Co pogrążyło ministra rolnictwa? Afrykański pomór i zdesperowani rolnicy: "Świnie są zdrowe. Chory był ten, kto zakazał sprzedaży mięsa"

Dlaczego do dymisji podał się minister rolnictwa? Wszystko przez afrykański pomór świń, a konkretnie hodowców, którzy chcą uniknąć bankructwa. - Świnie są zdrowe. Chory był ktoś, kto zakazał sprzedaży mięsa - przekonuje w rozmowie z Tokfm.pl Bożena Jelska-Jaroś z Podlaskiego Związku Hodowców Trzody Chlewnej.
Minister rolnictwa Stanisław Kalemba podał się do dymisji. - Nie potrafi sobie poradzić z rozwiązaniem sytuacji kryzysowej na rynku trzody chlewnej - powiedziała rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska. Skąd ten kryzys? Przez afrykański pomór świń (ASF), groźną dla zwierząt chorobę zakaźną.

Od padłego dzika do embarga dla Unii Europejskiej

W połowie lutego na Podlasiu, kilkaset metrów od granicy z Białorusią, znaleziono padłego dzika. Był zarażony ASF. W 10 przygranicznych powiatach Podlasia, Lubelszczyzny i Mazowsza ustanowiono strefę buforową, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa w Unii Europejskiej. Już wcześniej, w związku z odnotowaniem ASF na Litwie, Rosja wprowadziła embargo na wieprzowinę z całej Unii Europejskiej. Ceny skupu wieprzowiny drastycznie zmalały. Polskim hodowcom, którzy sprzedają do Rosji mięso za 500 mln zł rocznie, grozi bankructwo.

W jeszcze większych tarapatach są właściciele gospodarstw w samej strefie buforowej, którzy nie mogą sprzedać utuczonych świń, a często muszą wręcz je zutylizować wobec podejrzeń zakażenia pomorem. Dlatego rolnicy ze wschodu kraju od kilku dni protestują przeciw opieszałości polityków. Dymisja ministra rolnictwa nie rozwiązuje problemów zdesperowanych hodowców. Rozmawiamy o nich z Bożeną Jelską-Jaroś z Podlaskiego Związku Hodowców Trzody Chlewnej.

Tokfm.pl: Dlaczego afrykański pomór świń jest taki groźny?

Bożena Jelska-Jaroś, Podlaski Związek Hodowców Trzody Chlewnej: - Na tę chorobę nie ma szczepionki, zarażone zwierzęta chorują i zdychają. W stu procentach. Nie zdychają jedynie dziki, pewna ilość przechorowuje i zostaje nosicielami. Ale to w ogóle nie jest groźne dla ludzi, to choroba zwierząt.

Ten wirus przedostał się do Polski za pośrednictwem dzików?

- Trafił do nas z powodu masowego odstrzału zarażonych dzików białoruskich. To były tak niewielkie odległości od granicy, że wystraszone zwierzęta tu przyszły. Gdyby to były nasze dziki, chore byłyby całe stada.

Czy zakażenie pomorem stwierdzono u jakiejkolwiek świni od polskiego hodowcy?

- Nie. Zostało przebadanych ponad 600 świń w ponad stu gospodarstwach w Szudziałowie i Krymkach w woj. podlaskim. To badanie kosztuje 300 zł od sztuki, zapłacono 200 tys. zł, to ogromne pieniądze. I wszystkie próby były ujemne, wszystkie świnie są zdrowe.

Skąd więc kordon sanitarny, ograniczenia eksportu?

- Nie ograniczenia eksportu, ale całkowity zakaz importu do Rosji. Rosja wprowadziła embargo dla całej Unii Europejskiej. Do całego tego bałaganu doprowadziła nadgorliwość głównego lekarza weterynarii. Po ustaleniu tego embarga nasz lekarz miał udowodnić, że Unia jest zabezpieczona. I żeby to udowodnić, żeby się popisać w Unii Europejskiej, wprowadził tak ogromny obszar zagrożenia. Była tu wizytacja z Brukseli, z Rosji, oni wszystko obejrzeli i przyznali, że ochrona jest dobra. Ale jakim kosztem? Jeżeli my mamy chronić całą Unię, to trzeba nam za to zapłacić. I nie zgadzamy się na utylizację choćby kilograma zdrowego mięsa. Bo jeśli jakakolwiek zdrowa świnia zostanie zutylizowana, to będzie sygnał dla reszty społeczeństwa, że te świnie są chore. A one są zdrowe, chory był ktoś, kto wydał rozporządzenie o znakowaniu mięsa i wyznaczeniu tak ogromnego obszaru zagrożonego. Główny lekarz weterynarii.

Dlatego hodowcy, rolnicy protestują?

- Dlatego że nie mamy możliwości sprzedaży świń. Od trzech tygodni nasze świnie nie mogą wyjechać do rzeźni. A dlaczego, pan wie?

Bo ubojnie boją się pomoru.

- Nie. Najpierw nie mogły, bo rozporządzenie stanowiło, że świnie nie mogą wyjechać poza obszar zagrożony. A rzeźnie wewnątrz strefy musiały to mięso poddać obróbce termicznej, parzeniu. Jednak większość zakładów obraca tylko surowym mięsem. A to jest zakazane. Potem rozporządzenie ministra umożliwiło nam wywóz, ale żaden zakład spoza strefy nie kupi tego mięsa, bo trzeba je specjalnie oznakować. Nie ma też gwarancji, że w momencie przywrócenia eksportu ten zakład nie będzie miał problemów, skoro wcześniej skupował mięso ze strefy. Prywatnych zakładów nie stać na to, by ponosić takie ryzyko. I my to rozumiemy. Jaki z tego wniosek? Złe są przepisy. Trzeba było pomyśleć, najpierw przygotować plan, potem rozporządzenie, a nie odwrotnie.

Podobno uruchomiono skup interwencyjny.

- W Unii Europejskiej nie ma takiego pojęcia. Może być skup na uzupełnienie rezerw materiałowych. Czy on będzie uruchomiony? On jest uruchomiony, przedsiębiorstwa zostały zaproszone do zgłaszania ofert. I nie robią tego. Nie mam pojęcia, kiedy skup ruszy, bo stanie się to dopiero po podpisaniu umów, gwarancji bankowych przez poszczególne zakłady, a to zajmuje kilka dni.

Pomór ekonomicznie dobije polskich hodowców?

- Już nas dobija. Są młodzi hodowcy z kredytami, którzy zadeklarowali w banku, że przez 15 lat będą hodować świnie. A teraz będą musieli wygasić produkcję. Nie wiem, jak bank do tego podejdzie. Chyba ktoś powinien pomyśleć o tym wcześniej, wydając rozporządzenie. Ale to nie wszystko. Minister Kalemba pojechał do Brukseli i wynegocjował dopłaty do kilograma mięsa. I one są. Ale żeby były uruchomione, rolnik musi mieć fakturę. A faktur nie ma, bo nikt mięsa nie kupuje.

Jak to może wpłynąć na ceny mięsa?

- One już rosną. Wczoraj dzwoniły do męża trzy zakłady - nie wiedząc chyba, że jesteśmy w strefie - z pytaniem, czy mamy świnie. W ciągu ostatnich dwóch lat nikt nas o to nie pytał. Zakłady już stoją, nie pracują, nie ma mięsa, a nas gniecie się w obszarze zagrożonym. Mamy wrażenie, że nas poświęcono, że chcą nam zrobić strefę bez świń, bo dziki i tak tu wejdą. W reszcie kraju jednak żadne dziki nie są badane, bo nie ma takiego obowiązku, a przecież mogą tam przejść. Więc najlepszym rozwiązaniem będzie znaleźć takiego dzika i zawieźć pod Brukselę. Wtedy w całej Unii nie będzie ani kilograma surowego mięsa i to będzie sprawiedliwe. Takie jest zdanie nas, podlaskich rolników. Nie pozwolimy się zamknąć, nie zgadzamy się na utylizację ani wygaszenie produkcji w naszym województwie. Bo to jest nasz chleb i koniec.

Komentarze (5)
Co pogrążyło ministra rolnictwa? Afrykański pomór i zdesperowani rolnicy: "Świnie są zdrowe. Chory był ten, kto zakazał sprzedaży mięsa"
Zaloguj się
  • kloakier

    0

    Po jaką cholerę Tusk do Afryki jeździł i taką zarazę przywlókł.

  • wodakrolewska

    Oceniono 1 raz 1

    Oprócz Sikorskiego i jego towarzystwa pozostali ministrowie w każdej chwili mogą dostać kopa w celach propagandowych.

  • uzdek98

    Oceniono 8 razy 0

    podziekujcie donaldowi meznemu I ... uratowal przeciez ukraine przed zaklada ... co prawda waszym kosztem ale ... jestescie chyba patriotami ...

    ....a chore swinie to sobie sami mozecie zrec ... albo posmarujcie szuwaksem i pusccie do lasu ... moze chrabia bul przyjedzie z flinta, zapolowac na dzika ...

  • e-komentarz

    Oceniono 9 razy 9

    Co pogrążyło ministra rolnictwa?
    Ruscy podłożyli mu świnię...

  • jerjar

    Oceniono 9 razy -3

    Rolnik się zna na medycynie. Też.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX