Katastrofa samolotu ze skoczkami spadochronowymi koło Częstochowy. 11 osób nie żyje

05.07.2014 17:12
- 11 osób zginęło w katastrofie samolotu ze skoczkami spadochronowymi pod Częstochową - poinformowała w rozmowie z Radiem TOK FM Justyna Sochacka z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Tylko jedna osoba przeżyła wypadek, aktualnie jest w stanie ciężkim. Według nieoficjalnych informacji, samolot mógł być przeładowany. Eksperci podkreślają, że to najtragiczniejsza katastrofa samolotu cywilnego, do której doszło w Polsce od wielu lat.
- Na pokładzie było 12 osób, niestety 11 z nich wypadku nie przeżyło. Osoba, która przeżyła, została przetransportowana śmigłowcem do szpitala w Częstochowie. Ta osoba jest w stanie ciężkim, ale stabilnym - powiedziała Sochacka. Jak dodała, jest zbyt wcześnie, by mówić o przyczynach tragedii. Według nieoficjalnych informacji, ze źródeł zbliżonych do sprawy, z rannym mężczyzną ratownicy mieli kontakt.

W maszynie, która wystartowała ze z podczęstochowskiego lotniska Rudniki, leciało 12 osób, 11 skoczków spadochronowych i pilot. Samolot rozbił się w miejscowości Topolów w gminie Mykanów około godz. 16.

- Najpierw go usłyszałam, bo akurat byłam na polu - opowiada w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" pani Barbara Minczykiewicz z Topolowa, świadek zdarzenia. - Leciał od południowej strony i jakoś mu tak dziwnie wył silnik. Zobaczyłam go chwilę później: był niedaleko domów, nisko nad ziemią. Przechylił się na skrzydło, zaraz potem runął i się zapalił - dodaje. Zaalarmowani hukiem ludzie pobiegli w kierunku ognia. Udało się im wyciągnąć z wnętrza maszyny jedną żywą osobę i dwie martwe. - Reszty nie zdążyliśmy - relacjonują. Czytaj więcej >>

Na miejsce wysłano w sumie 16 zastępów straży pożarnej. Pożar został szybko ugaszony. Miejsce katastrofy leży w linii prostej ok. 3 km od lotniska w Rudnikach.

Na razie nie wiadomo co mogło być przyczyną wypadku. Na miejsce jadą eksperci z Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Według nieoficjalnych informacji ze źródeł zbliżonych do sprawy, samolot mógł być przeładowany, co przy wysokiej temperaturze powietrza mogło doprowadzić do awarii silnika.

To była nowa maszyna w prywatnej szkole spadochronowej

Jak przekazał prezes Aeroklubu Częstochowskiego i Aeroklubu Polskiego Włodzimierz Skalik, samolot, który uległ katastrofie, to dwusilnikowy Piper PA-31Navajo o rejestracji N11WB - niedawno sprowadzony do Rudnik przez prywatną szkołę spadochronową Omega. Szkoła na stronie internetowej informowała pod koniec maja br. o wykonaniu w Częstochowie pierwszych skoków ze swojej nowej, 10-miejscowej maszyny o tej nazwie.

Jak wynika m.in. z fotografii znajdujących się na stronie szkoły, samolot został przerobiony pod kątem skoków spadochronowych - m.in. z wnętrza usunięto większość wyposażenia a przy bocznych drzwiach do kabiny, na zewnątrz kadłuba, zamontowano podest i uchwyty.

Zarówno strażacy jak i eksperci podkreślają, że to najtragiczniejsza katastrofa samolotu cywilnego, do której doszło w Polsce od wielu lat. 13 listopada 2011 r. w lesie w dzielnicy Miasteczka Śląskiego - Żyglinie, kilka kilometrów od drogi startowej portu lotniczego Katowice w Pyrzowicach rozbił się samolot Cirrus SR22, zginęły wszystkie wówczas cztery osoby - dwie kobiety i dwóch mężczyzn.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS 

Zobacz najnowsze wideo

Najnowsze informacje