Klauzula sumienia w bardzo wątpliwej praktyce. "Pacjentka słyszy: Nie zrobimy aborcji i już. Albo że płód się nie kwalifikuje..."

Wedle danych Ministerstwa Zdrowia w całym 2013 r. w niemal 300 polskich szpitalach były tylko dwa potwierdzone przypadki powołania się przez lekarzy na klauzulę sumienia. To tyle samo, co tylko w jednej historii pacjentki prof. Chazana, której kulisy opisuje opublikowany ostatnio raport. Jak to możliwe? - Lekarze w rozmowie z pacjentkami nie powołują się na tę klauzulę. Pacjentka słyszy po prostu: "Nie zrobimy aborcji i już". Albo jakieś pokrętne tłumaczenia - mówi w rozmowie z Gazeta.pl znany ginekolog prof. Jarosław Kalinka.
Problem lekarzy i klauzuli sumienia w Polsce nie istnieje - przynajmniej według oficjalnych statystyk. Ministerstwo Zdrowia opublikowało niedawno wyniki poświęconej temu zagadnieniu ankiety. Okazało się, że w 2013 r. w niemal 300 przebadanych placówkach oficjalnie tylko dwóch lekarzy skorzystało z tej klauzuli. Tymczasem do Rzecznik Praw Pacjenta od początku 2013 r. do maja 2014 r. wpłynęło zaledwie kilka skarg i zapytań w tej sprawie stosowania przez lekarzy tego kontrowersyjnego przepisu.

Wbrew pozorom zjawisko jednak nie jest marginalne. Zapytane przez nas o wyniki ankiety Ministerstwo Zdrowia przyznaje, że zgromadzone dane "nie odzwierciedlają absolutnie liczby lekarzy, którzy powołują się na klauzulę sumienia". Zresztą w zeszłym roku sam Komitet Bioetyki PAN alarmował, że lekarze nadużywają tego rozwiązania. Dlaczego więc nie odzwierciedlają tego oficjalne statystyki?

Warto spojrzeć na opublikowany w środę raport w sprawie prof. Chazana. Z dokumentu wynika, że nie tylko on odmówił pacjentce przeprowadzenia legalnej aborcji. Podobna sytuacja miała miejsce w renomowanym warszawskim Instytucie Matki i Dziecka, gdzie ta sama kobieta została wpierw skierowana na specjalistyczne badania - a potem mimo złych wyników, podobnie jak u prof. Chazana, odmówiono jej terminacji ciąży. W żadnej z dwoch placówek nie zachowano przy tym wymaganych prawem procedur, a sprawy nie odnotowano nawet w szpitalnej dokumentacji.

I gdyby nie kontrola urzędu miasta i nagłośnienie historii przez media, mało kto dowiedziałby się o tych prawnie nieuzasadnionych - i załatwianych w nieformalny sposób - przypadkach powoływania się przez lekarzy na klauzulę sumienia. Ta sytuacja rodzi pytanie, jak inni lekarze postępują w podobnych sytuacjach i jak wiele pacjentek spotkało się z takimi samymi odmownymi decyzjami, których nikt nigdzie nie odnotował.

O całą sprawę pytamy znanego ginekologa prof. Jarosława Kalinkę*.

Michał Fal, Gazeta.pl: Dwa przypadki powoływania się na klauzulę sumienia na prawie 300 placówek. Jak pana zdaniem mają się wyniki ankiety ministerstwa do rzeczywistości?

Prof. Jarosław Kalinka: - Choć sam nie dysponuję żadnymi danymi, które mógłbym przywołać, myślę, że te wyniki do realiów mają się nijak. Na pewno nie były to tylko dwa przypadki.

Dlaczego więc w oficjalnych statystykach nie ma śladu po pozostałych?

- Odpowiem pytaniem na pytanie: czy w głośnym teraz przypadku prof. Chazana ktoś wcześniej wiedział o tym, że jego odmowa zgody na aborcję jest oparta właśnie na klauzuli sumienia? To najczęściej odbywa się raczej nieformalnie, w oparciu o różne tłumaczenia, a nie poprzez przedstawianie klauzuli sumienia, po której pacjentka powinna być przekierowana dalej. Pacjentki słyszą: "Nie zrobimy aborcji i już".

Skąd więc wiadomo w ogóle, że takie przypadki mają miejsce?

- Z rozmów z innymi lekarzami, doświadczeń, sytuacji, które się widziało na własne oczy. Wielokrotnie słyszałem o takich problemach od moich pacjentek choć nie zawsze chodziło o aborcję. Kobiety często dzwonią do mnie, mówiąc o tym, że lekarze w państwowej służbie zdrowia odmawiają im przepisania tabletek antykoncepcyjnych zażywanych po stosunku. Ale w przypadku wad płodów - także tych letalnych- jest podobnie.

Przecież w teorii istnieją formalne procedury, które regulują powoływanie się na klauzulę sumienia. Co więc mówią pacjentki? Jak konkretnie wyglądają ich rozmowy z lekarzami?

- Pojawiają się różne tłumaczenia.

Na przykład?

- Choćby stwierdzenie, że płód się nie kwalifikuje do aborcji, choć z medycznego punktu widzenia jest inaczej. Niestety często są to decyzje nieumotywowane prawem,ani tym bardziej dobrem pacjenta.

W opublikowanym przedwczoraj raporcie przeczytać możemy wypowiedź prof.Chazana, który stwierdza: "Funkcjonuje pogląd, iż w tym szpitalu nie wykonuje się aborcji, zatem pacjentki się nie zgłaszają". Czy rzeczywiście Szpital im. Świętej Rodziny był znany z tego, że nie dokonuje się w nim aborcji?

- Tak. W środowisku zdawano sobie sprawę z tego, jakie prof. Chazan ma poglądy.

I nikt nie reagował?

- To jest jednak co innego, słyszeć na mieście czy mieć wrażenie, że coś jest takie a nie inne, a co innego mieć dowód w ręku, raport z kontroli placówki czy historię choroby konkretnego pacjenta i wiedzieć, co się faktycznie wydarzyło.

A dziś, kiedy już wiemy?

-To, czy były to działania niezgodne z prawem, niedopuszczalne może stwierdzić jednoznacznie dopiero odpowiednia komisja. Z drugiej strony, jeżeli ktoś decyduje się na dany rodzaj zatrudnienia, to musi pogodzić się z pewnymi ograniczeniami. I tak samo jest w medycynie. Jeżeli ktoś idzie leczyć ludzi i ma finansowanie z NFZ, to powinien respektować prawa swoich pacjentów. Bo póki co, żyjemy w państwie świeckim, w którym prawo jest jasno określone. Pacjent ma prawo do szybkiej diagnostyki, ma prawo do informacji i ma prawo być przekierowanym, jeżeli u danego lekarza czegoś z jakiś powodów nie da się zrobić. I tego prawa trzeba przestrzegać! Jeżeli natomiast dana placówka byłaby sponsorowana przez Kościół, to ta jednostka będzie mogła sobie działać po swojemu, w zgodzie ze swoim wyznaniem, bo jej pacjenci będą wiedzieć, gdzie zdecydowali się leczyć.

Czy takich szpitali, w których zdarza się nie przestrzegać prawa, jest więcej? W Warszawie, w Polsce?

- Z pewnością, choć trudno mi podać konkretną liczbę. Ale gdyby porozmawiał pan z położnikami z Warszawy, to na pewno powiedzieliby panu, jak wygląda lokalny, nieformalny podział na placówki, które przeprowadzają aborcje ze wskazań medycznych i te, które unikają odpowiedzialności w tego typu sprawach. Wszyscy wiedzą, jakie są różnice w podejściu do tych spraw choćby między ośrodkiem prowadzonym przez prof. Chazana i prof. Dębskiego.

To znaczy?

- No ciężko sobie wyobrazić, że w szpitalu, który jest pod patronatem św. Rodziny, św. Zofii czy Prymasa Tysiąclecia, będzie się dokonywać legalnych zabiegów aborcji. I to pewnie bez względu na to, kto tam będzie dyrektorem. Zresztą to jest samonapędzający się mechanizm: opinia, że w danym miejscu nie przeprowadza się aborcji, sprawia, że nikt nie kieruje tam pacjentek planujących usunąć ciążę. A skoro nikt ich tam nie kieruje, to nikt w tych placówkach o aborcję nie pyta. Koło się zamyka. Niektóre szpitale po prostu "są na nie" i szczególnie nie dbają o uzasadnianie tego faktu.

Ale jest tak dlatego, że lekarzom z tych szpitali na terminację ciąży nie pozwala sumienie, czy może boją się też nagonki ze strony środowisk pro-life?

- To drugie na pewno też. Nie można się zresztą dziwić, że wielu lekarzy woli zasłonić się klauzulą sumienia i odesłać kłopotliwego pacjenta.

Dlaczego więc pacjentki tak rzadko skarżą się na to łamanie prawa? Rzecznik Praw Pacjenta Krystyna Barbara Kozłowska mówiła w czerwcu, że skarg ws. lekarzy odmawiających udzielania świadczeń w oparciu o klauzulę sumienia było w ciągu roku zaledwie kilka.

- Myślę, że pacjentki nie skarżą się z wielu powodów. Nie wiedzą, że mają taką możliwość, nie zdają sobie sprawy z praw, jakie im przysługują, albo po prostu zamiast zgłaszać się do rzecznika, idą do innego lekarza. Być może teraz, po ujawnieniu sprawy prof. Chazana, dowiemy się o większej liczbie kobiet, które miały podobne doświadczenia z takimi lekarzami.

I co dalej?

W publicznej służbie zdrowia zatrudniać powinno się tylko osoby, które respektują prawo, które - jak się do nich pójdzie, bo coś się wydarzyło - nie pytają, czy to coś stało się w wyniku praktykowania seksu małżeńskiego, pozamałżeńskiego czy jeszcze innego. Bo to nie ma znaczenia. Bo żyjemy w państwie prawa. Tymczasem obecnie jest tak, że ci, którzy tego prawa przestrzegają, lądują na billboardach z napisem "mordercy". Tak być nie może.

*Prof. Jarosław Kalinka - ordynator Oddziału Perinatologii i Bloku Porodowego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. M. Pirogowa w Łodzi oraz kierownik Kliniki Perinatologii I Katedry Ginekologii i Położnictwa Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS 

Więcej o:
Komentarze (90)
Klauzula sumienia w bardzo wątpliwej praktyce. "Pacjentka słyszy: Nie zrobimy aborcji i już. Albo że płód się nie kwalifikuje..."
Zaloguj się
  • marc_pl

    0

    Wskazówka dla przyszłych matek - unikajcie ośrodków zdrowia które są pod patronatem jakiś świętych i mają w nazwie religijne określenia, w takim miejscu na 100% procent spotkacie lekarzy niebezpiecznych fanatyków religijnych.

  • wmc-33

    Oceniono 2 razy 2

    A jaki jest sens skarżenia się na łamanie prawa przez lekarzy, jeśli stoją za nimi murem KK i Naczelna Rada Lekarska, a państwo jest zbyt tchórzliwe, by z nimi zadzierać? Kobiety skrobią się za pieniądze, które czyszczą faryzejskie lekarskie sumienia, niczym spowiedź święta.

  • zapluty_karzel_moralny

    0

    O możliwości zgodnego z ustawą o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, przeprowadzenia aborcji pacjentka została w Szpitalu św. Rodziny poinformowana przez lekarza prowadzącego (dr Macieja Gawlaka) już 27.03.2014 r., a zatem przed skierowaniem jej na badania w IMiDz, które wg Krajowego Konsultanta miały być zbędne i rzekomo nadmiernie wydłużyć postępowanie diagnostyczne.
    W świetle dostępnych danych, pacjentka wówczas nie wyrażała woli poddania się aborcji i po hospitalizacji w IMiDz miała oświadczyć doktorowi Maciejowi Gawlakowi, że będzie dopiero rozważać tę ewentualność wspólnie z mężem po wypisaniu jej ze szpitala, co nastąpiło w dniu 3 kwietnia.
    Tym samym, podjęty wówczas proces diagnostyczny miał na celu zagwarantowanie należytej opieki obojgu pacjentów (matce i dziecku).
    zasady etyki lekarza nakazują sprawowanie opieki zarówno nad matką, jak i dzieckiem, także dzieckiem znajdującym się na prenatalnym etapie rozwoju. W tym przypadku lekarz ma dwóch pacjentów - matkę i dziecko. Diagnostyka wobec dziecka musi być prowadzona dopóki dziecko żyje. Celem diagnostyki nie jest stwierdzenie przesłanek aborcyjnych, jej celem jest w pierwszej kolejności udzielenie pomocy, w tym pomocy dziecku, również jeżeli może ono umrzeć wkrótce po urodzeniu. Stąd zlecenie diagnostyki nie może być rozumiane jako naruszenie praw pacjenta.

    W świetle ustaleń poczynionych przez Rzecznika Praw Pacjenta, pacjentka po raz pierwszy zakomunikowała wolę poddania się aborcji prof. Chazanowi w dniu 14.04.2014 r.
    Odpowiedź Prof. Chazana na żądanie pacjentki gotowa była dnia następnego po jego wystosowaniu, zaś pacjentka zgłosiła się po jej odbiór 16.04.2014.
    Niezwłocznie po tym (17.04.2014), w Szpitalu św. Rodziny lekarz prowadzący, Dr Maciej Gawlak, samodzielnie wystawił pacjentce pisemne skierowanie do Szpitala Bielańskiego, po uprzednim telefonicznym uzgodnieniu konsultacji na dzień kolejny.
    Tym samym, lekarz prowadzący pacjentkę w Szpitalu św. Rodziny nie tylko wskazał miejsce, gdzie może się poddać procedurze aborcyjnej, ale wystawił też stosowne po temu skierowanie.

    Wbrew twierdzeniom zawartym w projekcie wystąpienia pokontrolnego MZ i rozpowszechnianym w mediach, w szpitalu św. Rodziny zrealizowano w pełni dyspozycję – budzącego skądinąd zasadnicze wątpliwości konstytucyjne – art. 39 ustawy o wykonywaniu zawodu lekarza i lekarza dentysty, w wyniku czego doszło do konsultacji aborcyjnej w szpitalu Bielańskim czwartego dnia po zakomunikowaniu na piśmie przez pacjentkę profesorowi Chazanowi woli poddania się aborcji.
    Tym samym, nie sposób uznać za uzasadnione twierdzeń, jakoby prof. Bogdan Chazan celowo miał wydłużać diagnostykę, celem rzekomego uniemożliwienia pacjentce poddania się legalnej procedurze aborcyjnej. [...]

    Zwracam uwagę, że te ustalenia poczynił Rzecznik Praw Pacjenta.

  • adam.127

    Oceniono 2 razy 2

    Chazanowi, Piesze i im podobnym, sumienie nie przeszkadzało, gdy dokonywali tysiące aborcji za dużą kasę..!

  • opt

    Oceniono 5 razy 5

    Klauzula sumienia nie istnieje, a jednak istnieje. Typowe rozdwojenie jażni, hipokryzja, odwieczne katolickie krętactwa, dzielenie ludzi, zawłaszczanie sumień innych.

  • zapluty_karzel_moralny

    Oceniono 7 razy -7

    Ta kobieta specjalnie poszła do Chazana chociaż wiedziała, że aborcję może zrobić w bielańskim. To skoordynowana akcja lobby in vitro mają na celu uderzenie w lekarzy którzy podpisani klauzulę sumienia.

  • plantin

    Oceniono 4 razy 4

    Lekarze, prawnicy, nauczyciele - kolejne grupy, które niczym hinduskie święte krowy są nie do ruszenia. Kolejne korporacje, które stają murem za każdym członkiem swojej grupy. Z tych trzech najbardziej dostaje się nauczycielom ale ile tragedii spowodowali prawnicy lub lekarze przechodzi wszelkie pojęcie i z reguły bezkarnie. Trzeba zmienić prawo, bo zwykły obywatel w starciu z członkiem korporacji jest bez szans nawet mając 100 % racji !

  • romantek

    Oceniono 7 razy 5

    Ci ginekolodzy powinni mieć obowiązek wywieszania na gabinecie tabliczki "Stosuję klauzulę sumienia". No chyba się tego nie wstydzą ????

  • szats69

    Oceniono 1 raz 1

    W końcu ktoś poruszył ten problem, że przepisów o klauzuli sumienia polskie państwo nie jest w stanie wyegzekwować. I co gorsza widząc, że lekarze w ogóle nie przestrzegają warunków powoływania się na klauzulę sumienia państwo przymyka oko. A tym samym mamy do czynienia z samowolką lekarzy i nagminnego łamania prawa.

    Wyjścia są dwa: albo państwo skutecznie wymusi przestrzeganie warunków powoływania się na klauzulę sumienia - czyli zacznie egzekwować konsekwencje łamania prawa; albo jeśli nie jest w stanie zagwarantować przestrzegania praw pacjenta, to niektóre specjalizacje należałoby wyłączyć z możliwości wybiegu w postaci klauzuli sumienia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX