Kanonizacja. "Nie trzeba wierzyć w cuda. I nie one świadczą o świętości. A na kanonizację szykujemy się jak wieś na odpust..."

- Kanonizacja to nie jest jakaś promocja z porucznika na generała. Czuliśmy, że Jan XXIII i Jan Paweł II są przyjaciółmi Boga. Dla widzenia w nich świętości to wystarczy, nie potrzeba cudów - mówi w rozmowie z TOKFM.pl Halina Bortnowska, teolożka, członkini Rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Św. Jan Paweł II oraz św. Jan XXIII - od tej pory formalnie dwóch papieży będzie można powszechnie czcić w Kościele katolickim w ten sposób. Jednak w procesie kanonizacji i beatyfikacji wymagane jest udowodnienie cudów, a to u wielu wiernych wzbudza dwojakie odczucia.

O znaczenie i potrzebę cudów pytamy więc Halinę Bortnowską, teolożkę i członkinię Rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Piotr Markiewicz: Po co wiernym cuda?

Halina Bortnowska: Dla potwierdzenia czegoś, na co mają nadzieję, co uważają za posłannictwo boże przekazywane przez innych ludzi. Cuda odczytywane są jako znaki. Ale wiara w cuda to jest coś, co wierni mogą robić, ale nie muszą. Nie ma obowiązku wiary w cuda.

Ale mamy w historii świętych, którzy czynili nieprawdopodobne rzeczy, jak np. spacerowanie ze swoją odciętą głową pod pachą...

- Trzeba odróżnić sferę cudowności od funkcji cudów opisanych w Ewangeliach. A w Ewangeliach cuda są częścią Dobrej Nowiny. Tam są traktowane jako znaki mesjańskie - mają wskazać ludziom wokół Jezusa, kim on jest i że naprawdę przychodzi od Pana.

Jednak wierni mają właśnie problem z tymi najbardziej nieprawdopodobnymi cudami.

- Ja to trochę odkładam na bok - biorąc pod uwagę, że wiara w cuda nie jest obowiązkiem wiary. Obowiązek wiary obejmuje to, co mamy w Nowym Testamencie. A jest tam niewiele cudowności i chodzi tam raczej o ilustrację prawdy: kim jest Jezus i po co się zjawił. Niektóre cuda są bardziej zrozumiałe, inne są uwarunkowane kulturowo.

Natomiast co do cudów współczesnych, np. czynionych przez świętych, to są to sprawy, do których - według nauki Kościoła - należy się odnosić z uszanowaniem. Ludzie mają jednak wolność, żeby - zachowując się z uszanowaniem - nie wiązać z nimi jakiejś nadziei.

To potrzebujemy cudów, żeby uznać Jana XXIII czy Jana Pawła II za świętych, czy nie?

- Wiemy, kim oni byli dla świata za życia. Czuliśmy, że są to przyjaciele Boga, ofiarni. Dla widzenia w nich świętości to wystarczy. Nawet beatyfikacja czy kanonizacja nie jest potrzeba - to tylko pewna formuła prawna. Mogą być świętymi niezależnie od tego. Kanonizacja to przecież nie jest jakaś promocja z porucznika na generała.

Mam nadzieję, że papież Franciszek przywróci znaczenie temu obrzędowi, bo na razie jest to naiwne. Szykujemy się na kanonizację jak wieś na odpust - oczekujemy, że coś się będzie działo. Owszem, cieszymy się na to, ale przecież nic się nie zmieni. Może się zmienić w kwestiach protokolarnych i prawa kościelnego. Ale nie to jest ważne.

Może zrezygnować z tego wymogu cudu przy kanonizacji?

- Kwestia uznania cudów to jeden z bardzo kosztownych elementów procesu kanonizacji. No i przedłuża sprawę. Chociaż trzeba pamiętać, że uznanie cudu nie jest potrzebne w przypadku męczenników. Wydaje mi się, że właśnie obok heroizmu męczenników można by postawić działania miłosierdzia. Ja bym chętnie za świętość uznawała też umiejętność dialogu z Bogiem.

Można by też na przykład uznawać świętość dzięki miłosierdziu i odwadze. W końcu np. Sobór Watykański II, który uratował Kościół, a był zwołany przez Jana XXIII, wymagał nieprawdopodobnej odwagi. Smutno mi bardzo, że w Polsce o zasługach Jana XXIII nic się nie wie.

Dzisiaj Kościół potrzebuje takiego ratunku?

- Sobór Watykański II dopuścił więcej miłości w Kościele. Teraz ponownie potrzebny jest sobór, który zrobiłby to samo, ale dla kolejnych pokoleń.

Więcej o:
Komentarze (23)
Kanonizacja. "Nie trzeba wierzyć w cuda. I nie one świadczą o świętości. A na kanonizację szykujemy się jak wieś na odpust..."
Zaloguj się
  • teir

    0

    Halina Bortnowska trafia w sedno, bo to logika i rozum człowieka jest najbardziej ceniony przez Boga,a nie cuda.

  • login-no-name

    Oceniono 1 raz 1

    Przyjaciel Pana Boga i Marciala Maciela...

  • jakub53

    Oceniono 8 razy 4

    To wstyd dla Polski ze glupawy malopolski klecha na oltarzach. Teraz czekam na glupawy polski Sejm i aklamacje. Polacy, wam odbilo... A to byl madry narod bez biskupiego buta.

  • stachkaz47

    Oceniono 6 razy 4

    Ale dialog z Bogiem musi być nagłośniony i publiczny
    bo skąd wierni o nim będą wiedzieć.
    I nie byle kto może być zauważony.
    Ja się modlę i o.Rydzyk się modli przez radio ---kto ma szansę zostać Świętym???
    No kto??

  • user49

    Oceniono 22 razy 10

    jestem ateistą, ale lubię panią Bortnowską za dwa stwierdzenia: że szykujemy się się na kanonizację jak wieś na odpust oraz że kanonizacja to nie jest jakaś promocja z porucznika na generała

  • hastatrespasos

    Oceniono 19 razy 9

    Kapitalna wypowiedź! Tak mądrej, poważnej i potrzebnej refleksji na temat kanonizacji Jana Pawła II, ze strony ludzi związanych z kościołem, nie było i przynajmniej w Polsce chyba nie będzie. A wobec traktowania tego faktu przez miliony Polaków jak odpust, p. Bortnowska bardzo słusznie tłumaczy maluczkim sens wyniesienia na ołtarze Polskiego Papieża I Jana Pawła XXIII. Gdzie w tych odpustowych pamiątkach jest choćby cień czci dla nowych świętych? Jakież to przeżycia duchowe towarzyszyły pątnikom do Watykanu? Czy oni liczą na to, że dzięki temu dostąpią jakiegoś tam ?odpustu zupełnego?, lub innej ?łaski? niebios? Bardzo mi się podoba oświadczenie Pani teolog / teolożki, że ludzie mają wolność w kwestii wiary w cuda czynione przez świętych. Hierarchowie kościelni oraz niżsi ragą sukienkowi, zwłaszcza polscy, odmawiają ludziom wszelkiej wolności, nawet ateistom, których np. arb. Hoser chce obciążyć jakąś specjalną daniną na kościół. Jakaż różnica w podejściu jego i Pani Haliny Bortnowskiej do ludzi!

  • pintapalec

    Oceniono 32 razy 24

    Z tych wszystkich wypowiedzi oficjeli watykańskich z papieżami na czele wynika dla mnie dwa podstawowe wnioski. 1) Cała ta watykańska klika klesza to oszuści i łgarze. Dlaczego? Twierdzą że są pośrednikami między wiernymi a bogiem. I że przez modlitwę rozmawiają z bogiem i robią i nauczają to co bóg im przekaże za pośrednictwem ducha świętego.Z tego można wywnioskować że bogu i duchowi świętemu pedofilia kleru watykańskiego się podoba i akceptują to.W przeciwnym razie bóg i wszystkie duchy święte już dawno przestrzegli by każdego z dotychczasowych papieży. Że jeśli nie zlikwidują tego procederu ,to żaden z nich nie trafi do nieba . Bo bóg nie chce takich pośredników, Tak postąpił by bóg sprawiedliwy , miłosierny ,jako ojciec kochający swoje dzieci. Czyżby nim nie był?? 2) Zamiast tego ten bóg bez oporów i żadnych znaków sprzeciwu, zgadza się na przyjmowanie do swojego katolickiego nieba ,róznych zboków,sadystów,wielbicieli prdofilów i zbrodniarzy w charakterze świętych ojców.Ciekawe jak się wtedy będzie do nich zwracał ?? 3) To nie bóg stworzył ludzi a ludzie stworzyli bogów na swoje podobieństwo.A zboczone kasty kapłańskie nierobów i cwaniaków wykorzystują ciemną i zabobonną hołotę strasząc ich mściwym i karzącym piekłem bogiem..

  • mila2712

    Oceniono 24 razy 14

    "Sobór Watykański II dopuścił więcej miłości w Kościele. Teraz ponownie potrzebny jest sobór, który zrobiłby to samo, ale dla kolejnych pokoleń"

    Specjaliści od miłości.....
    Niech się zajmą modlitwą.

  • proteusz33

    Oceniono 15 razy -9

    Najwięcej cudów to obiecał Tusek
    Czyżby wymarzył sobie kanonizację ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX