"Nie płaczmy po maturzystach, którzy oblali. Czekajmy, aż zasilą szeregi dobrych fachowców" [LIST CZYTELNICZKI]

Maturzyści odbierają świadectwa maturalne

Maturzyści odbierają świadectwa maturalne ($Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta)

"Może i szkoda, że w szkołach nie ma samych orłów, że poziom edukacji też obniża loty z roku na rok, a media alarmują, że tak źle jeszcze nie było (a za rok i tak będzie gorzej). Ale nie płaczmy po maturzystach, którzy oblali, ani po tych, co jeszcze obleją" - pisze w liście do TOKFM.pl nasza czytelniczka, Pani Agnieszka.
W tym roku egzaminu dojrzałości nie zdało prawie 30 proc. licealistów. Czyli ok. 90 tys. uczniów nie potrafiło zaliczyć trzech przedmiotów na minimum. Powód do smutku? Dla mnie wręcz przeciwnie. Bo może i szkoda, że w szkołach nie ma samych orłów, że poziom edukacji też obniża loty z roku na rok, a media alarmują, że tak źle jeszcze nie było (a za rok i tak będzie gorzej). Ja widzę w tym ogromną zaletę - naturalną selekcję. Skoro studia już dawno przestały być zarezerwowane dla wybitnych i teraz każdy, jeśli nie z odrobiną mózgu, to przynajmniej kasy, może je skończyć, to co ma stanowić barierę przed zalewem magistrów? Może właśnie matura.

"Kto tym biednym młodym ludziom wmawia...."

Matura na pewno nie jest doskonała i ciągle się słyszy o tym, jak zły jest klucz i konstrukcja pytań, ale zawsze jest to jakiś sprawdzian umiejętności:

1. Czytania ze zrozumieniem, to przede wszystkim. Żeby potem ktoś z wykształceniem średnim nie stał jak cielę przed jakimkolwiek większym kawałkiem tekstu.

2. Podstawy matematyki, żeby wiedział, ile zapłacić za wędlinę w sklepie, jeśli cena dotyczy 1 kg, a chce kupić 100 g.

3. Wreszcie minimum obcego języka, żeby móc swobodnie poruszać się za granicą. Za którą i tak pewnie wyjedzie w poszukiwaniu pracy, której... żadne studia ani matura nie gwarantują!

Kto i dlaczego jeszcze wmawia tym biednym młodym ludziom, że studia są gwarancją zatrudnienia? Wiedza i doświadczenie to zupełnie co innego niż tytuł magistra z Wyższej Szkoły . Więc stratą czasu jest chodzenie do szkół, które niczego nie uczą, na zajęcia, z których się nic nie wynosi, po dokument, który nic nigdy nie da. Niezdana matura może więc ustrzec przed taką porażką.

"Czekajmy, aż zasilą szeregi dobrych fachowców"

Lepiej od razu iść do pracy. Nauczyć się czegoś przydatnego, zacząć zarabiać w wieku, w którym rówieśnicy orientują się, że wybrali złe studia i jednak to zarządzanie na nic się nie przyda. Skrócić sobie drogę przez mękę - skoro nauka była za trudna w liceum, to na studiach też lżej nie będzie.

Nie płaczmy po maturzystach, którzy oblali, ani po tych, co jeszcze obleją. Czekajmy, aż zasilą szeregi dobrych fachowców i odczarują mit pracy fizycznej kojarzonej zawsze z gorszym wyborem.

***

Jeśli ktoś się nad tym zastanawia, to informuję, że: mam maturę, mam magistra i mam pewność, że nic z tego nie zapewniło mi pracy.

Śródtytuły pochodzą od redakcji

Zobacz także
  • Joanna Kluzik-Rostkowska Minister po maturach: Cały rocznik wypadł gorzej. Chętkowski ironizuje: Głupie roczniki już się zdarzały. Po Czarnobylu...
  • Piotr Laskowski Lekcje historii w szkole. "Obecnie prowadzą do prostackiego wartościowania: kto kocha ojczyznę, ten jest dobry"
Komentarze (29)
"Nie płaczmy po maturzystach, którzy oblali. Czekajmy, aż zasilą szeregi dobrych fachowców" [LIST CZYTELNICZKI]
Zaloguj się
  • adambiernacki69

    0

    Celowo ogranicza się możliwość zdania matury to nie jest tylko wina masowego głupienia monitorowego. Jest wytrych i już. Polaczki mają służyć i umierać.

  • voiceinthedesert1

    0

    Ci co nie zdają matury, częściej zasilają kadry więzienne. Nie znam sprawy. Podejrzewam, że curriculum maturalne stworzone jest tak, by wyeliminować studentów szlachetniejszych. Tak działa lewica, od setek lat! A to jest zło wcielone, gangrena moralna, kancer na Polsce!

  • ahsowa

    Oceniono 1 raz -1

    To że tylu maturzystów oblało świadczy o poziomie wiedzy nauczycieli znaczy się że nauczyciele są głupsi od uczniów

  • zigzaur

    Oceniono 5 razy 5

    Matura, którą wszyscy zdają, jest tyle warta co dziewczyna, która przyjmuje każdą propozycję.

  • noken

    0

    dokładnie! pogódźmy się z gó...anym systemem edukacji! honor, ambicje i duma to przeżytek! wszyscy kombinują? to kombinujmy i my ;)

    Wysyłanie sfrustrowanego listu do gazety zawsze zwiększa szanse zatrudnienia, w przeciwieństwie do wzięcia się w garść i poszerzania horyzontów.

  • jan.w2

    Oceniono 2 razy 2

    No przecież przez 25 lat tzw. wolności styropiany zrobiły z Polandi eldorado dla kolesi, znajomków i rodzinki. Do znalezienia dobrze płatnej ciepłej posadki, najlepiej na państwowej lub samorządowej posadzie nie potrzeba żadnego wykształcenia, ani tym bardziej wiedzy. Potrzeba znajomości i układów rodzinno towarzyskich.

  • jackie53

    Oceniono 2 razy 0

    Generalnie zgadzam się z panią Agnieszką, ale jest kilka "ale".
    1. Fachowiec, czyli rzemieślnik także wymaga znajomości podstawowych reguł matematyki, fizyki, geometrii... a dogadać się z nim też warto by było.
    2. Może również trzeba się zastanowić nad tzw. kadrą pedagogów. Głównie to są ci, którzy właśnie zdali owe "maturszczyny" sprzed lat.
    3. A może do armii w myśl powiedzenia: "Nie matura a chęć szczera..."
    Jeśli ktoś się nad tym zastanawia, to informuję, że: mam maturę, mam magistra i mam pewność, że to w dużej mierze przyczyniło się do znalezienia pracy. "W dużej mierze", bo jestem realistą i wiem, że także potrzebne jest szczęście.

  • malini

    Oceniono 6 razy 0

    Z wiekiem coraz bardziej krytycznie patrzę na licealną edukację i egzamin maturalny. Wydaje mi się, że w praktyce jedyne co się przydaje to jęz. obcy, ale zazwyczaj nie ma nań czasu, bo trzeba zakuwać "szaleńczo ważne" (dla niezdolnych również) przedmioty typu chemia czy fizyka i większość matematyki. A matura to po prostu dziwny obyczaj nękania ludzi, którzy przecież swoje lata w LO odbębnili i o ich umiejętnościach/wiedzy świadczą wystawione na świadectwach oceny.

  • witeral

    Oceniono 11 razy 11

    Nie jestem przekonany do tezy o dobrych fachowcach z tych, którzy oblali maturę. Szkolny leser nie rokuje niczego innego niż bylejakość w zawodzie.
    Dopóki uczniom nie będzie zależeć na wiedzy, a jedynie na byle pozytywnych ocenach pozwalających na przepełznięcie do następnej klasy, dopóty nie będzie udanych matur i dopóki nauczyciel pod dyktando dyrekcji nie skończy z ulgowymi ocenami, byle dobrze wypaść w rankingu szkół, dopóty uczniowie będą niedouczeni.
    Mam wrażenie, że obecnie na dobrych ocenach zależy nauczyciekom a nie uczniom.
    Nie oczekujmy, że szkoły zastąpią rodziców, bo odebrano im wszelkie narzędzia umożliwiające jakiekolwiek oddziaływanie, a rodzice "ułatwiają" swojemu potomstwu szkolne obowiązki załatwiając zaświadczenia o ADHD, dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i o niezdolności do ćwiczeń na lekcjach wtchowania fizycznego. Dziwne tylko, że nie wstydzą się, że spłodzili takie nieudane dziecko.
    Nie twierdzę, że szkoły są bez winy ani że nauczyciele są genialnymi pedagogami, ale też nie sposób nie dostrzegać fatalnego systemu nauczania, programów i doboru materiału. Dodając do tego nieustanne grzebanie i wprowadzanie zmian w systemie przy jednoczesnym przekazaniu znacznych uprawnień samorządom w kwestii organizacji szkolnictwa na ich terenie, doboru kadr kierowniczych i finansowania, dochodzimy do absurdalnych sytuacji, gdy zatrudnia się osoby nie tylko bez właściwego wykształcenia lecz zupełnie przypadkowe, bo... ich pensje będą najniższe, a wykształcony pedagog musiałby otrzymać wyższe wynagrodzenie.
    W takich warunkach można mówić o "hodowli" pokolenia nieuków ale nie o rozsądnym kształceniu i wychowaniu młodzieży.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje