Były wiceminister zdrowia dostał sepsy w szpitalu. "To się zdarza. Jestem wdzięczny lekarzom"

08.07.2014 11:10
Były wiceminister zdrowia zarażony sepsą w szpitalu.

Były wiceminister zdrowia zarażony sepsą w szpitalu. "To się zdarza. Jestem wdzięczny lekarzom" (Fot. Wojciech Olkuśnik / AG)

Andrzej Włodarczyk, były wiceminister zdrowia, dostał sepsy podczas pobytu w szpitalu uniwersyteckim przy ul. Banacha w Warszawie. Co więcej, jak donosi dziennik "Fakt", byłemu wiceministrowi przetoczono krew od osoby, która - jak się później okazało - była nosicielem wirusa HIV. Na szczęście wiceminister nie został zakażony. - To się zdarza. Nie robiłem z tego żadnego problemu - mówi nam Andrzej Włodarczyk.
Andrzej Włodarczyk lekarz i były wiceminister zdrowia cierpiał na nowotwór złośliwy - szpiczaka. Na leczenie trafił do Samodzielnego Publicznego Centralnego Szpitala Klinicznego przy ul. Banacha w Warszawie.

Tam dostał sepsy. Co więcej przetoczono mu krew od nosiciela wirusa HIV. - W Polsce chorych leczy się oszczędnie, najtańszymi metodami - miał powiedzieć "Faktowi" Włodarczyk. Jednak w rozmowie z portalem Gazeta.pl były wiceminister nie atakuje szpitala. Na szczęście okazało się, że mimo choroby dawcy - były wiceminister nie został zakażony groźnym wirusem.

"Ze szpitala wyszedłem na czworakach. Ale nie mam pretensji"

- Byłem leczony przez wspaniały zespół lekarski - mówi były wiceminister. - Jestem wdzięczny ludziom, którzy ratowali moje zdrowie i życie - dodaje. Włodarczyk przyznaje, że "ledwo uszedł z życiem", ale zaznacza, że jego problemy były efektem przypadku.

- To prawda, że przez trzy tygodnie brałem bardzo silne antybiotyki. Ze szpitala dosłownie wyszedłem na czworakach. Ale nie mam do nikogo pretensji - mówi. - To był przypadek, to się może zdarzyć. Nie mam zamiaru nikogo skarżyć - dodaje.

O komentarz w tej sprawie prosiliśmy władze szpitala przy ul. Banacha w Warszawie. Jego dyrektorka nie chciała odnieść się do tej kwestii.

"Lekarze są pechową grupą pacjentów"

Obecnie stan zdrowia polityka jest dużo lepszy. - Zamierzam wrócić do normalnego, aktywnego życia. W tej chwili jestem ekspertem, doradcą Janusza Palikota i Twojego Ruchu - mówi polityk. - Co będzie dalej, zobaczymy. Jeśli poproszą mnie o dalszą współpracę, to nie odmówię. A może pojawią się inne propozycje - dodaje.

Swoje przejścia w warszawskim szpitalu tłumaczy pechem. - Sam jestem lekarzem i nie ukrywam, że jesteśmy taką pechową grupą pacjentów. W naszym środowisku mówi się, że pracownicy ochrony zdrowia dość często mają powikłania - powiedział.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (222)
Zaloguj się
  • pour

    0

    W tym szpitalu zmarł mój niemąż, na oddziale swojego kolegi, po trzytygodniowym pobycie. Ignorowano jego jasno wyrażane podejrzenia co do choroby, które okazały się w 100& słuszne (medycznie wykształcony w końcu był), lecząc w kierunku innych zespołów chorobowych, w tym sepsy. Kiedy jego własna diagnoza potwierdziła się, było za późno, by wdrożyć skuteczne leczenie. Umierał w strasznych mękach.
    15 lat wcześniej, na tym samym oddziale zmarł inny nasz kolega, tyle, że pracował na nim....

  • hhesse

    0

    Pan Włodarczyk ma niestety ogromnego pecha. Głównie z tego powodu, że choruje na wyjątkowo paskudny nowotwór złośliwy szpiku jakim jest szpiczak. Życzę mu dużo sił na walkę z tą chorobą. Chorzy na ten nowotwór często zapadają na infekcje, a te przy takiej chorobie mogą przejść w sepsę. No tak to już jest. BTW sepsa to nie jest jakaś oddzielna jednostka chorobowa tylko uogólniona reakcja organizmu na zakażenie.
    Rozumiem sformułowanie "ledwie uszedłem z życiem", bo pewnie było z nim kiepsko. Ale to nie jest wina ani lekarzy ani szpitala, ba uratowano mu życie. To akurat nie jest sytuacja, żeby się można było czepiać do lekarzy. Podobnie jak z HIV. Był tutaj post prof. Jędrzejczaka, który wyjaśniał tzw "okienko serologiczne", czyli czas kiedy nie da się jeszcze stwierdzić zakażenia wirusem HIV. A krew od dawcy została pobrana w tym właśnie czasie.

  • kiko_rippo_22

    0

    Moze mu tak "dogodzili", ze jest doradcą Palikota? Jakos innemu to się nie zdarzyło,a wielebnym chyba też nie,bo byłby krzyk na cały świat.

  • Jan Fenzlan

    0

    Nosił wilk razy kilka ..... A swoja drogą uratował swoje życie spieprzając na czworakach ze szpitala.Mojego teścia zabrali tylko na lewatywę do szpitala-już stamtąd nie wyszedł.Maszyną rozerwali mu jelita.

  • lob1

    0

    Tak mówi,bo jest na wysokim szczeblu i nie będzie do swojego gniazda robił.

  • pepsa1

    Oceniono 2 razy -2

    Szkoda że to nie minister zdrowia .Jemu to się należy!!!!W rezultacie powinni przez pomyłkę wymienić mu czerep!!!

  • tece92a

    Oceniono 1 raz 1

    Klasa facet,KLASA! - Nie było spisku,tylko nieszczęście,Rosjanie i trotyl niewinni.

  • w.o.z.w

    Oceniono 3 razy 3

    lekarze przetoczyli krew chorego na hiv. Jestem wdzięczny Polskim specjalistom że mnie do końca nie zabili! Cud polskiego szpitala. Co dziwne ten sam przygłup lekarz, który z tyłka wymyśla jakie leki Ci podać, albo jeszcze lepiej daje te za które dostał w łapę, świetnie pracuje za granicą.

  • jonkasta

    Oceniono 2 razy 2

    ja pierd...lę , w szpitalu zarazic się wirusem Hiv w XXI w . horror.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje