"Gromkowi urodził się jakiś dziwny syn" Czempiński szczerze o walce o normalne życie dla syna z zespołem Downa

31.03.2014 07:57
Gromosław Czempiński z synem Piotrem na okładce Newsweeka

Gromosław Czempiński z synem Piotrem na okładce Newsweeka (Fot. Newsweek/Maciej Herman)

- Gdy urodził się Piotruś, żona musiała zrezygnować z pracy. Przepracowała tylko kilkanaście lat, w związku z tym jej emerytura wynosi 750 czy 800 zł. Plus zasiłek na syna, około 600 zł. Jak mieliby za to przeżyć? - o swojej codziennej walce o normalne życie dla syna z zespołem Downa opowiedział "Newsweekowi" gen. Gromosław Czempiński.
W cieniu protestów rodziców niepełnosprawnych dzieci w Sejmie, którzy domagają się większej finansowej pomocy od państwa, rozgrywa się również dramat opiekunów dorosłych już niepełnosprawnych. Dla nich też państwowa pomoc jest niewystarczająca, oni też mają problemy, choćby z rehabilitacją. Były szef Urzędu Ochrony Państwa opowiedział w Newsweeku m.in. o tym, jak bardzo różnią się standardy w podejściu do niepełnosprawnych w Polsce i na Zachodzie.

"Powtarzałem: to jest niemożliwe"

Syn generała, Piotruś, urodził się w 1982 roku. - Te oczy nie dawały mi spokoju. Były skośne. Żona wiedziała od razu, pokazała na dłonie, pomarszczone, takie płetwowate. Po 3-4 dniach zaczęto robić badania, po 10 nie było już żadnych wątpliwości. Basia w szoku, ja ciągle powtarzałem: "To jest niemożliwe". Słyszałem, jak za plecami ludzie mówili: "Gromkowi urodził się jakiś dziwny syn" - tak Czempiński wspomina czas, gdy dowiedzieli się z żoną, że ich synek ma zespół Downa.

Szefostwo polskiego asa wywiadu zdecydowało o wysłaniu go na placówkę do Szwajcarii. - W Polsce miałem wrażenie, że właściwie rzucano nam ochłapy. Szkoły specjalne gorzej wyposażone niż normalne podstawówki, nauczyciele leniwi. Często słyszeliśmy zdania typu: po co tyle czasu poświęcać, przecież z niego i tak nic nie będzie - mówi Czempiński. - W Szwajcarii do pracy nad dziećmi niepełnosprawnymi wysyłano najlepszych: najbardziej cierpliwych, skutecznych, kontaktowych - porównuje.

Opieka państwa tylko do 24. roku życia. Co potem?

- Państwo polskie opiekuje się niepełnosprawnymi, dopóki są dziećmi. Mój syn ma 32 lata i tu zaczyna się największy problem, bo opieka państwa kończy się po 24. roku życia - zauważa generał i przyznaje się do sprzecznych uczuć, które targają rodzicami niepełnosprawnych dorosłych. - Kiedy rozmawiam z innymi rodzicami, to wszyscy stoimy w rozkroku. Z jednej strony cieszymy się, że długość życia takich osób się wydłuża, to nie jest tak jak kiedyś, że tylko niektórzy dożywają 40 lat. Z drugiej, kto się nimi ma zająć? Nikt nie chce obciążać zdrowego rodzeństwa. Mam blisko 70 lat, więc ile jeszcze mogę się nim opiekować? - pyta generał. - W naszym przypadku tak szczęśliwie się zdarza, że córka nie wyobraża sobie życia bez niego. Może będą razem - dodaje Czempiński.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Zobacz także
Komentarze (230)
"Gromkowi urodził się jakiś dziwny syn" Czempiński szczerze o walce o normalne życie dla syna z zespołem Downa
Zaloguj się
  • Alicja Staszewska

    0

    To najbardziej bolesna prawda. Doszliśmy do rozmiarów szaleństwa organów państwa, mających obowiązek respektowania należnych praw osób niepełnosprawnych. Tymczasem trwa upokarzanie.

  • andrzej_z_dzialdowa

    Oceniono 4 razy 0

    W PRLu codziennie zdradzał Polskę, za III RP codziennie defraudował pieniądze. Ma z czego żyć.

    Ścierwo LiZ próbuje kanalię Gromosława przyrównać do tych biednych matek - bohaterek z Sejmu????

    Tak manipulować można tylko dotkniętych lemingozą.

  • tadeuszPIECZONKA

    Oceniono 3 razy 1

    ZAPRASZAM dupka senatora JANA FILIPA LIBICKIEGO=filipl@wp.pl z jego asystentem za 6000zł/m-c do mojego projektu.
    www.libicki.pl/Kontakt-30ar.aspx
    AUTENTYCZNIE
    ruch040404@wp.pl

  • koszmarex

    Oceniono 3 razy 3

    no bo w Polsce najważniejsza jest ochrona życia poczętego, a kiedy ono przestaje już być poczęte a staje się narodzone to już nagle wszyscy mają je gdzieś.

  • a4b5

    Oceniono 1 raz 1

    Bardzo dziękuję Panu generałowi Czempińskiemu za to, że opowiedział o swoich osobistych doświadczeniach i Redakcji Newsweeka za poruszenie tego tematu. Z zespołu Downa ani z żadnej innej niepełnosprawności nie wyrasta się ani z 18 ani z 24 rokiem życia.

  • sharn1

    Oceniono 6 razy -6

    Porównywanie czerwonucha i komunistycznego generała z emeryturą okolo 8 tysiecy złotych, zaplątanego w milionowe afery do protestujacych w sejmie rodziców, żebrajacych o minimum socjane na przezycie jest haniebne. Jak wielką mendą trzeba być żeby cos takiego robić. Czyzby kolejna hiena dla Lis Weeka?

  • kenya02

    Oceniono 3 razy -1

    Pan Czempiński to człowiek wyjątkowy. Oglądalam program z Jego udziałem i jestem mu wdzięczna, że po prostu jest - ludzki, madry, i oddany swojej rodzinie. Dziękuję panie Generale.

  • wqb

    Oceniono 3 razy 3

    no akurat elita budżetówki nigdy nie mogła narzekać na kasę.

  • bombencja50

    Oceniono 1 raz 1

    I tu się mylisz.Żeby cokolwiek otrzymać też trzeba mieć odpowiednio niskie dochody.My mamy miesięcznie 2150 zł na trzy osoby co już nie daje prawa do zasiłku rodzinnego ani dodatku na rechabilitację dziecka niepełnosprawnego bo ten powiązany jest z otrzymywaniem zasiłku rodzinnego.Dopłata do turnusu rechabilitacyjnego też jest uzależniona od wysokości dochodów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje