Awantura na konferencji o śledztwie ws. katastrofy smoleńskiej. Kuzyn ofiary: "To chamstwo, co prokuratura wyprawia!"

07.04.2014 12:08
- Biegli po przebadaniu 700 próbek nie znaleźli śladów po wybuchu na pokładzie samolotu Tu-154 - poinformowano na specjalnej konferencji Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Bliscy ofiar obecni na konferencji zarzucali prokuraturze dezinformację. - Jestem zażenowany! - krzyczał jeden z nich.
- To jest chamstwo, co wyprawia prokuratura. Rodziny dowiadują się z konferencji nieprawdziwych informacji. Jestem zażenowany - tak Stanisław Zagrodzki, kuzyn zmarłej w katastrofie Ewy Bąkowskiej zareagował na podane podczas konferencji informacje nt. zawartości hemoglobiny tlenkowęglowej we krwi ofiar katastrofy smoleńskie.

Jego zdaniem, podwyższony poziom CO stwierdzono u kilku osób, a nie - jak twierdzi prokuratura - tylko u jednej.

- Nie jest prawdą, że tak wysokie stężenia tlenku węgla we krwi mogło być wynikiem dyfuzji, tak jak podała prokuratura - krzyczał Zagrodzki.

Kochanowska: Za często mówicie "podobne do"

Z kolei Ewa Kochanowska, wdowa po Januszu Kochanowskim zarzucała przedstawicielowi prokuratury płk Ireneuszowi Szelągowi, że mówiąc o fragmentach skrzydła tupolewa, które utkwiły w brzozie, często używał wyrażeń "podobne" i "zbliżone do".

- Użyłem takich wyrażeń, bo tak mówili biegli. Dla osób nie związanych z prawem karnym może to brzmieć nietypowo, ale sędziowie i prokuratorzy są przyzwyczajeni do takiego ostrożnego formułowania sądów przez biegłych - tłumaczył się płk Szeląg.

Szeląg powiedział wcześniej, że z badań powłok lakierowych pobranych podczas oględzin brzozy wynika, że "lakier ten jest podobny pod względem kolorystyki, układu warstw i składu chemicznego z materiałem porównawczym zabezpieczonym z lewego skrzydła Tu-154M i może pochodzić z tego samolotu". Dodał, że biegli porównywali też próbki referencyjne pobierane z drugiego polskiego tupolewa i doszli do analogicznych wniosków.

Nie było materiałów wybuchowych

- Biegli z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Głównej Policji zbadali ponad 700 próbek. Badali zarówno próbki pobrane z pokładu samolotu, pnia brzozy oraz wbitych weń fragmentów metalu, jak i z ciał ofiar oraz miejsca katastrofy smoleńskiej - mówił szef WPO płk Ireneusz Szeląg.



- Biegli mieli nieskrępowany dostęp do miejsca katastrofy, jak również miejsca przechowywania wraku samolotu - podkreślił płk Szeląg. Dodał, że próbki z ciał pobrano w wyniku ich ekshumacji, korzystano też z przedmiotów znalezionych na miejscu katastrofy zgromadzonych w Centrum Szkolenia Żandarmerii Wojskowej w Mińsku Mazowieckim.

Wnioski, które decyzją prokuratora prowadzącego śledztwo będą opublikowane na stronach internetowych WPO, głoszą, że zarówno na ciałach, jak i na częściach samolotu oraz pozostałych przedmiotach nie ujawniono śladów materiałów wybuchowych ani substancji powstałych w wyniku degradacji tych materiałów.

- Na podstawie oględzin uszkodzeń mechanicznych wraku biegli doszli też do wniosku, że nie ma na nich śladów po tzw. wybuchu punktowym, zaś na podstawie oględzin miejsca upadku samolotu stwierdzono, że nie noszą one cech jak po wybuchu przestrzennym - ogłosił płk Szeląg.

Wszyscy byli trzeźwi w chwili śmierci

Mówił także o wyniku badań toksykologicznych zwłok. - Z tych badań wynikają trzy konkluzje. Po pierwsze: wszystkie przebadane osoby, w tym gen. Andrzej Błasik, były trzeźwe w chwili zgonu. Po drugie: wykluczono możliwość śmiertelnego zatrucia ofiar tlenkiem węgla. Po trzecie: w organizmach przebadanych ofiar nie stwierdzono obecności substancji, które mogły mieć wpływ na ich sprawność psychomotoryczną - podkreślał.

- Przeprowadzono także analizę broni funkcjonariuszy BOR obecnych na pokładzie. Biegli stwierdzili, że nie jest możliwe ustalenie, kiedy ostatni raz wystrzelono z badanych pistoletów - mówił płk Szeląg.

Dodał jednak, że na zwłokach pasażerów tupolewa nie stwierdzono obrażeń innych niż typowe dla ofiar katastrofy komunikacyjnej.

Płk Szeląg: Nie ma wątpliwości - wrak musi wrócić do Polski

Ostatnio śledztwo prowadzone przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie zostało przedłużone o kolejne pół roku - do 10 października.

- Stan sprawy nie pozwala na jej zamknięcie. Prokuratorzy czekają na realizację wniosków o międzynarodową pomoc prawną, głównie z Rosji. Choć większość z przedstawionych Rosji 24 wniosków została zrealizowana, wciąż czekamy przede wszystkim na zwrot szczątków samolotu, dokumentacji nt. wyposażenia i prawników lotniska w Smoleńsku oraz aktów prawnych regulujących działanie tego lotniska - tłumaczył płk Szeląg.

- Wrak musi wrócić do Polski, co do tego nie ma wątpliwości. Trzeba sobie uzmysłowić, dlaczego jest on potrzebny do prowadzenia postępowania. Otóż wrak nie jest po to, żeby zalegać na podwórku lub w hangarze, ale po to, by biegli mogli przeprowadzić na nim badania - mówił płk Szeląg.

Dodał jednak, że do tej pory biegli nie mieli utrudnionego dostępu do wraku na terenie Rosji.

Prokuratura czeka także na inne zlecone opinie. Chodzi m.in. o opinie fonoskopijne dotyczące zapisów rozmów z wieży smoleńskiego lotniska oraz nagrania z samolotu Jak-40, który lądował w Smoleńsku krótko przed katastrofą Tu-154M. Mają być one gotowe pod koniec lipca. Ponadto dla prokuratury przygotowywane jest całościowe opracowanie dotyczące okoliczności tragicznego lotu z 10 kwietnia 2010 r.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Komentarze (449)
Zaloguj się
  • fakiba

    Oceniono 819 razy 627

    Antek teraz to będziesz nową dawkę prochów łyknąć żeby jakieś nowe wizje i urojenia się pojawiły

  • blechtrommel

    Oceniono 472 razy 398

    Punktowe wybuchy kolejnych teorii okołopisowskich sieją straszliwe spustoszenie w głowach wyznawców. Wyznawców oraz cwanych publicystów, którzy zrobili sobie ze smoleńskiego podgmyziania sposób na zarabianie kasy.

  • fakiba

    Oceniono 465 razy 353

    Posumować to można w ten sposób , że tylko w pustym łbie Antka coś wybuchło

  • fakiba

    Oceniono 363 razy 279

    Jak długo żaden pisior nie miał dostępu do wraku , to żadnych materiałów wybuchowych nie znajdą , dopiero jak "fachowcy od Antka zaczną podkładać jakiś trotyl to i będzie możliwość jego wykrycia

  • g0sciu

    Oceniono 290 razy 244

    a co tam oni moga wiedziec? obserwowali kiedys wybuchy w szopie? robili doswiadczenia na parowkach? znaja odglosy fiuuuu-bziuuuuu? pewnie nawet lotnictwem sie nie interesuja i nie odbyli wielu lotow jako pasazerowie lotow rejsowych!

  • chi_neng1

    Oceniono 97 razy 79

    "Bliscy ofiar obecni na konferencji zarzucali prokuraturze dezinformację. - Jesteśmy zażenowani! - krzyczeli."

    "To jest chamstwo, co wyprawia prokuratura. Rodziny dowiadują się z konferencji nieprawdziwych informacji - tak Stanisław Zagrodzki, kuzyn zmarłej w katastrofie Ewy Bąkowskiej "

    Czy to dlatego jestescie zazenowani, ze nie bylo wybuchow, zamachu, trotylu, helu etc ?

    Czy to dlatego prokuratura jest chamska, ze usuwa Wam spod nog to w co tak slepo uwierzyliscie a okazuje sie wierutnym klamstwem i paranoja?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje