Feminoteka: Niech premier Tusk nie mówi, że przejmuje się problemem przemocy wobec kobiet, bo tak nie jest

- Większość decydentów ma usta pełne frazesów, mówiąc o przemocy w rodzinie; nikt nie ośmieli się powiedzieć, że to jest błahy temat, ale za tym nie idą konkretne działania. Gdyby rządowi, Tuskowi zależało naprawdę, to te działania byłyby już podjęte, a nie czekalibyśmy tylko na to, jak się zakończą kolejne przepychanki w sprawie konwencji - mówiła w ?Post Factum? Joanna Piotrowska z Fundacji Feminoteka. Rada Ministrów podjęła uchwałę w sprawie ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.
- Przyjęliśmy projekt ustawy, który kończy rządowy etap pracy nad ratyfikacją konwencji przemocy wobec kobiet i przemocy w rodzinie. Nie muszę państwa przekonywać, że kwestia przemocy w rodzinie jest od początku mojego premierowania jedną z absolutnie kluczowych rzeczy, którymi się zajęliśmy - mówił dziś Donald Tusk na konferencji prasowej. Tłumaczył również, że rząd chciał oddzielić "uzbrojenie państwa i obywateli w dodatkowe narzędzia, które ułatwią obronę przeciw przemocy" od dyskusji ideologicznych. Jak powiedział, "radykalne prawe i lewe skrzydła" mogłyby zdominować dyskusję w Sejmie.

Joanna Piotrowska uważa jednak, że premier nie przykłada wielkiej wagi do tego problemu. - Przykładem jest chociażby opóźnienie prac Rady Ministrów. Proces ratyfikacyjny miał się skończyć w lutym - stwierdziła.

Gadka szmatka o przemocy

Piotrowska zauważyła, że wiele zapisów wcale nie wymaga ratyfikowania konwencji. - Obawiam się o to, że będziemy znowu dyskutować, gdy to trafi do Sejmu, natomiast tam jest cała masa przepisów w ogóle niekontrowersyjnych, które Polska mogłaby już wypełniać - powiedziała i wymieniła wśród nich m.in. całodobowy telefon dla ofiar przemocy, szkolenia dla służb uwzględniające kwestię przemocy ze względu na płeć i otwarcie chociaż jednego ośrodka dla ofiar gwałtów. Gdyby rządowi i Donaldowi Tuskowi naprawdę zależało, to te działania byłyby już podjęte, a nie czekalibyśmy tylko na to, jak się zakończą kolejne przepychanki w sprawie konwencji - dodała. - W konwencji nie ma takiej gadki szmatki, że przemoc jest zła i musimy zwalczyć. Tam są konkrety - musi być kampania edukacyjna, muszą być odpowiednie środki finansowe, musi być całodobowy telefon ogólnokrajowy - punktowała.

- Rząd zasłania się tym, że realizowany jest program antyprzemocowy z funduszy norweskich. Ale to powinny być środki przeznaczone na realizowanie tej ustawy i muszą je dostać też samorządy. Przy rozszerzeniu Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie przerzucono część odpowiedzialności za wypełnianie zapisów na samorządy, ale za tym nie poszły żadne pieniądze - mówiła Piotrowska i dodała: - Niech mi więc premier Tusk nie mówi, że przejmuje się problemem przemocy wobec kobiet i przemocy w rodzinie, bo tak nie jest.

Gdzie w Polsce jest skrajnie lewe skrzydło?

- Ratyfikacja jest wyrazem pewnej woli, żeby jeszcze więcej działać w danym kraju. To formalne zobowiązanie się, że będziemy coś robić. My mamy podpisanych mnóstwo konwencji, ale co z tego, skoro nie są realizowane? Co formalnie ten rząd zrobił? Po co był czas na konsultacje z Kościołem? - pytała prezeska Feminoteki.

Piotrowska przypomniała, że istnieje Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, która również została oddzielona od "dyskusji ideologicznych", i nie działa. - Bardzo mnie martwi sformułowanie o skrajnych skrzydłach. Nie wiem, jakie skrajnie lewe skrzydło widzi w Polsce premier. Jeśli chodzi o przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet, to te zapisy są po prostu cywilizowanymi zapisami, zmieniającymi podejście do przemocy wobec kobiet - stwierdziła i dodała, że sama konwencja powstała dlatego, że wiele krajów - a w tym Polska - nie mają takich zapisów. - Ratyfikacja konwencji pokazuje, że kraje wpisują się w pewną zmianę cywilizacyjną, jeśli chodzi o przemoc wobec kobiet. Kodeks karny nie wystarcza, bo tam nie ma nawet zapisów dotyczących przemocy domowej. Jest jedynie zapis dotyczący znęcania - mówiła.

Ten straszny gender

Działaczka tłumaczyła też, czym są stereotypy płciowe, które wśród prawicowych komentatorów i polityków wzbudziły tyle kontrowersji. - Stereotypem jest też to, że kiedy kobieta idzie na policję i mówi, że została zgwałcona, to bardzo często słyszy: "Po co tam lazłaś, sama sobie zasłużyłaś". Jak idzie do ginekologa, to matka zgwałconej dziewczyny usłyszy - to jest przypadek autentyczny - że źle wychowała swoją córkę i dlatego została zgwałcona. W tym przypadku to był gwałt zbiorowy na 17-latce. Jeden sprawca dostał tysiąc złotych grzywny, a drugi dwa lata w zawieszeniu. O czym my w ogóle rozmawiamy? - oburzała się. - To są te stereotypy, które powodują, że jak rozmawiamy o gwałtach i przemocy wobec kobiet, to wciąż pojawiają się komentarze, które przerzucają winę i odpowiedzialność na ofiary - dodała.

Piotrowska stwierdziła, że jest już zmęczona mówieniem o tym, że stereotypy płciowe nie prowadzą do tego, że osoby heteroseksualne staną się homoseksualne albo transseksualne. - Chodzi o przełamywanie stereotypowych ról płciowych rozumianych jako kulturowe role płciowe, słynny gender. Chodzi o to, żeby nie powielać tego, że dziewczynki mają być grzeczne, miłe i uległe, a chłopiec jak ciągnie dziewczynkę za włosy albo klepie ją po pupie, to dziewczynka ma się tym nie przejmować, bo to są końskie zaloty - tłumaczyła dalej.

Żenujący poziom edukacji

- Idą wybory, więc wszyscy będą ostrożni, zwłaszcza w tak "kontrowersyjnej" sprawie, jaką jest przeciwdziałanie przemocy. Tak potrzebna i oczywista kwestia jest utaplana w jakimś sosie, jest konsultowana z episkopatem i są wytaczane absurdalne działa, którym daje się przestrzeń, żeby zostały wyartykułowane - stwierdziła. Działaczka uważa, że poziom edukacji jest żenujący, a Polska radykalnie cofa się w tej kwestii. Ucinanie dyskusji o edukacji seksualnej jest jej zdaniem hipokryzją i "cyniczną grą kosztem ludzi, którzy cierpią przez brak edukacji seksualnej i zapisów antyprzemocowych. - Niszczy się życie zarówno ofiarom przemocy, jak i sprawcom - dodała.

Krąg przemocy i bezradności

Głos w sprawie ratyfikacji konwencji wystosował też Kongres Kobiet.

Rząd kieruje do Parlamentu dokument o ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. To bardzo ważny dokument i bardzo ważny moment w historii naszego kraju. Wzywamy posłanki i posłów do jak najszybszej ratyfikacji konwencji, która ma w poważnym stopniu przyczynić się do ustawowego zapobiegania przemocy wobec najsłabszych: kobiet i dzieci.

Konwencja - wbrew temu, co sądzą niektóre konserwatywne środowiska opiniotwórcze - nie zaciera różnic biologicznych między płciami, nie rozbija rodzin, nie niszczy społeczeństwa. Przeciwnie: zapobieganie i zwalczanie przemocy domowej rodzinę wzmacnia, a nie osłabia. Wzmacnia również i cywilizuje społeczeństwo. Przemoc zawsze jest patologią i nie może być ustaloną tradycją normą.

Konwencja oparta jest na uzasadnionym przekonaniu, że istnieje wyraźna korelacja przemocy z nierównym traktowaniem oraz że promowanie równości pomiędzy kobietami i mężczyznami, walka ze stereotypami i dyskryminacją sprawiają, że przeciwdziałanie przemocy jest skuteczniejsze.

Przerwijmy krąg przemocy i bezradności. Ratyfikujmy konwencję jak najszybciej!



Więcej o:
Komentarze (18)
Feminoteka: Niech premier Tusk nie mówi, że przejmuje się problemem przemocy wobec kobiet, bo tak nie jest
Zaloguj się
  • jedyny_twardziel

    0

    Gdy każda ze stron walczy
    O swe racje zajadle,
    To to jest właśnie,
    Przemocą w każdym stadle.

  • nibydlaczego

    Oceniono 1 raz 1

    przykro to stwierdzić, ale jeśli wczytać się w artykuły gazetowe, to sprawcami wielu drastycznych przypadków agresji/ przemocy wobec dzieci są kobiety również (dzieci w beczkach po kapuście, w zamrażalniku lodówki, itp.). Tak więc chyba problem nie tu leży - ponieważ, gdy czytam swój tekst, widzę że niejasno to wyraziłam : nie ma znaczenia płeć, ale jakim człowiekiem jesteś. I tylko nie komentujcie proszę, że za wszystko odpowiada tzw. trudne dzieciństwo W przyjętej do ratyfikacji konwencji niestety jest wiele ze stereotypwności lansowanego przez m.in. GW myślenia

  • plautilla

    Oceniono 9 razy -5

    Wam, przelewaczki z pustego w próżne nie idzie o los biednych i krzywdzonych, a tylko o forsę rządową wlaną na konta waszych organizacji lewackich, byście dalej działaczyły działaczenie z hasłami nazi feministycznymi w gębach.

  • plautilla

    Oceniono 9 razy -5

    Wam, femi-przelewaczki z pustego w próżne nie idzie o los biednych i krzywdzonych, a tylko o forsę rządową wlaną na konta waszych organizacji lewackich, byście dalej działaczyły działaczenie z hasłami nazi feministycznymi w gębach.

  • jacek-1111

    Oceniono 4 razy 0

    dziwię się zdziwieniu ,przeciez premier od 7 lat tylko opowiada!

  • luni8

    Oceniono 5 razy -1

    Kiedys sie przejmowalem, teraz juz nie. Znajoma mojej kobiety z 4 dluzszych zwiazkow tylko jeden facet jej nie bil i tylko z niego zrezygnowala sama.
    Pozostalych bronila jak smok juz dzien po akcji.

  • rd512969

    Oceniono 13 razy -5

    Jak widzę te chore feminazistki, to mam ochotę użyć przemocy

  • uzdek98

    Oceniono 7 razy -3

    a co sie ma tym ryzy zapiewajlo przejmowac ... malo to razy gosce PO pijaku przypierdaczyl ?

  • slodkipapla

    Oceniono 17 razy -5

    Niech Feminicha Piotrowska i ta cala Feminoteka nie mowi, ze ma cos wspolnego z Kobietami...
    to ze maja Biust i brak siurka jeszcze z nich nie czyni kobiet...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX