Frustracja rodziców dzieci z zaginionego promu sięga zenitu. "Żal, gniew i rozpacz"

Krewni zaginionych dzieci uważają, że władze są nieudolne, a akcja ratunkowa jest przeprowadzana zbyt wolno. W okolicach szkoły, która stała się ich noclegownią, zaczynają się protesty przeciw poczynaniom władz. Mają dosyć czekania na dostarczenie ciał ich dzieci.
Kim Ha-Na nie śpi i nie je. Nawiedza ją głos jej 17-letniego brata, który zrozpaczony dzwonił, by powiedzieć, że prom tonie. Kim i setki innych krewnych spędzają dnie i noce, bezradnie czekając na informacje w prowizorycznej noclegowni stworzonej w gimnazjum w portowym mieście Jindo. Miasto jest centrum akcji ratunkowej. Wiadomo już na pewno, że 50 osób nie żyje, a 252 znajdują się prawdopodobnie w odwróconym kadłubie statku, który zatonął na krańcu Półwyspu Koreańskiego.

Stłoczeni na wąskich materacach, krzycząc do mikrofonu, wyrzucają z siebie gniew na służby rządowe. Według nich tempo akcji ratunkowej jest zbyt wolne, a informacje docierające do nich są niejednolite.

Brat Kim był jednym z 339 pasażerów promu, który płynął na coroczną wycieczkę na wyspę Czedżu. - Zadzwonił do mnie o ósmej rano i powiedział, że statek tonie. Wtedy go straciłam - mówi 22-letnia studentka. W spokojnych wodach, 400 km od lądu prom tonął przez ponad dwie godziny.

Samobójstwo wicedyrektora

Gimnazjum stało się miejscem eskalacji gniewu i niknącej nadziei. Było też sceną tragicznej śmierci - wicedyrektora Kang Min-Gyu znaleziono powieszonego na sośnie przy szkole. Kang zostawił list pożegnalny, którego część została ujawniona przez policję. Napisał w nim, że nie potrafi żyć, kiedy nieznany jest los ponad 200 osób.

"Spalcie moje szczątki i rozrzućcie je tam, gdzie zatonął prom. Może w następnym życiu zostanę nauczycielem tych dzieci" - zakończył.

Rodziny zaginionych mają dostęp do profesjonalnej opieki, leków i środków higieny. Na miejscu jest też dostęp do internetu, jednak urzędnicy Korei Południowej nie potrafią sobie poradzić z tą przytłaczającą tragedią.

Wysłannik BBC na wyspie Jindo informował:

- Kiedy krewni zaginionych dzieci próbowali sforsować kordon policji, widziałem żal, gniew i rozpacz. Mówili, że chcą maszerować do stolicy, by zająć dom prezydenta. Był to czyn wyłącznie symboliczny, bo Seul znajduje się pięć godzin jazdy samochodu od miejsca pobytu krewnych. Jest to jednak kolejny przykład ich frustracji.

Na brzeg zwożone są kolejne ciała. Rodziny są prowadzone do prowizorycznej kostnicy, w której identyfikują ciała. Słyszałem głośny płacz jednej z kobiet. Ponad 200 ciał jest nadal uwięzionych we wraku, więc operacja potrwa co najmniej kilka dni. Rodziny żądają teraz zwiększenia tempa prac.



Trauma w całym kraju

Urzędnicy pobrali od krewnych próbki DNA i poinformowali, że misja ratunkowa stała się już operacją wyławiania i identyfikacji ciał. - Żądamy odpowiedzi od władz. Dlaczego nie wydajecie rozkazów? Dlaczego nic się nie dzieje? Kłamiecie i zwalacie odpowiedzialność na innych - grzmiał rodzic. Krewni pragną, by ciała dzieci zostały wydobyte, zanim zaczną się rozkładać.

- To grupowa trauma. Nie tylko dla rodziców, ale też dla ludzi w całym kraju. Nie poradzimy sobie z tym w miesiąc czy dwa, bo to wydarzenie pozostawi ogromną ranę - powiedział członków ekipy ratunkowej.

Od tragedii nie ma ucieczki. Wiadomości telewizyjne i filmy przedstawiające ratowników wyświetlane są na ekranach telewizyjnych w szkole. Mikrofon jest teraz znacznie częściej używany do wyrażania frustracji i gniewu niż nadziei. - Gdyby przeżyli, to mielibyśmy do czynienia z cudem. Chciałabym tylko przytulić ciało mojego dziecka - powiedział jeden z ojców. Przez większość czasu rodzice jednak płaczą, patrząc na zdjęcia swoich dzieci.

Więcej o:
Komentarze (12)
Frustracja rodziców dzieci z zaginionego promu sięga zenitu. "Żal, gniew i rozpacz"
Zaloguj się
  • witeral

    Oceniono 23 razy 11

    "Frustracja rodziców dzieci z zaginionego promu sięga zenitu...."
    "W spokojnych wodach, 400 km od lądu prom tonął przez ponad dwie godziny."
    --------------------
    Tekst krótki a tak wiele mówi o ... niechlujstwie czy bezmyślności autora. O ile prawdą jest, informacja i dołączone do niej zdjęcia oraz filmiki z udziałem "bohaterskiego" kapitana tego promu, to prom nie zaginął, lokalizacja była znana od początku akcji ratowniczej, więc można mówić o zaginionych pasażerach ale nie o promie.
    Ląd jest widoczny z odległości 400 kilometrów?! (vide: zdjęcia z akcji ratowniczej) Coś tu nie gra, prawda?

    Ogromna tragedia i szczerze współczuję rodzinom zmarłych czy zaginionych pasażerów, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że przeżywana trauma najwyraźniej pozbawia ludzi rozsądku. Np.:
    "Mówili, że chcą maszerować do stolicy, by zająć dom prezydenta." W jakim celu? Czy to prezydent podrzucił na trasie promu podwodną skałę lub z jego rozkazu udali się w ten rejs? A może w domu prezydenta znajdują się ci zaginieni?
    albo:
    "Żądamy odpowiedzi od władz. Dlaczego nie wydajecie rozkazów? Dlaczego nic się nie dzieje? "
    Nic się nie dzieje? A akcja ratownicza to NIC?
    TO W kOREI RZĄD MUSI WYDAWAĆ ROZKAZY SŁUŻBOM RATOWNICZYM???

    A tak na marginesie zapytam Kto tam zawlókł smoleńskiego bakcyla?

  • mangusta3

    Oceniono 16 razy -6

    Płynęli na wyspę Jeju-do i tak jak w 1948-1949 doszło tam do niewyobrażalnej rzezi ludności cywilnej tak teraz doszło do niewyobrażalnej katastrofy morskiej z udziałem młodzieży szkolnej...wściekłość ludzi słusznie kieruje się przeciwko córce dyktatora, która wręcz przez amnezję społeczną została prezydentem państwa...podobnie zresztą jak siostrzyczka skorumpowanego miliardera, który rządził Tajlandią...

  • anal_threat

    Oceniono 80 razy 76

    "W spokojnych wodach, 400 km od lądu, prom tonął przez ponad dwie godziny" - Ja pier... 400 km od lądu. Jakim trzeba być głąbem żeby takie coś napisać? Tak panie redaktorku prom znajdował się 400 km od lądu hahaha szczególnie że na wielu zdjęciach z akcji ratowniczej widać w tle ląd i góry. Masakra. Polskie dziennikarstwo czyli bezmyślne i koślawe tłumaczenie informacji z zachodnich dzienników informacyjnych.

  • r7m8

    Oceniono 40 razy 6

    Zaginął jakiś prom? Wiem że niedawno jeden zatonął. Pomieszanie z poplątaniem.

  • naz_niepoprawna

    Oceniono 37 razy 27

    Nie ma to jak koślawe tłumaczenie agencyjnych doniesień. Gratulacje WB za dostanie się do programu "GraŻ o staSZ". Powodzenia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX