Pokazujemy, z czym nie poradzili sobie Polacy w teście PISA. ?Mamy kłopot z wykorzystaniem komputera" [ZADANIA]

19.04.2014 20:00
Lekcja informatyki w SP nr 17 na nowych komputerach

Lekcja informatyki w SP nr 17 na nowych komputerach (fot. Michał Bedner / Agencja Gazeta)

?Młodzież nie radzi sobie z codziennymi problemami? - ogłosiły media po opublikowaniu wyników dodatkowej części badań PISA. Rzeczywiście, zadania, z którymi mieli się zmierzyć, wydawały się proste - kupno biletu w automacie czy obsługa odtwarzacza MP3 nie powinny przecież stanowić trudności dla nastolatków. - Uczniowie na co dzień nie mają problemów z takimi czynnościami - mówi dr Michał Sitek, zastępca dyrektora IBE. Jego zdaniem kłopoty zaczynają się, gdy trzeba wykorzystać komputer.
Cel badania PISA* jest prosty: chodzi o porównanie umiejętności uczniów z całego świata, by móc poprawić jakość nauczania i edukacji. Wyniki nastolatków są następnie przekształcane w taki sposób, aby średnia dla krajów OECD wynosiła 500 punktów, a ok. dwie trzecie uczniów z tych krajów miało wynik mieszczący się w przedziale 400-600 punktów.

W ostatnim czasie PISA opublikowała wyniki osiągnięte przez nastolatków w ostatniej części - rozwiązywaniu problemów. Nasi uczniowie zdobyli średnio 481 punktów, czyli mniej niż m.in. Anglicy czy Niemcy, których znacznie wyprzedziliśmy w innych częściach testu. "Polska młodzież nie radzi sobie z codziennymi problemami" - grzmiały wtedy nagłówki. Czy słusznie? Pokazujemy zadania, z którymi musieli zmierzyć się uczniowie.

Oto niektóre z opublikowanych pytań:

Robot porusza się w określony sposób. Co by się stało, gdyby ruszył w drugą stronę?



W tym zadaniu obliczano długość drogi i sprawdzano jej różne warianty:



Uczniowie nie tylko musieli kupić bilet. Mieli też sprawdzić, która opcja będzie bardziej opłacalna:



W pierwszej części ćwiczenia trzeba było dowiedzieć się, jak działa klimatyzator. W drugim podpunkcie należało natomiast ustawić odpowiedni program w 4 krokach:



"Lekcje z komputerami to koszmar... od razu wchodzą na FB"

Czy to zaskoczenie, że Polscy uczniowie mieli trudności z powyższymi zadaniami? Zapytaliśmy o to nauczycielkę z jednego z warszawskich gimnazjów. - To, co niepokoi mnie jako nauczyciela, to podobieństwo zadań oraz polecenia, które są długie i mogą nie być dla wszystkich jasne. Tak nie powinno się formułować testów - zauważa. Jak dodaje, zadania faktycznie odbiegają od treści, które uczniowie przerabiają na lekcjach. - Te zadania PISA które widziałam sprawdzają raczej umiejętności techniczne czy myślenie abstrakcyjne, choć oczywiście nie mam tu na myśli zadania z biletomatem - zastrzega pani Maria.

Pani Maria przyznaje też, że problem jest to, jak wyglądają w gimnazjum lekcje z wykorzystaniem komputerów. - To jest osobna historia. Lekcje, podczas których uczniowie mieliby pracować na komputerach i ćwiczyć takie umiejętności, to koszmar. Uczniowie od razu włączają Internet i gdy tylko nauczyciel się odwróci, wchodzą na Facebooka. Nie da się przecież stać każdemu nad głową. Dlatego z sali komputerowej i programów edukacyjnych korzystamy rzadko, nie chcę marnować lekcji - podkreśla Maria.

"Uczniowie na co dzień nie mają problemów z takimi czynnościami"

O możliwych przyczynach gorszych osiągnięć polskich uczniów w dodatkowej części badania pytamy też dr. Michała Sitko, zastępcę dyrektora Instytutu Badań Edukacyjnych ds. badawczych oraz członkiem zespołu badawczego PISA w Państwowej Akademii Nauk:

Aneta Bańkowska, Gazeta.pl: Polscy uczniowie wypadli w części "rozwiązywanie problemów" gorzej, bo z zadaniami musieli się zmierzyć na komputerach?

Dr. Michał Sitek, IBE: Przy tworzeniu zadań z tej części testów PISA starano się zminimalizować rolę umiejętności komputerowych czy matematycznych. Niemniej właśnie w takich zadaniach nasi uczniowie poradzili sobie relatywnie gorzej niż w częściach, które były rozwiązywane na papierze. Być może mniej poważnie traktowali te testy, bo rzadziej niż np. uczniowie amerykańscy się z nimi stykają.

Z drugiej strony polscy uczniowie w ankiecie w badaniu PISA wyróżniają się pod względem korzystania z komputera do poszukiwania informacji oraz rozrywki, np. grania w gry komputerowe. Natomiast jak widać komputer jest rzadziej wykorzystywany do celów edukacyjnych. To może być przyczyna relatywnie gorszego wyniku uczniów w tym badaniu.

Uczniowie nie mieliby jednak problemów z wykonaniem tych zadań w życiu codziennym, np. kupnem biletu w automacie.

- Oczywiście, uczniowie na co dzień nie mają problemów z takimi czynnościami. Kłopoty zaczynają się wtedy, kiedy muszą dokładnie przeczytać polecenie, zapamiętać zawarte w nim informacje i nauczyć się nieznanego mechanizmu.

Akurat w tym zadaniu większość błędnych rozwiązań polegała na tym, że uczniowie naciskali przycisk "kupuję", nie zmieniając liczby biletów, które zamawiają. Mógł to być wynik nieuwagi i zbyt pospiesznego rozwiązywania zadań.

Rozmawiałam z kilkoma nauczycielkami, wszystkie mówiły, że podczas lekcji uczniowie rzadko korzystają z komputerów. Zauważyły też, że zadania w tych testach są nietypowe, nie odpowiadają temu, co przewiduje program.

- Uczniowie gorzej radzą sobie z problemami, które nie są typowo "szkolne" i nie nawiązują do wiedzy nabywanej na lekcjach. Dlatego też trudniejsze są dla nich te zadania, w których istnieje wiele rozwiązań i trzeba samemu przekonać się, jak działa jakiś mechanizm. Takie zadania są trochę oderwane od tego, co "przerabia się w szkole", ale są bliższe wielu sytuacjom życiowym.

Być może to słabość polskiej szkoły, na którą wskazały wyniki tej części badania. Pokazują, że powinniśmy pójść dalej w stronę kształtowania ogólnych umiejętności myślenia abstrakcyjnego, w kierunku rozwiązywania zadań otwartych, w których stosowanie określonych metod działania nie jest sugerowane w tak oczywisty sposób.

Czy te wyniki rzeczywiście oznaczają, że trzeba coś zmienić w naszym systemie edukacji?

- Polscy uczniowie znaleźli się poniżej średniej z 28 krajów, więc wypadliśmy podobnie jak Szwedzi, Rosjanie czy Słowacy. Wcale nie jesteśmy na końcu tabeli. Jednak rzeczywiście zasadnicze pytanie brzmi, czy to powinno nas martwić?

Istnieje kilka przesłanek, że tak. Z umiejętnościami cyfrowymi i wykorzystaniem komputera mamy najwyraźniej problem. Mówią też o tym wyniki przeprowadzonych przez nas badań osób dorosłych PIAAC, ukierunkowanych na umiejętność wykorzystywania technologii informacyjno-komunikacyjnych. W Polsce sporo osób odmówiło w ogóle wykonywania tego testu; nawet ci, którzy się zgłosili, wypadali relatywnie gorzej niż osoby z innych krajów OECD.

*Program Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów (Programme for International Student Assessment) jest koordynowany przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD)

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Komentarze (145)
Pokazujemy, z czym nie poradzili sobie Polacy w teście PISA. ?Mamy kłopot z wykorzystaniem komputera" [ZADANIA]
Zaloguj się
  • kamilakania

    Oceniono 2 razy 2

    Niby tacy obeznani ze sprzętem ale widocznie tylko jeśli chodzi o głupoty... ewidentnie trzeba coś zmienić w naszym systemie edukacji. W takim razie zastanawiam się też po co tym dzieciakom te najlepsze komputery skoro nawet nie potrafią wykorzystać ich możliwości. Czytałam niedawno taki artykuł i interia360.pl/polska/artykul/zycie-z-importu,67679 i wygląda na to, że popisywać to się potrafi każdy ale nie za bardzo jest czym jak pokazują badania...

  • frida.lyngstad

    Oceniono 1 raz 1

    "Zauważyły też, że zadania w tych testach są nietypowe, nie odpowiadają temu, co przewiduje program."

    Ale oczywiście, że tak. Ja też się uczyłam tak, by zdać egzamin, a nie tak, żeby się nauczyć.

    "Przyczyną błędów mogła być nieuwaga i zbyt pospieszne rozwiązywanie testu"
    Dobra, dobra. Ja wiem, co jest przyczyną błędów. Odpowiadam i zachowuję się tak, jak myślę, że egzaminator chciałby usłyszeć/zobaczyć.

  • sapiens_h

    0

    Innymi słowy dzieciaki poległy z powodów braków technologicznych (ukłony w stronę rządu i troski o nowoczesną szkołę) oraz czynnościach życiowych (ukłony w stronę rodziców).

  • jackie71

    0

    Podczas Świąt rozmawiałam z mamą dziewczynki, która we wrześniu idzie do gimnazjum. Najważniejsze problemy to: 1. średnia, 2.czy dostanie się do wybranego gimnazjum i jak się znajdzie w nowym środowisku. Wiem- ważne. Ale z drugiej strony obserwuję, że 12-latka jest traktowana, jak maluch ( ale nie mój, bo moja 6-latka od zawsze ma prawo głosu i często jej opinia jest decydująca ), jej pomysły na spędzanie czasu są torpedowane, bo przecież jest masa zajęć, którym należy się poświęcić... Dziewczyna z góry wie, że dyskusje na temat jej pomysłów są skazane na niepowodzenie. Słowem: będzie posłusznym kujonem z zakodowanym schematycznym sposobem myślenia wdrukowanym częściowo przez szkołę, a częściowo przez mamusię. Miodzio ;).

  • uthark

    0

    W szkole, w której uczy moja żona, informatyki uczy pani dyrektor po podyplomowej informatyce dla nauczycieli. Pani dyrektor nie potrafi normalnie wyjustować czy wyśrodkować linii dokumentu w Wordzie - robi to przez wstawienie odpowiedniej liczby spacji w odpowiednim miejscu. I ta pani ma uczyć dzieci obsługi Worda.

  • uthark

    0

    Bezproblemowo można zachować dostęp do Internetu, ale zablokować FB, NK i inne portale społecznościowe. Od tego są proxy i firewall (nie mam na myśli firewalla na kompie, a zewnętrzne urządzenie).

  • costamholik

    Oceniono 3 razy 3

    Moja córka chodzi do szkoły publicznej w Singapurze. Od pierwszego dnia pierwszej klasy ma zajęcia z bezwzrokowego pisania na klawiaturze, oraz zadania domowe przez internet. W przedszkolu (4-5 lat) również miała zajęcia wykorzystujące komputer (Computer Aided Learning). Jestem pewien, że w przypadku wspomnianego USA jest podobnie. Obudźcie się ludzie. Komputer jest świetnym narzędziem uzupełniającym naukę. Tylko trzeba z niego świadomie korzystać. I to nie wymaga czarów ani zmiany programów szkolnych...

  • q-ku

    Oceniono 3 razy 3

    "Czy to zaskoczenie, że (!!!) Polscy (!!!) uczniowie mieli trudności z powyższymi zadaniami? "

    na pewno polscy młodzi adepci dziennikarstwa mają kłopoty z językiem polskim....

  • szary212

    Oceniono 5 razy 3

    jakbym dostała taką instrukcję epicką na temat kupna biletu, to bym w życiu nigdzie nie dojechała, bo w połowie czytania mózg by mi się wyłączył
    na szczęście w normalnym życiu biletomaty i klima działają prościej, chociaż instrukcje obsługi czegokolwiek po polsku to generalnie dramat - językowy, a więc zrozumieć się nie da
    popatrzcie na nasze ustawy pisane przez rozmaitych geniuszy - statystyczne badania wykazały, że aby zrozumieć, o co chodzi w przeciętnej ustawie - rocznie produkujemy 16 tys. stron ustaw - trzeba mieć co najmniej doktorat oraz zdolności do myślenia matematycznego/abstrakcyjnego :)
    a tymczasem amerykański Bill of Rights mieści się na jednej stronie:)
    prostota, głupcze!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje