"Nie z pieniędzy podatników, zarobił na to NBP". Belka zapłacił za kolację z Sienkiewiczem 1435 zł

1435 zł zapłacił Marek Belka za kolację z Bartłomiejem Sienkiewiczem i Sławomirem Cytryckim w restauracji Sowa & Przyjaciele - podaje "Fakt". To właśnie w trakcie tego spotkania została nagrana rozmowa, której treść ujawnił tygodnik "Wprost".
Jak pisze " Fakt", który dotarł do faktury z restauracji Sowa & Przyjaciele, w czasie kilkugodzinnego spotkania politycy wydali blisko 1,5 tys. zł na jedzenie i alkohol. Rachunek zapłacił Marek Belka, posługując się służbową kartą.

- Spotkanie było zainicjowane przez szefa gabinetu prezesa NBP. Było to spotkanie służbowe, rozmowa także dotyczyła spraw służbowych - wyjaśnił w rozmowie z "Faktem" dyrektor departamentu komunikacji i promocji NBP Marcin Kaszuba. Podkreślił, że środki pochodziły z funduszu reprezentacyjnego, który jest finansowany z pieniędzy zarobionych przez NBP. Jak zaznaczył, Marek Belka nie wydał pieniędzy podatników.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o:
Komentarze (419)
"Nie z pieniędzy podatników, zarobił na to NBP". Belka zapłacił za kolację z Sienkiewiczem 1435 zł
Zaloguj się
  • maksimum

    Oceniono 2 razy 2

    Jesli spotkanie bylo sluzbowe,oplacone karta sluzbowa to wszyscy obywatele maja prawo znac przebieg tej rozmowy bo dotyczy ona nas wszystkich.

  • 2-julita

    Oceniono 2 razy 2

    NACHLANI ROZMAWIAJĄ O PAŃSTWIE , PROSTACTWO
    za kogo oni mają obywateli
    arogancja , chamstwo, perfidia

  • polak_44

    Oceniono 3 razy -1

    Chcesz lepiej zjeść i się napić to użyj rozumu aby coś osiągnąć i lepiej zarobić lub nawet dobrnąć do szczytu władzy. Czemu nie wrzeszczysz w pracy że twój szef je i pije w restauracji za pieniądze , które ty na niego zarabiasz. Nie sztuka zazdrościć komuś osiągnięć i zniesławiać anonimowo na odległość.

  • heepurian

    Oceniono 2 razy 2

    Pewnie prezes Belka mało zarabia więc tylko dlatego zapłacił za swój posiłek cudzymi pieniędzmi.
    W zaokrągleniu 1500 zł za obiad 3 panów, frykasy takie , żeby ich nie kłuło w zęby.
    A ja : mam 30 lat, skończone dwa fakultety (oba magisterskie), prof z angielskiego i spora biegłość w posługiwaniu się komputerem. Niestety pracę brałem jaka była, bo na pracę w zawodzie - żadnych szans. Zarabiam miesięcznie na rękę 1506, 07 zł. i rzeczywiście ciężko pracuję, teoretycznie od 8.00 do 16. 00, w rzeczywistości od 8.00 do 17.30-18.00. Wynajmuję na przedmieściach pokój z wnęką kuchenną ( lodówka, kuchnia elektryczna i zlew) i miniaturową łazienką, w której trudno się zmieścić, ale jest za to do wyłącznej dyspozycji. Płacę za to 800 zł miesięcznie + media ( prąd, ciepła woda i abonament TV). Teraz wychodzi 950, gorzej jest zima , bo dodatkowo za ogrzewanie dochodzi kolejne 150 zł. Gdybym chciał wynająć bliżej pracy to byłoby drożej. Moje opłaty to sieciówka na autobus - 120 zł iinternet. W sumie zostaje mi miesięcznie ( średnia roczna ) 300 zł na życie, 10 złotych na dzień. Muszę wynajmować, bo gdybym chciał kupić mieszkanie to żaden bank nie udzieli mi kredytu- sprawdzałem przy takich zarobkach nie mam zdolności kredytowej. Jak wygląda mój dzień : wstaję o 6.00, jem śniadanie ( herbata i 2 kromki chleba z masłem roślinnym i dżemem), robię sobie kanapkę ( 2 kromkową z pasztetem mazowieckim albo z serem żółtym, pozwalam sobie na to, bo tak naprawdę wstydzę się przed kolegami w pracy mieć kanapkę z dżemem), wychodzę i jadę autobusem. W pracy jestem o 7.40. Kanapkę jem o 15.00. Po pracy w "domu" jestem o 19.00. wtedy robię sobie obiadokolację. Mam tygodniowe menu , czyli w każdy poniedziałek jem to samo , w kazdy wtorek itd. To wygodne bo nie trzeba wymyslać , a i mieszczę się w 10 złotych moich dziennych wydatków. W poniedziałki np. jem makaron z twarogiem, we wtorki ziemniaki z 2 jajkami sadzonymi, środa to kromki chleba obsmażane na oleju itd. Każdego dnia jem też zupy, chińskie albo Knor. Taka późna obiadokolacja ma swoje zalety - juz później nic nie jem i mam na tym oszczędność.
    jak czytam, że ktoś je jakieś policzki czy kawior i płaci za to 1500 zł to jest mi bardzo, bardzo przykro. I robią to politycy, ktorzy w Tv mówią mi , że chcą dla mnie dobrze i żebym na nich głosował.

  • polished

    Oceniono 2 razy 2

    Nie z pieniedzy podatnikow tylko JELENI, ktorzy korzystaja z polskiej waluty i polskich bankow. Nbp wlasnie na tym zarabia, na emisji pieniadza. Tlumaczenie zatem żałosne, naprawde uwazaja nas za ciemną masę.

  • 20portal

    Oceniono 3 razy 3

    Zapłaciło państwo polskie. Żaden z tych dziadów nie wydałby takiej kwoty z własnej kieszeni. Właściciele RP żrą, zyja i pieprza głupoty na koszt podatników. Za to powinni stanąć przed sądem (karnym).

  • elora_gorge

    Oceniono 3 razy 3

    Fundusz reprezentacyjny? To ja proszę o informację, kogo i czyje interesy NBP reprezentował podczas tego spotkania. Czy jest jakaś dokumentacja, stenogram, informacja w biuletynach rządowych o tych "rozmowach na szczycie"? Jakieś wnioski, uzgodnienia?
    Czy może o prostu regularnie żrą i chleją na koszt skarbu państwa?
    A co tam, podniosą nam podatki, dziura budżetowa się trochę zapcha.

  • andrzej.rokosz

    Oceniono 4 razy 4

    Ciekawych rzeczy się dowiaduję. NBP jest własnością Mozambiku albo nie daj Boże, amerykanów. Z jednej strony fajnie, że Państwo Polskie nie finansuje rzucania mięsem przez Prezesa NBP, a z drugiej strony powstaje pytanie dlaczego jakieś chińskie lub irańskie NBP ma mieć wpływ na politykę finansową RP. Ostatecznie kto to jest Belka i dlaczego w Polsce tak się z nim liczą?

  • rozterka47

    Oceniono 3 razy 3

    Więcej niż najniższa płaca netto , za która muszą zyć tysiące Polaków

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX