Tysiące odwołanych rozpraw i posiedzeń, sądy wciąż się uskarżają. A PGP na to... [PODSUMOWUJEMY 2 MIESIĄCE]

Wiadomości >  Wiadomości dnia
Anna Gmiterek-Zabłocka
14.03.2014 19:31
A A A Drukuj
Punkt odbioru awizo InPost

Punkt odbioru awizo InPost (Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta)

Czy sytuacja w sądach się poprawia? Czy przychodzi więcej zwrotek, czyli zwrotnych potwierdzeń odbioru, które są potrzebne do prawidłowego przebiegu procesu? Czy sądy reklamują wysyłaną korespondencję? Podsumowujemy dwa pierwsze miesiące funkcjonowania nowej umowy, zgodnie z którą przesyłki z sądów dostarcza od stycznia nie Poczta Polska, ale Polska Grupa Pocztowa, wspólnie z firmami InPost i RUCH SA
Instytucją nadzorującą wykonanie umowy z PGP jest mieszczące się w Krakowie Centrum Zakupów dla Sądownictwa, które podlega Sądowi Apelacyjnemu. Zapytaliśmy centrum, jak przebiega realizacja umowy, jak wiele jest sygnałów z sądów o rozprawach odwoływanych z powodu braku zwrotek oraz jak dużo skarg zgłaszają sądy w Polsce i jak wiele reklamacji zostało złożonych do końca lutego w skali kraju.

Dostaliśmy odpowiedź od rzecznika Sądu Apelacyjnego w Krakowie. "Nie da się obecnie udzielić precyzyjnej odpowiedzi. Mam dane dotyczące apelacji krakowskiej" - napisał nam Wojciech Dziuban, rzecznik sądu. Co prawda prosiliśmy Centrum o dane z całego kraju, ale musimy się zadowolić apelacją krakowską - tu odwołano łącznie niemal 1900 spraw na, wg szacunków rzecznika, ok. 100 tys. wyznaczonych rozpraw i posiedzeń. Rzecznik dodaje, że reklamowano łącznie 1598 przesyłek. Nie wiadomo jednak, czy to dużo więcej niż za czasów, gdy obsługą przesyłek sądowych zajmowała się Poczta Polska. - Nie mam danych, bo pies z kulawą nogą się tym nie interesował - dowodzi rzecznik z Krakowa.

Swoje dane udostępnia natomiast Polska Grupa Pocztowa. I wynika z nich, że do końca lutego na rzecz sądów i prokuratur "obsłużono" dziewięć milionów przesyłek rejestrowanych. Skuteczność doręczeń bezpośrednio, osobiście doręczonych adresatowi, bez awiza wyniosła 77,45 procent. Natomiast biorąc pod uwagę przesyłki podjęte w okresie awizacji (czyli i te doręczone osobiście, i te odebrane w punkcie awizacyjnym) - skuteczność podawana przez PGP jest jeszcze wyższa, bo wynosi 94 procent.

A jak to jest np. w Lublinie?

Pod Sąd Rejonowy Lublin Zachód podlega jedyny w Polsce sąd elektroniczny, skąd wychodzi najwięcej listów. Tu cały czas jest problem ze zwrotkami, choć jak przyznaje wiceprezes Krzysztof Niezgoda, sytuacja się poprawia. PGP podaje, że do końca lutego w całym okręgu lubelskim nie było ani jednej uwzględnionej reklamacji. Tyle tylko, że jak mówi nam sędzia Niezgoda, reklamacje zaczęły być wysyłane w większych ilościach dopiero 27 lutego. Bo wcześniej w formularzu reklamacyjnym brakowało rubryki z kwotą odszkodowania za nieprawidłowo dostarczoną przesyłkę. Co więcej, jak podkreśla wiceprezes, PGP każdorazowo ma 30 dni na rozpatrzenie reklamacji i z tego korzysta. - Wykorzystuje ten termin w pełnym zakresie, są też z ich strony wnioski o przedłużenie tego terminu - twierdzi sędzia Niezgoda.

Jest i kolejna strona medalu: w styczniu ubiegłego roku do Sądu Rejonowego Lublin Zachód Poczta Polska dostarczyła około 20 tysięcy zwrotek (czyli potwierdzeń, że np. zawiadomienie o terminie rozprawy do adresata dotarło), a w styczniu tego roku - PGP tylko niecałe 600. Stąd też mogą wynikać różnice w liczbie reklamacji. Na dziś w lubelskim sądzie jest już ich ponad 1200, z samego tylko e-sądu.

Polska Grupa Pocztowa i te dane odpiera i podaje, że w całym ubiegłym roku reklamacji w e-sądzie było 80 tysięcy. - Dopiero, gdy prywatny podmiot zdecydował się na złamanie dotychczasowego monopolu Poczty Polskiej okazało się, że wszyscy w Polsce są zainteresowani poziomem składanych reklamacji, ale nikt nie sprawdził, jak sytuacja wyglądała w latach poprzednich - broni się Wojciech Kądziołka, rzecznik PGP. I apeluje o "stosowanie tych samych standardów w ocenie Niezależnych Operatorów Pocztowych, jakie stosowano w ocenie Poczty Polskiej".

Sąd Rejonowy Lublin Zachód, widząc problemy z przesyłkami, chce powołać sądową służbę doręczeniową - listy do adresatów w Lublinie mieliby dostarczać np. sądowi gońcy. Prezes przekonuje, że byłoby taniej i bez problemów. Ale zgodę musi na to wyrazić Ministerstwo Sprawiedliwości. Z danych, jakie uzyskaliśmy z resortu, wynika, że 1 lutego sądowa służba doręczeniowa powołana już została w Mińsku Mazowieckim. - Aktualnie w Ministerstwie Sprawiedliwości przedmiotem analizy są trzy wnioski o utworzenie tego rodzaju służby. Wystąpienia te dotyczą sądów rejonowych w: Chojnicach, Iławie i Lublin-Zachód w Lublinie - informuje Wioletta Olszewska z ministerstwa.

Odwoływane rozprawy - są ich tysiące?

Sądowa służba doręczeniowa miałaby być lekiem na problemy z przesyłkami, a co za tym idzie - także na odwoływane rozprawy, o których informują nas sądy. PGP i z tym się nie zgadza. - Bardzo prosimy o nieobarczanie nas bezpodstawnie za przypadki odwoływania rozpraw - mówi nam rzecznik PGP Wojciech Kądziołka. I podkreśla, że każdorazowo sądy powinny wysyłać korespondencję z 37-dniowym wyprzedzeniem przed terminem rozprawy, by była 100-procentowa pewność, że list dojdzie. A - zdaniem PGP - są przypadki, że sąd wysyła list już po wyznaczonym terminie posiedzenia.

A jak jest z odwoływaniem rozpraw? W Sądzie Rejonowym Lublin-Zachód w styczniu i w lutym trzeba było odroczyć ponad 700 spraw. - Sam niejednokrotnie takie sprawy sądziłem - nie można było przeprowadzić rozprawy z uwagi na brak właściwego doręczenia - mówi sędzia Niezgoda. Z kolei w Olsztynie w styczniu i lutym cały sąd okręgowy i podległe mu jednostki odnotowały ponad 800 spraw, które trzeba było odroczyć z powodu nieprawidłowych doręczeń. Jak dodaje Agnieszka Żegarska, rzeczniczka sądu, w takich sytuacjach dokonuje się reklamacji i zgłasza żądania odszkodowawcze, wynikające z umowy oraz z prawa pocztowego.

Jeszcze więcej odwołanych rozpraw i posiedzeń było w okręgu szczecińskim. Rzecznik Michał Tomala napisał nam, że odwołano tu około 1300 rozpraw. - Przesyłek pocztowych doręczonych po terminie lub przekazanych nam z opóźnieniem (...) było około 60 tysięcy - dodaje Tomala. Jak wyjaśnia, opóźnienia skutkują nie tylko odraczaniem rozpraw, ale też tym, że orzeczenia sądów nie mogą się uprawomocnić. - Obsługa pocztowa od stycznia nie poprawiła się, a wręcz uległa pogorszeniu. Zarzuty dotyczą nie tylko terminowości, ale także ich jakości: przesyłki pogniecione, poniszczone - wyjaśnia sędzia Tomala.

W Sądzie Okręgowym w Katowicach, jak informuje rzecznik sądu, sędzia Jacek Krawczyk liczba spraw odroczonych to 213, a terminowość przesyłania tak zwanych zwrotek nie uległa poprawie. Mamy też dane z Warszawy - wydziały sądu okręgowego złożyły ponad 1000 reklamacji. Nieciekawie jest ze zwrotkami. W okręgu warszawskim, jak informuje nas sędzia Agnieszka Domańska, liczba zwrotnych potwierdzeń odbioru zwróconych do sądów po 30 dniach od nadania korespondencji wynosi około 43 tysięcy, natomiast liczba zwrotek, które nie zostały zwrócone sądowi mimo tego 30-dniowego terminu - to prawie 120 tysięcy.

W Lublinie na przesyłce ręcznie przerobiony stempel z datą

Sądy cały czas jako przykłady nieprawidłowości podają m.in. brak dat otrzymania korespondencji na zwrotkach (co jest niezbędne przy sądowych terminach); korespondencja jest niepoukładana, co wydłuża czas jej przyjmowania na biurze podawczym (zwraca na to uwagę sąd w Rzeszowie); wpływają skargi stron i biegłych w zakresie awizowania. W sądzie w Lublinie był przypadek przesyłki z ręcznie przerobionym stemplem z datą doręczenia. - A tu przecież nie może być żadnych niejasności, bo data doręczenia wyznacza też termin złożenia środka odwoławczego - tłumaczą sędziowie. PGP w rozmowie z nami zapowiedziało, że wystąpi do sądu o udostępnienie tej konkretnej przesyłki z przerobioną datą. - Jeśli okaże się, że nasz doręczyciel ponosi winę za tę sytuację, natychmiast wyciągniemy wobec niego konsekwencje dyscyplinarne, włącznie z natychmiastowym zwolnieniem - informuje rzecznik Wojciech Kądziołka.

W Lublinie była też historia z listem, który miał trafić do małej wioski pod miastem. - Na kopercie była podana miejscowość i numer domu, a doręczyciel napisał nam, że nie ma podanej ulicy. Tyle tylko, że tam w ogóle nie ma żadnych ulic - mówi sędzia Krzysztof Niezgoda. Jeden z biegłych zgłosił sądowi, że odbierał paczkę z aktami na stacji benzynowej i dostęp do niej miał praktycznie każdy, bo paczka była otwarta.

Dyrektor z Krakowa pisze do PGP: niewłaściwa realizacja umowy

Rzecznik Sądu Apelacyjnego w Krakowie, który odpowiedział nam na pytania wysłane do Centrum Zakupów dla Sądownictwa, twierdzi, że to, że zwrotki nie docierają do sądów na czas, nie zawsze jest winą doręczyciela. - Klienci sądów są niestety nie do końca uczciwi i robią czasami wiele, żeby przesyłki z sądu nie odbierać - napisał nam Dziuban. - Nie bagatelizuję problemów związanych z nowym doręczycielem, ale rzetelna ocena jest możliwa po upływie co najmniej kwartału - dodał.

Wiemy jednak, że dyrektor Sądu Apelacyjnego w Krakowie pod koniec lutego wystosował pismo do prezesa PGP, w którym wskazuje na przykłady niewłaściwej realizacji umowy, m.in. na znaczne opóźnienia w doręczaniu zwrotek czy na niestaranność w ich wypełnianiu (nieczytelne adnotacje o sposobie doręczenia, a bywa, że wręcz informacje nieprawdziwe). Dyrektor w swoim liście dowodzi, że skutki nieprawidłowych doręczeń mogą być fatalne i wymienia m.in. narażenie Skarbu Państwa na straty finansowe (kary za przewlekłość postępowania), wzrost kosztów samego postępowania sądowego przez wielokrotność wezwań czy nawet przedawnienie postępowania sądowego.

Napisz do autorki: problem@tok.fm

Tagi:

  • 1
Komentarze (22)
Zaloguj się
  • Oceniono 49 razy 37

    Taka jest cena zmian przestarzałego systemu pocztowego jaki mieliśmy w kraju. Na zachodzie odbywało się to w dwóch modelach. Albo tak jak u nas gdzie sektor prywatny wypierał przestarzały system państwowy, albo zamożne państwo wspierało reformę poczty narodowej. Pierwszy model mamy u nas, bo jako kraj nie stać nas na restrukturyzację i jest to model bardzo powszechny, który się sprawdził. Uważam, że pgp, to dobry pomysł, tylko musi się to wszystko dotrzeć.

  • Oceniono 30 razy 26

    I tak bedę pełen podziwu, jeżeli dadzą radę wszystko poukładać w ciągu kwartału. Logistycznie akcja liczona w bańki listów miesięcznie. Nieźle. Zdziwko też za ilość jaką sądy rozsyłają po ludziach. Masakra, nic dziwnego że są tak zakorkowani. Statystycznie co 6 dorosły Polak dostaje list z sądu, raz w miesiącu :o

  • Oceniono 25 razy 19

    pewnie gdyby zestawić skuteczność zarówno poczty, których niestety nigdzie nie ma i inpostu okazałoby się, że jest podobna.

  • kloporovski

    Oceniono 28 razy 16

    dopiero po pełnym kwartale, a tak na poważnie to półroczu można ocenić ich pracę. przecież dopiero co przejęli pałeczkę po poczcie, trochę oleju w głowie...

  • danielbmwjestjazda

    Oceniono 15 razy 13

    koniec monopolu jest bliski. viva la rebel. ale tak na powaznie, to dopiero poczatek zmian. problem tkwi w wszechobecnej biurwokracji, niestety.

  • Oceniono 17 razy 13

    Korzystam z paczkomatów od dawna, głównie na allegro. Według mnie to byłoby najbardziej optymalne rozwiązanie z odbiorem w paczkomatach, bo to jest rozwiązanie, którego nie ma nikt i co jak co jest najbardziej wygodne.

  • Oceniono 22 razy 12

    jeżeli ktoś ma wyobraźnię i jest w stanie zestawić 4 miliony przesyłek z reklamacjami w ilości ok.300 to widzi na pierwszy rzut oka jednak skuteczność. oczywiście, jakieś przerabianie stempli z ręki jest karygodne, ale to są jak widać odosobnione przypadki.

  • Oceniono 28 razy 12

    U mnie doręczyciel Inpostu jest akurat bardzo równym gościem, z którym zawsze można pogadać. Taki stary wyga pocztowy.
    Pozdrowienia dla p.Marka ze Świdnicy !

  • Oceniono 17 razy 11

    dzisiaj dostalem przesylke, stemplowana na 13 marca, czyli nie liczac weekendu 3, no 2 i pol dnia. oceniam to na 4+, bo nabite bylo tych stempli od groma :D wazne, ze kwit dotarl i wiadomosci dobre \o/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX