Putin jeszcze rok temu chciał "cywilizowanej dyplomacji" i "końca języka siły". Dziś zajmuje Krym. "Wstrząsające"

"Musimy skończyć z używaniem języka siły i wrócić na ścieżkę cywilizowanej dyplomacji i politycznego porozumienia (...). W świetle obowiązującego dziś prawa użycie siły jest możliwe jedynie w obronie własnej lub w drodze decyzji Rady Bezpieczeństwa. Jakakolwiek inna droga jest nieakceptowalna" - pisał w sierpniu ubiegłego roku pewien światowy przywódca. Nie był to jednak Barack Obama, Herman van Rompuy, ani nawet papież. Napisał to Władimir Putin, który przygotowuje się do aneksji Krymu.
W najgorętszym okresie wojny domowej w Syrii trwały dyplomatyczne przepychanki między USA i Rosją. Barack Obama straszył reżim Baszara al-Asada interwencją wojskową, przesuwając jednocześnie nieprzekraczalną "czerwoną linię". Międzynarodowe sankcje skutecznie blokowała wówczas w ONZ Moskwa, uznawana za stronnika al-Asada.

Rosyjskiej dyplomacji udało się doprowadzić do porozumienia polegającego na zniszczeniu syryjskich arsenałów broni chemicznej. Zażegnano w tej sposób groźbę interwencji wojskowej, która mogłaby ostatecznie obalić al-Asada. Nim jednak do tego doszło, Władimir Putin prowadził zręczną, dyplomatyczną grę. Jej elementem był artykuł opublikowany w sierpniu 2013 roku w "New York Times", w którym krytykował pomysły angażowania się Zachodu w Syrii.

"Decyzje związane z wojną powinno się podejmować na drodze kompromisu"

"Założyciele ONZ rozumieli, że decyzje związane z wojną i pokojem powinny być podejmowane jedynie na drodze kompromisu (...). Ta głęboka mądrość przez dekady stanowiła podporę stabilności stosunków międzynarodowych" - przekonywał rosyjski prezydent.

"Nikt nie chce, by Narody Zjednoczone podzieliły los Ligi Narodów, która upadła z powodu braku realnego wpływu na rozwój wydarzeń. Będzie to jednak możliwe, jeśli wpływowe państwa będą omijać struktury Narodów Zjednoczonych i podejmować akcje militarne bez zgody Rady Bezpieczeństwa" - zaznaczył Putin, pijąc do Waszyngtonu.

"Rosja była orędownikiem pokojowego dialogu"

"Od początku Rosja była orędownikiem pokojowego dialogu umożliwiającego Syryjczykom wypracowanie kompromisowego planu dotyczącego ich przyszłości. Nie chronimy syryjskiego rządu, chronimy prawo międzynarodowe" - wskazywał Putin. "Musimy użyć Rady Bezpieczeństwa ONZ w przekonaniu, że ochrona prawa i porządku w dzisiejszym złożonym i burzliwym świecie jest jedną z niewielu dróg do uchronienia stosunków międzynarodowych przed pogrążeniem się w chaosie. Prawo wciąż jest prawem i musimy być w zgodzie z jego literą, czy tego chcemy, czy nie" - pisał.

"W świetle obowiązującego dziś prawa użycie siły jest możliwe jedynie w obronie własnej lub w drodze decyzji Rady Bezpieczeństwa. Jakakolwiek inna droga jest nieakceptowalna z punktu widzenia Karty Narodów Zjednoczonych i oznaczać będzie akt agresji. (...) Musimy skończyć z używaniem języka siły i wrócić na ścieżkę cywilizowanej dyplomacji i politycznego porozumienia" - skwitował rosyjski prezydent.

"Putin rzucił zachodnim dyplomatom w twarz ich własnym argumentem"

"Te słowa w kontekście wydarzeń ostatnich dni są wstrząsające" - pisał na początku marca Adam Taylor z "Washington Post", odnosząc się do sytuacji na Krymie. Tym razem role się odwróciły. To Putin rozważa interwencję w państwie trzecim (formalnie, faktycznie już jej dokonał). A Zachód, co przyznają komentatorzy, bezradnie się temu przygląda.

Putin na początku kryzysu krymskiego zdawał się mieć w pamięci swój tekst z "New York Timesa". Dlatego uparcie przekonywał, że żołnierze zajmujący Krym to niezwiązane z Rosją "siły samoobrony". A aneksję półwyspu zgrabnie rozegra za pomocą serii referendów i głosowań. "Putin rzucił zachodnim dyplomatom w twarz ich własnym argumentem, że obalenie Janukowycza musi zostać zaakceptowane jako wola narodu ukraińskiego. Teraz będą musieli zaakceptować wolę narodu na Krymie" - zauważyła Elizabeth Piper z Reutera.

Putin na specjalnych zasadach

Mimo tych zabiegów hipokryzja Putina jest wciąż zauważalna dla zachodnich obserwatorów. Steven Lee Myers z "New York Times" podkreślał, że Rosja nie zabiega o poparcie ONZ dla działań na Krymie. I nawet nie zamierza tego robić, choć jeszcze niedawno uznawała to za podstawę światowego ładu.

"Artykuł Putina w ?New York Timesie ? powinien przypominać, że jeśli rosyjski prezydent kiedykolwiek powie o ?zasadach prawa międzynarodowego i porządku opartym na równowadze ?, to jedne zasady są dla nas, a zupełnie inne dotyczą jego" - kwituje Taylor w "Washington Post".

Więcej o:
Komentarze (10)
Putin jeszcze rok temu chciał "cywilizowanej dyplomacji" i "końca języka siły". Dziś zajmuje Krym. "Wstrząsające"
Zaloguj się
  • niepisaty_wyksztalciuch

    Oceniono 3 razy -1

    Ukraina bez Putina to mało. Chcę świata bez Putina. Rosjanie, zróbcie to zanim inni was wyręczą

  • plorg

    Oceniono 16 razy -4

    Znaczy Putin biega z koktajlami mołotowa?
    Siłowy przewrót na Ukrainie to droga demokratycznodyplomacyjna. Tak?
    To Putin sposorował islamskich ekstremistów w Libii, a teraz w Syrii, tak?

  • googleon

    Oceniono 17 razy -3

    Nasz nowy sąsiad ic.pics.livejournal.com/vklopkov/61274520/8553/8553_600.jpg

  • szeptun919

    Oceniono 24 razy 2

    Już Machiavelli pisał, że trzeba umieć być lisem i lwem. Zdolność łączenia w swoim działaniu tych dwóch umiejętności cechuje tylko nielicznych, najwybitniejszych polityków. Prawdę mówiąc - oprócz Putina nie widzę obecnie nikogo, kto by takową zdolność posiadał.

  • Ryszard Kubaszko

    Oceniono 29 razy -5

    No cóż, aksamitny i bezkosztowy podbój Ukrainy przez żydowskich banksterów się nie udał, bo ten okropny Putin postanowił stawić opór. Niesłychane!

  • hare-hare

    Oceniono 34 razy -4

    amerykańce wybili indian a teraz chcą ruskich-putin,nie daj się

  • poiuytrewq0987

    Oceniono 24 razy 2

    Świat z brutalnymi dyktatorami rozmawia i handluje DO CZASU. Przyjdzie kryska na matyska i putinek zniknie otruty, odstrzelony, wywieziony na sybir. Wystarczy zerknąć do historii. Polacy rozwiążmy konkordat - będzie kasa na rakiety, by powstrzymać tego ruskiego oszołoma!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX