Wojska NATO w Europie Wschodniej? Elmar Brok: Rosja nie zaatakuje jutro Polski. Negocjujmy, by zabrała armię z granic Ukrainy

03.04.2014 12:55
Elmar Brok

Elmar Brok (Fot. Marc DOSSMANN/>>>European Union 2014-EP)

Donald Tusk zadeklarował, że Polska chce zwiększenia w swoich granicach obecności wojsk NATO. - Jeśli chce się skądś wyprosić czyjąś armię, nie wprowadza się tam własnej. Nie jesteśmy w sytuacji, w której następnego dnia rosyjskie wojska dokonają inwazji na Polskę - mówi portalowi Gazeta.pl niemiecki europoseł Elmar Brok.
Michał Gostkiewicz: Gazeta.pl: Czy do krajów Europy Wschodniej powinno się wprowadzić wojska Sojuszu - czego nie zrobiono od chwili ich akcesji?

Elmar Brok *): - W tej chwili ważniejsze są negocjacje z Rosją, by zabrała swoje wojska z ukraińskich granic.

A te negocjacje nie byłyby łatwiejsze, gdyby natowskie armie stały na wschodnich granicach Sojuszu, np. w Polsce i Rumunii?

- Jeśli chce się skądś wyprosić czyjąś armię, nie wprowadza się tam własnej. Czy to nie logiczne?

Być może logiczne z naszego punktu widzenia, pytanie, czy Kreml podziela tę naszą logikę.

- Kluczowa kwestia to to, jak możemy deeskalować obecną sytuację, by Putin wycofał swoje wojska - to jest najważniejsze pytanie obecnych dni. Najważniejsze.

I naprawdę pan sądzi, że to się da osiągnąć bez militarnego wzmocnienia wschodniej flanki NATO?

- Proszę pana, jeżeli jedna strona posuwa się naprzód, to druga się nie cofa.

Co jeśli ta druga już posunęła się naprzód?

- To nie 1914 rok. Mamy patrole nad niebem państw bałtyckich i nie jesteśmy w sytuacji, w której następnego dnia rosyjskie wojska dokonają inwazji na Polskę. Tego zagrożenia nie widzę.

Ja również. Pytam z punktu widzenia geopolityki.

- Z punktu widzenia geopolityki nie róbmy zatem błędów 1914 r. Automatyzmu. Mobilizacji. Mobilizacje prowadzą do wojny. Takie są doświadczenia z przeszłości.

Tylko gdzie nas doprowadzi obecna sytuacja, w której jedna strona tej mobilizacji praktycznie dokonała, a druga nie?

- Trwają obecnie negocjacje mające doprowadzić do tego, żeby do tej rzeczywistej mobilizacji nie doszło, żeby [rosyjskie] wojska wróciły do koszar. To jest ten obszar negocjacji, nad którym obecnie pracujemy. Czy to się stanie za dwa, czy trzy tygodnie, nie wiem. Ale czy myśli pan, że jeśli w tej chwili rozstawimy wojska NATO na wschodzie, to weszłyby na Ukrainę? Nikt nie chce rozpętać wojny.

Więc rozwiązanie...

- ...to rozwiązanie dyplomatyczne.

Powiedział pan otwarcie to, czego wiele osób w Brukseli i Waszyngtonie jeszcze nie chce mówić: że Krym do Ukrainy nie wróci.

- Nie powiedziałem tak.

A co pan powiedział? Bo tak podał "Frankfurter Allgemeine Zeitung"...

- Powiedziałem, że sprawa jest zamknięta - ale z rosyjskiego punktu widzenia. I że w tym momencie nie ma szans na odzyskanie Krymu, ale nie powinniśmy akceptować tego stanu rzeczy, ponieważ jest to wbrew prawu międzynarodowemu.

Mówił pan też, że Zachód powinien zaakceptować neutralność Ukrainy, a jej ewentualne wejście do NATO jest mało realne...

- To jest stanowisko ukraińskiego rządu. Moim zdaniem w tym momencie powinni skupić się nad przygotowaniem do przyjęcia umowy stowarzyszeniowej i dalszym rozwoju. I bardzo wspieram stanowisko ukraińskiego rządu.

Ale nie wyklucza pan w przyszłości wejścia Ukrainy do NATO?

- Uważam, że teraz jest czas na deeskalację, nie na eskalację sytuacji. Powinniśmy unikać kolejnych napięć, by uniknąć dalszej inwazji Rosji na Ukrainę. To najważniejsze zadanie - utrzymanie jedności Ukrainy i uniknięcie destabilizacji, szczególnie we wschodnich rejonach tego kraju.

Jak w Brukseli jest oceniany Arsenij Jaceniuk i jego rząd?

- Jaceniuk to porządny polityk i robi wszystko, co w obecnej sytuacji jest w jego mocy, by opanować sytuację w kraju, utrzymać legalistyczne stanowisko Ukrainy wobec Krymu i doprowadzić do przeprowadzenia demokratycznych wyborów, potwierdzić i umocnić legitymację obecnych władz.

Poseł Jacek Saryusz-Wolski w rozmowie ze mną powiedział, że UE przekaże Ukrainie więcej pieniędzy niż USA, zakładam więc że plan Brukseli to jak najsilniejsze związanie ekonomiczne Ukrainy ze wspólnotą europejską.

- I sankcje wobec Rosji. To jest rozwiązanie: stabilizacja ekonomiczna i polityczna Ukrainy i znaleźć sposób na obniżenie napięcia i uniknięcie wejścia rosyjskich wojsk do wschodniej Ukrainy. Ale napięcie nie spadnie, jeśli rozmieści się wojska NATO w Polsce. Co dalej? Wysłać wojska NATO na Ukrainę?

Niemcy mają u siebie bazę Ramstein, czemu nie zrobić podobnej w Polsce?

- I wtedy Rosja powie: ponieważ to jest blisko naszych granic, to my musimy mieć "swoje Ramstein" na Ukrainie. To kolejny krok. Czy to rozsądne? De-es-ka-la-cja (Elmar Brok mówi z naciskiem). Deeskalacja być może poprawi sytuację. Nie wiemy. Ale próbujmy.

Jak silna jest w Komisji i Parlamencie motywacja do pracy na rzecz przetrwania Ukrainy w obecnych granicach i jej stabilizacji?

- Jeżeli ktoś decyduje, żeby wydać na to 11 miliardów euro, to zadawanie takiego pytania jest chyba nie fair. Nigdy Unia nie przeznaczyła tak dużo pieniędzy na podobny cel. Są też dwa pierwsze etapy sankcji, które już działają. Trzecia faza może zostać wprowadzona. W ten sposób chcemy to rozwiązać i tak będziemy działać. Nikt nie będzie rozpętywał wojny.

Kiedy możemy się spodziewać podpisania gospodarczej części umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą?

- Pamiętajmy, że to było życzenie Ukrainy, żeby się z tym na razie wstrzymać. Gdyby w tej chwili wdrożyć całość umowy, nie byłoby to korzystne dla ukraińskiej gospodarki. Ustabilizujmy najpierw ten kraj, politycznie i gospodarczo.

Czy w świetle wydarzeń na Ukrainie i eskalacji konfliktu przez Władimira Putina uważa pan, że wschodnia flanka UE powinna być wzmocniona, a Wspólna Polityka Bezpieczeństwa i Obrony powinna być ważniejsza niż kiedykolwiek i lepiej finansowana? W ostatnich latach kraje UE raczej oszczędzały na budżecie na wojsko.

- To nie jest tylko kwestia pieniędzy, ale dalszej kooperacji. To było dyskutowane na ostatnim szczycie UE w grudniu 2013 r. Mamy efekt synergii, mamy wspólne mechanizmy zaopatrzenia, mamy bliższą współpracę w ramach Europejskiej Agencji Obrony, aby lepiej wykorzystywać już dostępne fundusze. Kraje europejskie wydają na zbrojenia 40-50 proc. tego, co Amerykanie, ale tylko z 10-procentowym rezultatem, ponieważ brakuje właściwej, sprawnej współpracy. Z tymi samymi pieniędzmi moglibyśmy zrobić o wiele więcej.

*) Elmar Brok jest europosłem Europejskiej Partii Ludowej (do której należy w Parlamencie Europejskim również PO). Jest jednym z najbardziej doświadczonych europosłów, w PE zasiada od 1980 r. Należy do niemieckiej partii CDU, kierowanej przez Angelę Merkel. W wyborach europejskich Brok został wybrany na siódmą z rzędu kadencję. Od 1999 do 2007 przewodniczył wpływowej Komisji Spraw Zagranicznych PE, obecnie znów jest jej szefem. Od "European Voice" otrzymał tytuł "Europejski Poseł Roku 2003".

Chcesz na bieżąco śledzić sytuację za granicą? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Zobacz także
Komentarze (376)
Zaloguj się
  • vito3

    Oceniono 567 razy 237

    ktos musial naszym cymbalom powiedziec co jest piec bo sami za ciemni,dobitnie i stanowczo deeskalacja

  • szmaciarewicz

    Oceniono 666 razy 184

    Uwaga, jest oczywiste że mośki chcą nas wmanewrować w konflikt z Rosją...W takiej chwili Sikorski jest dla Polski wyjątkowo niebezpieczną wtyką...

  • fred_die

    Oceniono 585 razy 179

    "Donald Tusk zadeklarował, że Polska chce zwiększenia w swoich granicach obecności wojsk NATO."

    Nie panie Tusk to pan to chce, ja tego nie chcę.

  • szmaciarewicz

    Oceniono 479 razy 169

    Swoją drogą ta międzynarodowa kompromitacja Tuska i Sikorskiego odbije się na pozycji Polski w Unii. Będziemy traktowani jako niedorozwinięte gamonie o co nas zawsze podejrzewano ale gdy nasi "liderzy" otworzyli usta przestano mieć wątpliwości...

  • korcia2000

    Oceniono 365 razy 127

    Pogląd słuszny. Obecność wojsk NATO na naszym terytorium może tylko rozdrażnić Rosję i w efekcie spowodować dalsze restrykcje gospodarcze. Rosja nam zagrażać nie będzie, jeśli nie będziemy mieszać się do jej polityki. Jakoś Rumunia, Węgry, Słowacja nie pchają się do nieswoich spraw i Rosji się nie lękają. Dużą rezerwę zachowuje stara Unia tylko Polska wychodzi zawsze przed szereg. I - powiedzmy szczerze - nie tyle chodzi nam o Ukrainę ile o zrobienie na złość Putinowi. Żyjemy rusofobią, dajemy jej dowody na każdym kroku a potem lękamy się o swoją skórę. Zresztą wątpię, by reszta Unii chciała nadstawiać głowy z powodu naszego awanturnictwa.

  • gnom_opluwacz

    Oceniono 363 razy 93

    "Mobilizacje prowadzą do wojny."

    Kurde, zawsze wiedziałem, że ta cała II WŚ to przez polską mobilizację była!

  • antybiurokrata

    Oceniono 202 razy 78

    Jak widzę po komentarzach, Polacy wciąż wierzą w propagandowe bajeczki o I-szej i II-giej wojnie światowej a to się tylko może źle skończyć.

    I-sza wojna nie była rezultatem jakiegoś Serbskiego czy innego nacjonalizmu, a zwłaszcza zamachu na Ferdynanda ale rezultatem próby pozyskania stref wpływu przez nowo-zjednoczone Niemcy. Skoro Niemcy uznali że otwarta wojna morska np. z Wielką Brytanią byłaby nierealistyczna, weszli w układ z Otomanami chcąc zbudować wielką potęgę Euro-Azjatycką. Kluczowym elementem tej strategi miała być linia kolejowa z Berlina do Bagdadu. Najsłabszym ogniwem były Bałkany, dlatego jak się wszyscy dowiedzieli o planach niemiaszków to tam zaczęli mącić na całego.
    1. Wielka Brytania nie miała zamiaru oddać kontroli nad Bliskim Wschodem, dlatego sfinansowała powstania arabskie
    2. Rosja się bała, że taki nowy układ kontrolujący cieśninę Bosforską by ich całkowicie odciął od świata, więc pakowała kasę w Bałkany.

    Dlatego każdy każdy grał jak grał. Niemiaszki jak zwykle wszystko swoimi utopiami spartoliły i doprowadziły do upadku Austro-Węgry i Imperium Otomańskie

    II-ga wojna.
    Bolszewicy zostali zainstalowani w Rosji za Zachodnie pieniądze. Lenin dostał kasę od Niemców aby rozwalić Rosję w podzięce za I-szą wojnę. Trocki przypłynął z kasą od Amerykanów. Stalin (na początku carski agent prowokator), wykiwał w całości obie sponsorowane grupy. Lenin został zamordowany, Trocki utracił władzę a Stalin na dodatek wysłał agentów aby podziękowali Trockiemu za zasługi poprzez wbicie mu młotka do lodu w czaszkę.

    Na dobre i na złe Stalin wykiwał Zachód i zaczął grać solo. To troszeczkę wkurzyło zachodnich graczy którzy wpakowali fortunę w Bolszewików. Stalin też się odwdzięczał wspierając rewolucje w Europie.

    Wtedy zrodził się plan militaryzacji Niemiec jako przeciwwagi, narzędzia do zniszczenia Stalina. Zachód CELOWO zbudował potęgę militarną Niemiec. Polska była tutaj cierniem u nogi bo jakoś nie kwapiła się aby znowu być polem bitewnym. Obiecywano nam masę bzdur, ale celem zawsze miała być wojna między Niemcami Hitlera a Stalinem a naszym zadaniem miało być nie utrudnianie tego projektu.

    Tutaj Hitler troszeczkę się zerwał ze smyczy, zawarł pakt ze Stalinem, i zamiast z nim walczyć po rozwaleniu Polski (jak Zachód sobie zaplanował), uderzył w Zachodnią Europę. Po tym Zachód mu już nie ufał nawet jak zaatakował ZSRR tak jak miał to zrobić wedle planu.

    Na prawdę jest to bardzo tragiczne że Polacy wciąż wierzą w bzdety i dobroduszny Zachód.

  • kde44

    Oceniono 482 razy 70

    przyjemnie się czyta. jakże odmienny styl od tych rozhisteryzowanych pseudo-polityków krajowych i dziennikarzyn. pokażcie mi palcem choć jednego polskiego polityka, który wykazywałby się takim racjonalnym chłodnym podejściem do problemów, które wymagają rozwiązania... standardowe jest histeryzowanie, tupanie, obrzucanie błotem przeciwnika politycznego, czepianie się sformułowań. a to, czy problem się od tego rozwiązuje, czy nie, to jest kwestia dziesięciorzędna.

  • calli.zbanowali

    Oceniono 157 razy 47

    I po raz kolejny w historii okazuje się, że mądry Niemiec musi przywoływać do rozumu głupich, rusofobicznych, liżących jankeską dupę Polaczków, bo sami te PO-PiSowo-watykańskie barany myśleć logicznie nie potrafią.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje