Zaginiony samolot leciał w kierunku Andamanów. Źródło: "Możliwe porwanie"

14.03.2014 10:11
Boeing 777 malezyjskich linii lotniczych.

Boeing 777 malezyjskich linii lotniczych. (AP Photo / Kyodo News)

Według danych z radarów wojskowych zaginiony samolot malezyjskich linii lotniczych leciał nad Półwyspem Malajskim w kierunku archipelagu Andamany na Oceanie Indyjskim. Informacje te agencji Reuters przekazało źródło zbliżone do śledztwa.
Według źródeł agencji niezidentyfikowany samolot - wyraźnie pilotowany przez dobrze wyszkolonego specjalistę - leciał pomiędzy punktami nawigacyjnymi w kierunku wysp leżących na Oceanie Indyjskim. Prawdopodobnie był to właśnie zaginiony boeing 777.

Gdy maszyna znikała z radarów wojskowych, jej pozycja wskazywała na to, że prawdopodobnie celowo została skierowana ku Andamanom.


Obszar poszukiwań rozszerzono o m.in. Zatokę Bengalską. Fot. Google Maps

Indie przeszukują bezludne wyspy

Dziś Indie rozpoczęły poszukiwania samolotu na kilkuset bezludnych wyspach w Archipelagu Andamany. - Tylko 37 z 572 wsyp archipelagu zamieszkują ludzie. Resztę z nich pokrywa dżungla. Siły powietrzne zaangażowane w poszukiwania samolotu używają do tego detektorów ciepła - powiedział porucznik Harmit Singh, rzecznik indyjskich wojsk.

Porucznik oświadczył, że na żadnej z wysp nie ma lądowiska dla samolotów, a decyzja o wszczęciu poszukiwań została podjęta właśnie dlatego, że wyspy są bezludne.

Poszukiwania samolotu rozpoczęły się dziś o godz. 9, ale od tego czasu nie przyniosły żadnych rezultatów - poinformował Singh.

Poszukiwania nad Morzem Andamańskim i Oceanem Indyjskim

Wcześniej anonimowa osoba zbliżona do dochodzenia - wyższy rangą przedstawiciel policji malezyjskiej - powiedziała dziennikarzom Reutersa, że śledczy coraz bardziej biorą pod uwagę hipotezę, że samolot celowo został sprowadzony z pierwotnej trasy prowadzącej z Kuala Lumpur do Pekinu. Informator podkreśla, że może chodzić o sabotaż lub porwanie.

W rezultacie, jak podały źródła, nasilono poszukiwania w rejonie Morza Andamańskiego i Oceanu Indyjskiego. Malezja zwróciła się o nieprzetworzone dane z radarów do sąsiednich krajów: Tajlandii, Indonezji i Indii, które mają bazę lotniczą na Andamanach.

Po zniknięciu z radarów leciał przez 4 lub 5 godzin

Wcześniej anonimowy amerykański urzędnik poinformował agencję Associated Press, że po zniknięciu z cywilnych radarów należący do Malaysia Airlines boeing 777 wysyłał słabe sygnały, które przez kilka godzin odbierały satelity komunikacyjne.

Wczoraj pracownik Pentagonu, z którym rozmawiali dziennikarze ABC News, stwierdził, że według USA boeing mógł rozbić się na Oceanie Indyjskim. Poinformował, że dane wskazują na lot przez jeszcze cztery lub pięć godzin po zniknięciu z radarów. USA wysyłają do obszaru planowanych poszukiwań niszczyciel USS "Kidd", który powinien dotrzeć w ten rejon w ciągu 24 godzin

Samolot zniknął w sobotę

W czwartek "Wall Street Journal" podał, że według podejrzeń amerykańskich śledczych Boeing 777 mógł lecieć po utracie kontaktu z kontrolerami lotów jeszcze przez cztery godziny. Jednak minister transportu Malezji Hishamuddin Hussein uznał, że te doniesienia są fałszywe.

Boeing 777 wyleciał do Pekinu ze stolicy Malezji Kuala Lumpur w sobotę. Godzinę po starcie zniknął z cywilnych radarów nad Morzem Południowochińskim między Malezją a Wietnamem. Na pokładzie było 239 osób

"Ściśle współpracujemy z USA"

Dziś odbył się briefing prasowy władz Malezji. Przedstawiciele rządu poinformowali, że ściśle współpracują z USA w celu odnalezienia samolotu i zbadania okoliczności jego zaginięcia. - Zespół amerykańskich badaczy wypadków lotniczych, prowadzony przez ekspertów Krajowego Zarządu Bezpieczeństwa Transportu, przybył w weekend do Malezji, aby pomóc nam w odkryciu, co stało się z lotem 370 - powiedział przedstawiciel rządu.

Urzędnik dodał, ze obszar poszukiwań rozciąga się od Morza Południowochińskiego do Oceanu Indyjskiego.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Zobacz także
Komentarze (211)
Zaloguj się
  • rabbinhood

    0

    Ja bym stawiał na chińskich muzułmanów, samolot mógł dosięgnąć swoim zasięgiem płn-zach Chiny, możliwy też kraj sąsiedni. Jak ktoś był przygotowany aby odłączyć transponder, to mógł być przygotowany, aby zabrać więcej paliwa...

  • plumgazeta

    Oceniono 1 raz 1

    Na wyspie znajduje się pas startowy przystosowany do przyjmowania najnowocześniejszych bombowców (w tym B-2), port morski oraz baza paliw.
    Dotyczy Diego Garcia

  • plumgazeta

    Oceniono 1 raz 1

    Nie Nowy Jork, a Kuala Lumpur od kilku lat jest stolicą światowego biznesu.
    Samolot w 2/3 z pasażerami coś wiózł do Pekinu. To było autoporwanie.
    Wylądował w lasach Vietkongu. A po rozładunku został zatopiony w Oceanie..

  • kloakier

    Oceniono 1 raz -1

    Tyle czasu biją pianę!...Sprawa jest wybitnie śmierdząca: były już kiedyś takie "afery".Narobili g. i teraz sami nie wiedzą jak zjeść tą żabę...Najgorsze jest to, że życie ludzi wcale się nie liczy.

  • jusekp

    Oceniono 1 raz 1

    "...samolot - wyraźnie pilotowany..."

    "...gdy maszyna znikala z radarów wojskowych (...) zostala skierowana... :)

    Taa - Boeing3x7 znika z radarów i...leeci dalej :) - pewnie na niskim pułapie - jak to kolosy - muskając wdzięcznie "brzuchem taflę wody...:D)) i nabierając wody do gondoli... :)

    Zapewne tylko ktosiu "niewyraźny" mógł spłodzić taką bzdurę.

  • krystalograf

    Oceniono 1 raz -1

    Jesli na Andamanach rosna brzozy to zagadka powiina byc szybko rozwiazana...

  • pismaki_klamia

    Oceniono 4 razy -2

    Zaczęło się filtrowanie komentarzy, pojawiają się dużo wolniej, czyżby służby...?

  • pismaki_klamia

    Oceniono 5 razy -3

    W bazie Diego Garcia (własność brytyjska, wypożyczona USA) nie ma ludności cywilnej, która w innych miejscach mogłaby być świadkiem lądowania i powiadomić media/władze. Łączność z wyspą jest za zaporą elektroniczną kontrolowaną w Wielkiej Brytanii. Biorąc pod uwagę punkt zmiany kierunku na zachodni i punkt ostatniego kontaktu radarowego mamy kierunek właśnie Diego Garcia.
    Samolot jest w wersji ER, Extended Range = zasięg 7700 mil morskich - jako pocisk może dosięgnąć nawet M. Czarne czy cele w Syrii, Iranie.
    Niby przestrzeń powietrzna państwa, które może być celem ataku, jest kontrolowana przez radary ale jak widać w tej sprawie radary mogą być "oślepione", bo jest tu wyraźna współpraca zaawansowanych technologii wojskowych.
    Ciekawe jakie są rozmowy zakulisowe toczone z władzami Malezji i Chin, należy spodziewać się bardzo dziwnych komunikatów jako zasłony dymnej dla rzeczywistych wydarzeń.
    Prawdopodobnie ktoś z załogi jest współsprawcą, albo szantażowany albo przekupiony, jeden z pilotów miał zwyczaj zapraszać ponętne laski do kabiny co jest sprzeczne z przepisami oczywiście.

  • pismaki_klamia

    Oceniono 3 razy 1

    Hmmm, komu mogło zależeć na >>skasowaniu<< poniższego postu, przecież nie zwykłym hejterom...?
    ------------------------
    Na pokładzie było 20 specjalistów z Freescale Semiconductor, ktoś to łączy z ostatnią falą "samobójstw" ważnych osób świata finansów, związanych najwyraźniej z najnowszymi algorytmami (np. High Frequency Trading) obliczeniowymi, możliwe że ci specjaliści znali się na odpowiednich technologiach wsparcia sprzętowego.
    The Algorithmic Central Bankers

    Samolot jest najpewniej w bazie Diego Garcia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje