"Politycy doprowadzają autorytet JPII do poziomu karykatury. Przy nich umiar biskupów wręcz uderza"

- Wiele obłudy wykazują ci politycy, którzy walcząc o uchwałę ws. kanonizacji, zakrywają się kwestiami religijnymi - mówi w rozmowie z TOKFM.pl prof. Mirosław Karwat. Jego zdaniem to właśnie politycy doprowadzają do tego, że następuje erozja autorytetu Jana Pawła II i że dla coraz większej liczby ludzi papież Polak obojętnieje.
Piotr Markiewicz, TOKFM.pl: Tuż przed kanonizacją mam wrażenie, że emocje towarzyszące temu wydarzeniu są bliższe obojętności niż świętowaniu. Czy "przejedliśmy" się Janem Pawłem II przez ostatnie lata?

Prof. Mirosław Karwat, Instytut Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego: - Z całą pewnością. Ale wiele osób będzie oburzonych tą tezą, bo do dobrego tonu należy go czcić, klękać, uchwalać specjalne uchwały, tak jak to miało miejsce ostatnio w Sejmie. Tam szantażem moralnym próbowano przepchnąć uchwałę przez aklamację. Zupełnie przy tym lekceważono, że dotyczy spraw religijnych.

Trzeba pamiętać, że w Polsce kult Jana Pawła II istniał nie ze względów religijnych, lecz ze względu na jego polskość. Dodatkowo papież Polak miał wiele cech, które gwarantują uwielbienie idolom kultury masowej. Oczywiście Karol Wojtyła nie był celebrytą - podejmował ważne decyzje i nie był figurantem. Ale jego styl komunikacji z wiernymi sprawiał, że atmosfera przypominała uwielbienie dla gwiazd.

To politycy doprowadzają Jana Pawła II do poziomu karykatury?

- Ci, którzy zakrywają się kwestiami religijnymi, proponując takie uchwały jak ta ostatnia, wykazują wiele obłudy. Próbują punktować na bazie tłumnego uwielbienia dla Jana Pawła II. Ale tego rodzaju uwielbienie da się sztucznie podtrzymać tylko przez krótki czas - im bardziej intensywne są emocje zbiorowe, tym są bardziej krótkotrwałe. Podgrzewanie atmosfery poprzez próbę skopiowania emocji sprzed kilku lat, gdy papież umierał, jest sztuczne. I ludzie to czują.

Zresztą mało kto uwierzy w autentyzm polityków w tym względzie. Sam zdrowy rozsądek podpowiada, że uchwała i ogrzewanie się przy kanonizacji to element kalkulacji politycznej, zabieg marketingowy. A jeżeli można jeszcze użyć Jana Pawła II przeciwko swoim oponentom? Tym lepiej.

Jestem pewny, że część z polityków proponujących uchwałę z okazji kanonizacji liczyła na głosy sprzeciwu, żeby móc zewrzeć szeregi i wskazywać na "heretyków". To typowa socjotechnika, nadużywanie uczuć ludzkich. A przy okazji mąci się ludziom w głowach. I im bardziej politycy czują, że tracą zaufanie społeczne, tym bardziej wykorzystują takie figury zastępcze.

Mam wrażenie, że kanonizację bardziej "celebrują" politycy niż księża.

- Na tle tego, co wyczyniają politycy, wręcz uderza umiar biskupów, którzy na ogół z tego nie słyną. Tu jednak zachowują pełny takt i widać, że to politycy doprowadzają całą sprawę do karykatury. To trywializacja; ośmieszają się wobec tych, którzy zachowują krytyczne spojrzenie na Jana Pawła II. Doprowadzając do karykatury tę postać, doprowadzają do erozji jej autorytetu.

Młodzi, którzy prawie nie pamiętają tego pontyfikatu, muszą na to patrzeć jak na dziwne show.

- Jeśli odgrywane są przed oczami młodych ludzi sceny udawane i emocje, które nie były ich emocjami, to siłą rzeczy młodzi katolicy patrzą na to jak na cyrk. Dystans z ich strony jest poważniejszy od dystansu tych, dla których pontyfikat Jana Pawła II był doświadczeniem życiowym.

Dla młodych czasy przed nimi są trochę jak powstanie styczniowe czy Piłsudski - równie odległe. "Nas nie było przy tym, więc nas to nie obchodzi". To oczywiście nie znaczy, że kult zaniknie - pozostanie jednak przy wiernych. A politycy? To będzie już tylko coraz bardziej żenujące.

Zobacz w Kinoplexie: Świadectwo, Jan Paweł II: Nie lękajcie się, Święty interes, Habemus Papam: Mamy papieża

Więcej o:
Skomentuj:
"Politycy doprowadzają autorytet JPII do poziomu karykatury. Przy nich umiar biskupów wręcz uderza"
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX