Pirata z BMW ścigało kiedyś kilka jednostek policji przez 35 km. Został złapany, usłyszał nawet zarzut. Ale prokuratura umorzyła sprawę

09.06.2014 13:01
Robert N., podejrzewany o nagranie swojego szalonego rajdu BMW po ulicach Warszawy, był już wielokrotnie zatrzymywany i karany przez policję. Kiedy w lutym br. po niebezpiecznym pościgu złapali go świętokrzyscy policjanci, miał na koncie aż 89 mandatów (mając przy tym 23 lata) i kilka wniosków do sądu o ukaranie - podaje policja. Tamta sprawa mogła zakończyć się karą więzienia. Mężczyzna usłyszał nawet zarzut, ale ostatecznie... prokuratura umorzyła sprawę.
Kiedy w lutym biały mercedes został zauważony przez jędrzejowską drogówkę, kierowcą był 23-letni Robert N. (to najprawdopodobniej ten sam, który jest podejrzewany o to, że niedawno urządził sobie rajd ulicami Warszawy). Zwrócił na siebie uwagę, wyprzedzając nieoznakowany radiowóz na jednostronnie ciągłej. Jechał przy tym z prędkością 220 km/h.

Gdy policjanci dali mu sygnał, by się zatrzymał, zaczął uciekać. W trakcie pościgu, ciągnącego się przez 35 km, wyprzedzał inne samochody z prawej strony, zmuszał samochody jadące z naprzeciwka do zjeżdżania z drogi, jechał pod prąd i oczywiście przekraczał dozwoloną prędkość, mając na liczniku ponad 200 km/h.

Aby go zatrzymać, do pościgu wezwano posiłki z Chęcin i Kielc. W końcu, przy zjeździe z S-7 w Jaworznie, 23-latek uderzył w barierkę energochłonną, przez co uszkodził swoje auto. Kilka kilometrów dalej udało się go zatrzymać.

Trafił do celi, usłyszał zarzut

Jak się okazało, Robert N. w samochodzie wiózł kominiarkę, tarczę do zatrzymywania pojazdów (tzw. policyjny lizak) i niebieskie światło błyskowe, podobne do tych używanych przez służby. Co więcej, wyszło na jaw, że 23-latek był już 89 razy karany mandatami i ma na koncie wnioski do sądu o ukaranie go.

N. trafił po zatrzymaniu do policyjnej celi. Na wniosek policjantów prokuratura objęła go dozorem policyjnym i zobligowała do wpłacenia 10 tys. zł poręczenia majątkowego oraz zastosowała zakaz opuszczania kraju. - Bardzo go to zabolało. Na dodatek usłyszał zarzut narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu innych uczestników ruchu drogowego. Grozi za to do trzech lat więzienia - mówi w rozmowie z portalem Gazeta.pl podkom. Grzegorz Dudek, rzecznik świętokrzyskiej policji.

Prokuratura umarza

Jak to się stało, że kilka miesięcy później N. już szarżował po stołecznych ulicach? Prokuratura postanowiła bowiem... umorzyć jego sprawę. Rafał Orłowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach, tłumaczy: - Prokurator uznał, że zgromadzony materiał dowodowy nie daje podstaw do uznania, że mężczyzna dopuścił się zarzucanego mu przestępstwa. Prokurator wsparł się orzecznictwem Sądu Najwyższego, funkcjonującym już od lat 70., z którego wynika, że w takim stanie faktycznym nie możemy mówić o odpowiedzialności karnej, a jedynie o wykroczeniu, m.in. z art. 86, czyli "Kto, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny".

Czyli możemy podejrzewać, że także szaleńczy rajd po ulicach Warszawy zakończy się dla Roberta N. podobnymi konsekwencjami? Wszystko wskazuje, że tak.

Rajd ulicami Warszawy i dwóch potencjalnych kierowców

W piątek w internecie pojawił się 12-minutowy film z szaleńczej jazdy sportowym bmw po ulicach Warszawy. Kierowca łamie mnóstwo przepisów: jedzie pod prąd, wjeżdża na skrzyżowanie na czerwonym świetle, porusza się z dużą prędkością slalomem między innymi autami. W pewnym momencie mówi: "zapier...my właśnie po mieście, kur...a, się ganiamy z chłopakami...". Na filmie widać, jak kilkakrotnie ściga się z motocyklistami.



O filmie szybko zrobiło się głośno i sprawą zajęła się policja. Jak się okazało, białe bmw m3 było już znane stołecznej drogówce. W maju po pościgu zatrzymano jadącego nim Mariusza C., znanego driftera. Mężczyzna po zatrzymaniu przekazał auto w ręce przyjaciela - Rafała N., także ścigającego się samochodami. To ci dwaj mężczyźni od razu znaleźli się na liście podejrzewanych ws. nagrania z rajdem po Warszawie.

Kara 3 lat więzienia? Policja: To może nie być takie proste

Policja podała, że najprawdopodobniej jeszcze dzisiaj dojdzie do zatrzymania w tej sprawie kierowcy bmw. Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji, mówił w TVN24: - Możliwe, że jeszcze dzisiaj zapukamy do jego drzwi. Potrzebowaliśmy czasu, aby przejrzeć monitoring na tej trasie i ustalić, jak wyglądała osoba za kierownicą auta. Wszystko po to, by kierowca nie mógł stosować różnych kruczków prawnych w celu wywinięcia się od odpowiedzialności za to, co zrobił.

I dodał: - Kara powinna być jak najwyższa. Nasz kodeks zakłada w tym momencie, że w przypadku tego typu wykroczeń mamy do czynienia z karą grzywny do 5 tys. złotych, możliwością odebrania prawa jazdy na czas 3 lat bądź też skierowania takiego człowieka na badania psychologiczne. Jeżeli nie ma prawa jazdy, jeżeli zostało mu wcześniej odebrane, to w takim przypadku łamie postanowienie sądowe. Choć z tego, co wiem, to prawo jazdy ten człowiek ma, ale pewnie już bardzo krótko.

Sokołowski zaznaczył, że policja wspólnie z prokuraturą zastanawiają się, czy zachowania kierowcy bmw nie potraktować jako sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia i wtedy grozi do 3 lat więzienia. - Choć to już nie będzie takie proste - przyznał.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>> A tutaj wersję na Windows Phone >>>

Zobacz także
Komentarze (434)
Zaloguj się
  • precz_z_galasem

    0

    Czy ktoś może zna nazwisko tego gnojka za kółkiem i sku...syna prokuratora?
    Proszę o podanie dokładnych adresów obydwu przestępców oraz adresów rodzin, firm. miejsc pracy itd.?

  • Marcin Kreis

    0

    Bezsilność prawa i policji? Czyli zachęta - róbcie tak też inni - grozi co najwyżej mandat..

  • Wojciech Kotas

    0

    To syn pani prokurator od zawsze zajmującej się dziwnymi politycznymi śledztwami, jak ABW, czy Grobelny, cytuję forum Subaru:

    - pietja10 napisał(a):
    Chłopakowi nic nie zrobią. Ma plecy. Jego matka to Krystyna Nogal-Załuska- prokurator, ta od sprawy Grobelnego. Jutro chłoptaś zgłosi się na Policję. Prokuratura Warszawska łeb sprawie ukręci i tyle będzie. A Wy spróbujcie ukraść w sklepie batona za 0,99 PLN....chory kraj.

  • m.malone

    0

    Kulewski burak z Kielc. Czyli pieprzony scyzoryk. A policja też jest dobra

  • trans.sib

    0

    Powtórka sytuacji z Izabellllą, miłośniczką jazdy na podwójnym gazie, która skończyła się nieomal zabiciem innego kierowcy, zanim nie wpadła do przejścia podziemnego.

    Jeżeli jesteś "dziadkiem" z prowincji, który wraca po piwie na swojej ukrainie do domu, jeżeli jesteś upośledzonym chłopakiem, który ukradł batonik za 99 groszy, wtedy poznasz zaangażowanie i skuteczność polskiego wymiaru sprawiedliwości i trafisz do pierdla.

    Polskie państwo, wymiar sprawiedliwości zachowuje się jak gimnazjalny wyrostek, który omija wszystkich silnych, za to z psychopatyczną przyjemnością nap rdala w słabszych, biedniejszych, mniej wygadanych, bez koneksji.

  • mieszkanieak2

    Oceniono 1 raz 1

    ...czyli znowu, poczekamy aż kogoś zabije i wtedy może go wtracimy do więzienia...o ile będą dowody , ze to on zabil..bo moze ucieknie itd

  • olecki11

    Oceniono 1 raz 1

    jak ma kasę to będzie bezkarny, każdy prokurator i sędzia weźmie w łapę

  • blue911

    Oceniono 2 razy 2

    POLSKA NIERZADEM STOI! Ot, I odpowiedz na poblazanie takim kretynom,jak ten z filmiku z M3. Prawo stosuje sie tylko wobec biednych I bezbronnych , a taki smiec ma jego pelna ochrone. Przeciez on (jeszcze) nikogo nie zabil wiec co sie czepacie? Rzygac sie chce.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje