Banderowcy, rosyjscy prowokatorzy, kolaboranci, chcą odzyskać Przemyśl... Prawda i mity o Prawym Sektorze [7 PUNKTÓW]

Mówi się o nich, że są neonazistami, którzy chcą mordować Rosjan, a Polakom odebrać ich ziemię. Nazywa radykałami lub - dla odmiany - zbyt zachowawczymi i oskarża o kolaborowanie z poprzednią władzą. W jeszcze innej wersji to prowokatorzy działający na zlecenie Rosji. Mało która grupa budzi dziś na Ukrainie tak duże emocje jak Prawy Sektor. Sprawdźmy, co rzeczywiście kryje się pod czerwono-czarnymi flagami.
Stali się twarzami ukraińskiej rewolucji, choć stanowili jedną z mniej licznych grup na Majdanie. Fakty o nich trzeba wyłuskiwać spomiędzy nacjonalistycznej propagandy i rosyjskiej dezinformacji. Kim jest grupa, która zaczynała jako zamaskowana bojówka atakująca milicję z koktajlami Mołotowa, a dziś tworzy partię polityczną i wystawia kandydata na prezydenta? I czy my, Polacy, mamy powody, żeby obawiać się Prawego Sektora?

1. Skąd się wziął Prawy Sektor

Prawy Sektor dziś jest zarejestrowaną partią polityczną. Ale wszystko zaczęło się 1 grudnia ubiegłego roku na ulicach Kijowa. W nocy specjalne oddziały milicji Berkut brutalnie rozbiły pokojowy protest na Majdanie, atakując śpiących demonstrantów i usuwając z placu Niepodległości namioty. Następnego dnia tłum ruszył na ul. Bankową, gdzie mieści się siedziba prezydenta. Doszło do zamieszek, które opozycyjni liderzy próbowali przypisać "prowokatorom".

- To ludzie, którzy są przeciwni wszystkim partiom. Szczerze nienawidzą władzy, przede wszystkim Janukowycza. Byłem pod siedzibą prezydenta i rozmawiałem z nimi. Tłumaczyli, że wyszli 1 grudnia, żeby zemścić się za pobicie ludzi w nocy. Ale to jest niewygodne dla opozycji, więc nazwali ich prowokatorami - opisywał tę sytuację w rozmowie z Gazeta.pl Rostysław Szaposznikow, dziennikarz, który uciekł z Ukrainy do Polski przed aresztowaniem.

To właśnie ci ludzie - młodzi, radykalnie nastawieni i przeciwni całej rządzącej elicie, a rekrutujący się przede wszystkim w kręgów nacjonalistycznych szybko stali bardzo widoczni na Majdanie. Już po kilku dniach od zamieszek na Bankowej zaczęli występować jako Prawy Sektor, a czarno-czerwone transparenty z tą nazwą coraz częściej wisiały nad rozstawionymi na placu Niepodległości namiotami.

Po raz kolejny znaleźli się na pierwszym planie wydarzeń 19 stycznia, gdy powiązani z Prawym Sektorem zamaskowani młodzi ludzie z koktajlami Mołotowa, pałkami i łańcuchami zaatakowali kordon milicji na ul. Hruszewskiego. Sprowokowało to wielodniowe starcia na ulicach miasta, których bilansem były pierwsze ofiary śmiertelne oraz kilkuset rannych. Po tym, jak świat obiegły zdjęcia płonących funkcjonariuszy milicji, Majdan ostatecznie stracił legitymację do nazywania się pokojowym protestem.

2. Ludzie Prawego Sektora

Prawy Sektor ogłosił, że zostaje partią polityczną dopiero 22 marca. Wcześniej był niehierarchiczną i bardzo zróżnicowaną organizacją, która miała jednoczyć pod swoimi skrzydłami różne ugrupowania nacjonalistyczne. Podczas protestów na Majdanie swoje siły połączyły Socjalistyczno-Narodowe Zgromadzenie, Tryzub im. Stepana Bandery, Biały Młot, UNA-UNSO i Wola. Bardzo szybko na lidera ruchu wyrósł Dmytro Jarosz, który dziś jest oficjalnym szefem partii i jej kandydatem w wyborach prezydenckich. Kim jest?

To 43-letni działacz polityczny, jeden z założycieli Tryzuba. 12 marca Sąd Rejonowy w Moskwie wydał zaocznie nakaz aresztowania w związku z prowadzonym przeciwko niemu śledztwie. Jarosz oskarżany jest o publiczne nawoływanie sił antyrosyjskich do ekstremistycznych akcji i terroru na terytorium Rosji. Rosja wysłała też za nim międzynarodowy list gończy.

Z Jaroszem ściśle współpracują Andrij Tarasenko i Andrij Stempickyj - obaj wywodzą się ze środowiska związanego z Tryzubem. Podczas protestów na Majdanie do grona liderów dołączył też Władysław Horanin - szef Białego Młota. Z przywódcami nacjonalistów blisko związany był też Ołeksandr Muzyczko, znany pod pseudonimem "Saszko Biłyj", który został zastrzelony przez milicję podczas próby aresztowania. Funkcjonariusze próbowali go zatrzymać podczas specjalnej akcji wymierzonej w przestępczość zorganizowaną. To jeden z wielu zarzutów o powiązania Prawego Sektora ze światem przestępczym, choć sami nacjonaliści przedstawiają to raczej jako walkę o wpływy polityczne.

3. Co z tym Banderą?

Z polskiej strony najczęściej padające zarzuty wobec Prawego Sektora dotyczą czarno-czerwonych flag, portretów Stepana Bandery oraz jawnego odwoływania się do tradycji OUN-UPA. Sami nacjonaliści podsycają jeszcze te nastroje zakłamywaniem historii i pojawiającymi się gdzieniegdzie wypowiedziami o tym, że na Wołyniu do żadnej zbrodni na narodzie polskim nie doszło. W akceptacji ich działalności nie pomagają też takie wywiady, jak ten, którego Andrij Tarasenko udzielił "Rzeczpospolitej". "Bandera zalecał radykalne metody, ale przecież z okupantem należy walczyć wszystkimi metodami", "sprawiedliwość nakazywałaby, żeby Przemyśl i kilkanaście innych powiatów wróciło do Ukrainy", "chcemy tego, co nasze" - to tylko kilka cytatów z rozmowy.

Z powodów taktycznych jednak Prawy Sektor widzi w Polsce sojusznika, dlatego bardzo szybko zaczął tonować nastroje. Wywiad z Tarasenką został określony mianem "zmanipulowanego i prowokacyjnego", a organizacja wydała w odpowiedzi specjalne oświadczenie. "Rozumiemy, że Bandera nie stanie się bohaterem dla Polaków, tak jak dla nas nie stanie się nim Piłsudski. Szanujemy prawo Polaków do posiadania własnych bohaterów i mamy nadzieję na to, że oni będą uznawać nasze prawo" - czytamy w oświadczeniu, które jednocześnie dementuje jakiekolwiek pretensje terytorialne nacjonalistów do ziem leżących w granicach Polski. W oświadczeniu nazwano też wydarzenia na Wołyniu "wspólną tragedią obu narodów" i zaznaczono, że oba kraje mają dziś wspólnego wroga: "moskiewski imperializm i demoliberalną dyktaturę".

4. Kolaboracja z reżimem?

Przywiązanie do tradycji nacjonalistycznych, gloryfikacja UPA i Stepana Bandery mogą być negatywnie odbierane przez wschód Ukrainy, ale na zachodzie kraju i w kręgach opozycyjnych są uważane za zupełnie naturalne. Czerwono-czarne flagi to sztandary, pod którymi na wojnę z władzą Janukowycza chętnie szli nawet ludzie, którym daleko do radykalizmu Prawego Sektora. Warto podkreślić, że symbolika banderowska jest dziś na Ukrainie po prostu modna i często przyjmowana dość bezrefleksyjnie, jako znak orientacji antyrosyjskiej.

Jednak to, co może naprawdę pogrążyć Prawy Sektor w oczach ludzi, którzy przez kilka miesięcy protestowali na Majdanie, to kontakty jego liderów z Wiktorem Janukowyczem i coraz głośniej formułowane oskarżenia o "kolaborację z reżimem". Duży materiał na ten temat opublikowała "Ukraińska Prawda". "Jeden z mitów o Prawym Sektorze to ich niechęć do jakichkolwiek negocjacji z reżimem Wiktora Janukowycza" - napisał Mustafa Najem. "Tymczasem wiadomo o przynajmniej dwóch spotkaniach jego przedstawicieli z władzą. Oba miały miejsce podczas największego kryzysu na Majdanie" - zaznacza. Ma na myśli spotkanie reprezentantów Prawego Sektora z ówczesnym szefem SBU Jakymenką oraz Dmytra Jarosza, który 20 lutego odwiedził Wiktora Janukowycza. Informacje o tym drugim spotkaniu zostały ujawnione już po ucieczce Janukowycza z Kijowa, gdy w ręce dziennikarzy wpadły notatki szefa prezydenckiej ochrony, który skrupulatnie zapisywał wszystkich gości.

Samo to nie byłoby jeszcze niczym podejrzanym, gdyby nie fakt, że Jarosz początkowo zaprzeczył, że był u Janukowycza. Przyznał się dopiero skonfrontowany z dokumentami. W toku dziennikarskiego śledztwa prowadzonego przez "Ukraińską Prawdę" zaczęły też wychodzić na jaw kolejne niewygodne fakty. Na przykład taki, że Prawy Sektor negocjował z władzą odblokowanie ul. Hruszewskiego w zamian za odpowiednią sumę pieniędzy. "Czy Jarosz uścisnął Janukowyczowi rękę po tym, jak na Majdanie zginęli ludzie?" - pyta w swoim tekście Najem, zostawiając to bez odpowiedzi.

5. Czego chce Prawy Sektor?

Choć Prawy Sektor oficjalnie jest już partią, która zapowiedziała udział we wszystkich planowanych na Ukrainie wyborach, znacznie więcej mówi się o zamieszkach z ich udziałem, strzelaninach i atakach na władzę, niż o programie politycznym. Czego właściwie chce Prawy Sektor i jaką ma wizję Ukrainy?

Organizacja kieruje się założeniami ukraińskiego nacjonalizmu z interpretacji Stepana Bandery. Dmytro Jarosz, choć wspierał Majdan, który występował pod szyldem integracji z UE, jest przeciwnikiem wstąpienia do Unii. Nie zgadza się też na akces do NATO. Domaga się także nacjonalizacji kluczowych dla gospodarki przedsiębiorstw oraz znacznej rozbudowy armii. Wśród postulatów pojawia się także pełna lustracja i rozliczenie przedstawicieli poprzedniej władzy. Tak jak wszyscy inni politycy Dmytro Jarosz zapowiada też radykalną walkę z korupcją.

Bardzo jasne jest też stanowisko Prawego Sektora odnośnie do sytuacji na Krymie. Partia stanowczo domaga się zwrotu anektowanego przez Rosję terytorium. - Jeśli but żołnierza rosyjskiego stąpnie na naszą ziemię, zrobimy wszystko, by okupant zapłacił za to wysoką cenę - pisał w odezwie po referendum na Krymie Dmytro Jarosz. Partia nie wyklucza konfliktu zbrojnego, jeśli dojdzie do intensyfikacji działań rosyjskich.

6. Komu radykałowie są na rękę?

Prawy Sektor oskarżany jest jednocześnie o sprzyjanie Rosji i o reprezentowanie ultranacjonalistycznych środowisk. Nie zabrakło też wspomnianych już zarzutów o niejasnych powiązaniach z otoczeniem Wiktora Janukowycza. Kto rzeczywiście zyskuje na działalności ukraińskich radykałów?

Rosja. Nie ulega wątpliwości, że niezależnie od rzeczywistych powiązań ukraińskich nacjonalistów z Rosją i obecności rosyjskiej agentury w tym środowisku (podkreślmy - nie ma na to dowodów), radykalizm Prawego Sektora jest niezwykle korzystny dla Rosji. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że gdyby Prawy Sektor nie powstał, Rosja musiałaby go wymyślić. Nikt lepiej nie uosabia "banderowskiego i faszystowskiego środowiska, które stanowi śmiertelne zagrożenie dla rosyjskojęzycznej ludności", o którym od dawna mówią rosyjskie media. Zdjęcia płonących od koktajli Mołotowa młodych milicjantów czy lidera Prawego Sektora grożącego prokuratorowi śmiercią stały się sztandarowymi ilustracjami do relacji z wydarzeń na Ukrainie.

Partia Swoboda. Przed powstaniem Prawego Sektora Swoboda uchodziła za najbardziej radykalną siłę na ukraińskiej scenie politycznej. Ołeh Tiahnybok, który został jednym z trzech liderów protestów na Majdanie, długo musiał pracować nad zmianą wizerunku ugrupowania oskarżanego o antysemityzm, szowinizm, a nawet sympatie faszystowskie. Przypominano, jak w początkach swojego istnienia Socjal-Narodowa Partia Ukrainy, z której wyrosła Swoboda, głosiła odrębność rasową Ukrainy, a poza OUN-UPA czciła też dywizję Waffen SS "Galizien". W ich retoryce nie brakowało też wówczas oskarżeń pod adresem Żydów i masonów.
Teraz na tle radykałów z Prawego Sektora Swoboda wydaje się partią o umiarkowanych postulatach. To zwiększa jej szanse na wysoki wynik w najbliższych wyborach parlamentarnych.

7. Co dalej?

Sondaże nie pozostawiają złudzeń - Dmytro Jarosz w wyborach prezydenckich może liczyć na niespełna jeden procent poparcia. Prawdopodobnie w wyborach parlamentarnych Prawy Sektor także nie odnotuje znaczących sukcesów. Nowej partii nacjonalistycznej pozostanie więc rola opozycji wobec wszystkich ugrupowań parlamentarnych. Zresztą już teraz Prawy Sektor zapowiada, że będzie patrzył nowej władzy na ręce. A w przysiędze, jaką składają jego członkowie jest mowa o wyjściu na Majdan, jeśli znów będzie taka potrzeba.

Radykalne hasła mają szansę trafić do młodych. Ukraina pogrąża się w kryzysie, a gospodarka jest w katastrofalnym stanie. To warunki, w których poparcie dla skrajnych ugrupowań wzrasta. Dla tych, którzy rzucili wszystko, żeby przez wiele tygodni marznąć na Majdanie, hasła o zbliżeniu z Unią Europejską i budowie nowoczesnego państwa szybko staną się niewystarczające. Szczególnie, gdy na czele państwa staną politycy, którzy już mieli swoją szansę, tak jak Petro Poroszenko czy Julia Tymoszenko.

Może się okazać, że w tej sytuacji jedyną atrakcyjną alternatywą dla młodych stanie się właśnie radykalny Prawy Sektor ze swoimi rewolucyjnymi postulatami i zmilitaryzowanym wizerunkiem. Chyba, że nowa władza przeciągnie nacjonalistów na swoją stronę barykady, proponując im mniej eksponowane, ale atrakcyjne posady w rządzie. Wówczas Prawy Sektor straci rewolucyjny rozpęd i stanie się częścią politycznego głównego nurtu.

Chcesz na bieżąco śledzić sytuację za granicą? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o:
Komentarze (178)
Banderowcy, rosyjscy prowokatorzy, kolaboranci, chcą odzyskać Przemyśl... Prawda i mity o Prawym Sektorze [7 PUNKTÓW]
Zaloguj się
  • Moja Sprawa

    Oceniono 1 raz 1

    Jesteście niesamowici, To USA i UE stworzyła, przeszkoliła i sponsorowała prawy sektor, a wy piszecie że to Rosja..., Tylko nie mówcie po wszystkim że wypełnialiście tylko rozkazy....

  • Juliusz Grzechnik

    Oceniono 2 razy 0

    na nieszczescie dla komorowskiego tuska i reszte choloty swiadkowie rzezi wolynskiej jeszcze zyja macie wladze mozecie ich zamordowac i dostaniecie od banderowcow za to medal

  • Juliusz Grzechnik

    Oceniono 2 razy 0

    to sa przyjaciele komorowskiego i tuska i reszte choloty bedacej przy korycie i to sa mordercy polskiego narodu

  • Juliusz Grzechnik

    Oceniono 2 razy 0

    komorowski z tuskiem finansuja tych bandytow mowia ze to patriocio ukrainscy jestem potomkiem cudem uratowanych z rzezi wolynskiej ikazdy ktory akceptuje ich poczynania jest sku...synem

  • mlot_na_mlotow

    Oceniono 3 razy 1

    Ponieważ Gazeciany system oczywiście odrzuca posty (zróbcie coś z tym wreszcie, do cholery!) więc piszę osobno do p. red.:
    Kolega Metanzas i inni używali niekiedy brzydkich słów, ale sens tego i innych podobnych postów jest jeden: dziwi nas, że faszystowskie bojówki z Polski i z Węgrzech (o Jobbiku też pisujecie i proszę nie mówić, że Gazeta.pl to coś kompletnie z innej planety w stosunku do GW) mają jednoznaczną opinię i w zasadzie, byle pohuknięcie Bosaka czy innego nacjonalisty traktujecie jak zapowiedź nowego Holocaustu, podczas gdy zdeklarowanym faszystom z Ukrainy dajecie łamy i traktujecie z łagodną wyrozumiałością. A może tak spytałaby Pani paru krzepkich chłopców z Prawego Sektora, co sądzą o gejach czy Żydach? Co, boimy się zabrudzenia ich PR-u?

  • mlot_na_mlotow

    Oceniono 3 razy 1

    "Banderowcy, rosyjscy prowokatorzy, kolaboranci, chcą odzyskać Przemyśl... Prawda i mity o Prawym Sektorze [7 PUNKTÓW]"

    No to czekam na artykuł na 11 listopada:

    "Faszyści, zadymiarze, kibole, chcą odzyskać władzę dla PiS... Prawda i mity o Marszu Niepodległości [7 PUNKTÓW]"

    Nie da się? Da się! Gazeta.pl zawsze na straży w walce z polskim nazizmem. Co innego nazizm ukraiński...

  • mlot_na_mlotow

    Oceniono 3 razy 1

    "Z powodów taktycznych jednak Prawy Sektor widzi w Polsce sojusznika, dlatego bardzo szybko zaczął tonować nastroje. Wywiad z Tarasenką został określony mianem "zmanipulowanego i prowokacyjnego", a organizacja wydała w odpowiedzi specjalne oświadczenie. "Rozumiemy, że Bandera nie stanie się bohaterem dla Polaków, tak jak dla nas nie stanie się nim Piłsudski. Szanujemy prawo Polaków do posiadania własnych bohaterów i mamy nadzieję na to, że oni będą uznawać nasze prawo" - czytamy w oświadczeniu, które jednocześnie dementuje jakiekolwiek pretensje terytorialne nacjonalistów do ziem leżących w granicach Polski. W oświadczeniu nazwano też wydarzenia na Wołyniu "wspólną tragedią obu narodów" i zaznaczono, że oba kraje mają dziś wspólnego wroga: "moskiewski imperializm i demoliberalną dyktaturę"."

    Hitler też chciał taktycznego sojuszu z II RP dla wspólnej walki z "moskiewskim imperializmem i demoliberalną dyktaturą".

  • drugi.cudak

    Oceniono 3 razy 1

    A tak myślą w Przemyślu o tej dziczy za wschodniej granicy która chce Przemyśl i inne powiaty na wschodzie Polski forum.nowiny24.pl/tarasenko-przylaczyc-przemysl-do-ukrainy-t78608/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX