Dr Kubicki: Czy podwyżki zasiłków dla opiekunów niepełnosprawnych NAPRAWDĘ rozwiążą ich problemy? [OPINIA]

01.04.2014 12:33
Protest ws. osób niepełnosprawnych w Sejmie

Protest ws. osób niepełnosprawnych w Sejmie (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Jak pomagać niepełnosprawnym? Nie mówmy, ile rząd może wydać. Rozmawiajmy, co chcemy osiągnąć. Nie dajmy się też przekonać, że rząd wydający dwa razy więcej pieniędzy stara się dwa razy bardziej. Wprawdzie to, ile wydajemy na niepełnosprawność, jest ważne, ale nie jest informacją pierwszoplanową. Kluczowa jest odpowiedź na pytanie, co przez to chcemy osiągnąć - pisze dr Paweł Kubicki, socjolog.
Podwyższenie świadczeń pielęgnacyjnych powinno pomóc w zmniejszeniu liczby gospodarstw domowych z dzieckiem z niepełnosprawnością posiadających dochód poniżej minimum egzystencji. Jednak dla części osób poprawa sytuacji materialnej będzie iluzoryczna, bo stracą uprawnienia do wsparcia z pomocy społecznej, przekraczając kryterium dochodowe. Wiele rodzin nie wyjdzie też z ubóstwa liczonego nie poziomem dochodów, a poziomem zaspokojenia potrzeb materialnych. Dlatego że wysokość świadczenia nie uwzględnia realnie ponoszonych kosztów opieki oraz zróżnicowanych potrzeb opiekuńczych poszczególnych rodzin.

1. Podwyżki to pułapka dla opiekunów

Jeśli celem zwiększenia wydatków na świadczenia pielęgnacyjne miało być zwiększenie aktywności zawodowej czy ułatwienie godzenia ról rodzinnych i zawodowych, to świadczenie pielęgnacyjne nic tutaj nie zmieni. Wręcz przeciwnie, może pogorszyć wskaźniki aktywności zawodowej opiekunów, wytwarzając klasyczną pułapkę świadczeniową. Trudno będzie bowiem oprzeć się pokusie, by przynajmniej w pierwszym okresie po diagnozie dziecka, na etapie organizacji wsparcia, nie przejść na świadczenie. Jeszcze trudniej będzie na rynek pracy wrócić.

Państwo może się rozleniwić

Podwyżka nie wpływa też w żaden sposób na poziom dostępu do rehabilitacji zdrowotnej ani do edukacji. W tej ostatniej może wręcz zaszkodzić, jeśli szkoły uznają, że stała obecność rodzica pozwala na skierowanie dziecka na nauczanie indywidualne w domu. Trudno też jednoznacznie określić, czy samo zwiększone świadczenie wpłynie na to, że dziecko z niepełnosprawnością będzie miało większą szansę uzyskać fachowe wsparcie. Możemy mieć bowiem do czynienia z efektem wypychania, gdzie sama obecność rodzica - głównie matki - zwalnia państwo z budowania systemu dziennych placówek, jak i oferowania terapii, a zawodowych rehabilitantów i terapeutów zastępuje "uzawodowiona" matka.

Pieniądze są, tylko na co się je wydaje?

Przykładem tego, że pieniądze nie muszą przekładać się na poziom i jakość wsparcia, jest subwencja oświatowa. Na ucznia niepełnosprawnego kwota subwencji jest uzupełniona o dodatkową kwotę wynikającą z rodzaju niepełnosprawności: stanowi ona od 1,4- do 9,5-krotności stawki bazowej (w 2014 r. 5 242 zł rocznie) na ucznia. Owa kwota uzupełniająca zwana wagą przeliczeniową naliczana jest dla samorządu na podstawie orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego. Samorząd zgodnie z zasadami wydatkowania subwencji ma pełną dowolność w sposobie jej podziału. Poza przypadkami, kiedy uczeń trafi do placówki niepublicznej, kiedy to subwencja zamienia się w dotację. Tym samym przykładowy uczeń z autyzmem (waga 9,5), który trafił do pierwszej klasy publicznej ogólnodostępnej szkoły rejonowej we wrześniu 2013 r. i został zgłoszony do systemu informacji oświatowej, to dodatkowe 49 798 zł dla gminy.

Rodzice narzekają

Jednocześnie całkowicie zgodnie z obowiązującym prawem uczeń ten może mieć tylko dwie godziny zajęć rewalidacyjno-wychowawczych w tygodniu i nic więcej. Może też mieć, przy staraniach rodziny i dobrej woli samorządu, indywidualnego nauczyciela wspomagającego. Niezależnie od tego, jakiego wsparcia potrzebuje, jak i - co ważniejsze - jakie wsparcie otrzyma w rzeczywistości, gmina otrzyma taką samą kwotę. Mimo takich środków na subwencje rodzice dzieci z autyzmem masowo narzekają na poziom i zakres oferowanego im w placówkach publicznych wsparcia, a samorządy zasłaniają się brakiem pieniędzy na oświatę. Łączne wydatki na dodatkowe wagi przeliczeniowe dla wszystkich uczniów orzeczeniowych z różnymi niepełnosprawnościami to około 4 mld złotych rocznie.

Co chcemy zyskać? Podyskutujmy. To ważne

Dlatego nie dyskutujmy tylko, czy wydamy 1, 2 czy 5 miliardów złotych. Kluczem jest pytanie, po co mamy je wydać? Co jest naszym celem? Czy zwiększenie kwot pozwoli go zrealizować? W jaki sposób rozliczymy wykonawców? Niestety, nigdzie w debacie publicznej nie słyszałem odpowiedzi, a przykład subwencji pokazuje, że nawet duża skala wydatków może się mieć nijak do zapewnienia odpowiedniego wsparcia. Nie mówiąc już o realizacji jakichkolwiek celów.

Zobacz także
Komentarze (21)
Dr Kubicki: Czy podwyżki zasiłków dla opiekunów niepełnosprawnych NAPRAWDĘ rozwiążą ich problemy? [OPINIA]
Zaloguj się
  • Marzena Miszczyk

    Oceniono 3 razy 3

    Bardzo chętnie zrzeknę się zasiłku na moje dorosłe dziecko chore na autyzm (nisko funkcjonująca) na rzecz placówki ,która będzie pomagać w opiece nad moją córką .Dorosły autysta nie ma co liczyć na wsparcie zawodowe ,świetlice terapeutyczną czy warsztaty zajęciowe .Rodzic musi mu stworzyć świat bezpieczny dla niego bo w 24roku życia przechodzi na emeryturę i dla systemu autysta znika ,owszem wolałabym dać córce wędke a nie marną rybkę

  • patataj1521

    Oceniono 3 razy 3

    "Jeśli celem zwiększenia wydatków na świadczenia pielęgnacyjne miało być zwiększenie aktywności zawodowej..." Co ja czytam panie doktorze! pobudka! osoba pobierająca świadczenie pielęgnacyjne OBLIGATORYJNIE rezygnuje z pracy, to o jakim zwiększeniu aktywności zawodowej pan mówi? i o jakim wskaźniku aktywności zawodowej, wśród w 100% niepracujących opiekunów pobierających świadczenie pielęgnacyjne?

  • bargiel1

    Oceniono 2 razy 2

    wsparcie dla rodzin z dzieckiem niepełno sprawnym powinno być co najmniej jak w caritasie tu panny w habitach dostają z budżetu 6000 zł, powtarzam sześć tysięcy zł na jedno dziecko. Ponadto zasadą jest że panny w habitach nie mają żadnego przygotowania pedagogicznego to śą panny bez instynktu macirzyńskiego i traktują swoje ofiary jak worek z pieniędzmi, zdarzały się sytuacje że takie panny przywiązują dzieci do kaloryferów na nocników a same śpiewają nabożne pieśni by nie słychać płaczu dzieci. to niestery nie wina caritasu a rządu, bo urzędnicy boją się kontroli takie dziecko z caritasu przeżywa piekło, byłem w dwu caritasach i wiem co piszę

  • Blanka Rudy

    Oceniono 5 razy -1

    Bardzo rozsądny artykuł.
    Miło, że są ludzie, którzy nie myślą tylko w kategoriach "zapchajmy opiekunom gęby podwyżkami", bo to niczego nie zmieni.

    Ja też za tym optowałam i "główna protestująca" mało apopleksji nie dostała.

  • gadojan

    Oceniono 3 razy 1

    durne dywagacje
    jak ci dam 10 zl to kupisz maslo,chleb, jakas wedlinke, w zieleniaku ziemniaki, moze owoce..., no ale jak ci dam 5 zl to nie bedziesz musial isc do zieleniaka

  • gadojan

    Oceniono 3 razy 1

    durne dywagacje ...JAK CI DAM 10 zl TO KUPISZ CHLEB, Maslo, jakas wedlinke, starczy na ziemniaki i jabka,,, NO ALE JAK CI DAM 5 ZL TO NIE BEDZIESZ MUSIAL ISC DO ZIELENIAKA

  • razb1947

    Oceniono 6 razy 4

    Trzeba umieć rozróżnić naukę od opieki Panie Dr Kubicki.

  • razb1947

    Oceniono 5 razy 3

    Na Madonne,na premie nagrody dla rządu,kancelarii premiera i prezydenta,na garnitury dla premiera i jego żony, dla senatu,a na podwyżkę dla biednych niepełnosprawnym i ich opiekunom to nie ma,w jakim my kraju żyjemy ?

  • razb1947

    Oceniono 6 razy 4

    Każdy grosz jest potrzebny dla niepełnosprawnych i ich opiekunom na lekarstwa, rehabilitacje,na sprzęt,protezy,wózki elektryczne dla tych co nie mogą się poruszać zwykłym wózkiem inwalidzkim,a przede wszystkim na jedzenie bo oni głodują.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje