Internauci bronią smutnego autobusu: Co za sadyzm, bezduszność, egoizm... MSW i ekspert zdziwieni: To świetny spot!

25.06.2014 12:43
Smutny autobus

Smutny autobus (Fot. MSW)

Opublikowany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych film promujący akcję sprawdzania stanu autobusów zabierających dzieci na wakacje błyskawicznie stał się "hitem" sieci. Wielu internautom nie przypadł do gustu. "Promuje wykluczenie" - twierdzą. Ministerstwo broni się, mówiąc, że nie o to chodzi, a eksperci od marketingu są podzieleni.
Główny bohater spotu - sympatyczny kreskówkowy autobus - jest już za stary i nie nadaje się do użytku. Nie akceptują go koledzy (nowe, czyste, wyniosłe autobusy), a dzieci się z niego śmieją, nazywając pogardliwie "brudasem". Autobus jest nieszczęśliwy i postanawia "popełnić samobójstwo", udając się na złomowisko.

Ma zostać zniszczony, jednak w ostatniej chwili mały motylek powstrzymuje maszynę złomującą, dając nadzieję na pozytywne zakończenie. Autobus na chwilę odzyskuje radość życia. Niespodziewanie jednak pojawia się niesympatyczna urzędniczka, która ponownie uruchamia maszynę i... niszczy autobus. Spot kończy się hasłem: "Nie miej litości dla niesprawnego autobusu, który wozi Twoje dziecko".



MSW osiągnie odwrotny efekt?

Film w założeniu ma promować nową akcję i usługę MSW mającą na celu poprawę bezpieczeństwa na polskich drogach. Wideo wzbudziło jednak wątpliwości wielu osób. Wśród internautów pojawiły się opinie, że spot promuje wykluczenie osób starszych i "bezduszność".

"Jak dla mnie film promuje wykluczenie społeczne, z uśmiechem na twarzy wyrzucanie na śmieci starszych, słabszych i schorowanych", "Jako rodzic dzieci w wieku szkolnym odebrałem ten spot jako pochwała egoizmu, sadyzmu i bezduszności...", "Ten spot jest straszny - spersonifikowany smutny autobus, który jest wykluczony z powodu swojego wieku i klasy, dokucza mu młodzież, do tego stopnia, że popełnia samobójstwo, z czego śmieje się pani na złomowisku. Filmik może i mówi o ważnym problemie, ale jak dla mnie w wykluczający i sadystyczny wręcz sposób" - takie opinie pojawiają się pod naszym tekstem o spocie oraz na facebookowym profilu MSW.

Poruszeni historią smutnego autobusu internauci stworzyli nawet alternatywną wersję zakończenia spotu:



Niektórzy sugerują, że MSW osiągnie efekt odwrotny do zamierzonego: "Oj, ale mi się przykro zrobiło tego autobusika. Aż chciałoby się dać mu jeszcze jedną szansę, aby mógł dalej wozić dzieci... Ale przecież nie to było zamiarem tego filmiku...".

MSW: Nie ma sensu szukać drugiego dna w miejscu, gdzie go nie ma!

MSW odpowiada na Facebooku: "Spot nie jest skierowany do dzieci, tylko do rodziców, którzy wysyłają swoje pociechy w podróż autokarami. Proszę sobie odpowiedzieć na pytanie: czy jest coś ważniejszego od bezpieczeństwa i życia naszych dzieci?".

Przedstawiciele ministerstwa podkreślają, że ich spot "nie ma nic wspólnego z tematyką wykluczeń społecznych". "Nie ma sensu szukać drugiego dna w miejscu, gdzie go nie ma!" - twierdzą na Facebooku. "Spot nie jest o smutku, odtrąceniu, wyszydzeniu, łzach ani bólu. Owszem jest o braku litości - dla niesprawnych i niebezpiecznych dla dzieci autobusach. A dzięki uruchomionej dziś usłudze www.bezpiecznyautobus.gov.pl możemy szybko i w łatwy sposób sprawdzić w Internecie informacje o autobusie lub autokarze, którym planowana jest podróż lub którym codziennie jeździmy do pracy lub szkoły" - podkreślają.

Ekspert: Bardzo odważny, świetny spot

- Jeśli chodzi o warstwę fabularno-narracyjną, to ten spot jest świetny. Jest absolutnie fenomenalnie i światowo - mówi Gazeta.pl Kamil Rutkowski, new media producer z agencji Xcommunica. W jego ocenie fakt, że kampania zbiera tak wiele negatywnych opinii, wynika z tego, że nie jesteśmy przyzwyczajeni do uśmiercania głównych bohaterów. I to tak sympatycznych. - Chcemy lubić głównego bohatera - mówi.

- Im bardziej zszokuje się widza formą wizualną, czy jak w tym wypadku, narracyjną, tym bardziej widz zapamięta komunikat. Nawet jeśli na początku skoncentruje się na tych negatywnych elementach - mówi Rutkowski.

Jego zdaniem "dzięki takiemu uderzeniu na samym końcu jest szansa, że człowiek, który będzie oglądał to wideo, zapamięta to, co chciał przekazać autor. Czy mu się o będzie podobało, czy nie". - To bardzo odważny spot. Ogrom szacunku dla producenta i MSW, że zdecydowali się na jego emisję - dodaje ekspert.

"To jak uderzenie w twarz"

Innego zdania jest Anna Miotk, dyrektor badań i rozwoju Newspoint. - Mamy tu historię smutnego, opuszczonego pojazdu, którego nikt nie chce, wszyscy go kopią, odrzucają. Utożsamiamy się z bohaterem i spodziewamy się, że nadejdzie dla niego jakieś wybawienie, że ktoś mu pomoże - mówi. - Ta pomoc nie nadeszła i było to jak uderzenie w twarz - tłumaczy nam.

Zdaniem ekspertki przekaz wideo jest nieadekwatny do celu kampanii. - Chodziło o to, żeby zwrócić uwagę na bezpieczeństwo dzieci jeżdżących autokarami i żeby przekonać rodziców do sprawdzania pojazdów - mówi Miotk. - A film odciąga od tego tematu. Jest bardzo niespójny. Skupiamy się na nieszczęściu, które się tam wydarzyło, a nie o to chodzi. Ja zapamiętałam tylko tę smutną historię, nie np. stronę internetową, która była reklamowana. To niczemu nie służy - podkreśla.

Podobnie sądzi Sebastian Umiński, specjalista od projektów komunikacyjnych z Interactive Solutions i Saatchi & Saatchi Digital. "Reklama nie ma być kreatywna i szokująca. Ona ma działać. A ta moim zdaniem nie działa. Większość ludzi jej nie rozumie. I to tych, którzy się zastanawiają. 99% społeczeństwa, które na ten poziom refleksji nie wchodzi, raczej zapamięta sympatycznego Ikarusa: symbol polskiej tradycji, miłych wspomnień, technologii z duszą. Dla przeciwwagi powinien pojawić się teraz spot z groźnym, fałszywym autobusem, który przez swój luz i ignorancję ZABIJA. To powinni zapamiętać ludzie" -pisze ekspert na swoim profilu na FB.

"A kto zapamiętał e-usługę, dzięki której można sprawdzić bezpieczeństwo autobusu i która - jak rozumiem - była przedmiotem briefu?" - pyta na koniec.

Czy 'Smutny autobus' to dobry spot promujący kampanię MSW?
Zobacz także
Komentarze (171)
Internauci bronią smutnego autobusu: Co za sadyzm, bezduszność, egoizm... MSW i ekspert zdziwieni: To świetny spot!
Zaloguj się
  • Smutny Autobus

    0

    Napisałem piosenkę o smutnym autobusie:

    Youtube: Ballada o smutnym autobusie /FVLe4HdV-S8

  • 0

    Wykluczenie, przykładowo, osoby starszej, z odpowiedzialnego stanowiska, często może być dobrym posunięciem, ze względu na to, że, przykładowo, nerwy, czy zszarpana psychika, przez to, że wiele zależy od tej osoby, może być przysłonięte tym, że tej osobie, mimo wszystko, może zależeć na pracy, którą wykonuje, bo w niej dobra, nie tylko w we własnym odbiorze. Co nie znaczy, że nie jest warta tego, by odpocząć, bo przyszedł na to odpowiedni czas, jak to mówią - wyczekiwana emerytura, której ów osoba jest godna, jak każdy. Warto traktować ten fakt pierwszoplanowo, a raczej spróbować porady od tej osoby, odnośnie kogoś na jej miejsce. Pozdrawiam, Dragone.

  • Mangowa Kotka

    0

    Ekspercie Rutkowski!
    Najpierw obejrzyj ten spot oczami, a nie komentuj, gdy MEN broni!

  • The Happy Building

    0

    "Nie miej litości dla niesprawnego autobusu, który wozi Twoje dziecko" i bym nie miał nic przeciw temu hasłu ,gdy by nie to że autobus został ożywiony i w efekcie końcowym ma się wrażenie: "Nie miej litości dla niepełnosprawnego człowieka"

  • Ines Rosi

    0

    zauważyliście że jeśli w numerze rejestracyjnym autobusu S4D 2562 . 4 zamieni się na A wychodzi SAD ? A w innych autobusach jak się zamieni 34 EA w GR34T wychodzi GREAT?! Gratuluje po prostu gratuluje mądrości naszego ministra!

  • Adrian Smoliński

    Oceniono 3 razy 3

    Jakie ta reklama ma w ogóle przesłanie? Niewinny, wyśmiewany autobus zostaje zniszczony przez urzędniczkę z powodu tego, że jest stary. Aż żal mi się zrobił po obejrzeniu te reklamy. Prawda, intencje ze strony MSW były dobre, ale reklama moim zdaniem jest zbyt ostra.

  • Olaf Dobosz

    0

    Jeśli MSW chciało trafić do odbiorców powinno przedstawić nowy autobus jako ten dobry, a ten stary jako zły... Dajmy na to ja bym zrobił spot, w którym stary autobus podjeżdża na przystanek śmiejąc się fałszywie, dzieci do niego wchodzą a w środku podskakują na siedzeniach, autobus umyślnie się chwieje na lewo i prawo by sprawić niemiłą przejażdżkę dzieciom. W drodze powrotnej podjeżdża wesoły nowy autobus i ten wredny stary... Stary już czeka na dzieci by znowu trochę im dopiec, ale tym razem one wsiadają do tego nowego i tym razem są już uśmiechnięte... To tylko moja interpretacja, ale tak według mnie powinien wyglądać spot, który zostanie pozytywnie odebrany. To jak oni to zrobili... jest żenujące! Reklama ma działać, a nie ma być szokująca jak to wielce ekspert stwierdził.

  • Olaf Dobosz

    0

    Beznadzieja... Oglądając spot utożsamiamy się z głównym bohaterem. Tak samo jak dziecko kocha chociażby swojego psa... I co? Gdy pies zdechnie to dziecko ma się cieszyć, że dostanie nowego, młodszego? Z tym autobusem sytuacja jest identyczna! Prawda... nie jest to najlepszy przyjaciel człowieka, zwierzę z uczuciami... ale jest głównym, sympatycznym bohaterem tego filmy, z którym utożsamiamy się tak jak właśnie to dziecko ze swoim pupilem. Ekspert... Też mi ekspert! Czyli jak szokuje, ale 99% ludzkości go nie rozumie to znaczy, że spot jest świetny? Z resztą ktoś już dobrze raz powiedział... że jeśli twórcy reklamy muszą tłumaczyć o co w niej chodziło to znaczy, że reklama była zła.

  • 0

    Ten spot jest straszny, okrpny, już dawno tak się nie popłakałam - i te głupie dzieciaki zupełnie mnie nie obchodzą - efekt odwrotny do zamierzonego - tak jest dyskusja, ale nie nad stroną internetową dotyczącą pojazdów - dyskusja jest nad moralnością takiego spotu. Nie nie nie!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje