Święci nie tacy święci? Latali, lewitowali, torturowali...

Mówiło się, że latali lub mieli po kilka metrów wzrostu. Czasami po prostu byli okrutnikami - nie wszystkich świętych dzisiaj uznalibyśmy za takich. - Chociaż np. św. Jerzy od smoka wypadł z kalendarza... - opowiada w rozmowie z TOKFM.pl prof. Zbigniew Mikołejko, religioznawca i autor m.in. książki ?Żywoty Świętych Poprawione?.
Piotr Markiewicz: Jan Paweł II ponoć kogoś uzdrowił, podobnie Jan XXIII. Ale inni - według zachowanych relacji - święci robili... bardziej spektakularne rzeczy...

Prof. Zbigniew Mikołejko:: Mój ulubiony święty to św. Józef z Kupertynu, XVII-wieczny święty, który jest patronem lotnictwa. Ponoć lewitował. Ale latających świętych w kronikach było ze 30, w tym jeden Polak - bł. Władysław z Gielniowa, patron Warszawy. Ale on tylko potrafił lewitować metr nad ziemią... W porównaniu ze św. Józefem z Kupertynu to nic. On - jak niegdyś relacjonowano - latał, nawet do tyłu, czego chyba nawet helikoptery nie potrafią. Wykonywał susy; zainteresowani stali w kole, a on z wrzaskiem przeskakiwał im nad głowami.

Mówiono, że potrafił przelecieć od wejścia do kościoła do ołtarza i siadał na najcieńszych gałązkach drzew. Całe wycieczki się tam udawały, żeby to zobaczyć na żywo. Żona pewnego hiszpańskiego admirała ponoć nawet zemdlała podczas jednego z lotów.

A może niektórzy święci świętymi być już nie powinni?

- Była już przeprowadzona reforma kalendarza i wielu świętych powypadało z niego. Wypadł np. św. Jerzy od smoka, wypadł św. Mikołaj... Ci dwaj ku mojemu żalowi. Wypadli, ponieważ nie ma żadnych dokumentów potwierdzających ich istnienie - są tylko opowieści.

Ale czasem jest kłopot z tym wypadaniem, bo niektórych nie da się całkowicie wyrzucić. Np. 25 lipca Polacy lecą święcić swoje samochody na św. Krzysztofa. Ale św. Krzysztof zszedł do drugich szeregów i dzisiaj mamy w tym dniu dzień św. Jakuba Apostoła. Św. Krzysztof nadal jest, bo jest mocno okrzepły w tradycji Kościoła. Tyle że ten facet miał ponoć 9-12 m wzrostu i twarz szakala! To stawia go w podejrzeniu... Ale nie wypadł całkowicie, bo ma związek z Chrystusem - przenosił go przez rzekę.

Dziwię się jednak, że są święci, którzy nie wypadli, chociaż powinni. I to z innych względów. Chodzi głównie o średniowiecznych świętych. Chociażby Paschalis I. To był facet, który namiętnie lubił przyglądać się, jak torturują i oślepiają jego przeciwników politycznych. Dopiero cesarz kazał mu przysiąc, że nie będzie się tym napawał. Ci średniowieczni święci to często okrutnicy! Np. św. Stefan Węgierski łagodnością serca nie grzeszył... Borgiowie są bajeczką dla grzecznych panienek w porównaniu do tego, co działo się we wczesnym średniowieczu.

Ale nie wszyscy tacy byli.

- Nie wszyscy. Ja bardzo lubię św. Brata Alberta. Bardzo porządny. Jego poświęcenie, rzeczywisty wybór życia ubogiego... To rodzaj wyboru, który odtrąca nawet własny talent - św. Brat Albert był przecież wybitnym malarzem. Jego heroizm, dowcip - czasem przaśny - ale dobrze robiony. Kiedy odpiłowali mu nogę, to potem chodził z protezą i czasami dla żartu w towarzystwie po cichaczu odpinał tę protezę.

Ale cuda ze średniowiecza miały szokować. Św. Dionizy spacerował z własną odciętą głową pod ramieniem po jeziorze. To jest zachwycające! I ta głowa jeszcze gadała!

Uwielbiam też królową Jadwigę. To dla mnie pierwsza święta nowoczesna. Miała prawdziwą wewnętrzną pobożność. Nie było to na pokaz. Pamiętajmy też ogromną pracę na rzecz ubogich - oddała klejnoty na uniwersytet, wznosiła bursy dla studentów, była rzeczniczką pokoju, znana była z dobroczynności. Kiedyś jej kult był bardzo silny, ale teraz już nie. Formalnym kultem cieszyła się ta brudaska, przerażająca, dramatyczna Jadwiga Śląska - to ta, co wykąpała swojego wnuka w wodzie po trędowatych.

Kto jeszcze nie zasługuje na miano świętego?

- Lekką ręką wyrzuciłbym z listy np. Klemensa Marię Hofbauera, zniemczonego Słowaka, który sprowadził redemptorystów do Polski. Pobił się w Warszawie na pięści z oficerem napoleońskim i uchodził za agenta austriackiego. O jego męczeństwie świadczyło to, że zostawiał krwawe ślady na śniegu. A miał po prostu hemoroidy!

Wyrzuciłbym też Ottona z Bambergu. Agent cesarski nawracający pogan siłą. To był polityk wsadzony na dwór Władysława I Hermana. Ma zasługi w tym, że ogniem i mieczem nawracał pomorskich Słowian.

Więcej o:
Komentarze (5)
Święci nie tacy święci? Latali, lewitowali, torturowali...
Zaloguj się
  • Grzegorz Walczak

    0

    A co nie tak ze św. Małgorzatą z Antiochii? Też - jedynie obywatelką legendarnych opowieści o torturach z powodu niechcianego Rzymianina i o walce z szatanem pod postacią smoka?

  • wieprzowinapozydowsku

    Oceniono 10 razy 4

    Niezly cyrk :)
    A jest juz jakis dawny swiety patron... pedifili czy dopiero teraz swiezego wyswiecili?

  • o_onufry

    Oceniono 27 razy -17

    Tylko patrzeć jak pan Mikołejko nawróci się na jedynie słuszną wiarę i będzie to kolejny cót JaPa2.

  • litrahalf

    Oceniono 31 razy 29

    Nie są to żadne rewelacje. Wśród świętych kościoła katolickiego różnej maści łajdaków nie brakuje.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX