Sejm odrzucił poselski projekt ws. edukacji seksualnej w szkołach. Posłanka Wróbel: To propozycja demoralizacji

24.04.2014 15:53
B. posłanka Solidarnej Polski Marzena Wróbel

B. posłanka Solidarnej Polski Marzena Wróbel (Fot. Anna Jarecka / Agencja Gazeta)

Posłowie odrzucili dziś poselski projekt ustawy przewidujący wprowadzenie "wiedzy o seksualności człowieka" jako obowiązkowego przedmiotu w szkołach. Zgłoszony on został przez wicemarszałek Sejmu Wandę Nowicką (niezrz.), podpisali się pod nim posłowie SLD i TR.
Za odrzuceniem projektu głosowało 368 posłów, 63 było przeciw, a czterech wstrzymało się od głosu.

Poselski projekt ustawy o edukacji seksualnej w szkołach przewiduje wprowadzenie do szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych obowiązkowego przedmiotu "wiedza o seksualności człowieka".

W grudniu 2013 r. odbyło się pierwsze czytanie projektu w sejmowej komisji edukacji, nauki i młodzieży. Komisja zarekomendowała odrzucenie projektu.

Dziś przed głosowaniami w Sejmie odbyła się debata na temat projektu, podczas której kluby PO, PiS, PSL oraz SP odniosły się do niego krytycznie.

"Zakres wiedzy zawiera się przedmiocie wychowanie do życia w rodzinie"

Katarzyna Hall (PO) mówiła, że proponowany w projekcie zakres wiedzy nt. seksualności człowieka pokrywa się z treściami obecnie uwzględnionymi w podstawie programowej, m.in. w przedmiocie wychowanie do życia w rodzinie. Przypomniała, że z uwagi na zróżnicowanie poglądów rodziców konieczna jest możliwość wyboru przez nich, czy dziecko będzie uczestniczyć w lekcji o takiej tematyce. Jednocześnie przyznała, że obecnie "pożądana jest bardziej nowoczesna paleta materiałów edukacyjnych" do przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie.

- To kolejna próba wprowadzenia przymusowej edukacji seksualnej jako leku na wszelkie bolączki - ocenił Dariusz Piontkowski (PiS). Jak podkreślał, autorzy projektu "próbują doprowadzić do czysto technicznego zapoznania dzieci z technikami seksualnymi" i dodał, że nie powinno to być w oderwaniu od edukowania o miłości i rodzinie. Zaznaczył, że taki przymus edukacyjny byłby ponadto sprzeczny z prawem rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi poglądami, co gwarantuje Konstytucja RP.

"To nie edukacja, ale propozycja demoralizacji"

Marek Gos (PSL) podkreślał, że proponowane w projekcie wprowadzenie nowego obowiązkowego przedmiotu wydaje się nierealne, m.in. z powodu braku środków finansowych na ten cel oraz odpowiednio przygotowanej kadry. Jak mówił, jeżeli zdaniem projektodawców zbyt mało w szkole jest edukacji seksualnej, to nie trzeba wprowadzać obowiązkowego przedmiotu, ponieważ minister edukacji dysponuje wystarczającymi narzędziami, aby zrealizować postulat zwiększenia zakresu wiedzy na ten temat.

Natomiast Marzena Dorota Wróbel (Solidarna Polska) przekonywała, że obecnie prowadzony przedmiot wychowanie do życia w rodzinie przynosi dobre efekty w postaci najniższej liczby aborcji oraz nieplanowanych poczęć w Polsce w porównaniu z innymi krajami Europy. Według niej zaproponowany w projekcie typ edukacji "dewastowałby wnętrza młodych ludzi", ponieważ mówi tylko o "technicznym podejściu do zabezpieczania się przed ewentualną niechcianą ciążą". - To nie jest edukacja, ale propozycja demoralizacji - dodała.



"Kto jest przeciwny edukacji seksualnej w szkołach, jest winny aborcji"

Z kolei Wincenty Elsner (Twój Ruch) przekonywał, że "im więcej będzie w szkole wiedzy o seksie, edukacji seksualnej, tym mniej będzie niechcianych ciąż i aborcji". - Oskarżam was, wszystkich chowających seks głęboko pod pierzyną i niepozwalających na mówienie o seksie w szkole, o tysiące ludzkich tragedii - zwracał się do posłów przeciwnych projektowi. - Każdy z was, kto jest przeciwny edukacji seksualnej w szkołach, jest winny aborcji - podkreślał.

Także Artur Ostrowski (SLD) przekonywał, że nie należy bać się wprowadzenia edukacji seksualnej w szkołach. - Jeżeli tego nie zrobimy, to młodzi ludzie, którzy potrzebują takiej informacji, znajdą ją, korzystając z innych źródeł, np. internetu. - Nie chciałbym, aby polskie dzieci czerpały wiedzę na ten temat z internetu - podkreślił.

"Kierujcie się rozumem, a nie ideologią"

Wanda Nowicka, która złożyła projekt, apelowała do posłów, aby przy głosowaniu kierowali się rozumem, a nie ideologią i emocjami, aby w tej sprawie podjęli decyzję racjonalną, opartą na wiedzy naukowej i doświadczeniach innych krajów. Apelowała też do poczucia odpowiedzialności, która - jak mówiła - spoczywa na posłach wobec młodzieży, która oczekuje wsparcia, ale obecnie go nie otrzymuje. Zaznaczyła, że dane GUS pokazują, że obecny program wychowania do życia w rodzinie nie sprawdza się i jest niewystarczający.

Minister edukacji narodowej Joanna Kluzik-Rostkowska zapowiedziała, że resort chce przyjrzeć się badaniom dotyczącym seksualności młodych ludzi przeprowadzonym dotychczas w Polsce i po takiej analizie, na początku przyszłego roku, przedstawi swoją propozycję edukacji w tym zakresie. - Wyobrażamy sobie sytuację, gdy będziemy mieć propozycję edukacji seksualnej, ale szanując odrębność rodziców w tej sprawie - dodała. Według niej poselski projekt nie jest kompleksowy i opiera się w dużej mierze na intuicji, a nie na wiedzy.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Zobacz także
Komentarze (393)
Zaloguj się
  • mariusz.ciszewski

    0

    Dużo mówi się o molestowaniu seksualnym. Pod owe molestowanie próbuje się podciągać dziś wszystko. Z edukacją seksualną włącznie. Podnoszone są walki w imię heroicznie brzmiących haseł o ratowanie dzieci przed... ich własną... seksualnością... Oh... Ratujmy nasze dzieci! Oh, żeby tylko czasem nasze dziecko nie dowiedziało się nieszczęsne, że ma siusiaka lub cipkę... Och, bo może stać się tragedia, jeszcze się nieszczęsne dowiedzą, że owe narządy mogą sprawiać przyjemność, a nie daj boże ktoś im jeszcze powie, że mają im prawo sprawiać ową przyjemność, to już na prawdę apokalipsa się stanie :-P.

    W mojej ocenie najprawdziwsze wręcz maltretowanie seksualne serwują dzieciom tak na prawdę wszelkiej maści religie. Z religią katolicką na czele... Mówię tu o wpychaniu w poczucie winy, wmawianiu dzieciom, że robią coś złego, okropnego, wstrętnego. Że robiąc to, stają się niedobre, złe, niegodne, brudne, nieczyste, winne... One w to wierzą. Choć ulegają zupełnie naturalnym rozwojowym fazom, terroryzuje się je mentalnie i zmusza do ciągłego przyznawania się do "winy", i przepraszania. Dają się wciągnąć w tę chorą grę... A dzieci biernie pozwalają się nad sobą pastwić... Bo niby kto im pomoże? Kto je obroni przed wierzeniami rodem ze średniowiecza? Kto wyrwie ich z tego całego, szalonego opętania, w które są wpędzane? A najgorsze, i najsmutniejsze jest to, że dzieci, nasłuchawszy się bzdur, na prawdę zaczynają w to wierzyć, przejmują się, przeżywają, żałują, czują wewnętrzne rozdwojenie, walczą sami ze sobą, często wręcz nienawidzą siebie, biczują się mentalnie i moralnie, usiłują leczyć... ( patrz: onanizm.pl/ dziś poblokowane, niegdyś ogólnodostępne ).

    Owszem, są i tacy, którzy próbują im (dzieciom obecnie skazanym na tego typu postrzeganie rzeczy) pomagać. Walczą o nową jakość rzeczywistości. Chcą walczyć z obłędem. Lecz tych jednak usiłuje się sadzać do więzień ( www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/sejm-odrzucil-projekt-dot-edukacji-seksualnej,62849.html ). Na szczęście bezskutecznie.

    Czy na prawdę mamy ochotę przyklaskiwać kultowi dziecka aseksualnego?
    Czy na prawdę mamy ochotę je mentalnie kastrować? Nie sądzę. Ja przynajmniej nie mam zamiaru.

    Ratujmy dzieci (pozwólcie, że się przyłączę), ale nie przed naturalną ich seksualnością (z którą najzwyczajniej w świecie się rodzą) ale przed chorymi wierzeniami, które starają się zrobić z nich zboczeńców, psychopatów, brudasów, niegodnych, grzeszników, i nie wiem co jeszcze...

    Ratujmy dzieci. Walczmy z obłędem... Nie tylko katolickim...
    "'Decyzje o tym, że odetnie swojego penisa podjął w drodze do szkoły. Zaraz po modlitwie. Poprzedniego wieczoru Bóg widział jak się masturbuje. Przyjemność szybko została zagarnięta przez poczucie winy, które trwało aż do przeprosin. Unikał tej rozmowy, rozmowy ze swoim ojcem w niebie, chociaż tylko z nim mógł porozmawiać o wszystkim. Czasami pozwalał sobie na trzy dni masturbacji, a dopiero potem klękał przy łóżku, albo w lesie pod brzozą i przepraszał, dopóki nie poczuł, że przeprosił.' "

    wyborcza.pl/12,82983,16621143,_Wychowalem_sie_w_rodzinie_Swiadkow_Jehowy__czyli.html
    iluzjabusoli.wordpress.com/2014/09/13/nie-maltretuj-dziecka-wlasnymi-wierzeniami/

  • Jaruś T

    Oceniono 1 raz 1

    wychowanie seksualne, w szkołach to dla gimnazjum i młodsze to dla nich gra w słoneczko wiadomo czym to się kończy...ciążami, co za idiota wymyślił ten projekt ,to jest nie obliczalne w skutkach

  • tomazinioo

    Oceniono 1 raz 1

    A może abp.Wesołowski skroiłby jakiś fajny program nauczania tego przedmiotu ?
    Pani Wróbel wyraźnie z nie jednego pieca chleb jadła !

  • nedlog123

    Oceniono 1 raz 1

    O ja pierniczę ale dobrze że z tego ciemnogrodu wyjechałem. Od Polski dzieli mnie obecnie 8 godzin jazdy autem ale też dziesięciolecia rozwoju społeczeństwa...

  • rysiyk

    0

    Wybory się zbliżają, więc wracamy do "D... Maryny"

  • drasyr

    Oceniono 2 razy 0

    Ciemnogród daje o sobie znać, szkoda, że w parlamencie gdzie nie powinny się takie rzeczy zdarzać stanowią jedno z priorytetowych spraw.

  • weishaupt

    Oceniono 2 razy 0

    Poziom wykształcenia regularnie spada od kilkunastu lat. Zakres nauczania jest od kilku lat poważnie ograniczany w porównaniu z przełomem XX/XXI wieku). Wysyp kiepskich szkół sprzyja generowaniu nic nie znaczących dyplomów de facto opóźniając jedynie wejście ludzi na rynek. Nieliczni dobrze wykształceni ludzie wieją za granicę, żeby móc normalnie żyć. Młodzi rodzice borykają się z brakiem miejsc w przedszkolach. Ilość dzieci na jednego nauczyciela jest taka sama jak na pocżątku lat 80. mimo że boom demograficzny dawno się skończył. Co zatem należy zrobić? Tak! Wprowadzić edukację seksualną! Sorry, Winnetou. Przy takim paśmie sukcesów można założyć, że po wprowadzeni obowiązkowego SexEdu przyrost naturalny zacznie gwałtownie rosnąć :)

    We Francji edukacja seksualna jest obowiązkowa od połowy lat 70., a odsetek ciąż wśród nastolatek jest wyższy niż we Włoszech (gdzie edukacja seksualna nie jest obowiązkowa, w praktyce wygląda to tak, że większość chodzi), Finlandii (gdzie kwestie seksu stanowią część curriculum biologii) i Szwajcarii (gdzie decyzje w tej sprawie zapadają na poziomie samorządowym) i podobna pod tym względem do tegoż odsetka w Polsce (gdzie funkcjonuje "Wychowanie do życia w rodzinie", gdzie mówi się o seksie, antykoncepcji i chorobach wenerycznych). To tyle na temat związku ciąż u nastolatek z obowiązkową edukacją seksualną.

    Po tym, jak państwo naprodukowało maturzystow-ćwierćanalfabetów i absolwentów z nie wartymi funta kłaków dyplomami naprawdę wierzycie, że wprowadzenie obowiązkowej edukacji seksualnej cokolwiek poprawi poza samopoczuciem polityków z Twojego Ruchu?

  • irena5394

    Oceniono 3 razy 1

    mam nadzieję że posłowie typu Wróbel,Kępa ,Niesiołowski, wszelkiej maści pisowy znikną po wyborah z polskiej polityki ,może wtedy będzie normalnie

  • bena1209

    Oceniono 5 razy 3

    chciałam tylko zauważyc, że problem zamieciony pod dywan, nadal jest problemem

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje