"Czy jest jeszcze obszar off the record?" - Baczyński o granicach prywatności

Zdaniem Jerzego Baczyńskiego, afera podsłuchowa stawia poważne pytania o granice prywatności. "Czy wolno nas podsłuchiwać i podglądać w pracy? Czy możemy prywatnie wypowiadać zdania i opinie, których nie powiedzielibyśmy do mikrofonu?" - pyta redaktor naczelny "Polityki". I ostrzega, że "popyt na podsłuchy i podglądy" zwiększy podaż.
Jerzy Baczyński uważa, że wśród emocji wywołanych ujawnieniem nagrań z podsłuchów, coraz mniej uwagi poświęcamy naprawdę poważnemu problemowi - "co jest prywatne, a co publiczne". Pytanie jest szczególnie ważne właśnie dziś, kiedy dzięki nowym technologiom można prawie wszystko "rejestrować i natychmiast oraz na wieki upubliczniać".

"Wzrusza mnie zarzut stawiany podsłuchanym urzędnikom i biznesmenom, że "dali się nagrać". To tak, jakby stawiać zarzut, że ktoś, idąc chodnikiem, "dał się przejechać" przez samochód. Są miejsca, w których nie ma prawa być samochodu, inaczej przecież nie powinniśmy wychodzić z domu. Czy jest jeszcze jakiś obszar off the record, "poza nagraniem"? Bo jaki ma sens wychodzenie do restauracji, jeśli powinniśmy, na wszelki wypadek, nie odzywać się? Czy wolno nas podsłuchiwać i podglądać w pracy? Czy możemy prywatnie wypowiadać zdania i opinie, których nie powiedzielibyśmy do mikrofonu?" - pyta Jerzy Baczyński.

Według szefa "Polityki", jeśli - także dzięki mediom - "stworzymy i usankcjonujemy popyt na podsłuchy I podglądy, to za nimi pójdzie podaż. Taki świat byłby okropnym miejscem do życia".

Cały komentarz Jerzego Baczyńskiego do przeczytania w najnowszym numerze tygodnika "Polityki".

Więcej o:
Komentarze (20)
"Czy jest jeszcze obszar off the record?" - Baczyński o granicach prywatności
Zaloguj się
  • say69mat

    0

    @gazeta.pl:
    Zdaniem Jerzego Baczyńskiego, afera podsłuchowa stawia poważne pytania o granice prywatności. "Czy wolno nas podsłuchiwać i podglądać w pracy? Czy możemy prywatnie wypowiadać zdania i opinie, których nie powiedzielibyśmy do mikrofonu?" - pyta redaktor naczelny "Polityki". I ostrzega, że "popyt na podsłuchy i podglądy" zwiększy podaż.

    say69mat:
    Wszystko brzmi pięknie jeżeli rozpatrujemy aferę podsłuchową w kategoriach 'prawa do prywatności. Tutaj pierwszy dylemat, czy polityk wybierający karierę polityczną, jako sposób na życie ma prawo do ... prywatności. Czy też powinien wiedzieć, gdzie i z kim może sobie pozwolić na otwartą rozmowę???
    Po drugie, jaki może być autorytet międzynarodowy państwa, którego elity polityczne są nagrywane przez ... kelnerów??? Straty na wizerunku naszego państwa i jego elit politycznych, w wyniku nagłośnienia tej afery są dla nas wręcz niewyobrażalne. Przecież każdy rozsądny człowiek zada sobie następujące pytanie, co zostało nagrane i nie zostało upublicznione, a zostało przekazane ... 'zainteresowanym'??? Tak więc elementarna wiarygodność naszego państwa i jego instytucji pod względem zdolności do zapewnienia bezpieczeństwa została skutecznie zakwestionowana.
    Nasi politycy powinni pamiętać, że w knajpach, to lumpenproletariat monachijski politykę stanowił. I doskonale pamiętać, o tym, co z tego wynikło???

  • elzbieta09

    0

    Odwracanie kota ogonem. Nagrywają nas wszędzie i wszyscy. Rzecz nie w nagrywaniu lecz w treści rozmów - układów - osób odpowiedzialnych za państwo, którzy w rozmowach zamiast troski o państwo prezentują troskę o własne interesy i interesy partii kosztem społeczeństwa. Rzecz w ich prywacie i wulgaryzmie. Niedługo nam wmówią, że postępowanie tych nagranych było na najwyższym poziomie moralnym i że kierowali się oni prawem.

  • kibic_rudego

    Oceniono 3 razy 3

    Baczyński to oszust i manipulant,
    jak Michnik złamał prawo i nielegalnie podsłuchiwał Rywina to mu to nie przeszkadzało.
    I wiedząc o podsłuchu złamał prawo i nie doniósł do prokuratury o tym przestępstwie
    bo Michnik go prosił

  • tp70

    Oceniono 6 razy 4

    MEDIA, media handlują wszystkim ! również nielegalnie zdobytymi, prywatnymi rozmowami.
    No i teraz jest pytanie : czy "Wprost" miał prawo nielegalnie zrobione podsłuchy publikować, i to po kropelce żeby zwiększyć nakład ???
    A na tej podstawie STARY PARANOIK urządza festiwal pod nazwą WOTUM ZAUFANIA, i na podstawie tych posłuchów buduje sobie możliwość decydowania o sprawach państwa.
    JEDNA WIELKA PARANOJA !!!

  • scibor3

    Oceniono 6 razy 0

    O jakich prywatnych rozmowach może być mowa, skoro podatnik płacił za wizytę w knajpie?

  • rudi_0

    Oceniono 10 razy 0

    To my obywatele :
    Mozemy byc podsluchiwani zawsze I wszedzie , to nam mozna sprawdzac wpisy na necie , instagramy , Pejsbuki etc...to nas mozna filmowac , nagrywac , ogladac w kamerach ( jeszcze nie w WC ale to tylko metter of time ) , to nam mozna podsluchiwac wylaczone smartfony , iPady etc...etc...NAS mozna inwigilowac zawsze I wszedzie !
    Nie ICH !!

    Ps : tak promujecie tych eko-bandziorow z GrinPajaca , ale gdy dwa dni temu przelecial ich sterowiec nad NSA Facility Data Center w Utah , to w Giewuu "cisza na morzu" !

  • baby1

    Oceniono 20 razy 2

    Jakoś nie pisze o tym, że państwo prowadzi masową inwigilację społeczeństwa. To tylko politycy mają być świętymi krowami o których machinacjach mamy nie wiedzieć.

  • e-komentarz

    Oceniono 13 razy 5

    Co powinno decydować tym czy coś jest "off the record" czy "on the record"?
    W przypadku 'taśm' Wprost zdecydowała raczej chęć zysku redakcji niż dobro
    kraju. Teraz na zarobek związany z tą sprawą liczą prawnicy którzy podzielili
    się rolami oskarżycieli i obrońców nagrywaczy i upubliczniaczy nagrań.
    Skorzystała też sondażowo wszelkiej maści sejmowa opozycja, straciła koalicja.
    A czy ktoś potrafi wymienić jakąś korzyść dla Polski z nagrań na których nikt
    nie odnalazł złamania prawa, a wszyscy skupiają się na cenie ośmiorniczek
    i słownictwie biesiadników?

  • poljack

    Oceniono 14 razy 6

    Słuszna uwaga czy wolno pracodawcy monitorować pracownika ? Jeżeli was nie to nas też nie !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX