Wschód Ukrainy: węgiel, huty, przemysł zbrojeniowy. Teraz są tam rosyjskie flagi [5 PUNKTÓW]

Anna Pawłowska
14.04.2014 13:59
Separatyści w Słowiańsku

Separatyści w Słowiańsku (Fot. GLEB GARANICH/REUTERS)

Krym jest już dla Ukrainy stracony i nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie udało się ponownie włączyć do kraju anektowane przez Rosję terytorium. Teraz władze w Kijowie najbardziej obawiają się powtórzenia krymskiego scenariusza na wschodzie kraju, gdzie od tygodnia budynki administracyjne okupowane są przez prorosyjskich separatystów.
Scenariusz jest dobrze znany z Krymu: terytorium, na którym dominuje ludność rosyjskojęzyczna, nie uznaje władzy w Kijowie i zaczyna szukać ochrony u wschodniego sąsiada, domagając się referendum. Zanim do niego dojdzie, uzbrojone grupy samoobrony zajmują kolejne budynki i wywieszają rosyjskie flagi. Tym razem jednak władza deklaruje, że nie odpuści i siłą usunie separatystów. Oni z kolei zapewniają, że nie zamierzają się poddawać i są gotowi do walki. Co trzeba wiedzieć o kryzysie na wschodniej Ukrainie?

1. Wschód Ukrainy: górnicy i strach przed faszystami

Wschodnie regiony Ukrainy różnią się od zachodnich czy nawet od stolicy tak bardzo, że już od wielu lat niektórzy politolodzy mówili wręcz o dwóch Ukrainach. Donieck, Charków, Ługańsk to przemysłowe zagłębie: kopalnie, huty i fabryki przemysłu ciężkiego i zakłady zbrojeniowe sprawiają, że to wyjątkowo ważna część ukraińskiego terytorium, której oderwanie miałoby katastrofalne skutki dla gospodarki. To właśnie wschód Ukrainy wypracowuje większość dochodów pochodzących z eksportu.

Niezależnie od wszystkich problemów Wschodu: ogromnej korupcji, rządów oligarchów i niejasnych powiązań lokalnej władzy z biznesmenami, a nawet najwyższego na Ukrainie poziomu bezrobocia, to właśnie w tych regionach idea integracji z UE budziła najmniejszy entuzjazm. Konserwatywnym mieszkańcom regionu czerpiącym informacje w dużej mierze z mediów rosyjskich Unia kojarzy się z kryzysem gospodarczym, przestępczością i seksualną rewolucją. Poza "homoseksualistami z Zachodu" obawiają się też "faszystów" i "banderowców", jak rosyjskie media określały protestujących na kijowskim Majdanie.

2. Separatyści i operacja antyterrorystyczna

Separatystyczne nastroje na wschodzie Ukrainy nasilały się od pewnego czasu i już w trakcie kryzysu na Krymie słychać było głosy, że Doniecczyna może iść w ślady półwyspu. 6 kwietnia grupy zamaskowanych osób zaatakowały budynki administracyjne. Zajęli siedzibę SBU w Ługańsku i budynki władz obwodowych w Charkowie i Doniecku. W kolejnych dniach siły bezpieczeństwa próbowały usuwać separatystów z zajętych budynków, a "samoobrona" atakowała kolejne obiekty i blokowała drogi dojazdowe, żeby nie dopuścić do przyjazdu "majdanowców".


Ukraińska agencja informacyjna zamieściła na Twitterze infografikę, która pokazuje aktualną sytuację na wschodzie kraju

Siły bezpieczeństwa rozpoczęły akcję antyterrorystyczną, której celem jest stabilizacja sytuacji w regionie i odbicie wszystkich okupowanych budynków. Separatyści deklarują, że nie zamierzają składać broni i są gotowi do walki. Są już pierwsze ofiary starć. W Słowiańsku z rąk separatystów zginęły cztery osoby - podała stacja TCH. Ofiary to m.in. dwóch funkcjonariuszy ukraińskiej SB, których zastrzelono przy wjeździe do miasta, oraz jeden cywil.

3. Kim są separatyści?

Oficjalnie separatyści to po prostu młodzi, rosyjskojęzyczni ludzie, którzy nie uznają władzy w Kijowie i chcą przeprowadzenia w regionach referendów, takich jak w Autonomii Krymskiej. Eksperci zwracają natomiast uwagę, że atakujące grupy są nieliczne, ale bardzo dobrze zorganizowane. Władze w Kijowie twierdzą, że za organizacją manifestacji i ataków stoją rosyjskie służby. "We wschodnich obwodach Ukrainy rosyjskie służby specjalne i dywersanci rozpoczęły przejście do zakrojonej na szeroką skalę operacji separatystycznej w celu przejęcia władzy, destabilizacji sytuacji z zagrożeniem dla życia ukraińskich obywateli, a także oddzielenia wschodnich regionów od naszego państwa" - głosi oświadczenie MSZ.

Dowody takiej działalności Rosji mają być przedstawione w Genewie 17 kwietnia. Już teraz wiadomo jednak o zatrzymaniu agentów GRU zaangażowanych w wywoływanie zamieszek na wschodzie kraju. Szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Andrij Parubij powiedział, że wśród zatrzymanych są obywatele Ukrainy, agenci, którzy byli dotychczas "uśpieni". Wcześniej informowano też o zatrzymaniach "uzbrojonych grup dywersyjnych".

Sam przebieg zamieszek pokazywał, że demonstranci - nawet jeśli rzeczywiście są Ukraińcami - nie mieszkają w miastach, w których organizowali szturmy. W Charkowie pomylili budynki i zamiast przed ratuszem stali przed operą, domagając się rozmów z merem. Także w mediach społecznościowych pojawiają się ogłoszenia o organizowanych "wycieczkach" z Rosji na Ukrainę, by "stanąć w obronie rosyjskojęzycznej ludności".

4. Czego chcą separatyści?

Separatyści w Doniecku i Charkowie ogłosili powstanie republik ludowych. Domagają się przeprowadzenia referendów, które zalegalizują oficjalny status republik. Następnie republiki miałyby przyłączyć się jako nowe podmioty do Federacji Rosyjskiej. Separatyści już teraz posługują się symboliką rosyjską - flagi FR wywieszone są we wszystkich okupowanych budynkach. Sięgają też do symboliki z czasów ZSRR. Niektórzy ze szturmujących i pilnujących barykad mają m.in. portrety Józefa Stalina.

5. Rosyjska rozgrywka

Niezależnie od tego, czy rzeczywiście zamieszki na wschodzie Ukrainy są rzeczywiście sterowane przez Rosję, faktem pozostaje, że są dla Rosji bardzo korzystne. Każda postawa kijowskich władz może być dla Władimira Putina kolejnym atutem. Brak zdecydowanych działań będzie dowodem na słabość nowego rządu i możliwym wstępem dla dalszego przejmowania ukraińskiego terytorium przez Federację Rosyjską. Radykalne działania z wykorzystaniem wojska mogą natomiast stać się pretekstem dla wkroczenia armii rosyjskiej w celu "obrony praw rosyjskich obywateli". - Wykorzystanie siły przeciw demonstrantom doprowadzi do kryzysu i ograniczenia kontaktu między nami - mówił dziś szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow,

Z drugiej strony - nie ma pewności, że wariantem najbardziej interesującym Rosję jest rzeczywiście aneksja kolejnego ukraińskiego terytorium. Oficjalnie władze rosyjskie naciskają na przejście z systemu unitarnego na federacyjny, w którym poszczególne regiony miałyby bardzo szerokie uprawnienia, włącznie z możliwością występowania na arenie międzynarodowej. Eskalacja konfliktu we wschodnich regionach może być też przeszkodą w przeprowadzeniu zaplanowanych na maj wyborów prezydenckich, których Rosja nie uznaje.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (198)
Zaloguj się
  • abc1333

    Oceniono 395 razy 55

    Wschód i poludnie ukrainy jest bardzo silnie zwiazane etnicznie, kulturowo , językowo a przede wszystkim gospodarczo z Rosją. Tam idzie 80 % eksportu tych regionów. Ta część Ukrainy jest bogatsza niż zachód i sponsoruje netto Kijów i obwody zachodnie. Nowy rząd w Kijowie ustawił sobie Rosję jako wroga nr 1 i zakazał, ograniczył handel z Rosją. W konsekwencji , ludzie tam pozbawieni zostaną pracy, środków do życia ect. Już ograniczane są świadczenia społeczne wydatki na szkoły itd. ( Rosną za to na zbrojenia , bez sensu, bo nie przeciwstawią się Rosji militanie )
    W tym świetle protesty mieszkańców są uzasadnione i wcale nie potrzeba tam agentów rosyjskich do wywołania zamieszek.
    Bzdurna polityka Kijowa wobec Rosji i Rosjan doprowadzi w tym dwunarodowym , dwukulturowym kraju do wojny domowej.
    Lepiej sie podzielić niż trwać w tym chocholim tańcu aż do somalizacji Ukrainy.
    Lepiej zrobić to na sposób Czechosłowacki niż Jugosłowiański.

  • micdep

    Oceniono 160 razy 52

    I znowu "Experci" ciekawe slowo ..oni byli przed napadem na Irak, oni byli przed napadem na Jugoslawie i oni sa w tzw "arabskiej wiosnie" no i oczywiscie sa na Ukrainie. Ciekawe kto ich slucha chyba tylko nieliczni z tak zwanej grupy ludzi czuwajacych przed TV ..

  • kartownik

    Oceniono 92 razy 40

    Żadnego odłączania wschodu Ukrainy nie będzie. Rosji to się nie opłaca. Gdyby zabrali wschód to pozostała część Ukrainy zostałaby zdominowana przez nacjonalistów z zachodu i na wieki stracona dla Rosji. Lepiej uczynić Ukrainę państwem federacyjnym i doprowadzić do tego, żeby bogaty prorosyjski wschód całkowicie zdominował nacjonalistyczny zachód. Dopiero potem można będzie powalczyć o ścisłe ,a może nawet bardzo ścisłe związki z Rosją. Ukrainę w krótkim i średnim okresie czeka potężna zapaść gospodarcza. A na tym tle rozwinie się najważniejszy wymiar kryzysu czyli zapaść demograficzna. W momencie rozpadu ZSRR Ukraina liczyła 53 miliony mieszkańców. Teraz jest ich tam ok. 44 miliony z czego ok. 2 miliony na Krymie. Wszystko wskazuje że w ciągu najbliższych 10 lat ubędzie tam przynajmniej 10 milionów mieszkańców. Czyli kraj skurczy się do ok. 30 milionów ludności w dodatku o fatalnej strukturze wiekowej.
    Zachowanie władz w Kijowie jest zupełnie zrozumiałe. Jak w anegdocie o Napoleonie – nie mają armat, czyli sprawnych i lojalnych oddziałów . Skoro rządzenie zaczęli od dwu arcygłupich decyzji czyli ogłoszenia nacjonalistycznej, antyrosyjskiej krucjaty i zniszczenia oddziałów wewnętrznych (Berkutu) i upokorzenia ich członków. Teraz wyszkoleni specjaliści od wojny są po stronie separatystów a Turczynowi i Jaceniukowi wszystko rozłazi się w rękach jak rzadkie g…o. Można jeszcze próbować zrozumieć działających pod wpływem emocji Ukraińców. Ale oni przecież byli ciągle inspirowani przez profesjonalnych polityków w USA i Polski i taka klapa

  • martinwoj

    Oceniono 37 razy 27

    A najwazniejsze to trzeba pamietac, ze konflikt zaczal sie kiedy Zachod demokratycznie ustalil nowa wladze na Ukrainie.

  • djemen

    Oceniono 117 razy 25

    A ja przecieram oczy dlaczego władze Ukrainy nie reagują. Rozumiem Krym z regularnym wojskiem rosyjskim.

    Ale jakies grupki które wziely posterunek. To nie mają jednostek specjalnych w tym rejonie?
    .
    I jeszcze to ultimatum a nikt nawet jednego Ukrainskiego zolnierza tam nie widzial by porzadek zaprowadzic. No coz. Oddajecie putinowi po kawalku kraj i to bez najnniejszego oporu.

  • brat_ramzesa

    Oceniono 44 razy 24

    Ruskie niby organizuje a miejscowi nic nie wiedza?!?!
    Gazecina, daj spokoj!

  • mooki

    Oceniono 44 razy 20

    New Jersey nie domaga sie i nigdy sie nie bedzie sie domagac ochrony od polskiego rzadu.

  • supertlumacz

    Oceniono 108 razy 14

    Kapitalny tekst! Ma przygotować psychicznie Polaków do secesji wschodniej Ukrainy i do przyłączenia oderwanych części do FR.

    Nic z tego. Ukraina ma zostać przyłączona do FR cała , łącznie z Ukrainą Zachodnią, do linii Wisły: :Pamiętaj Lasze, że do Wisły nasze!

    Oczywiście ze względów taktycznych i szkoleniowych nie od razu, tylko stopniowo, kawałeczek po kawałeczku. To nie to samo jednorazowo opróżnić psu miskę, a zabierać mu z tej miski kiełbasę po plasterku....

    Radek sprawił duży zawód Putinowi bo WWP spodziewał się otrzymania nowoczesnej w pełni sprawnej tarczy, a tu tymczasem przygotowuje się instalację atrapy do celów szkoleniowych ze szkieletową obsługą na paszportach dyplomatycznych. A i to koło Słupska, po zachodniej stronie Wisły... :))) Wobec niesprawności zakupionych nielotów f16 niebo nad Polską będą patrolować myśliwce produkcji radzieckiej, jeszcze z okresu ZSRR. :)))

  • hr.kalashnikoff

    Oceniono 13 razy 13

    Wania w Doniecku niech siedzi cicho i ferdruje wyngiel, żeby Arse-nij we Lwowie miał za co latać z kijem i pomniki Banderze stawiać. A buntować się przeciwko wadzy w Kijowie to my ale nie nam. A taki Rusek to jeszcze chciałby głosować na kogo mu się podoba zamiast być szczęśliwy, że go te Arse- nije okradaja.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX