Zmarło dziecko pacjentki prof. Chazana. "Sprawdziły się wszystkie rokowania, że w ogóle nie powinno się urodzić"

10.07.2014 00:06
Prof. Bogdan Chazan

Prof. Bogdan Chazan (Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta)

- Informuję w imieniu mojej klientki, że dziecko, któremu "uratował życie" prof. Chazan, zmarło o godz. 20.35 - taką wiadomość stacji TVN przekazał w środę wieczorem pełnomocnik kobiety mecenas Marcin Dubieniecki. Wcześniej decyzję o odwołaniu lekarza ze stanowiska dyrektora szpitala św. Rodziny w Warszawie podjęła Hanna Gronkiewicz-Waltz.
- Dziecko było w bardzo ciężkim stanie. Sprawdziły się wszystkie rokowania, że w ogóle nie powinno się urodzić. Dziecko żyło od 30 czerwca. Zmarło w Szpitalu Bielańskim - potwierdził w rozmowie z tvnwarszawa.pl pełnomocnik pacjentki prof. Bogdana Chazana.

Rano decyzję o odwołaniu prof. Chazana podjęła prezydent Warszawy

Wcześniej Dubieniecki zapowiedział złożenie powództwa o zadośćuczynienie - solidarnie przeciwko szpitalowi i prof. Chazanowi. Pozew może wpłynąć w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Mecenas przypomniał też, że sprawę bada już prokuratura, a pracodawca prof. Bogdana Chazana, czyli prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, podjął decyzję o jego odwołaniu ze stanowiska dyrektora szpitala im. św. Rodziny.

- Będzie trzecie postępowanie - powództwo o zadośćuczynienie przeciwko szpitalowi i prof. Chazanowi solidarnie. Moja klientka już zapowiedziała jego złożenie. O kwocie zadośćuczynienia na ten moment nie chciałbym mówić. Myślę, że powództwo może wpłynąć w najbliższych dwóch tygodniach - powiedział w środę dziennikarzom.

Dubieniecki pytany o samopoczucie jego klientki, która składała w środę zeznania w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Mokotów, powiedział, że jest ona w ciężkim stanie psychicznym. - Jest w traumie spowodowanej urodzeniem dziecka, które przy tak licznych ciężkich uszkodzeniach ciała nie powinno się urodzić. Dziecko jest w bardzo ciężkim stanie, z pewnością umrze, to są tygodnie, może nawet dni - mówił rano.

Prof. Chazan - powołując się na klauzulę sumienia - odmówił wykonania aborcji, mimo że były do tego wskazania medyczne ze względu na wady płodu. Nie wskazał też pacjentce - do czego zobowiązują go przepisy - innego lekarza lub placówki, gdzie można by wykonać zabieg.

O najtrudniejszych i najpiękniejszych momentach w pracy ginekologa przeczytaj w książce "Bez znieczulenia" >>

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Zobacz także
Komentarze (1203)
Zaloguj się
  • wisniewski_adrian

    Oceniono 2709 razy 2441

    Dlaczego Pan Profesor nie pomyślał o traumie jaką przechodzi teraz ta kobieta. To jest nieludzkie. Powinien nie tylko wylecieć z tego szpitala, ale również dostać dożywotni zakaz wykonywania zawodu. Jak jest taki nawiedzony przez Ducha Świętego niech idzie na księdza i "leczy" z ambony.

  • xan-ti

    Oceniono 1920 razy 1750

    Za to wszystko ten stary dewot powinien iść siedzieć. Zero empatii, sadystyczna natura. Tacy lekarze powinni pracowac w prosektorium przy sekcjach, z zakazem dostępu do żywych pacjentów.

  • raf_ogniomistrz

    Oceniono 1262 razy 1168

    Niech spoczywa w spokoju. A matce życzę powrotu do zdrowia, po traumie jaką zgotował jej ten barbarzyńca.

  • romantic3

    Oceniono 1017 razy 939

    Mam nadzieję, że nigdy nie trafię na lekarza ze zwichniętym sumieniem pokroju pana Chazana...

  • lily_rose89

    Oceniono 1005 razy 925

    Chazan to katolicki oszołom. Dorobił się na skrobankach, a teraz mu się sumienie włączyło! Biedna ta matka! Co ona musiała przeżyć! A doktor Mengele - powinien te 70 tys. zapłacić z własnej kieszeni!

  • taglinda

    Oceniono 838 razy 788

    złotówkę od szpitala i milion od Chazana.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje