest więcej.
    Jest to wielka hipokryzja i obłuda kościoła katolickiego.
    Dla katolika użycie prezerwatywy lub pigułki to ciężki grzech, wielokrotnie popełniany, jeżeli kochają się bez zabezpieczenia, to nie ma grzechu, a jak zajdzie w ciążę, to aborcja jest tylko jednokrotnym grzechem.
    Wiele aborcji wynika więc z dogmatu, że niedopuszczenie do zapłodnienia jest równoważne z grzechem dzieciobójstwa. W myśl tego dogmatu, każdy kto powstrzymuje się od współżycia seksualnego jest ciężkim grzesznikiem!!! Więc celibat to wielki grzech.

  • endrju1521

    Oceniono 36 razy 34

    Obywatele ! ! Katolicki szariat nadchodzi ! ! ! ! !
    Polska, nasza Ojczyzna, gnije!!!!
    Gniją wszystkie organy Państwa.
    Za sprawą mafijnych układów "zdobywców władzy" (PO - PSL), gnije:
    1. Sejm;
    2. Rząd;
    3. Prokuratura;
    4. Sądownictwo;
    5. Samorządy....
    Kwitnie natomiast produkcja święconych egzorcystów, rozwija się szkolnictwo "katolickie", niebawem "kościółek" przejmie nauczanie we wszystkich likwidowanych szkołach, a potem okaże się, że i tak Państwo będzie musiało je dotować bo będą to obiekty kultu religijnego, które na mocy konkordatu muszą być finansowane przez Państwo!
    Tak oto rośnie zdrowa tkanka Narodu, która przejmie władzę!
    Kto lekceważy to zjawisko, nie zna perfidii Kościoła.
    Kościół nie ingeruje w Państwo otwarcie, na arenie politycznej,
    Kościół ma od tego swoich wiernych wyznawców,
    do których przemawia w konfesjonale albo z ambony.
    Religia w szkołach została wprowadzona w gabinecie ministra (Samsonowicza).
    Krzyż w sejmie nie powiesili księża, lecz pobożni, fanatyczni posłowie-katolicy, wiedzeni "nauką Kościoła".
    W obłędnym szale fanatyzmu religijnego, dąży się do wprowadzenia ustawowego obowiązku, aby kobiety rodziły wszystko,
    co powstało na skutek zapłodnienia - bezmózgie kaleki, potworki, genetyczne zakalce, krokodylki...
    W publicznych szkołach, fanatyczni nauczyciele-katolicy, wprowadzają specyficzne, religijne regulaminy wewnętrzne.
    Urzędy publiczne obwieszone są krzyżami, powieszonymi przez fanatycznych religijnie urzędników, nie księży czy biskupów.
    Prezydent ma swojego kapelana, kapelana mają parlamentarzyści,
    są nawet resortowi kapelani w ministerstwach, wojsko ma
    ordynariat polowy i biskupa-generała...
    Państwowe kuratoria organizują konkursy wiedzy biblijnej...
    Katoliccy lekarze, na wezwanie fanatycznej, podobno tylko
    zausznicy, świętego JPII, składają uroczyste deklaracje wiary (! ! !)...
    Burmistrzowie, "zawierzają" całe gminy jakimś bóstwom...
    Tak, tak.
    To nie żarty, ja "kościółek" znam.
    Państwo, w swoje władanie metodycznie przejmuje Kościół, posługując się w tym "dziele" swoimi wiernymi "apostołami", ulokowanymi we wszystkich strukturach i konstytucyjnych organach władzy! To takie samo perfidne działanie, jak z tym krzyżem w sejmie.
    To nie efekt zabiegów księży, oni umywają ręce, to wola "ludu bożego".
    ...a po następnych wyborach, albo i wcześniej, obudzicie się kiedyś i będziecie musieli rozpocząć dzień, od malowania krzyży na drzwiach, jak podczas rzezi Hugenotów i innych tego typu praktyk religijnych przećwiczonych już w historii "kościoła".
    "Demokratycznie" wybrane władze samorządowe, będą mogły podjąć taką uchwałę !!

    Natomiast od września, deklaracje wiary będą składać rodzice dzieci uczęszczających
    na lekcje religii, potem, na wezwanie parlamentarnego zespołu do przeciwdziałania
    ateizacji Polski i osobiście posła Jaworskiego, parlamentarzyści, ministrowie, podlegli
    wojewodowie, samorządowcy, sędziowie, prokuratorzy, policjanci...
    KIEDY PRZYJDĄ Z KRZYŻAMI PODPALIĆ DOM,

    DOM W KTÓRYM MIESZKASZ,

    POLSKĘ,

    STAŃ U DRZWI ! ! ! ! ! ! ! !

    ========================================

    Taki tekst opublikowałem niedawno.

    Na podstawie obecnego "wybryku"

    Jaworskiego, możecie się przekonać, że się nie przechwalałem.

    Ja "kościółek" znam.

    Poczekajcie jeszcze na dalszy ciąg jego "wybryków",

    które w tekście obwieściłem - deklaracje wiary.

  • dziadekjam

    Oceniono 29 razy 25

    W Najjaśniejszej Pomrocznej Kościół od zarania funkcjonuje w oparciu o "wzniecanie pożarów". Wzbudzanie antagonizmów społecznych, skłócanie różnych środowisk i niekończące się intrygi i insynuacje, to strategia "zbawiania" Polaków. Niestety, jego metody licznie przejęły partie polityczne chętnie używające wzniosłych nazw.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX